TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek ofensywy w Ardenach

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
16 grudnia 1944
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Ofensywa w Ardenach
Tagi:
Wehrmacht, Stany Zjednoczone, Belgia, Adolf Hitler
Amerykańskie niszczyciele czołgów jadą naprzód we mgle pod Werbomont w Belgii, 20 grudnia 1944, by zatrzymać niemieckie natarcie.
Amerykańskie niszczyciele czołgów jadą naprzód we mgle pod Werbomont w Belgii, 20 grudnia 1944, by zatrzymać niemieckie natarcie.Autor: autor nieznany / unknown author · Public domain · Wikimedia Commons

16 grudnia 1944 roku o 5.30 rano na odcinku długim na ponad 100 km, od Monschau na północy po Echternach w Luksemburgu na południu, otworzyło ogień kilka tysięcy niemieckich dział i wyrzutni rakietowych. Po godzinie z mgły wyszła piechota, a za nią ruszyły czołgi. Trzy armie niemieckie uderzyły w zalesione wzgórza Ardenów, na odcinek, który Amerykanie uważali za najspokojniejszy na całym froncie zachodnim i obsadzili najsłabiej. Zaczęła się ostatnia wielka ofensywa niemiecka na zachodzie – w krajach anglojęzycznych nazywana bitwą o Wybrzuszenie (Battle of the Bulge), od klina, który niemieckie natarcie wbiło w linie alianckie.

Notatka w chronologiach – „bitwa o Wybrzuszenie zaczyna się, gdy wojska niemieckie próbują przełamać front w Ardenach; głównym celem planu Hitlera jest odbicie Antwerpii” – dobrze oddaje istotę wydarzenia. Antwerpia, wyzwolona we wrześniu, od niespełna trzech tygodni przyjmowała alianckie konwoje i miała stać się głównym portem zaopatrzeniowym armii nacierających na Niemcy. Jej odzyskanie było celem operacyjnym, ale za nim stał cel polityczny: rozbicie koalicji zachodniej.

Decyzja Hitlera

Myśl o kontrofensywie na zachodzie Adolf Hitler ogłosił swoim najbliższym współpracownikom 16 września 1944 roku w kwaterze w Prusach Wschodnich, gdy front ustabilizował się po klęsce we Francji. Uznał, że na wschodzie przestrzeń daje jeszcze możliwość obrony, a na zachodzie każdy kilometr przybliża aliantów do Zagłębia Ruhry. Uderzenie miało pójść przez Ardeny – tą samą drogą, którą Wehrmacht przeszedł w maju 1940 roku, otwierając kampanię francuską. Celem były przeprawy na Mozie, a potem Antwerpia. Zdobycie portu odcięłoby brytyjską 21 Grupę Armii i 1 Armię Kanadyjską od Amerykanów, pozbawiło je zaopatrzenia i – jak liczył Hitler – doprowadziło do „drugiej Dunkierki”.

Dalsze rachuby były polityczne. Hitler uważał koalicję Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i ZSRR za sojusz z przymusu, który rozpadnie się po jednym ciężkim ciosie. Klęska na zachodzie miała skłonić Londyn i Waszyngton do rozmów, a Niemcom dać czas na przerzucenie sił przeciw Armii Czerwonej i na wprowadzenie nowej broni – odrzutowców i okrętów podwodnych nowych typów.

Operację nazwano „Wacht am Rhein” („Straż nad Renem”). Nazwa brzmiała defensywnie i miała sugerować, że gromadzone odwody posłużą do obrony linii Renu; w początkach grudnia plan przemianowano na „Herbstnebel” („Jesienna mgła”). Przygotowania otoczono tajemnicą niespotykaną nawet w Wehrmachcie: o planie wiedziało niewielu oficerów, rozkazy przewożono kurierami, a jednostki podchodzące pod front poruszały się nocą. 20 listopada Hitler opuścił Wilczy Szaniec, a wieczorem 10 grudnia wyjechał z Berlina do kwatery Adlerhorst w Ziegenbergu koło Bad Nauheim, skąd chciał osobiście kierować ofensywą. 11 i 12 grudnia odprawił tam dowódców dywizji, którym przedstawił plan w długim przemówieniu.

Wątpliwości Rundstedta i Modela

Generałowie, którzy mieli plan wykonać, nie wierzyli w jego powodzenie. Feldmarszałek Gerd von Rundstedt, od września ponownie głównodowodzący na zachodzie, i feldmarszałek Walter Model, dowódca Grupy Armii B, która miała przeprowadzić uderzenie, uznali Antwerpię za cel poza zasięgiem sił, jakimi dysponowały Niemcy. Model miał skwitować plan słowami, że „nie ma on nogi, na której mógłby stać” – tak relacjonowali to jego oficerowie. Obaj proponowali „małe rozwiązanie”: natarcie kleszczowe na północ od Ardenów, które miało okrążyć i zniszczyć wojska amerykańskie w rejonie Akwizgranu, bez marszu nad morze. Hitler odrzucił wszystkie takie warianty. Zmiany dopuścił tylko w szczegółach, a na rozkazach dopisał własnoręcznie, że są „niezmienne”.

Rundstedt pozostał w tej operacji postacią raczej symboliczną; po wojnie twierdził, że jego jedyną rolą było pilnowanie warty przed kwaterą. Faktycznie ofensywą kierowali Model i sam Hitler, który ustalał nawet szczegóły przygotowania artyleryjskiego.

Trzy armie

Do natarcia przeznaczono trzy armie Grupy Armii B. Na północy, na najważniejszym kierunku, stanęła 6 Armia Pancerna SS generała Waffen-SS Josefa „Seppa” Dietricha, dawnego dowódcy przybocznej gwardii Hitlera. Jej I Korpus Pancerny SS z dywizjami „Leibstandarte” i „Hitlerjugend” miał przebić się przez grzbiet Elsenborn i dolinę Amblève na Mozę między Liège a Huy, a następnie iść na Antwerpię. Jako drugi rzut czekał II Korpus Pancerny SS. Hitler oddał główną rolę formacji SS z przyczyn także politycznych: zwycięstwo miało być zwycięstwem jego najwierniejszych żołnierzy.

W centrum nacierała 5 Armia Pancerna generała Hasso von Manteuffla, uważanego za jednego z najzdolniejszych dowódców pancernych Wehrmachtu. Jego korpusy miały otoczyć amerykańskie oddziały na grzbiecie Schnee Eifel, zdobyć węzły drogowe St. Vith i Bastogne i dojść do Mozy w rejonie Namur i Dinant. Na południu 7 Armia generała Ericha Brandenbergera, słaba i niemal pozbawiona czołgów, miała osłaniać lewe skrzydło natarcia przed spodziewanym kontruderzeniem z południa.

Według amerykańskiej historii oficjalnej (Hugh M. Cole) Niemcy skupili do pierwszego uderzenia ok. 200 tys. żołnierzy, blisko 1 tys. czołgów i dział szturmowych oraz ok. 1,9 tys. dział; liczby podawane w innych opracowaniach są zbliżone, ale się różnią. Były to ostatnie odwody, jakie Rzesza zdołała zgromadzić: nowo sformowane dywizje grenadierów ludowych, jednostki pancerne odbudowane po klęsce w Normandii, załogi złożone często z rekrutów i przeniesionych do piechoty marynarzy oraz lotników. Najsłabszym punktem planu było paliwo. Zapasy wystarczały na część drogi; resztę wojska miały zdobyć w amerykańskich składach.

Cienka linia

Po drugiej stronie front w Ardenach był dla Amerykanów miejscem odpoczynku i szkolenia. Generał Omar Bradley, dowódca 12 Grupy Armii, świadomie zaryzykował słabą obsadę tego odcinka, by mieć siły na natarcie na północy – na zapory na rzece Rur i w lesie Hürtgen – oraz na południu, w Lotaryngii, gdzie nacierała 3 Armia George’a Pattona. Las, wąskie drogi i głębokie doliny uważano za teren, który nie nadaje się do wielkiej ofensywy w zimie.

Największą część frontu w Ardenach, ok. 140 km, trzymał VIII Korpus generała Troya Middletona z 1 Armii generała Courtneya Hodgesa. Miał on trzy dywizje piechoty i część dywizji pancernej. 28 i 4 Dywizja Piechoty zostały przysłane do Ardenów po krwawych walkach w lesie Hürtgen, by uzupełnić straty i odpocząć. 106 Dywizja Piechoty, zupełnie niedoświadczona, zajęła swe pozycje na Schnee Eifel zaledwie kilka dni wcześniej, zastępując 2 Dywizję Piechoty. Na północ od niej, w sąsiednim V Korpusie, stała 99 Dywizja Piechoty, również bez doświadczenia bojowego, a za nią 2 Dywizja, która właśnie nacierała w stronę zapór na Rurze. Pułki rozciągnięte były na kilkunastu kilometrach każdy; między punktami oporu w wioskach zostawały luki obserwowane tylko przez patrole. Według amerykańskiej historii oficjalnej w chwili uderzenia na odcinku natarcia stało ok. 83 tys. żołnierzy amerykańskich.

Zaskoczenie

Ofensywa zaskoczyła całe dowództwo alianckie – od dowódców pułków po kwaterę Dwighta Eisenhowera. Alianci przywykli do tego, że o zamiarach przeciwnika dowiadują się z rozszyfrowanych depesz Ultry. Tym razem Niemcy przekazywali rozkazy przez kurierów i linie telefoniczne na terenie Rzeszy, a w eterze zachowali dyscyplinę – historycy wywiadu, m.in. F.H. Hinsley, piszą, że Ultra dała tylko pośrednie sygnały: zapotrzebowania na rozpoznanie lotnicze nad Ardenami, ruch transportów kolejowych w Eifel, przegrupowania jednostek pancernych. Sztabowcy tłumaczyli je przygotowaniem kontrataku na wypadek amerykańskiego przełamania nad Rurem. Ostrzeżenia, które się pojawiły – m.in. ze strony szefa wywiadu 1 Armii płk. Benjamina Dicksona i szefa wywiadu SHAEF gen. Kennetha Stronga – nie zostały potraktowane jako zapowiedź ofensywy. Panowało przekonanie, że wyczerpany Wehrmacht nie jest już zdolny do wielkiej operacji zaczepnej, a feldmarszałek Rundstedt, uważany za ostrożnego zawodowca, nie zaryzykuje ostatnich odwodów. Nie brano pod uwagę, że decyzje podejmuje Hitler.

Dopomogła Niemcom pogoda. Od połowy grudnia nad Ardenami wisiały niskie chmury, mgła i opady śniegu; samoloty rozpoznawcze nie widziały koncentracji wojsk, a lotnictwo alianckie, w tym 9 Armia Lotnicza, nie mogło atakować kolumn. Hitler wyznaczył termin natarcia właśnie na okres złej pogody, która miała odebrać aliantom ich największy atut – panowanie w powietrzu.

„Greif” i „Stösser”

Plan przewidywał dwie operacje specjalne. Pierwszą, o kryptonimie „Greif”, powierzono Ottonowi Skorzenemu, znanemu z uwolnienia Mussoliniego i z niedawnej akcji w Budapeszcie. Jego 150 Brygada Pancerna, wyposażona w zdobyczne amerykańskie pojazdy i niemieckie czołgi przemalowane na wzór amerykańskich, miała po przełamaniu frontu pędzić do mostów na Mozie i opanować je przed nadejściem głównych sił. Niewielkie zespoły żołnierzy mówiących po angielsku, w amerykańskich mundurach i jeepach, miały przenikać za linie, przecinać łączność, zmieniać drogowskazy i siać zamęt. Takie przebranie poza walką dawało prawo do traktowania schwytanych jak szpiegów, co później się stało.

Druga operacja, „Stösser”, była ostatnim desantem spadochronowym Wehrmachtu. Oddział ok. 1200 spadochroniarzy płk. Friedricha Augusta von der Heydtego miał w pierwszych godzinach natarcia opanować skrzyżowanie dróg na płaskowyżu Hautes Fagnes, na północ od Malmedy, i zamknąć drogę amerykańskim odwodom. Ponieważ ciężarówki, które miały dowieźć spadochroniarzy na lotniska, nie zdążyły, desant przesunięto na noc z 16 na 17 grudnia. Niedoświadczone załogi samolotów rozrzuciły skoczków na wielkim obszarze, a wiele z nich wylądowało nawet w Niemczech.

Pierwszy dzień

Ten dzień nie poszedł po myśli Niemców. Na północy, gdzie miała zapaść decyzja, 99 Dywizja Piechoty, choć zaskoczona i rozdzielona, trzymała się w lasach przed wioskami Krinkelt i Rocherath oraz pod Losheimergraben. Pod Lanzerath pluton rozpoznawczy 394 Pułku Piechoty porucznika Lyle’a Boucka – osiemnastu ludzi – przez cały dzień powstrzymywał batalion niemieckich spadochroniarzy, zanim pod wieczór został wzięty do niewoli. Na tej drodze czekała grupa bojowa SS-Obersturmbannführera Joachima Peipera, czołówka 1 Dywizji Pancernej SS „Leibstandarte”. Zamiast przejść przez lukę w ciągu kilku godzin, utknęła w korkach na zniszczonych drogach i ruszyła dalej dopiero po północy.

W centrum Manteuffel, który zamiast długiej nawały artyleryjskiej wysłał naprzód małe grupy szturmowe, a pole walki oświetlił reflektorami odbitymi od chmur, osiągnął więcej. Jego piechota obeszła dwa pułki 106 Dywizji na Schnee Eifel i zaczęła zamykać pierścień wokół nich. Dalej na południe pułki 28 Dywizji, rozrzucone w wioskach nad rzeką Our, broniły się w Hosingen, Marnach i Clervaux, opóźniając Niemców w drodze do Bastogne. Na południowym skrzydle 4 Dywizja Piechoty i część 9 Dywizji Pancernej utrzymały się w rejonie Echternach. Pod koniec dnia nigdzie nie doszło do pełnego przełamania, a niemiecki harmonogram, zakładający wyjście nad Mozę w ciągu kilku dni, był już opóźniony.

Tego samego popołudnia, 16 grudnia, niemiecka rakieta V-2 uderzyła w kino Rex w Antwerpii w czasie seansu; zginęło, według belgijskich ustaleń, ponad 560 osób, wśród nich blisko 300 żołnierzy alianckich. Był to najtragiczniejszy pojedynczy wybuch rakiety V w czasie wojny – i przypomnienie, że port, do którego zmierzały niemieckie dywizje, od miesięcy był celem ostrzału.

Reakcja aliantów

Wiadomości z Ardenów docierały do sztabów powoli, bo niemiecka artyleria przerwała wiele linii telefonicznych. Bradley był tego dnia w Wersalu u Eisenhowera, by rozmawiać o uzupełnieniach dla piechoty. Uznał początkowo, że chodzi o natarcie lokalne, mające odciągnąć siły od zapór na Rurze i od Saary. Eisenhower ocenił sytuację poważniej. Jeszcze wieczorem 16 grudnia polecił skierować do Ardenów dwie dywizje pancerne: 7 z 9 Armii na północy i 10 z 3 Armii Pattona na południu. Pierwsza miała się okazać decydująca w obronie St. Vith, druga – w obronie Bastogne. W następnych dniach SHAEF uruchomił swoje jedyne odwody, 82 i 101 Dywizję Powietrznodesantową, odpoczywające we Francji po walkach w Holandii.

Miejsce w wojnie

Ofensywa w Ardenach trwała do końca stycznia 1945 roku i była największą bitwą stoczoną przez armię amerykańską w czasie II wojny światowej. W pierwszym tygodniu Niemcy wbili w front klin głęboki na ok. 100 km, ale nie zdobyli na czas St. Vith ani Bastogne, a ich czołówki zatrzymały się kilka kilometrów przed Mozą. Już nazajutrz po uderzeniu grupa bojowa Peipera zamordowała amerykańskich jeńców pod Malmedy, a w następnych tygodniach także belgijskich cywilów; zbrodnie te stały się jednym z najgłośniejszych wątków powojennych procesów. Gdy pogoda się poprawiła, alianckie lotnictwo spadło na niemieckie kolumny, a kontruderzenia z północy i z południa zepchnęły Niemców z powrotem na linię wyjściową.

Hitler nie osiągnął żadnego z celów. Antwerpia pozostała w rękach alianckich, a koalicja przetrwała, choć spór o to, komu przypisać zasługę obrony, nadwyrężył stosunki między dowódcami amerykańskimi a feldmarszałkiem Bernardem Montgomerym. Straty obu stron szacuje się na dziesiątki tysięcy zabitych, rannych i zaginionych. Amerykanie mogli je uzupełnić, Niemcy już nie. Zużyte w Ardenach dywizje pancerne i paliwo zabrakły w styczniu 1945 roku na Wiśle, gdy Armia Czerwona ruszyła do ofensywy, której nie było czym zatrzymać.

Źródła

  1. nationalww2museum.org · battle bulge
  2. ibiblio.org · USA E Ardennes 24
  3. Battle of the Bulge · Wikipedia (en)
  4. Ofensywa w Ardenach · Wikipedia (pl)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.