- Kategoria:
- Zbrodnie i represje
- Data:
- 28 września 1941
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Zagłada Żydów, ZSRR, III Rzesza, Wehrmacht

W niedzielę 28 września 1941 roku, dziewięć dni po wkroczeniu Niemców do Kijowa, na murach miasta pojawiły się plakaty w języku rosyjskim, ukraińskim i niemieckim. Nakazywały wszystkim Żydom Kijowa i okolic stawić się nazajutrz, w poniedziałek 29 września, do godziny ósmej rano na rogu ulic Melnykowa i Dehtiariwskiej, w pobliżu cmentarzy. Mieli zabrać dokumenty, pieniądze, kosztowności, ciepłe ubrania i bieliznę. Za niestawienie się groziła śmierć. Ludzie, którzy posłuchali wezwania, w większości kobiety, dzieci i starcy, sądzili, że czeka ich wysiedlenie. Ze zbiórki prowadzono ich do położonego na skraju miasta wąwozu Babi Jar. Przez dwa dni, 29 i 30 września, Sonderkommando 4a Paula Blobela z Einsatzgruppe C i bataliony niemieckiej policji porządkowej rozstrzeliwały ich tam z broni maszynowej. Według meldunku samej Einsatzgruppe zginęły 33 771 osoby. Była to największa pojedyncza masakra Żydów od początku wojny i do dziś Babi Jar pozostaje jednym z symboli Zagłady.
Często podaje się, że oddziały SS zabiły ponad 30 tysięcy Żydów „w odpowiedzi na akty sabotażu, które Niemcy przypisali miejscowym Żydom”. Takie ujęcie powtarza niemiecki pretekst, a nie przyczynę zbrodni. Wybuchy, które od 24 września niszczyły centrum Kijowa, były dziełem min podłożonych przed odwrotem przez radzieckich saperów i NKWD, a nie miejscowych Żydów; Niemcy wiedzieli to lub mogli się tego łatwo domyślić. Mord na Żydach Ukrainy trwał zaś od tygodni niezależnie od jakichkolwiek wybuchów. Uściślenia wymaga też sprawstwo: obok SS i policji bezpieczeństwa strzelali niemieccy policjanci z batalionów Ordnungspolizei, teren zabezpieczali żołnierze Wehrmachtu, a pomagała ukraińska policja pomocnicza. Sama decyzja zapadła na naradzie, w której uczestniczył wojskowy komendant miasta.
Zbrodnia zapowiedziana
Od pierwszego dnia ataku Niemiec na ZSRR za wojskami szły cztery Einsatzgruppen, grupy operacyjne policji bezpieczeństwa i SD podporządkowane Reinhardowi Heydrichowi. Na południu, w pasie Grupy Armii Południe, działała Einsatzgruppe C SS-Brigadeführera Ottona Rascha, a jednym z jej oddziałów było Sonderkommando 4a, złożone z kilkudziesięciu funkcjonariuszy SD i policji bezpieczeństwa, wzmocnionych kompanią Waffen-SS i plutonem policji, i dowodzone przez SS-Standartenführera Blobela, z zawodu architekta z Solingen. Latem 1941 roku oddział ten mordował Żydów w Łucku, Żytomierzu, Berdyczowie i dziesiątkach miasteczek zachodniej Ukrainy. Tak jak pod Wilnem, początkowo zabijano przede wszystkim żydowskich mężczyzn, komunistów i ludzi uznanych za „podejrzanych”. Od sierpnia, gdy Heinrich Himmler wzmocnił siły zabijające brygadami SS i batalionami policji, a Hermann Göring upoważnił Heydricha do przygotowania „całkowitego rozwiązania kwestii żydowskiej”, zaczęto mordować całe społeczności, z kobietami i dziećmi.
Na Ukrainie przełom ten łączy się z nazwiskiem Friedricha Jeckelna, wyższego dowódcy SS i policji przy Grupie Armii Południe. Pod koniec sierpnia jego sztab i podległe mu bataliony policji wymordowały pod Kamieńcem Podolskim ponad 23 tysiące Żydów, w tym wydalonych z Węgier. W tych samych dniach ludzie Blobela rozstrzelali w Białej Cerkwi żydowskich dorosłych, a następnie, za zgodą dowódcy 6 Armii feldmarszałka Waltera von Reichenaua, także około 90 osieroconych przez nich dzieci. W połowie września zginęło kilkanaście tysięcy Żydów Berdyczowa, a 19 września Sonderkommando 4a zlikwidowało getto w Żytomierzu, zabijając ponad trzy tysiące ludzi. Gdy Wehrmacht wchodził do Kijowa, wymordowanie jego żydowskich mieszkańców było więc dla SS i policji kolejnym zadaniem tego samego rodzaju, tylko na niespotykaną dotąd skalę.
Kijów we wrześniu 1941 roku
Kijów był przed wojną trzecim co do wielkości miastem ZSRR i jednym z największych skupisk Żydów w Europie. Według amerykańskiego muzeum Holokaustu mieszkało w nim około 160 tysięcy Żydów, mniej więcej jedna piąta ludności; inne opracowania podają wyższe liczby, do około 220 tysięcy. Większość zdążyła przed nadejściem Niemców uciec lub została ewakuowana razem z zakładami pracy, a mężczyzn w wieku poborowym wcielono do Armii Czerwonej. W mieście zostało, według różnych szacunków, około 50–60 tysięcy Żydów, w większości ludzie starsi, kobiety i dzieci, a także ci, którzy nie mieli dokąd ani za co wyjechać. Wielu starszych pamiętało niemiecką okupację z 1918 roku jako czas względnego spokoju i nie wierzyło w pogłoski o mordach.
Miasto padło po wielkiej bitwie o Kijów. Józef Stalin do końca zabraniał wycofania wojsk Frontu Południowo-Zachodniego, które pancerne kleszcze Heinza Guderiana i Ewalda von Kleista zamknęły w gigantycznym kotle na wschód od Dniepru. 19 września oddziały niemieckiej 6 Armii weszły do Kijowa. Komendantem miasta został generał major Kurt Eberhard, dowódca komendantury polowej 195. Już w pierwszych dniach okupacji zaczęły się aresztowania i rozstrzeliwania pojedynczych Żydów, komunistów i jeńców, a do miasta przybyły sztab Einsatzgruppe C i Sonderkommando 4a.
Wybuchy na Chreszczatyku
Przed odejściem z miasta radzieccy saperzy i grupy NKWD zaminowali dziesiątki budynków w centrum, w których spodziewano się niemieckich sztabów i urzędów. Pierwszy wybuch nastąpił 20 września w dawnej cytadeli przy Ławrze Peczerskiej, gdzie rozlokowały się niemieckie sztaby. 24 września po południu eksplodował budynek na rogu Chreszczatyka, głównej ulicy Kijowa, i ulicy Prorizna, w którym według większości przekazów mieściła się niemiecka komendantura polowa. W następnych dniach wybuchały kolejne miny, część według przekazów odpalana zdalnie sygnałem radiowym, a pożary, z którymi nie radziła sobie pozbawiona wody straż, strawiły niemal cały Chreszczatyk i sąsiednie kwartały. Według niemieckiego sprawozdania z początku października bez dachu nad głową zostało około 50 tysięcy ludzi. Ile osób zginęło, nie wiadomo; wśród ofiar byli niemieccy żołnierze i saperzy, ale także wielu mieszkańców miasta.
Niemcy od razu nadali tym wydarzeniom znaczenie polityczne. Ich propaganda od początku wojny utożsamiała Żydów z „bolszewizmem”, więc wybuchy łatwo dało się przedstawić jako „żydowski sabotaż”, choć nic nie wskazywało na udział miejscowych Żydów. 26 września w siedzibie komendanta miasta odbyła się narada, w której według ustaleń historyków uczestniczyli Eberhard, Jeckeln, Rasch i Blobel. Postanowiono w odwecie zabić Żydów Kijowa. Akcję miało przeprowadzić Sonderkommando 4a ze sztabem Einsatzgruppe C, a ogólne kierownictwo spoczywało w rękach Jeckelna. Wehrmacht nie tylko nie protestował: jeden z oficerów Sonderkommando, August Häfner, zeznał po wojnie, że Eberhard powiedział esesmanom wprost: „Strzelać musicie wy”. W meldunku do Berlina Einsatzgruppe C odnotowała, że Wehrmacht „przyjmuje te środki z zadowoleniem i prosi o radykalne postępowanie”. Kompania propagandowa 6 Armii wydrukowała około dwóch tysięcy plakatów, a do zabezpieczenia terenu wyznaczono żołnierzy. Historycy, którzy badali tę zbrodnię, jak Hartmut Rüß czy Karel Berkhoff, podkreślają, że decyzja była wspólna i że bez armii jej wykonanie nie byłoby możliwe.
Wezwanie z 28 września
Plakaty rozlepiono w niedzielę 28 września; według części relacji pierwsze pojawiły się już dzień wcześniej. Tekst zaczynał się od pogardliwego rosyjskiego określenia, którego wcześniej używały carskie władze i pogromszczycy, a nie zwykłego słowa „Żydzi”. Równocześnie przez dozorców i zarządców domów rozpuszczano pogłoski o spisie i przesiedleniu. Miejsce zbiórki, w pobliżu dworca towarowego i cmentarzy na Łukianówce, uwiarygodniało wersję o wywózce koleją. Wielu Żydów, nawet przeczuwając najgorsze, nie widziało wyjścia: ukrycie się wymagało pomocy sąsiadów, a plakat groził śmiercią także tym, którzy wchodziliby do opuszczonych mieszkań. Niektórzy nie-Żydzi odprowadzali na zbiórkę krewnych i małżonków z mieszanych rodzin, część poszła razem z nimi.
Niemcy sami nie spodziewali się takiej reakcji. Einsatzgruppe C meldowała później, że liczono na stawienie się 5–6 tysięcy Żydów, a przyszło ponad 30 tysięcy, którzy „aż do chwili egzekucji wierzyli w przesiedlenie dzięki niezwykle zręcznej organizacji”.
29 i 30 września
Od świtu 29 września ulicami Kijowa ciągnęły ku Łukianówce tysiące ludzi z tobołami, wózkami i dziećmi na rękach. Przy cmentarzu żydowskim tłum trafiał na kordon i zaporę z drutu. Dalej przepuszczano niewielkie grupy. Ukraińscy policjanci i niemieccy funkcjonariusze odbierali bagaże, kazali oddać kosztowności i rozebrać się do naga, a tych, którzy się wahali, bili pałkami. Kierowca ciężarówki z oddziału, który wywoził rzeczy ofiar, zeznał później, że wszystko działo się bardzo szybko. Nagich ludzi pędzono szpalerem do wąwozu, długiego, głębokiego na kilkanaście metrów jaru. Na dnie kazano im kłaść się twarzą do ziemi na ciałach tych, których już zabito, a strzelcy, chodząc po zwłokach, zabijali ich strzałem z pistoletu maszynowego w kark. Ciała układały się warstwami, okresowo przysypywanymi ziemią. Tych, których nie zdążono zabić pierwszego dnia, zamknięto na noc w pobliskich garażach i rozstrzelano nazajutrz. Po zakończeniu egzekucji saperzy Wehrmachtu wysadzili zbocza wąwozu, by przysypać zwłoki; grzebano przy tym także rannych, którzy jeszcze żyli.
Strzelali członkowie Sonderkommando 4a i 45 batalionu policji porządkowej majora Martina Bessera z pułku policji „Południe”; żołnierze 303 batalionu policji stali w kordonie. Uczestniczyła w akcji także 3 kompania batalionu specjalnego przeznaczenia Waffen-SS i ukraińska policja pomocnicza, której członkowie pilnowali tłumu, odbierali rzeczy i rozbierali ofiary; dokładna liczba uczestniczących w zbrodni Ukraińców jest trudna do ustalenia, a niektóre późniejsze twierdzenia o udziale konkretnych oddziałów nacjonalistów, jak tzw. kurenia bukowińskiego, historycy kwestionują. 2 października w meldunku sytuacyjnym nr 101 z ZSRR Einsatzgruppe C podała, że Sonderkommando 4a ze sztabem grupy i dwoma komandami pułku policji „Południe” rozstrzelało 29 i 30 września w Kijowie 33 771 Żydów. Liczba ta, pochodząca od sprawców, jest dziś powszechnie przyjmowana przez historyków. Według części opracowań nie obejmuje ona małych dzieci, które zabijano razem z matkami. Ubrania zabitych załadowano na 137 ciężarówek i przekazano narodowosocjalistycznej organizacji opiekuńczej, a część mienia rozdzielono między miejscowych Niemców.
Ocalało zaledwie kilkadziesiąt osób; znanych jest co najmniej 29 nazwisk. Najsłynniejsza z nich, aktorka kijowskiego teatru lalek Dina Proniczewa, skoczyła do jaru tuż przed salwą, udawała martwą pod przysypującą ją ziemią i nocą wydostała się z wąwozu. Jej relację spisał później pisarz Anatolij Kuzniecow, który jako chłopiec mieszkał w pobliżu i słyszał strzały, a w 1946 roku Proniczewa zeznawała przed sądem w Kijowie.
Wąwóz śmierci
Babi Jar nie przestał być miejscem kaźni. Na początku października rozstrzeliwano tam kolejne grupy Żydów wyłapanych w mieście, a potem przez dwa lata okupacji wszystkich, których Niemcy uznali za wrogów lub za zbędnych: radzieckich jeńców, komunistów i członków podziemia, zakładników, Romów z kilku taborów, pacjentów kijowskiego szpitala psychiatrycznego. W styczniu 1942 roku zamordowano tam około stu marynarzy radzieckiej flotylli rzecznej. W lutym 1942 roku Niemcy, którzy rozprawiali się już z ukraińskimi nacjonalistami domagającymi się niepodległości, zabili w Kijowie wielu działaczy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów z frakcji Andrija Melnyka, wśród nich poetkę Ołenę Telihę; według powszechnie przyjmowanej wersji zginęli w Babim Jarze. Wiosną 1942 roku obok wąwozu powstał obóz koncentracyjny Syrec, w którym więziono jeńców, podejrzanych o działalność w podziemiu i Żydów, którzy przeżyli pierwsze masakry. Ile osób zamordowano w Babim Jarze w latach 1941–1943, nie wiadomo dokładnie. Radziecka komisja do badania zbrodni okupanta, a za nią prokurator radziecki w Norymberdze, mówiła o około 100 tysiącach ofiar; szacunki historyków wahają się od około 70 tysięcy do 150–200 tysięcy.
Latem 1943 roku, gdy Armia Czerwona zbliżała się do Dniepru, do Kijowa wrócił Paul Blobel, tym razem jako kierownik akcji 1005, tajnej operacji zacierania śladów masowych mordów. Od sierpnia około 300 więźniów obozu Syrec, skutych łańcuchami, rozkopywało doły, układało zwłoki na stosach z szyn kolejowych, drewna i nagrobków z pobliskiego cmentarza żydowskiego i paliło je; kości kruszono, a popiół rozsypywano. Więźniowie wiedzieli, że po zakończeniu pracy zostaną zabici. W nocy z 28 na 29 września 1943 roku, w drugą rocznicę masakry, podjęli próbę ucieczki. Większość zginęła od kul strażników, ale kilkunastu się uratowało. 6 listopada 1943 roku Armia Czerwona odbiła Kijów, a ocaleni złożyli zeznania przed radzieckimi śledczymi i zachodnimi dziennikarzami, których przywieziono na miejsce zbrodni.
Sprawcy przed sądem
Większość sprawców nigdy nie poniosła kary. Jeckeln, sądzony przez radziecki trybunał wojskowy w Rydze, został powieszony w lutym 1946 roku, ale sądzono go głównie za zbrodnie popełnione w krajach bałtyckich. W styczniu 1946 roku przed sądem w Kijowie stanęło piętnastu niemieckich policjantów i żandarmów; dwunastu skazano na śmierć i publicznie powieszono w centrum miasta. Blobel, oskarżony w procesie Einsatzgruppen przed amerykańskim trybunałem w Norymberdze, został w kwietniu 1948 roku skazany na śmierć i powieszony w czerwcu 1951 roku. Postępowanie przeciw Raschowi umorzono z powodu jego choroby, zmarł w 1948 roku. Eberhard popełnił samobójstwo w amerykańskim areszcie w 1947 roku, a Reichenau zmarł już w styczniu 1942 roku. W latach 1967–1968 sąd w Darmstadt skazał siedmiu byłych członków Sonderkommando 4a na kary od czterech do piętnastu lat więzienia, a w 1971 roku sąd w Ratyzbonie skazał jednego z oficerów 45 batalionu policji. Żaden z oficerów Wehrmachtu, którzy współdecydowali o zbrodni i pomagali w jej wykonaniu, nie stanął za nią przed sądem.
Pamięć
Przez dziesięciolecia władze radzieckie nie chciały mówić o Babim Jarze jako o miejscu zagłady Żydów. W oficjalnym komunikacie Nadzwyczajnej Państwowej Komisji słowo „Żydzi” zastąpiono określeniem „pokojowi obywatele radzieccy”. W latach pięćdziesiątych wąwóz zaczęto zasypywać odpadami z pobliskich cegielni; 13 marca 1961 roku pękła zapora, a lawina błota w czasie katastrofy kureniwskiej zabiła na Kureniwce według oficjalnych danych 145 osób, a według późniejszych szacunków nawet 1,5–2 tysiące. We wrześniu 1961 roku Jewgienij Jewtuszenko opublikował wiersz „Babi Jar”, zaczynający się od słów „Nad Babim Jarem nie ma pomników”, a w 1962 roku Dmitrij Szostakowicz uczynił go pierwszą częścią swojej XIII symfonii. W 1966 roku ukazała się, ocenzurowana, dokumentalna powieść Kuzniecowa. Pomnik postawiony w 1976 roku upamiętniał „obywateli Kijowa i jeńców wojennych”, nie wspominając o Żydach. Dopiero w 1991 roku, w pięćdziesiątą rocznicę masakry, stanęła w Babim Jarze menora, a później kolejne pomniki ofiar różnych narodowości.
Miejsce w wojnie
Babi Jar był szczytowym punktem fali mordów, która latem i jesienią 1941 roku przetoczyła się przez zajęte przez Niemców ziemie ZSRR. Pokazał, że niemiecki aparat terroru potrafi w ciągu dwóch dni wymordować dziesiątki tysięcy ludzi z wielkiego miasta, i że może przy tym liczyć na współpracę armii, miejscowej policji i administracji. W tych samych tygodniach mordowano Żydów w Wilnie, Kownie, Mińsku i setkach mniejszych miejscowości. 10 października 1941 roku Reichenau w rozkazie do żołnierzy 6 Armii wezwał do „surowej, lecz sprawiedliwej pokuty na żydowskich podludziach”, a Adolf Hitler uznał go za wzorowy i rozkaz rozesłano do innych armii. W październiku rumuńscy i niemieccy sprawcy zabili w Odessie ponad 50 tysięcy Żydów, a pod koniec roku Jeckeln, przeniesiony na północ, przeprowadził według kijowskiego wzorca masakrę w Rumbuli pod Rygą.
Babi Jar należy do tak zwanej Zagłady od kul, która według szacunków historyków pochłonęła na okupowanych ziemiach radzieckich około półtora do dwóch milionów Żydów, zanim jeszcze ruszyły obozy zagłady w okupowanej Polsce. Dla sprawców masowe rozstrzeliwania okazały się jednak obciążeniem: wymagały tysięcy wykonawców, nie dawały się ukryć i odbijały się na psychice strzelających. Jeszcze jesienią 1941 roku zaczęto eksperymentować z mobilnymi komorami gazowymi, a w styczniu 1942 roku na konferencji w Wannsee Heydrich przedstawił plan zagłady wszystkich Żydów Europy. Kijów i jego wąwóz pozostały w pamięci świata jako jeden z najstraszniejszych symboli tej zbrodni: miejsce, w którym w ciągu dwóch dni zgładzono niemal całą żydowską społeczność wielkiego miasta, a potem przez pół wieku odmawiano jej nawet pomnika.
Źródła
W tym samym czasie
(02)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 2 października 1941 · Front wschodniOperacja Tajfun2 października 1941 Grupa Armii „Środek” ruszyła na Moskwę. W kilka dni czołgi Bocka przełamały front i okrążały armie radzieckie pod Wiaźmą i Briańskiem.
- 5 października 1941 · Front wschodniNiemcy zdobywają wyspy estońskie5 października 1941 padła broniona od trzech tygodni Sarema, a 21 października Hiuma. Niemcy zajęli archipelag, z którego latem startowały bombowce nad Berlin.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 22 czerwca 1941 · Front wschodniAtak Niemiec na ZSRR22 czerwca 1941 Niemcy i ich sojusznicy uderzyli o świcie na ZSRR. Operacja „Barbarossa” zerwała pakt z 1939 roku i otworzyła front wschodni.
- 1 września 1941 · Zbrodnie i represjeGwiazda Dawida w Rzeszy1 września 1941 Heydrich podpisał rozporządzenie, które od 19 września kazało Żydom w Rzeszy i Protektoracie od 6. roku życia nosić żółtą gwiazdę „Jude”.
- 31 lipca 1941 · Zbrodnie i represjeRozkaz Göringa dla Heydricha31 lipca 1941 Göring upoważnił Heydricha do przygotowania „całkowitego rozwiązania kwestii żydowskiej” w niemieckiej strefie wpływów w Europie.
- 6 listopada 1941 · PolitykaPrzemówienie Stalina z 6 listopada6 listopada 1941 Stalin przemawiał w stacji metra Majakowskaja, a 7 listopada przyjął defiladę na placu Czerwonym, z której wojska szły na front.