TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Pierwsza akcja w Bolechowie

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Data:
28 października 1941
Autor:
Łukasz
Tagi:
Zagłada Żydów, Polska, III Rzesza, Hans Krüger

We wtorek 28 października 1941 roku do Bolechowa, miasteczka u podnóża Karpat między Stryjem a Doliną, przyjechały z Stanisławowa dwa samochody: jeden z funkcjonariuszami niemieckiej policji bezpieczeństwa, drugi z ukraińskimi policjantami. Według relacji ocalałych Niemcy, każdy w parze z ukraińskim policjantem, chodzili po mieście z listą nazwisk przygotowaną w miejscowym zarządzie miejskim. Zatrzymano w ten sposób około tysiąca Żydów – rabinów, lekarzy, kupców, ludzi zamożnych i wykształconych – i zamknięto ich w sali Domu Katolickiego. Przez dobę bito ich tam, torturowano i poniżano. Następnego dnia po południu ciężarówki wywiozły ich do lasu Taniawa pod miastem, gdzie czekał wykopany już dół. Według świadków rozstrzelano tam około 800 osób, część zasypano żywcem. Była to pierwsza z akcji, w których Niemcy i ich ukraińscy pomocnicy wymordowali w latach 1941–1943 niemal wszystkich Żydów Bolechowa.

Dokładna liczba ofiar nie jest znana. Ocaleni mówili o około tysiącu zatrzymanych i 800 zastrzelonych w lesie, a w różnych zestawieniach pada od 800 do blisko tysiąca zabitych, licząc tych, którzy zginęli już w Domu Katolickim. Niemiecki historyk Dieter Pohl, autor podstawowego studium o zbrodniach placówki policji bezpieczeństwa w Stanisławowie, pisze ostrożniej o „kilkuset” Żydach zastrzelonych przez oddział tej placówki i datuje egzekucję na 29–30 października. Relacje ocalałych podają: zatrzymania 28 października, rozstrzelanie 29 października.

Bolechów jesienią 1941 roku

Bolechów leżał w przedwojennym województwie stanisławowskim. Było to stare miasteczko żydowsko-polsko-ukraińskie, znane z warzelni soli i garbarni; w XIX wieku Żydzi stanowili w nim większość mieszkańców. Około 1940 roku mieszkało tu około 3 tysięcy Żydów, a w czasie wojny ich liczba wzrosła, bo Niemcy przesiedlali do Bolechowa Żydów z okolicznych wsi i miasteczek. Po agresji ZSRR na Polskę miasto znalazło się w Ukraińskiej SRR, na początku lipca 1941 roku zajęli je Niemcy, a 1 sierpnia weszło w skład Dystryktu Galicja Generalnego Gubernatorstwa.

Teren, na którym leżał Bolechów, podlegał placówce policji bezpieczeństwa w Stanisławowie, którą kierował SS-Hauptsturmführer Hans Krüger. Trzy tygodnie wcześniej jego ludzie wymordowali Żydów w Nadwórnej, a 12 października – od 10 do 12 tysięcy Żydów w samym Stanisławowie, w dniu nazwanym krwawą niedzielą. Po niej Niemcy przystąpili do mordowania Żydów w kolejnych miasteczkach regionu: 16 października w Delatynie i Jaremczu, potem w Bolechowie, w następnych tygodniach w Rohatynie i Kałuszu.

W Domu Katolickim

Akcja w Bolechowie była wymierzona w ludzi, którzy przewodzili społeczności, i miała ją złamać. Zatrzymani sądzili początkowo, że chodzi o pobór do pracy. Gdy znaleźli się w sali Domu Katolickiego, kazano im klęczeć z twarzami przy podłodze. Złożona po wojnie relacja Rywki Mondszajn opisuje ponad dziewięćset osób stłoczonych w sali, ludzi duszących się w ścisku, zabijanych strzałami i pałkami na miejscu. Szczególnie znęcano się nad rabinami. Rabina Landaua zmuszono do wygłoszenia mowy pochwalnej na cześć Niemiec, rabin Horowitz został zamordowany w okrutny sposób. Rabinów wyprowadzono z sali po południu i ślad po nich zaginął. Ciała 29 osób zabitych w Domu Katolickim przewieziono potem na cmentarz żydowski.

Zatrzymanych trzymano bez jedzenia i wody do popołudnia 29 października. Potem wywieziono ich do lasu Taniawa. Nad dołem położono deskę, na którą kolejno wchodzili skazani; po strzale spadali do dołu. Według relacji ocalałych i mieszkańców okolicy, które zebrano po latach, część strzelców stanowili ukraińscy policjanci z Bolechowa i okolic.

Nazwiska większości sprawców pozostały nieznane. Ocaleni zapamiętali niektórych gestapowców ze Stanisławowa, ale też miejscowych ukraińskich policjantów, z którymi przed wojną mieszkali po sąsiedzku. Niemiecka placówka w Stanisławowie liczyła zaledwie około 25 funkcjonariuszy i w każdej takiej akcji polegała na ukraińskiej policji pomocniczej oraz na miejscowej administracji, która dostarczała list, podwód i ludzi do kopania dołów. Zbrodnie w regionie Stanisławowa, w tym w Bolechowie, były przedmiotem niemieckich śledztw prowadzonych od lat 60., najpierw przez prokuraturę w Dortmundzie, a w latach 70. także w Monachium. Krüger został w 1968 roku skazany na dożywocie za mordy na Żydach w regionie stanisławowskim, ale większość wykonawców akcji w małych miasteczkach nigdy nie stanęła przed sądem.

Holokaust od kul

Niekiedy można przeczytać, że ponownie odkryte w 1996 roku zbrodnie i świadectwa z Bolechowa doprowadziły do badań francuskiego księdza Patricka Desbois nad niemiecką metodą zagłady „jedna kula – jeden Żyd” w latach 1941–1942. To nie zgadza się z tym, co wiadomo o pracy Desbois. Jego badania zaczęły się w 2002 roku w Rawie Ruskiej, gdzie w czasie wojny jako jeniec przebywał jego dziadek; w 2004 roku Desbois współtworzył organizację Yahad-In Unum, która od tamtej pory odszukuje świadków i miejsca masowych egzekucji na Ukrainie i w innych krajach dawnego ZSRR. Związek jego pracy z jakimiś odkryciami w Bolechowie w 1996 roku nie jest potwierdzony w źródłach. Określenie „jedna kula – jeden Żyd” nie jest też pojęciem używanym przez historyków. Desbois opisał to zjawisko jako „Shoah par balles” – Holokaust od kul, czyli zagładę przez masowe rozstrzeliwania w pobliżu miejsc zamieszkania ofiar, w odróżnieniu od zagłady w komorach gazowych.

Pamięć o zbrodniach w Bolechowie przywróciła natomiast przede wszystkim książka amerykańskiego pisarza Daniela Mendelsohna „The Lost: A Search for Six of Six Million” (2006). Mendelsohn przez pięć lat odtwarzał losy brata swojego dziadka, Shmiela Jägera, jego żony i czterech córek, zamordowanych w Bolechowie, docierając do ocalałych rozsianych po świecie i do relacji zebranych w Jad Waszem. Ocalali z Bolechowa wydali też w 1957 roku w Hajfie księgę pamięci miasta.

Miejsce w wojnie

Akcja z 28–29 października była początkiem. W następnych miesiącach do Bolechowa przesiedlano Żydów z okolicy, a od 1942 roku działał tam obóz pracy przymusowej. Na początku września 1942 roku przyszła druga akcja: według świadectw ukraińscy policjanci i miejscowi pomocnicy zaczęli mordować jeszcze przed przyjazdem Niemców. Zginęło wtedy około 1500 osób, wśród nich według relacji 600–700 dzieci, a około 2 tysięcy wywieziono do obozu zagłady w Bełżcu. Ostatnich Żydów, pracujących w niemieckich zakładach, rozstrzelano w 1943 roku na cmentarzu żydowskim. Wojnę przeżyło, według zestawień ocalałych, 48 bolechowskich Żydów.

Bolechów był jednym z kilkuset miast i miasteczek dawnych kresów wschodnich, w których Zagłada miała podobny przebieg. Najpierw, jesienią 1941 roku, mordowano elity i całe społeczności na miejscu, w lasach i na cmentarzach, potem resztę wywożono do obozów zagłady albo rozstrzeliwano przy likwidacji gett. Takie zbrodnie popełniano tej jesieni od Babiego Jaru pod Kijowem po Galicję. Ich świadkami byli sąsiedzi ofiar, a groby przez dziesięciolecia pozostawały nieoznaczone. Dziś w lesie Taniawa stoi pomnik ofiar akcji z października 1941 roku.

Miejsca·Stanisławów

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.