„Nuts!”
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 22 grudnia 1944
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Ofensywa w Ardenach
- Tagi:
- Stany Zjednoczone, Wehrmacht, Belgia, propaganda
22 grudnia 1944 roku, około 11.30, drogą z Arlon, w pobliżu farmy Kesslera na południe od Bastogne, zbliżyło się do amerykańskich linii czterech niemieckich żołnierzy z białą flagą. Dwóch oficerów – mjr Wagner ze sztabu XLVII Korpusu Pancernego i por. Hellmuth Henke z dywizji pancernej „Panzer Lehr” – niosło pismo do „dowódcy amerykańskiego okrążonego miasta Bastogne”. Dowódca korpusu, generał wojsk pancernych Heinrich von Lüttwitz, wzywał w nim Amerykanów do kapitulacji i dawał im dwie godziny do namysłu. Odpowiedź, którą po niespełna trzech godzinach otrzymał, składała się z jednego słowa: „Nuts!”.
Trzymający Bastogne od czterech dni żołnierze 101 Dywizji Powietrznodesantowej i oddziałów 10 Dywizji Pancernej byli od poprzedniego dnia całkowicie okrążeni. Brakowało im amunicji artyleryjskiej, żywności, zimowego umundurowania i środków opatrunkowych, a niska, gęsta pokrywa chmur wykluczała zaopatrzenie z powietrza. Mimo to dowódca obrony, gen. bryg. Anthony McAuliffe, nie zamierzał się poddać – a jego lakoniczna odpowiedź stała się jednym z najsłynniejszych zdań wojny.
Bastogne w pierścieniu
Bastogne leżało na skrzyżowaniu siedmiu dróg w środkowej części Ardenów i dla niemieckiej 5 Armii Pancernej generała wojsk pancernych Hasso von Manteuffla miało kluczowe znaczenie: przez miasto prowadziły najlepsze drogi na zachód, ku Mozie. Kiedy 16 grudnia ruszyła ofensywa w Ardenach, front amerykańskiego VIII Korpusu gen. Troya Middletona załamał się w ciągu dwóch dni. Zanim doszło do okrążenia Bastogne, 18 grudnia do miasta dotarła Grupa Bojowa B 10 Dywizji Pancernej płk. Williama L. Robertsa, a w nocy z 18 na 19 grudnia – ciężarówkami z Mourmelon we Francji – 101 Dywizja Powietrznodesantowa. Jej dowódca, gen. mjr Maxwell Taylor, przebywał wówczas w Stanach Zjednoczonych, dywizją dowodził więc dowódca jej artylerii, McAuliffe.
Opóźniające walki pod Noville, Longvilly i Wardin kosztowały obrońców wiele krwi, ale dały im czas na zorganizowanie obwodu wokół miasta. W nocy z 19 na 20 grudnia niemiecki oddział rozpoznawczy rozbił na zachód od Bastogne punkt opatrunkowy dywizji: do niewoli trafiła niemal cała 326 Kompania Medyczna z lekarzami i sprzętem. Od tej chwili rannych opatrywano w prowizorycznych punktach w mieście – w hali ujeżdżalni koszar, w garażach i piwnicach – a lekarzy batalionowych wspierali miejscowi ochotnicy, w tym pielęgniarki Renée Lemaire i Augusta Chiwy. Do południa 21 grudnia Niemcy przecięli wszystkie drogi wiodące do miasta.
Lüttwitz nie zamierzał jednak zatrzymywać pod Bastogne całego korpusu. Zgodnie z rozkazami 2 Dywizja Pancerna i większość „Panzer Lehr” omijały miasto i parły na zachód, ku Mozie, a do zdobycia Bastogne pozostawiono 26 Dywizję Grenadierów Ludowych gen. mjr. Heinza Kokotta, wzmocnioną jednym pułkiem „Panzer Lehr”. Te siły atakowały kolejne odcinki obwodu, lecz były zbyt słabe, by przełamać obronę wspieraną przez kilka dywizjonów artylerii i ruchomy odwód czołgów 10 Dywizji Pancernej.
Ultimatum pod białą flagą
Niemieckich parlamentariuszy jako pierwsi zauważyli żołnierze kompanii F 2 Batalionu 327 Pułku Piechoty Szybowcowej, broniącej południowego odcinka obwodu. Zgodnie ze zwyczajami wojennymi, ujętymi w konwencjach haskich, parlamentariusze pod białą flagą byli nietykalni. Według relacji zebranych przez historyków 101 Dywizji obu oficerom zawiązano oczy i doprowadzono ich do stanowiska dowodzenia kompanii; tłumaczył mówiący po niemiecku sanitariusz, szer. Ernest Premetz. Dwaj niemieccy szeregowi czekali przy linii frontu. Dwustronicowe pismo – po niemiecku i po angielsku – przekazano drogą służbową do dowództwa pułku, a stamtąd mjr Alvin Jones zawiózł je do sztabu dywizji w koszarach Heintza w Bastogne.
Ultimatum podpisane „Dowódca niemiecki” głosiło, że „los wojny się odwraca”. Twierdziło, że silne niemieckie jednostki pancerne okrążyły siły amerykańskie w Bastogne i wokół niego, a kolejne przeprawiły się przez Ourthe pod Ortheuville, zajęły Marche, doszły do Saint-Hubert, a Libramont jest w rękach niemieckich. Jedyną możliwością uratowania okrążonych żołnierzy przed „całkowitym unicestwieniem” miała być „honorowa kapitulacja”. Po odrzuceniu propozycji „jeden niemiecki korpus artylerii i sześć ciężkich dywizjonów przeciwlotniczych” miał otworzyć ogień. Pismo kończyło się przytykiem: ciężkie straty wśród ludności cywilnej, jakie spowoduje ostrzał, „nie odpowiadałyby dobrze znanemu amerykańskiemu humanitaryzmowi”.
Część tych twierdzeń była prawdziwa – niemieckie czołówki rzeczywiście szły na zachód obok Bastogne – ale groźba artyleryjska była w dużej mierze blefem. Korpus nie dysponował siłami ogniowymi tej skali, a jego dywizje pancerne odchodziły właśnie spod miasta. Według powojennych relacji dowódca 5 Armii Pancernej Manteuffel, gdy dowiedział się o ultimatum, był rozgniewany, że Lüttwitz wystosował je bez jego wiedzy i bez środków, by spełnić groźbę. Odrzucone wezwanie do kapitulacji, za którym nie poszedł zapowiedziany ostrzał, osłabiało wiarygodność dowódcy, który je wysłał.
„Aw, nuts!”
McAuliffe, który odpoczywał po nocy spędzonej na nogach, dowiedział się o piśmie od pełniącego obowiązki szefa sztabu ppłk. Neda Moore’a. Według relacji świadków, zebranych m.in. przez amerykańskie wojsko, na wpół rozbudzony mruknął „Nuts!”, a gdy przeczytał pismo, wykrzyknął: „Mamy się poddać? Aw, nuts!” („A, bzdura!”). Rzucił kartkę i wyszedł ze sztabu, by odwiedzić jeden z oddziałów. Po powrocie zastanawiał się z oficerami, jak sformułować formalną odpowiedź. Wtedy oficer operacyjny dywizji, ppłk Harry Kinnard, zauważył, że trudno będzie przebić to, co generał powiedział na początku. Sztab przyjął pomysł z entuzjazmem.
Słowo „nuts” w potocznej angielszczyźnie znaczyło mniej więcej „bzdura”, „wariactwo”, „głupstwo” – było wyrazem lekceważenia, ale nie wulgaryzmem. Adiutant McAuliffe’a, kpt. Vincent Vicari, wspominał później, że generał nie używał przekleństw, a „nuts” należało do jego codziennego słownictwa. Pisarz sztabowy przepisał na środku arkusza: „Do niemieckiego dowódcy. N U T S! Dowódca amerykański”.
Odpowiedź do czekających parlamentariuszy zawiózł osobiście dowódca 327 Pułku, płk Joseph „Bud” Harper. Gdy por. Henke zapytał, czy odpowiedź jest twierdząca, Harper odparł, że „zdecydowanie nie jest twierdząca”. Niemcy nie rozumieli amerykańskiego kolokwializmu, więc Harper wyjaśnił go po swojemu – w relacjach przekazywanych przez wojsko amerykańskie pada sformułowanie „po prostu: idźcie do diabła” („Go to hell”). Dodał też, że jeśli Niemcy będą atakować, poniosą ogromne straty. Około 14.00 parlamentariusze z zawiązanymi oczami zostali odprowadzeni do własnych linii.
Brak amunicji i ranni
Odpowiedź McAuliffe’a nie była brawurą człowieka, który nie zna swojego położenia. Generał doskonale wiedział, w jakim stanie jest dywizja. 101 Dywizja przybyła do Ardenów prosto z odpoczynku po ciężkich walkach w Holandii, dokąd została zrzucona w ramach operacji „Market Garden”, a wcześniej skakała w Normandii. Wiele oddziałów wyjechało z Mourmelon bez pełnego wyposażenia, bez zimowych butów i płaszczy, z niewielkimi zapasami amunicji. 22 grudnia w Ardenach spadł śnieg, a temperatury nocą spadały wyraźnie poniżej zera.
Najdotkliwszy był brak pocisków do haubic, na których opierała się cała obrona. Artyleria musiała ściśle racjonować ogień – według relacji oficerów dywizji poszczególne baterie otrzymywały zaledwie kilka pocisków dziennie na działo, a strzelać wolno było tylko do wyraźnych celów. W punktach opatrunkowych leżało kilkuset rannych, część na trocinach i słomie na posadzce ujeżdżalni; brakowało lekarzy, osocza, opatrunków i środków przeciwbólowych. Rannych nie dało się ewakuować. W piwnicach miasta przeczekiwało walki także kilka tysięcy mieszkańców Bastogne i uciekinierów z okolicznych wsi.
Do tego wszystkiego dochodziły pogłoski o losie jeńców. Wiadomość o masakrze pod Malmedy, gdzie esesmani z grupy bojowej Peipera zastrzelili rozbrojonych amerykańskich żołnierzy, szybko rozeszła się po froncie i – jak zgodnie podają historycy – utwierdzała wielu żołnierzy w przekonaniu, że poddanie się nie gwarantuje bezpieczeństwa.
Co przyniosła odmowa
Zapowiedziany zmasowany ostrzał nie nastąpił. Niemcy kontynuowali ataki na poszczególne odcinki obwodu, a Luftwaffe w kolejne noce, zwłaszcza w Wigilię i w pierwszy dzień świąt, bombardowała miasto. Wieczorem 24 grudnia bomba trafiła w jeden z punktów opatrunkowych; zginęło co najmniej dwudziestu rannych (źródła podają różne liczby), a także pielęgniarka Renée Lemaire. W Wigilię McAuliffe rozesłał do żołnierzy kartkę świąteczną, w której przytoczył niemieckie ultimatum i swoją odpowiedź, i napisał, że utrzymując Bastogne, dywizja daje ojczyźnie i bliskim w kraju godny prezent gwiazdkowy. Najsilniejsze uderzenie niemieckie, wsparte czołgami, przyszło w pierwszy dzień świąt od zachodu, pod Champs i Hemroulle – i zostało odparte.
Tymczasem już 22 grudnia, w dniu ultimatum, ruszyło z rejonu Arlon na północ natarcie III Korpusu z 3 Armii gen. George’a Pattona, skierowane ku Bastogne. Pogoda poprawiła się 23 grudnia i nad miastem pojawiły się samoloty transportowe C-47 ze zrzutami amunicji, żywności i środków medycznych. 26 grudnia, około 16.50, czołgi 37 Batalionu Czołgów ppłk. Creightona Abramsa z 4 Dywizji Pancernej przebiły się do obwodu od południa. Walki o miasto trwały jednak jeszcze kilka tygodni.
Morale i legenda
Wiadomość o odpowiedzi McAuliffe’a rozeszła się wśród obrońców jeszcze tego samego dnia, a po przełamaniu okrążenia – za pośrednictwem korespondentów wojennych – trafiła do prasy amerykańskiej i brytyjskiej. W chwili, gdy niemiecka ofensywa wywołała w krajach alianckich szok i obawy, jednowyrazowa odmowa stała się symbolem amerykańskiej determinacji. Żołnierze 101 Dywizji nazwali siebie z dumą „Battered Bastards of Bastogne” („pobitymi draniami z Bastogne”). Za obronę miasta McAuliffe otrzymał Krzyż Wybitnej Służby, a w marcu 1945 roku gen. Dwight Eisenhower wręczył całej 101 Dywizji Presidential Unit Citation – według armii amerykańskiej było to pierwsze takie wyróżnienie przyznane całej dywizji.
Miejsce w wojnie
Słowo „Nuts!” nie zmieniło położenia wojskowego Bastogne – o wyniku obrony zdecydowały upór piechoty, artyleria, czołgi 10 Dywizji Pancernej, zrzuty i natarcie Pattona. Odmowa miała jednak znaczenie, które wykraczało poza miasto. Pokazywała, że okrążone wojska nie zamierzają kapitulować, i zamieniała obronę skrzyżowania dróg w symbol oporu wobec ostatniej wielkiej niemieckiej ofensywy na zachodzie. Bastogne, którego Niemcy nie zdobyli, wiązało do końca ofensywy znaczne siły i blokowało drogi, których 5 Armia Pancerna potrzebowała do zaopatrzenia swoich czołówek pod Mozą.
Po wojnie McAuliffe, który doszedł do stopnia generała i dowództwa wojsk amerykańskich w Europie, pozostał w pamięci przede wszystkim jako „generał Nuts”. W Bastogne jego imię nosi główny plac, a co roku w grudniu miasto obchodzi rocznicę obrony. Scenę wręczenia ultimatum odtwarzały filmy i seriale, a samo słowo weszło do historii jako jedna z najkrótszych i najbardziej wymownych odpowiedzi w dziejach wojen.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 24 grudnia 1944 · AtlantykZatonięcie „Leopoldville”24 grudnia 1944 U-486 storpedował pod Cherbourgiem belgijski transportowiec „Leopoldville”. Zginęło 763 żołnierzy amerykańskiej 66 Dywizji Piechoty.
- 26 grudnia 1944 · PacyfikZamieszki rasowe w AganaW nocy na 26 grudnia 1944 na Guamie biali marines ostrzelali obóz czarnoskórej kompanii magazynowej. Trzydniowe starcia zakończyły się aresztowaniami i sądami.
- 17 grudnia 1944 · PacyfikTajfun CobraTajfun „Cobra” uderzył 18 grudnia 1944 w 3 Flotę Halseya na Morzu Filipińskim. Wywróciły się trzy niszczyciele, zginęło 790 marynarzy.
- 28 grudnia 1944 · BałkanyChurchill w Atenach25–28 grudnia 1944 Churchill i Eden byli w ogarniętych walkami Atenach. Konferencja greckich stronnictw nie dała rozejmu, ale przyniosła zgodę na regencję.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 24 grudnia 1944 · Front zachodniKontrofensywa w Ardenach24 grudnia 1944 VII Korpus Collinsa postanowił uderzyć na czołówkę niemieckiej 2 Dywizji Pancernej pod Celles. Od 22 grudnia na Bastogne nacierał już Patton.
- 16 grudnia 1944 · Front zachodniPoczątek ofensywy w Ardenach16 grudnia 1944 trzy armie niemieckie uderzyły w Ardenach na słabą linię amerykańską. Celem Hitlera było odbicie Antwerpii i rozbicie aliantów.
- 26 grudnia 1944 · Front zachodniOdsiecz Bastogne26 grudnia 1944 czołgi 4 Dywizji Pancernej z 3 Armii Pattona przebiły się do okrążonej Bastogne i otworzyły wąski korytarz do 101 Dywizji Powietrznodesantowej.
- 16 stycznia 1945 · Front zachodniPołączenie pod Houffalize16 stycznia 1945 patrole 1 i 3 Armii USA spotkały się pod Houffalize. Wybrzuszenie przecięto, ale do 28 stycznia trwało jeszcze spychanie Niemców.