Grecy zdobywają Korczę
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bałkany
- Data:
- 22 listopada 1940
- Autor:
- Łukasz
- Bitwa:
- Wojna grecko-włoska
- Tagi:
- Grecja, Włochy, Albania, Benito Mussolini
22 listopada 1940 roku oddziały greckiej 9 Dywizji Piechoty wkroczyły do Korczy, największego miasta południowo-wschodniej Albanii, nazywanego przez Greków Korytsą (Κορυτσά), przez Włochów Corizzą lub Corizą, a przez samych Albańczyków Korçë. Poprzedniej nocy, po tygodniu ciężkich walk o graniczne masywy Morava i Ivan, włoska 9 Armia opuściła płaskowyż korczański i cofnęła się na północ. Zaledwie trzy i pół tygodnia wcześniej Włochy zaatakowały Grecję z terytorium Albanii, a Benito Mussolini liczył, że w ciągu dwóch tygodni jego wojska zajmą Epir. Teraz to Grecy stali w Albanii, a miasto, które było główną bazą włoskiego lotnictwa na tym froncie, znalazło się w ich rękach. W Grecji i w krajach walczących z Osią zdobycie Korczy przyjęto jako pierwsze poważne zwycięstwo lądowe nad armią państwa Osi w tej wojnie.
Miasto na płaskowyżu
Korcza leży w kotlinie na wysokości ponad 850 metrów nad poziomem morza, kilkanaście kilometrów od granicy greckiej, u podnóża gór Morava. W 1940 roku była ruchliwym ośrodkiem handlowym, siedzibą prawosławnego biskupstwa i jednym z głównych miast kraju. Mieszkali w niej Albańczycy, muzułmanie i prawosławni, a także Arumuni i niewielka grupa Greków, ale Ateny od dawna uważały całą okolicę za część Epiru Północnego, ziem zamieszkanych przez ludność prawosławną, do których Grecja rościła sobie prawa. Wojska greckie zajmowały Korczę już podczas wojen bałkańskich w 1912 roku i ponownie w 1914 roku, a w czasie pierwszej wojny światowej miasto przeszło pod administrację francuską. Ostatecznie w 1920 roku pozostało w granicach Albanii. Prawosławni Albańczycy z Korczy odegrali zresztą ważną rolę w albańskim odrodzeniu narodowym: tu w 1887 roku otwarto pierwszą szkołę z językiem albańskim.
Po włoskiej inwazji na Albanię w kwietniu 1939 roku Korcza stała się jednym z filarów włoskiej obecności w kraju. Na tutejszym lotnisku stacjonowały samoloty Regia Aeronautica, które od 28 października bombardowały greckie miasta i pozycje w zachodniej Macedonii. Przez płaskowyż biegły drogi łączące Albanię z Grecją i z Jugosławią, a dolina rzeki Devoll prowadziła w głąb Albanii, w stronę Elbasanu. Kto panował nad płaskowyżem korczańskim, ten trzymał w ręku klucz do środkowej Albanii.
W pierwszych tygodniach wojny włoski XXVI Korpus, rozmieszczony wokół miasta, miał pozostawać w obronie, podczas gdy główne uderzenie szło przez Epir i góry Pindos. Po klęsce tej ofensywy nad Kalamasem i w górach Pindos Włosi przegrupowali się: 6 listopada utworzono w Albanii grupę armii, a korpus spod Korczy stał się zalążkiem 9 Armii. Jej wyznaczony dowódca, generał Mario Vercellino, nie zdążył jeszcze objąć stanowiska, więc tymczasowo kierował nią dotychczasowy dowódca korpusu, generał Gabriele Nasci. Front osłaniały dywizje piechoty „Venezia”, „Piemonte” i „Parma”, a w odwodzie stała dywizja „Arezzo”.
Bitwa o Moravę i Ivan
Grecki plan uderzenia na Korczę powstał jeszcze przed wojną, we wrześniu 1940 roku, gdy po zatopieniu krążownika „Elli” w Atenach nikt już nie wątpił, że Włosi zaatakują. Sztab zakładał, że w zachodniej Macedonii wojska greckie najpierw się umocnią, a gdy nadejdą posiłki, przejdą do natarcia. Już w pierwszych dniach listopada III Korpus generała Jeorjosa Tsolakoglu, podlegający Armii Zachodniej Macedonii generała Joanisa Pitsikasa, przeprowadził kilka ograniczonych wypadów i w paru miejscach przekroczył granicę albańską. 6 listopada korpus przedstawił plan generalnej ofensywy, ale naczelny wódz, generał Aleksandros Papagos, uznał go za przedwczesny i przesunął atak na 14 listopada, gdy z granicy bułgarskiej i z głębi kraju dotarły kolejne dywizje. Dzięki temu, że Bułgaria pozostała bierna, a Turcja dała do zrozumienia, że nie pozostanie obojętna na bułgarski atak, Grecy mogli ściągnąć na front albański większość armii. W połowie listopada Papagos miał tam ponad sto batalionów piechoty wobec niespełna pięćdziesięciu włoskich.
Między pozycjami obu stron biegła dolina górnego Devollu. Na północ od niej wznosił się masyw Morava, sięgający około 1800 metrów, za którym leżał płaskowyż korczański, a dalej na północ góra Ivan. Między nimi przełęcz koło wsi Cangonj prowadziła utwardzoną drogą prosto do miasta. Teren sprzyjał obrońcom, ale miał jedną wadę: brakowało mu głębi. Gdyby Włosi stracili grzbiety Moravy, nie mieliby gdzie się zatrzymać przed Korczą i musieliby oddać cały płaskowyż.
Greckie kontrnatarcie w zachodniej Macedonii ruszyło rankiem 14 listopada. III Korpus uderzył dywizjami 9, 10 i 15 po zbieżnych kierunkach na Korczę, a by zaskoczyć przeciwnika, zrezygnowano z przygotowania artyleryjskiego. Grecy nie mieli czołgów ani broni przeciwpancernej, więc trzymali się grzbietów górskich i unikali dolin, w których Włosi mogli użyć kilkudziesięciu czołgów dywizji „Centauro”. Główny wysiłek skierowano nie na przełęcz Cangonj, ale na lewe skrzydło, górską drogą przez wieś Darza, gdzie 10 Dywizja miała obejść włoskie pozycje na Moravie. Greckie lotnictwo bombardowało tego dnia lotniska w Korczy i Gjirokastrze.
Włosi zostali zaskoczeni i w ciągu pierwszych trzech dni Grecy wywalczyli kilka wyłomów w ich linii. Nasci, który dostawał posiłki, w tym bataliony 2 Dywizji Alpejskiej „Tridentina”, rzucał je do walki częściami, prosto ze statków i samolotów, i nie zdołał odwrócić sytuacji. 17 listopada III Korpus wzmocniono 13 Dywizją, a następnego dnia 11 Dywizją, która wraz z 10 Dywizją utworzyła nowe zgrupowanie, Grupę Dywizji „K” generała Jeorjosa Kosmasa. Najcięższy dla Greków był 18 listopada: część 13 Dywizji wpadła w panikę podczas źle skoordynowanego natarcia i jednostka omal nie wycofała się z pozycji. Dowódcę natychmiast odwołano, a jego następca zakazał jakiegokolwiek odwrotu i sytuację opanowano. W dniach 19–21 listopada Grecy zdobyli szczyt Moravy.
Tymczasem na południu II Korpus, nacierający z rejonu Pindosu, przekroczył granicę i 21 listopada zajął Ersekë, ośrodek górskiego okręgu Kolonjë, porzucony zresztą według włoskich relacji przez pomyłkę. Otworzyło to drogę na tyły i lewe skrzydło 9 Armii. Już 19 listopada generał Ubaldo Soddu, od 9 listopada dowódca włoskich wojsk w Albanii w miejsce generała Sebastiana Visconti Praski, zdecydował się na odwrót z doliny Devollu na nową linię obrony, miejscami nawet 50 kilometrów za dotychczasowymi pozycjami. Bał się, że wojska pod Korczą zostaną okrążone i odcięte. Odwrót przeprowadzono w dość dobrym porządku, ale trzeba było porzucić dużo sprzętu, a część oddziałów albańskich, walczących u boku Włochów bez przekonania, rozpierzchła się do domów.
22 listopada
W nocy z 21 na 22 listopada ostatnie włoskie oddziały opuściły miasto, a rankiem 22 listopada weszły do niego oddziały greckiej 9 Dywizji. Walk ulicznych nie było. Prawosławna część mieszkańców witała Greków entuzjastycznie, czego nie omieszkała podkreślić prasa ateńska. Postawa muzułmańskich i prawosławnych Albańczyków była bardziej powściągliwa: oficjalnie Grecja zapewniała, że walczy z Włochami, a nie z Albanią, ale greckie roszczenia do Epiru Północnego były dobrze znane i wielu Albańczyków obawiało się, że jedną okupację zastąpi druga.
Tego samego dnia greckie samoloty rozpoznawcze Henschel Hs 126 wypatrzyły na drodze z Korczy do Pogradca kilkukilometrową kolumnę wycofujących się wojsk włoskich. Według greckich opracowań zaatakowało ją kilkanaście bombowców, w tym Potezy 63, Blenheimy i Fairey Battle, zadając jej ciężkie straty. Grecy nie mieli jednak ciężarówek ani czołgów i nie mogli ścigać przeciwnika w głąb kraju, więc główne siły 9 Armii uszły z okrążenia i zajęły nowe pozycje w górach na północ i zachód od płaskowyżu.
Zdobycz była mimo to znaczna. Dziennik „Kathimerini” donosił 25 listopada o 1500 jeńcach wziętych pod Korczą i dużych ilościach sprzętu. W części opracowań powtarza się liczba około 2 tysięcy jeńców, 135 dział i 600 karabinów maszynowych, nie jest ona jednak dobrze udokumentowana. Dla ubogiej armii greckiej, walczącej bronią z pierwszej wojny światowej, każde zdobyczne działo, ciężarówka i skrzynia amunicji miały wielką wartość, a włoskie magazyny w Korczy pozwoliły na pewien czas złagodzić braki w zaopatrzeniu. Do 27 listopada Grecy opanowali cały płaskowyż korczański. Według greckiej historii oficjalnej Armia Zachodniej Macedonii straciła w tych walkach 624 zabitych i 2348 rannych.
Echo zwycięstwa
Wiadomość z Korczy wywołała w Grecji wybuch radości. 23 listopada „Kathimerini” pisała na pierwszej stronie o „chwalebnym triumfie armii greckiej” i o mieszkańcach, którzy z entuzjazmem przyjęli „wyzwolicieli”. W Atenach i innych miastach świętowano, a nazwa Korytsy na długo weszła do greckiej pamięci o wojnie 1940 roku obok Pindosu i Kalpaki. Dla Greków, którzy od 28 października żyli w napięciu, zdobycie miasta było dowodem, że mała armia może pokonać mocarstwo, a Joanis Metaksas, dyktator dotąd raczej znoszony niż kochany, przeżywał chwile prawdziwej popularności.
Za granicą zdobycie Korczy odbiło się szerokim echem. W Wielkiej Brytanii, która od upadku Francji walczyła z Niemcami sama, a na lądzie nie odniosła jeszcze żadnego większego zwycięstwa, sukces sojusznika był pierwszą od miesięcy dobrą wiadomością z frontu. Amerykański „New York Times” pisał, że Grecy zadali wojskom lądowym państw Osi pierwszą prawdziwą klęskę. Słowa uznania dla greckiej armii płynęły według relacji z tamtych dni od Winstona Churchilla, Charles’a de Gaulle’a i Franklina Delano Roosevelta. Sukces Greków ośmielał też przeciwników Osi na Bliskim Wschodzie, gdzie od września wojska marszałka Rodolfa Grazianiego stały na egipskiej ziemi, a w okupowanej Europie odbierano go jako dowód, że faszystowskie armie da się bić. Nie było to zwycięstwo nad Niemcami, tylko nad ich słabszym sojusznikiem, ale po serii klęsk z 1940 roku miało ogromne znaczenie psychologiczne.
Dla Mussoliniego chwila była szczególnie upokarzająca. 18 listopada, w piątą rocznicę nałożenia na Włochy sankcji przez Ligę Narodów za napaść na Etiopię, przemawiał w Palazzo Venezia do zebranych w Rzymie przywódców partii faszystowskiej, a jego słowa transmitowało radio. Zapowiadał, że Włosi „złamią Grecji kręgosłup” („spezzeremo le reni alla Grecia”), czy to w dwa, czy w dwanaście miesięcy. Cztery dni później Grecy weszli do Korczy, a słowa Duce na długo stały się we Włoszech ironicznym porzekadłem. Także Adolf Hitler nie krył już niezadowolenia: w liście do Mussoliniego z 20 listopada wyliczał polityczne i wojskowe skutki nieudanej wyprawy, przede wszystkim to, że Brytyjczycy zyskali w Grecji lotniska, z których ich bombowce mogły sięgnąć rumuńskich pól naftowych. Niemcy przygotowywali już własną interwencję na Bałkanach, a w tych samych dniach Berlin wciągał do paktu trzech kolejne państwa regionu.
Kryzys w Rzymie
Utrata Korczy przyspieszyła kryzys we włoskim dowództwie. Już 23 listopada, pod naciskiem marszałka Pietra Badoglia i generała Maria Roatty, Mussolini odwołał wreszcie rozkaz z początku października o zwalnianiu żołnierzy do domów na zimę. Demobilizacja, prowadzona równolegle z wojną, zdezorganizowała armię: dywizje wysyłane do Albanii kompletowano w pośpiechu z różnych jednostek, a bataliony szły do walki częściami, często bez artylerii i taborów. Porty w Durrës i Wlorze nie nadążały z rozładunkiem, więc ludzi przerzucano także samolotami, w tym niemieckimi Junkersami Ju 52.
Mussolini szukał winnych. Tego samego 23 listopada sekretarz partii faszystowskiej w latach dwudziestych, Roberto Farinacci, zaatakował na łamach swojego dziennika „Regime Fascista” naczelny sztab generalny, obarczając go odpowiedzialnością za klęskę. Wielu historyków uważa, że artykuł był inspirowany z otoczenia samego Duce. Badoglio, który przed wojną ostrzegał przed zbyt pochopnym atakiem, zażądał sprostowania, a gdy go nie dostał, 26 listopada złożył dymisję. Liczył zapewne na wstawiennictwo króla Wiktora Emanuela III, ale monarcha się nie odezwał. 4 grudnia Mussolini przyjął rezygnację i mianował szefem sztabu generalnego generała Uga Cavallero. Wkrótce stanowiska stracili także szef sztabu marynarki admirał Domenico Cavagnari, obwiniany o klęskę w Tarencie, i gubernator Dodekanezu Cesare Maria De Vecchi. Według części relacji Mussolini przeżywał w tych tygodniach załamanie nastroju i na wieść o dalszych niepowodzeniach rozważał nawet prośbę o rozejm za pośrednictwem Niemiec.
Miejsce w wojnie
Zdobycie Korczy zamknęło pierwszy etap greckiej kontrofensywy. Do 23 listopada wojska greckie wyparły Włochów z całego terytorium kraju także w Epirze, a II Korpus 22 listopada zajął albański Leskovik. Naczelne dowództwo greckie musiało teraz wybrać kierunek dalszego natarcia: z Korczy na Elbasan, w głąb Albanii, albo lewym skrzydłem wzdłuż doliny Drinos na Tepelenę i port Wlora. Papagos wybrał drugi wariant, bo utrata Wlory zostawiłaby Włochom tylko jeden duży port w Albanii. Wojska spod Korczy miały odtąd tylko podtrzymywać nacisk. 24 listopada 10 Dywizja zajęła dawne centrum kultury arumuńskiej Moskopole, a pod koniec miesiąca Grecy bez walki weszli do Pogradca nad Jeziorem Ochrydzkim. Źródła greckie podają 30 listopada, część włoskich 28 listopada. W grudniu padły Saranda, Gjirokastër i Himarë, a w styczniu 1941 roku przełęcz Klisura.
Na tym ofensywa się wyczerpała. Zima, brak transportu i rosnące włoskie posiłki zatrzymały Greków kilkadziesiąt kilometrów w głąb Albanii. Wojna, którą Mussolini rozpoczął, by pokazać Hitlerowi, że Włochy prowadzą własną politykę, skończyła się wezwaniem Niemców na pomoc. Hitler już w listopadzie kazał przygotować atak na Grecję od strony Bułgarii, a w kwietniu 1941 roku Wehrmacht wkroczył do Jugosławii i Grecji. Główne siły greckie, wciąż stojące w Albanii, zostały odcięte, a 14 kwietnia 1941 roku Włosi wrócili do Korczy. Generał Tsolakoglu, którego korpus zdobył miasto, 20 kwietnia na własną rękę skapitulował przed Niemcami, a potem stanął na czele kolaboracyjnego rządu w Atenach.
Korcza w rękach Greków była jednak czymś więcej niż epizodem. Pokazała, że armię jednego z mocarstw Osi można pobić w otwartej walce, podkopała prestiż Mussoliniego we Włoszech i w Berlinie i otworzyła drogę do pełnej zależności Włoch od Niemiec. Dla Greków stała się symbolem „Epopei 1940 roku”, wspominanym co roku 28 października, a dla Albańczyków przypomnieniem, że wojna obcych armii toczyła się na ich ziemi i o ich ziemię. Po wojnie Korcza pozostała w Albanii; Grecja jeszcze przez dziesięciolecia formalnie uznawała, że trwa stan wojny z Albanią z 1940 roku, i zniosła go dopiero w 1987 roku.
Źródła
W tym samym czasie
(03)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 20 listopada 1940 · DyplomacjaWęgry, Rumunia i Słowacja przystępują do paktu trzechMiędzy 20 a 24 listopada 1940 do paktu trzech przystąpiły Węgry, Rumunia i Słowacja. Hitler związał z Osią państwa, które potrzebował do wojny na wschodzie.
- 15 listopada 1940 · PolskaZamknięcie getta warszawskiegoW nocy z 15 na 16 listopada 1940 Niemcy zamknęli getto warszawskie. Około 400 tysięcy Żydów odcięto murem od miasta, a głód i szmugiel stały się codziennością.
- 29 listopada 1940 · Front zachodniNaloty na Liverpool i SouthamptonW nocy z 28 na 29 listopada 1940 mina spadochronowa zabiła 166 osób w schronie przy Durning Road w Liverpoolu. Dzień później płonęło Southampton.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 14 listopada 1940 · BałkanyGreckie kontrnatarcie14 listopada 1940 armia grecka przeszła do kontrofensywy pod Korczą i w Epirze. W ciągu dziesięciu dni wyparła Włochów z Grecji i wkroczyła do Albanii.
- 8 grudnia 1940 · BałkanyGrecy zdobywają Gjirokastër8 grudnia 1940 Grecy weszli do Gjirokastër, głównego miasta południowej Albanii. Wcześniej zajęli Delvinë i port Sarandę, a Włosi cofali się na całym froncie.
- 28 października 1940 · BałkanyWłochy atakują Grecję28 października 1940 o trzeciej nad ranem Metaksas odrzucił włoskie ultimatum. O świcie wojska Mussoliniego ruszyły z Albanii na Grecję.
- 28 grudnia 1940 · BałkanyWłochy proszą Niemcy o pomocPod koniec grudnia 1940 Grecy trzymali około ćwierci Albanii, a Włosi, pobici też w Egipcie, coraz natarczywiej prosili Niemców o pomoc wojskową.