Katastrofa na stacji Balham
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 14 października 1940
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Blitz
- Tagi:
- Wielka Brytania, Luftwaffe, RAF
Wieczorem w poniedziałek 14 października 1940 roku, kilka minut po ósmej, ciężka niemiecka bomba spadła na jezdnię Balham High Road w południowym Londynie, dokładnie nad północnym końcem peronów stacji metra Balham na Northern Line. Wbiła się w ziemię na głębokość około 10 metrów (32 stóp) i wybuchła tuż nad przejściem łączącym oba perony. Na dole schroniło się przed nalotem kilkaset osób. Strop tunelu częściowo się zawalił, a z rozerwanych magistrali wodociągowych i kanałów ściekowych do środka runęła woda zmieszana z ziemią, żwirem i ściekami. Na powierzchni w krater wjechał w zaciemnieniu piętrowy autobus. Zginęło według rejestru brytyjskiej Komisji Grobów Wojennych Wspólnoty Narodów 66 osób, według innych zestawień od 64 do 68. Była to jedna z najcięższych pojedynczych tragedii Blitzu w październiku 1940 roku, miesiącu, w którym Luftwaffe przeszła na naloty nocne, a Londyn bombardowano niemal każdej nocy.
Popularne kalendaria odnotowują w październiku kilka krótkich wiadomości: 2 października, że bombardowanie Londynu trwa przez cały miesiąc, 13 października, że brytyjscy cywile wciąż giną od niemieckich bomb, choć ataki „znacznie osłabły”, 14 października katastrofę w Balham z 66 ofiarami i 21 października, że Liverpool został zbombardowany „po raz dwusetny”. Wszystkie składają się na jeden obraz: nocnej kampanii, która wprawdzie nie przypominała już dziennych bitew powietrznych z sierpnia i września, ale zabijała prawie tylu ludzi co one. Dwie z nich wymagają uściślenia.
Od dnia do nocy
Po klęsce dziennych nalotów z 15 września Luftwaffe stopniowo wycofywała wielkie formacje bombowców z nieba nad Anglią za dnia. Na przełomie września i października jej dzienne działania ograniczały się coraz bardziej do wypadów myśliwców i myśliwców bombardujących, czyli Messerschmittów Bf 109 i Bf 110 z podwieszonymi bombami, które przelatywały nad Kentem i Londynem na dużej wysokości, zrzucały ładunek i zawracały. Szkody wyrządzały niewielkie, ale zmuszały Fighter Command do nieustannego podrywania dywizjonów. Według przyjętej w literaturze daty od 7 października nocne bombardowanie stało się oficjalnie głównym sposobem prowadzenia kampanii. Za dnia bombowce pojawiały się już tylko sporadycznie, a ich miejsce zajmowała ciemność.
Do tej zmiany odnosi się zapewne spotykana pod 13 października uwaga, że ataki „znacznie osłabły”. Było to prawdą, jeśli patrzeć na dzienne starcia w powietrzu i liczbę samolotów widocznych nad Anglią w dzień. Nie było prawdą, jeśli liczyć bomby i ofiary. Według brytyjskich danych przytaczanych w opracowaniach Luftwaffe zrzuciła w październiku 1940 roku na Wielką Brytanię około 8200 ton bomb, z czego tylko mniej więcej jedną dziesiątą za dnia, a ponad 5400 ton nocą na sam Londyn. Według brytyjskich statystyk obrony cywilnej w październiku zginęło w całym kraju ponad 6300 cywilów, niewiele mniej niż we wrześniu (prawie 7000). Razem w tych dwóch miesiącach zginęło ponad 13 tysięcy cywilów, w większości londyńczyków. Zmniejszyła się więc widoczność nalotów i straty Luftwaffe, nie zaś ich śmiercionośność.
Noc dawała niemieckim załogom niemal całkowitą bezkarność. Brytyjska obrona nocna była w tym czasie bardzo słaba. Myśliwców nocnych z radarem pokładowym było niewiele, głównie przestarzałe Blenheimy, a ich wczesne radary zawodziły; nowe Beaufightery dopiero wchodziły do służby. Działa przeciwlotnicze strzelały „na ślepo”, w zaporowym ogniu, który miał bardziej podnosić ducha londyńczyków niż strącać samoloty. Według przytaczanych w literaturze danych w nocy z 14 na 15 października artyleria przeciwlotnicza Londynu wystrzeliła ponad 8300 pocisków i zestrzeliła dwa bombowce. Niemieckie samoloty, przede wszystkim Heinkle He 111, Dorniery Do 17 i Junkersy Ju 88, trafiały do celu bez trudu, bo Londyn był wielki, a Tamiza wyraźna w świetle księżyca. Przy gorszej pogodzie posługiwały się radiowym systemem naprowadzania Knickebein, który Brytyjczycy właśnie uczyli się zakłócać.
Noc z 14 na 15 października
Noc, w której zbombardowano Balham, należała do najcięższych w tej fazie Blitzu. Według najczęściej przytaczanych danych nad Londyn nadleciało około 380 bombowców 3 Floty Powietrznej marsz. Hugona Sperrlego, co czyniło ten nalot najsilniejszym nocnym atakiem na stolicę do tego czasu. Księżyc był niemal w pełni. Bomby spadły w wielu dzielnicach, od centrum po przedmieścia na południu i północy. Uszkodzono linie kolejowe i stacje, wybuchło kilkaset pożarów. Według brytyjskich zestawień w Londynie zginęło tej nocy około 200 osób, a około 2000 zostało rannych. Następnej nocy, z 15 na 16 października, bombowce wróciły z jeszcze większym ładunkiem: zrzuciły około 380 ton bomb burzących, wywołały blisko 900 pożarów i przecięły pięć głównych linii kolejowych prowadzących do stolicy.
Bomba nad tunelem
Stacja Balham, otwarta w 1926 roku na przedłużeniu linii do Morden i zaprojektowana przez Charlesa Holdena, należała do tak zwanych głębokich stacji metra, których perony leżą w tunelach wydrążonych w warstwie londyńskiego iłu. Takie stacje uchodziły za najbezpieczniejsze schrony w mieście i od września władze, choć początkowo niechętnie, godziły się, by nocowali w nich mieszkańcy. Wieczorem 14 października na peronach i w przejściach Balham było według różnych relacji od około 500 do 600 osób: całe rodziny z kocami, jedzeniem i termosami, które przyszły tu przed zmrokiem, by przeczekać noc.
Około 20.02 na Balham High Road spadła bomba odłamkowo-burząca o masie około 1400 kilogramów, typu półprzeciwpancernego, czyli zaprojektowana tak, by przed wybuchem przebić się w głąb. Wbiła się w jezdnię, przeszła przez warstwy ziemi i wybuchła na głębokości około 10 metrów, tuż nad przejściem między peronami w północnej części stacji. Eksplozja nie dosięgła wprost ludzi na peronach, ale zawaliła część sklepienia tunelu północnego i rozerwała magistrale wodociągowe i kanały ściekowe biegnące pod ulicą. Do tunelu wdarła się woda z błotem, piaskiem i żwirem. Światło zgasło. Zawał i zalewające wszystko błoto odcięły część ludzi od wyjść, a woda przelewała się przejściami także do tunelu południowego. Według raportów masy ziemi i wody rozlały się tunelami na kilkaset metrów, niemal do sąsiedniej stacji Clapham South w dzielnicy Clapham.
Część schronionych zdołała uciec schodami i przejściami w południowej części stacji, pomagali im w tym pracownicy metra. Wielu jednak utonęło albo zostało przysypanych w tunelu północnym, zanim zdołano do nich dotrzeć. Wydobywanie ciał spod błota i gruzu trwało wiele dni.
Autobus w kraterze
Na powierzchni wybuch wyrwał w jezdni wielki krater. Kilka minut później w zaciemnionej ulicy wjechał w niego piętrowy autobus linii 88, który według większości relacji kursował już bez pasażerów albo wracał do zajezdni. Kierowca nie zauważył dziury w ciemności i pojazd zsunął się przodem do leja. Według dostępnych relacji nikt w autobusie nie zginął. Fotografia czerwonego autobusu wbitego w krater nad zniszczoną stacją obiegła potem świat i stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zdjęć Blitzu. W samej Wielkiej Brytanii prasa podawała o tragedii w Balham bardzo niewiele: cenzura nie chciała, by londyńczycy przestali uważać metro za bezpieczne schronienie.
Ofiary
Liczba zabitych nie jest pewna, co jest typowe dla wielu katastrof Blitzu. Rejestr ofiar cywilnych prowadzony przez Komisję Grobów Wojennych Wspólnoty Narodów wymienia 66 osób, które zginęły na stacji. Inne źródła mówią o 64 schronionych i czterech pracownikach metra, czyli łącznie 68 zabitych. Rannych było ponad 70. Najczęściej podawana liczba 66 odpowiada więc rejestrowi komisji, ale nie jest jedyną w literaturze. Ta niepewność odbiła się nawet na upamiętnieniu: tablica odsłonięta w hallu stacji w 2000 roku podawała 64 ofiary; w 2010 roku zastąpiono ją nową, bez liczby zabitych, a w 2016 roku London Underground odsłonił w tym miejscu pamiątkowy kamień.
Odcinek Northern Line między Tooting Bec a Clapham Common był zamknięty przez prawie trzy miesiące. Stację i linię otwarto ponownie 12 stycznia 1941 roku.
Tragedia w Balham trafiła później do literatury i kina: wspomina ją powieść „Pokuta” Iana McEwana i jej ekranizacja z 2007 roku, a w 2024 roku Steve McQueen pokazał w filmie „Blitz” zalanie schronu w stacji metra, inspirowane właśnie katastrofą w Balham.
Inne tragedie w schronach
Balham nie był jedynym schronem, który zawiódł w tych dniach. 12 października bomba trafiła w stację Trafalgar Square na linii Bakerloo, pod placem Trafalgarskim, i zabiła siedem osób, które spędzały tam noc. W nocy z 13 na 14 października pojedynczy niemiecki samolot zrzucił bombę na domy tuż obok stacji Bounds Green na północy Londynu. Walące się budynki zgniotły koniec tunelu peronowego, w którym spali ludzie. Według rejestru Komisji Grobów Wojennych na miejscu zginęło 16 osób, wśród nich troje belgijskich uchodźców, a siedemnasta zmarła następnego dnia w szpitalu; około dwudziestu zostało rannych. Tej samej nocy w Stoke Newington bomba trafiła w schron pod blokiem mieszkalnym przy Coronation Avenue. Zginęło tam według większości opracowań około 160 osób, co czyniło tę katastrofę jedną z najkrwawszych w całym Blitzie, choć jej echo było mniejsze niż echo Balham.
Te zdarzenia pokazały, że i głęboki schron nie daje pewności przeżycia. Metro nie było zresztą głównym schronieniem londyńczyków. W połowie września nocowało w nim około 150 tysięcy ludzi, później mniej, podczas gdy większość mieszkańców spędzała noce w domowych schronach Andersona z blachy falistej, zakopanych w ogródkach, w piwnicach, w publicznych schronach naziemnych albo po prostu we własnych łóżkach. Władze, które przed wojną odrzucały pomysł chowania się w metrze z obawy przed powstaniem „mentalności schronu” i paraliżem komunikacji, musiały ustąpić przed faktami. 3 października, przy przebudowie rządu, ministerstwo bezpieczeństwa wewnętrznego objął po Johnie Andersonie Herbert Morrison, londyński polityk Partii Pracy. W październiku rząd zdecydował o budowie pod liniami metra nowych, głębokich schronów dla około 80 tysięcy osób. Gotowe były jednak dopiero wtedy, gdy najcięższe naloty już minęły. Na stacjach zaczęto jesienią montować prycze, wydawać bilety na miejsca do spania, organizować toalety i dowóz posiłków specjalnymi pociągami.
Liverpool i inne miasta
Choć głównym celem pozostawał Londyn, nocne naloty spadały też na inne miasta. W ostatnich dziesięciu dniach października Luftwaffe zrzuciła na Birmingham i Coventry około 450 ton bomb, atakowała zakłady w Manchesterze, Glasgow i Kingston upon Hull. Liverpool, największy port zachodniego wybrzeża, przez który płynęła większość dostaw z Ameryki Północnej, był bombardowany od sierpnia. Pierwszy duży nalot na miasto, z udziałem około 160 bombowców, nastąpił w nocy z 28 na 29 sierpnia, a następne noce przyniosły kolejne. W październiku spadło na Liverpool i okolice Merseyside według brytyjskich danych około 180 ton bomb.
Spotykana pod 21 października wzmianka, że Liverpool zbombardowano „po raz dwusetny”, wymaga wyjaśnienia. Lokalne kroniki odnotowują w ostatniej dekadzie października, zwykle pod datą 21 lub 23 października, „dwusetny nalot na Merseyside”. Według historii bombardowań Liverpoolu od końca sierpnia do końca października było jednak nad miastem około 50 nalotów, w tym wiele drobnych, z udziałem kilku samolotów. Dwieście nalotów z bombami w tak krótkim czasie nie było więc możliwe. Liczba ta odnosi się najpewniej do ogłaszanych alarmów lotniczych: syreny wyły nad Merseyside za każdym razem, gdy zbliżały się niemieckie samoloty, także wtedy, gdy przelatywały dalej albo krążyły bez zrzucania bomb. Dla mieszkańców, którzy noc w noc schodzili do schronów, był to jednak równie wyczerpujący rachunek. Najcięższe dni Liverpoolu miały dopiero nadejść.
Churchill i obrona nocna
Premier Winston Churchill, który od września regularnie odwiedzał zbombardowane dzielnice, 8 października mówił w Izbie Gmin o skali zniszczeń z pewną przekorą: przy obecnym tempie, wyliczał, Niemcy potrzebowaliby około dziesięciu lat, by zburzyć połowę londyńskich domów. Miało to dodać otuchy, ale nie zmieniało faktu, że noc należała do Luftwaffe. 17 października w ministerstwie lotnictwa zwołano naradę o stanie obrony nocnej, na której ostro krytykowano naczelnego dowódcę lotnictwa myśliwskiego, marsz. lotnictwa Hugh Dowdinga. Zarzucano mu powolność we wprowadzaniu myśliwców nocnych i nowych metod walki. Dowding, zwycięzca dziennej bitwy, został w listopadzie odsunięty od dowództwa. Rozwiązanie problemu przyniosły dopiero w 1941 roku Beaufightery z lepszym radarem, naziemne radary naprowadzania i coraz skuteczniejsze zakłócanie niemieckich wiązek radiowych.
Miejsce w wojnie
Październik 1940 roku był miesiącem przejściowym. Bitwa o Anglię w swoim dziennym wymiarze dobiegała końca, a 12 października niemieckie dowództwo odłożyło inwazję do wiosny 1941 roku, co w praktyce oznaczało, że nocne bombardowania nie przygotowywały już desantu, lecz miały same w sobie osłabić Wielką Brytanię. Naloty na Londyn, prowadzone od 7 września przez 57 nocy niemal bez przerwy, trwały do początku listopada, a w połowie miesiąca Luftwaffe zmieniła plan i uderzyła na ośrodki przemysłowe i porty: 14 listopada zniszczyła Coventry, potem bombardowała Birmingham, Bristol, Southampton i Liverpool, gdzie w nocy z 28 na 29 listopada bomba trafiła w schron przy Durning Road i zabiła 166 osób. Londyn przeżył jeszcze wielki pożar z 29 grudnia, katastrofę na stacji Bank 11 stycznia 1941 roku i ostatni, najcięższy nalot z 10 na 11 maja 1941 roku. Liverpool i Merseyside straciły w całym Blitzie około 4 tysięcy zabitych, najwięcej po Londynie.
Katastrofa w Balham stała się symbolem tej nocnej wojny przeciw miastom: wroga nie było widać, schron okazywał się pułapką, a o śmierci decydował przypadek, w tym wypadku bomba, która trafiła w jedyne miejsce, w którym mogła przebić się do zatłoczonego tunelu. Mimo takich tragedii londyńczycy nie porzucili metra ani nie złamali się psychicznie, jak przed wojną obawiały się władze. Blitz zabił do maja 1941 roku ponad 40 tysięcy brytyjskich cywilów, ale nie zmusił Wielkiej Brytanii do pokoju.
Źródła
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 16 października 1940 · PolitykaRejestracja poborowych w USA16 października 1940 ponad 16 mln Amerykanów w wieku 21–35 lat zarejestrowało się do poboru. W tym samym miesiącu USA przebudowały dowodzenie armii w kraju.
- 9 października 1940 · PolitykaChurchill przywódcą Partii Konserwatywnej9 października 1940 konserwatyści wybrali Churchilla na przywódcę partii po ustąpieniu ciężko chorego Chamberlaina, który 3 października odszedł z rządu.
- 19 października 1940 · Bliski WschódWłoski nalot na BahrajnW nocy z 18 na 19 października 1940 cztery włoskie SM.82 z Rodos zbombardowały rafinerię w Bahrajnie i saudyjskie Az-Zahran, po czym wylądowały w Erytrei.
- 19 października 1940 · AtlantykPogrom konwojów SC 7 i HX 79W dniach 16–20 października 1940 U-Booty zatopiły 20 z 35 statków wolnego konwoju SC 7 i 12 z 49 statków konwoju HX 79, nie tracąc ani jednego okrętu.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 7 września 1940 · Front zachodniPoczątek Blitzu7 września 1940 Luftwaffe zamiast na lotniska RAF uderzyła na londyńskie doki. Do rana zginęło ponad 400 osób. Tak zaczął się Blitz.
- 14 listopada 1940 · Front zachodniNalot na CoventryW nocy z 14 na 15 listopada 1940 setki niemieckich bombowców zrównały z ziemią centrum Coventry i katedrę św. Michała. Zginęło około 568 osób.
- 29 listopada 1940 · Front zachodniNaloty na Liverpool i SouthamptonW nocy z 28 na 29 listopada 1940 mina spadochronowa zabiła 166 osób w schronie przy Durning Road w Liverpoolu. Dzień później płonęło Southampton.
- 25 sierpnia 1940 · Front zachodniPierwszy nalot RAF na BerlinPo bombach na londyńskie City w nocy z 24 na 25 sierpnia 1940 Churchill kazał uderzyć na Berlin. Nalot z 25 na 26 sierpnia wyrządził niewiele szkód.