TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Racjonowanie odzieży w Wielkiej Brytanii

Kategoria:
Społeczeństwo
Data:
1 czerwca 1941
Autor:
Natalia
Tagi:
Wielka Brytania, bitwa o Atlantyk, Winston Churchill

W niedzielę 1 czerwca 1941 roku, w Zielone Świątki, Brytyjczycy przeczytali w porannych gazetach, że od tego dnia ubrania, buty i tkaniny można kupować tylko na kupony. Wiadomość była zaskoczeniem, i tak miało być. Przewodniczący Zarządu Handlu (Board of Trade) Oliver Lyttelton podpisał rozporządzenie w czwartek 29 maja po południu, w piątek poufnie poinformował redaktorów najważniejszych gazet, a w sobotę rano rozesłał prasie komunikat z zastrzeżeniem, że wolno go ogłosić dopiero w niedzielę. Sklepy były tego dnia zamknięte, więc nikt nie zdążył wykupić zapasów. Gdy ponownie otworzyły drzwi, klienci płacili już nie tylko pieniędzmi, ale i kuponami.

Dlaczego ubrania

Kartki na żywność obowiązywały w Wielkiej Brytanii od stycznia 1940 roku, a mięso racjonowano od marca tego samego roku. Odzież długo pozostawała poza systemem, choć w Niemczech kartki na ubrania wprowadzono już w listopadzie 1939 roku. Wiosną 1941 roku rząd Winstona Churchilla uznał jednak, że dłużej nie może czekać, z trzech powodów.

Sprawa spadła na Zarząd Handlu, a więc na Lytteltona. Był to człowiek spoza polityki: przedsiębiorca, który w latach międzywojennych zarządzał wielkimi firmami handlującymi metalami nieżelaznymi, a we wrześniu 1939 roku został rządowym kontrolerem tych metali. Do Izby Gmin wszedł w wyborach uzupełniających w 1940 roku, a w październiku tego roku Churchill powierzył mu Zarząd Handlu. W czasie pierwszej wojny światowej Brytyjczycy ubrań nie racjonowali, więc urzędnicy musieli zbudować system od podstaw, i to w tajemnicy, bo zapowiedź z wyprzedzeniem wywołałaby szturm na sklepy.

Pierwszym byli ludzie. Przemysł włókienniczy i odzieżowy zatrudniał setki tysięcy robotników i robotnic, a ich fabryki, maszyny i hale były potrzebne w produkcji wojennej. Ograniczenie cywilnych zakupów miało uwolnić siłę roboczą dla zakładów zbrojeniowych i dla szycia mundurów. Lyttelton tłumaczył później, że różnica między odzieżą racjonowaną a wolną to 450 tysięcy pracowników.

Drugim był transport. Bawełnę i dużą część wełny Wielka Brytania sprowadzała zza oceanu, a każdy statek z surowcami dla cywilów zajmował miejsce, którego brakowało dla żywności, paliwa i broni. Wiosną 1941 roku niemieckie okręty podwodne, samoloty i rajdery zatapiały na Atlantyku więcej tonażu niż kiedykolwiek wcześniej – bitwa o Atlantyk była w jednej ze swoich najcięższych faz.

Trzecim były ceny. Od jesieni 1940 roku ubrania obłożono podatkiem od sprzedaży, towaru ubywało, a ceny szybko rosły. Zamożni mogli kupować na zapas, uboższym zostawało coraz mniej. Kartki miały rozłożyć niedobór sprawiedliwiej: każdy dostawał tyle samo kuponów, niezależnie od zasobności portfela.

Jak działał system

Każdy mieszkaniec kraju otrzymał 66 kuponów na rok. Według ówczesnych wyliczeń odpowiadało to mniej więcej dwóm trzecim przedwojennego zużycia odzieży. Ponieważ osobnych książeczek odzieżowych nie zdążono wydrukować, na początek posłużyły niewykorzystane kupony na margarynę z kartek żywnościowych – margaryna była racjonowana od lata 1940 roku, a kupony na nią zostały w książeczkach. Własne książeczki odzieżowe wydano później. Sprzedawca wycinał kupony przy każdym zakupie, ale ich nie wyrzucał: oddawał je hurtownikowi, by dostać nowy towar, a hurtownik – producentowi. Kupony wracały więc w górę całego łańcucha i to one, a nie pieniądze, wyznaczały, ile odzieży może trafić do sklepów.

Każda część garderoby miała swoją „cenę” w kuponach, zależną od ilości materiału i pracy. Sukienka kosztowała 11 kuponów, spodnie męskie 8, para damskich butów 5, męskich 7, para pończoch 2, a płaszcz kilkanaście. Mówiono, że roczny przydział wystarcza mniej więcej na jeden nowy komplet ubrań. Kupony nie zastępowały pieniędzy, tylko się do nich dodawały, i nie zależały od jakości: jak przyznał w Izbie Gmin 11 czerwca sekretarz parlamentarny Zarządu Handlu Charles Waterhouse, za garnitur za 7 funtów oddawało się tyle samo kuponów co za garnitur za 4 funty.

Od reguły było kilka wyjątków. Bez kuponów, choć po kontrolowanych cenach, można było kupować ubrania używane. Kapelusze w ogóle nie były racjonowane. Odzież dla najmłodszych dzieci wymagała mniej kuponów lub nie wymagała ich wcale, a niektóre ubrania robocze zwolniono z kuponów lub obniżono ich cenę w punktach. Żołnierzy w mundurach system w praktyce nie dotyczył, bo ubierało ich wojsko. Krawcy i szewcy mogli jeszcze do 14 czerwca, a po protestach do 21 czerwca, realizować bez kuponów zamówienia przyjęte przed 1 czerwca.

Pierwsze tygodnie

Już w pierwszych dniach okazało się, ile spraw trzeba dopiero rozstrzygnąć. W Izbie Gmin posłowie pytali o górników, hutników i kamieniarzy, którym jedna para butów na rok nie mogła wystarczyć, o kobiety w ciąży, o żołnierzy, którzy potrzebowali cywilnych rzeczy, i o grupy kobiet robiące na drutach swetry dla wojska. Lyttelton zapowiadał, że potrzeby poszczególnych zawodów są badane, a dla przyszłych matek zgodził się „co do zasady” na dodatkowe kupony.

Najpilniejszą sprawą byli pogorzelcy. Po zimie i wiośnie nalotów, zakończonych dopiero co majowymi bombardowaniami Liverpoolu i wielkim nalotem na Londyn 10 maja, dziesiątki tysięcy rodzin straciły dom razem z całym dobytkiem. Ofiary bombardowań dostawały dodatkowe kupony za pośrednictwem urzędów pomocy społecznej, by mogły odtworzyć najpotrzebniejsze rzeczy bez uszczuplania zwykłego przydziału. Kto stracił ubrania w pożarze, przez kradzież lub w pralni, składał wniosek w urzędzie celnym i akcyzowym; Lyttelton obiecywał, że sprawa zostanie załatwiona w cztery dni, ale z zastrzeżeniem, że państwo nie odtworzy nikomu dawnej szafy, a jedynie niezbędne minimum.

Mimo zastrzeżeń większość Brytyjczyków przyjęła kartki ze spokojem. Według przytaczanej później wypowiedzi Lytteltona ludzie byli „radzi, że mogą być trochę wytarci”, bo zniszczony płaszcz stał się odznaką wojennej solidarności, a nie ubóstwa. Od razu pojawił się też jednak czarny rynek, na którym kupony sprzedawano, podrabiano i kradziono, czasem całymi partiami niewydanych książeczek.

Miejsce w wojnie

Lyttelton nie pozostał długo w Zarządzie Handlu. Na przełomie czerwca i lipca Churchill wysłał go do Kairu jako ministra stanu rezydującego na Bliskim Wschodzie, a sprawy kartek przejął jego następca sir Andrew Duncan. Racjonowanie odzieży okazało się jednak trwalsze niż wielu przypuszczało. Ponieważ za tę samą liczbę kuponów można było kupić rzecz trwałą albo tandetną, rząd już jesienią 1941 roku zaczął wprowadzać tzw. odzież użytkową (Utility), szytą według ścisłych norm zużycia materiału, po kontrolowanych cenach i oznaczaną symbolem CC41. W 1942 roku, za kadencji Hugh Daltona, przepisy zakazały nawet zbędnych zakładek, mankietów i ozdób. Przydział kuponów kilkakrotnie zmniejszano: według zestawień z tamtego okresu w 1942 roku do 48 rocznie, w 1943 roku do 36. W 1943 roku rząd rozpoczął kampanię „Make Do and Mend” (mniej więcej „Radź sobie i ceruj”), która uczyła cerować, przerabiać stare rzeczy i szyć z tego, co było w domu. Z zasłon szyto sukienki, z męskich garniturów kostiumy damskie, a gdy zabrakło pończoch, kobiety malowały nogi i rysowały na łydkach kreskę udającą szew.

Kartki na ubrania przetrwały wojnę i zniesiono je dopiero 15 marca 1949 roku. Dla Brytyjczyków były jednym z najbardziej codziennych znaków tego, że wojna z Niemcami toczy się także w ich szafach: o każdym nowym płaszczu, sukience czy parze butów decydowały zatopione na Atlantyku statki, robotnicy przeniesieni do fabryk zbrojeniowych i koszt utrzymania walczącej armii.

Źródła

  1. worldhistory.org · rationing in wartime britain
  2. hapticandhue.com · clothes rationing
  3. dailybritain.wordpress.com · clothes rationing

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.