TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Pogodne niebo nad Ardenami

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
23 grudnia 1944
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Ofensywa w Ardenach
Tagi:
Stany Zjednoczone, Wehrmacht, Belgia, George Patton

Rankiem 23 grudnia 1944 roku, po tygodniu mgły, niskich chmur i śnieżnej mżawki, nad Ardenami zaświeciło słońce. Nad zachodnią Europę napłynęło z północnego wschodu mroźne, suche powietrze rozległego wyżu, który amerykańscy meteorolodzy nazywali „rosyjskim wyżem”. Temperatura spadła poniżej zera, ziemia zamarzła, a niebo było czyste aż po horyzont. Dla walczących od 16 grudnia żołnierzy oznaczało to przede wszystkim jedno: nad pole bitwy mogły wreszcie wrócić alianckie samoloty, które przez pierwszy tydzień niemieckiej ofensywy niemal nie startowały.

Pogodną aurę nazywa się czasem „jedynym czynnikiem, którego obawiał się Hitler”. To uproszczenie. Niemieccy planiści rzeczywiście uzależnili termin natarcia od prognozy złej pogody, ale Adolf Hitler i jego dowódcy liczyli się także z brakiem paliwa, z szybkim przerzutem alianckich odwodów i z oporem amerykańskich jednostek – i te czynniki zatrzymały ofensywę w równym stopniu jak lotnictwo. Kiedy niebo się przejaśniło, natarcie było już kilka dni spóźnione względem planu.

Ofensywa pod osłoną chmur

Plan „Wacht am Rhein” zakładał, że trzy niemieckie armie – 6 Armia Pancerna SS Seppa Dietricha, 5 Armia Pancerna Hasso von Manteuffla i 7 Armia – w ciągu kilku dni przejdą przez Ardeny, sforsują Mozę i ruszą na Antwerpię. Wehrmacht nie miał już jednak czym się bronić przed alianckim lotnictwem: Luftwaffe była po latach strat zbyt słaba, by zapewnić osłonę kolumnom pancernym, a lato 1944 roku pokazało w Normandii, co z niemieckimi dywizjami robią myśliwce bombardujące działające za dnia. Dlatego od początku zakładano, że uderzenie nastąpi w okresie długotrwałego zachmurzenia, które przykuje alianckie samoloty do lotnisk. Termin kilkakrotnie przesuwano, czekając na odpowiednią prognozę.

Ten warunek został spełniony. Od 16 do 22 grudnia nad Ardenami i nad lotniskami w Anglii, Belgii i Francji panowała mgła i niskie chmury. Amerykańskie samoloty zwiadowcze nie dostrzegły koncentracji niemieckich wojsk przed ofensywą, a w pierwszych dniach bitwy lotnictwo taktyczne mogło wykonywać tylko pojedyncze loty w krótkich przejaśnieniach. Niemieckie kolumny poruszały się w dzień po drogach, czego latem we Francji nie mogły sobie pozwolić.

Mimo to już w pierwszym tygodniu ofensywa zaczęła się rozmijać z planem. Na północy 6 Armia Pancerna SS utknęła przed grzbietem Elsenborn, gdzie amerykańskie 2 i 99 Dywizje Piechoty zatrzymały natarcie Dietricha. Grupa bojowa Joachima Peipera, która zostawiła za sobą zbrodnię pod Malmedy, została odcięta w dolinie rzeki Amblève. St. Vith, kluczowy węzeł drogowy, utrzymał się do 21 grudnia, a Bastogne, okrążone przez Niemców, odpierało kolejne ataki i 22 grudnia odrzuciło żądanie kapitulacji słynnym „Nuts!” gen. bryg. Anthony’ego McAuliffe’a. Najdalej na zachód posuwała się 5 Armia Pancerna, ale jej czołówki również zaczynały odczuwać brak paliwa.

Samoloty nad drogami Ardenów

23 grudnia rano alianckie lotnictwo taktyczne wystartowało w pełnej sile. Nad północną częścią frontu operowało IX Dowództwo Lotnictwa Taktycznego gen. Elwooda Quesady, współpracujące z amerykańską 1 Armią, nad południową – XIX Dowództwo Lotnictwa Taktycznego gen. Otto Weylanda, wspierające 3 Armię gen. George’a Pattona. Oba dowództwa wchodziły w skład 9 Armii Lotniczej gen. Hoyta Vandenberga. Po stronie brytyjskiej do akcji weszły myśliwce bombardujące 2 Taktycznych Sił Powietrznych RAF, w tym uzbrojone w pociski rakietowe Hawker Typhoony.

Główną siłą uderzeniową były myśliwce bombardujące Republic P-47 Thunderbolt i Lockheed P-38 Lightning. Atakowały one kolumny ciężarówek i czołgów na wąskich, zaśnieżonych drogach, mosty, wsie zamienione w punkty oporu i niemieckie stanowiska artylerii. Na czystym śniegu pojazdy były dobrze widoczne, a przejścia przez doliny rzek – Ourthe, Amblève, Sûre – tworzyły naturalne korki, w których kolumny stawały się łatwym celem. Niemieccy żołnierze i dowódcy w relacjach z tych dni podkreślali, że ruch za dnia praktycznie zamarł, a zaopatrzenie musiało się przemieszczać nocą.

Dalej na wschodzie działały bombowce średnie Martin B-26 Marauder i Douglas A-26 Invader z IX Dowództwa Bombowego. Ich celem były mosty, węzły kolejowe i drogowe w Eifel i na zachodnim brzegu Renu, przez które płynęło zaopatrzenie ofensywy. 23 grudnia formacje Marauderów spotkały się z silnym oporem niemieckich myśliwców i artylerii przeciwlotniczej i poniosły tego dnia ciężkie straty – Luftwaffe, choć osłabiona, wciąż potrafiła skupić nad Ardenami kilkaset maszyn. W kolejnych dniach dochodziło do zaciętych walk powietrznych nad frontem.

Do ataków na zaplecze przyłączyły się bombowce strategiczne. 24 grudnia 8 Armia Lotnicza wysłała nad Niemcy ponad 2000 ciężkich bombowców – był to największy pojedynczy nalot tej formacji w czasie wojny – kierując je głównie na lotniska i węzły komunikacyjne na zachodzie Rzeszy. Prowadzący wyprawę gen. bryg. Frederick Castle zginął, gdy jego zestrzelony B-17 rozbił się w Belgii; pośmiertnie odznaczono go Medalem Honoru. Brytyjskie Dowództwo Bombowców atakowało w tych dniach węzły kolejowe w Nadrenii, m.in. w Trewirze, którego centrum zostało wtedy w dużej części zniszczone.

Zaopatrzenie z powietrza dla Bastogne

Najbardziej wyczekiwane były samoloty nad Bastogne. Okrążone miasto bronione przez 101 Dywizję Powietrznodesantową, Grupę Bojową B 10 Dywizji Pancernej i mniejsze oddziały, w tym afroamerykański 969 Batalion Artylerii Polowej, było na skraju wyczerpania zapasów. 22 grudnia ograniczono zużycie amunicji artyleryjskiej do 10 pocisków na działo dziennie, brakowało środków opatrunkowych, a wielu rannych leżało w piwnicach i garażach bez pomocy chirurgicznej, bo dywizyjny szpital polowy wpadł w ręce Niemców w pierwszych dniach bitwy.

Rankiem 23 grudnia nad miastem wyskoczyły z dwóch samolotów dwie grupy pathfinderów, spadochroniarzy-naprowadzaczy, którzy rozstawili radiolatarnie dla nadlatujących maszyn transportowych. Wkrótce potem nad strefę zrzutu zaczęły nadlatywać kolejne fale samolotów Douglas C-47 Skytrain z IX Dowództwa Lotnictwa Transportowego. Według zestawień amerykańskiego stowarzyszenia pilotów szybowcowych z tego dnia na 264 wysłane C-47 nad strefę zrzutu dotarły 253, zrzucając około 334 ton amunicji, żywności i środków medycznych. Samoloty leciały nisko i pojedynczymi grupami, więc kilka z nich zestrzeliła niemiecka artyleria przeciwlotnicza rozstawiona wokół okrążenia.

Zrzuty powtórzono 24 grudnia, a po przerwie spowodowanej pogodą w Boże Narodzenie – 26 i 27 grudnia, gdy według tych samych zestawień nad miasto przyleciało ok. 290 samolotów ze 169 tonami ładunku. 26 grudnia w Bastogne wylądował pierwszy szybowiec z ochotniczym zespołem chirurgów i sanitariuszy, którzy natychmiast zaczęli operować rannych; kolejne szybowce przywiozły amunicję i paliwo. Szacunki łącznej ilości zaopatrzenia dostarczonego obrońcom w dniach 23–27 grudnia różnią się w zależności od źródła, ale wynosiła ona w sumie kilkaset ton. Dzięki temu obrońcy mogli odeprzeć silne natarcie niemieckie w Boże Narodzenie, a samoloty myśliwsko-bombowe XIX Dowództwa atakowały oddziały szykujące się do szturmu tuż przed liniami spadochroniarzy.

Paliwo i Moza

Druga strona tego obrazu to niemieckie zaplecze. Ofensywa od początku cierpiała na brak paliwa – dywizje pancerne wyruszyły z zapasem, który miał wystarczyć do Mozy przy założeniu, że po drodze zostaną zdobyte amerykańskie składy. Tak się jednak nie stało: Amerykanie zdążyli wywieźć lub spalić największe magazyny, m.in. pod Stavelot. Teraz naloty na drogi i węzły kolejowe utrudniły dowóz tego, co jeszcze było. Kolumny zaopatrzeniowe czekały w lasach na zmrok, a czołgi stawały z pustymi zbiornikami.

Najdotkliwiej odczuła to czołówka 5 Armii Pancernej. 2 Dywizja Pancerna Wehrmachtu, nacierająca na zachód obok obleganego Bastogne, dotarła 23 grudnia do lasów wokół Foy-Notre-Dame, zaledwie kilka kilometrów od Mozy pod Dinant, a 24 grudnia jej oddziały i sąsiednia Dywizja Pancerna „Panzer Lehr” sięgnęły okolic Celles. Był to najdalszy punkt, do którego doszła niemiecka ofensywa. Mostu w Dinant broniły brytyjskie oddziały 29 Brygady Pancernej, a wysunięte niemieckie grupy bojowe stanęły bez paliwa. W dniach 24–26 grudnia uderzyła na nie amerykańska 2 Dywizja Pancerna gen. Ernesta Harmona, wspierana przez brytyjskie czołgi i myśliwce bombardujące; w okolicach Celles zniszczono lub zdobyto kilkadziesiąt niemieckich czołgów i setki pojazdów. Na północy grupa bojowa Peipera, otoczona w La Gleize, w nocy z 23 na 24 grudnia porzuciła czołgi i ciężki sprzęt i przedarła się pieszo do swoich – z grupy liczącej na początku ofensywy ok. 4800 ludzi w La Gleize pozostało ok. 800 i większości z nich udało się wyjść z okrążenia.

Modlitwa o pogodę

Z poprawą pogody wiąże się jedna z najczęściej powtarzanych anegdot tej bitwy. Na początku grudnia, jeszcze przed niemiecką ofensywą, gdy 3 Armia walczyła w deszczu i błocie w Lotaryngii, Patton polecił naczelnemu kapelanowi armii, ks. ppłk. Jamesowi O’Neillowi, napisać modlitwę o dobrą pogodę do walki. Według relacji O’Neilla tekst wydrukowano na kartach z życzeniami świątecznymi od dowódcy i rozdano w ok. 250 000 egzemplarzy żołnierzom 3 Armii. Kiedy 23 grudnia niebo się przejaśniło, Patton – jak wspominał kapelan – był przekonany o skuteczności modlitwy i odznaczył O’Neilla Brązową Gwiazdą. Historia ta, opisana przez samego kapelana, weszła do legendy generała; dla historyków jest przede wszystkim świadectwem tego, jak bardzo obie strony uzależniały swoje plany od pogody.

Znaczenie

Pogodne niebo nie przesądziło samo w sobie o losach ofensywy – niemieckie natarcie zostało wcześniej zatrzymane na północy, opóźnione pod St. Vith i związane pod Bastogne, a dywizjom pancernym brakowało paliwa jeszcze przed 23 grudnia. Ale od tego dnia Wehrmacht stracił swój najważniejszy atut: swobodę ruchu za dnia. Zaopatrzenie obrońców Bastogne z powietrza pozwoliło im przetrwać do 26 grudnia, gdy oddziały 3 Armii Pattona przebiły się do miasta, a ataki lotnictwa na drogi i węzły kolejowe pogłębiły kryzys paliwowy, który unieruchomił niemieckie czołówki pod Mozą.

Dobra pogoda utrzymała się zaledwie kilka dni; pod koniec grudnia i w styczniu nad Ardenami znów padał śnieg i zalegały chmury. Wieczorem 24 grudnia Manteuffel zaproponował wstrzymanie natarcia i odwrót, ale Hitler się nie zgodził. Luftwaffe odpowiedziała 1 stycznia 1945 roku operacją „Bodenplatte” – zmasowanym atakiem na alianckie lotniska w Belgii, Holandii i Francji, który zniszczył wiele samolotów na ziemi, ale kosztował Niemców stratę kilkuset maszyn i pilotów, których nie dało się już zastąpić. Kiedy w styczniu 1945 roku Amerykanie i Brytyjczycy przeszli do kontrofensywy, a 25 stycznia zlikwidowali niemiecki klin w Ardenach, przewaga w powietrzu znów była jednym z kluczowych czynników ich zwycięstwa.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.