Zatopienie HMS Hood
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Atlantyk
- Data:
- 24 maja 1941
- Autor:
- Łukasz
- Bitwa:
- Operacja Rheinübung
Rankiem 24 maja 1941 roku w Cieśninie Duńskiej, między Islandią a Grenlandią, starły się cztery wielkie okręty. Niemiecki pancernik „Bismarck” i krążownik ciężki „Prinz Eugen” próbowały przedrzeć się na Atlantyk, by niszczyć alianckie konwoje. Zagrodziły im drogę brytyjski krążownik liniowy „Hood” i nowy pancernik „Prince of Wales”. Bitwa trwała niespełna dwadzieścia minut. Około godziny 6.00 pocisk z piątej salwy „Bismarcka” trafił „Hooda”, a po chwili rufowe komory amunicyjne okrętu eksplodowały. Duma Royal Navy, przez dwadzieścia lat największy okręt wojenny świata, poszła na dno w trzy minuty. Z 1418 ludzi na pokładzie przeżyło trzech. Dla Niemców było to największe zwycięstwo ich floty nawodnej w całej wojnie. Okazało się jednak krótkotrwałe: trzy dni później „Bismarck” sam spoczął na dnie Atlantyku.
Rheinübung: plan i wyjście w morze
Wiosną 1941 roku niemieckie dowództwo marynarki wojennej pod kierunkiem wielkiego admirała Ericha Raedera wierzyło, że Wielką Brytanię da się zagłodzić, przecinając jej linie zaopatrzenia z Ameryki. Ciężar tej wojny, bitwy o Atlantyk, dźwigały U-Booty, ale Raeder chciał, by obok nich na szlaki konwojowe wychodziły wielkie okręty nawodne. Zachęcał go niedawny sukces: od stycznia do marca 1941 roku pancerniki „Scharnhorst” i „Gneisenau” pod flagą admirała Günthera Lütjensa w operacji „Berlin” zatopiły lub zdobyły 22 statki, po czym w drugiej połowie marca zawinęły do Brestu.
Kolejny rajd, nazwany „Rheinübung” („Ćwiczenia na Renie”), miał być jeszcze silniejszy. Pierwotnie myślano o wyjściu w morze wszystkich czterech nowoczesnych niemieckich pancerników. Zostały jednak tylko dwa okręty. „Scharnhorst” czekał w Breście na remont kotłów, w „Gneisenau” w kwietniu trafiły tam brytyjska torpeda lotnicza i bomby, a bliźniak „Bismarcka”, „Tirpitz”, miał jeszcze niewyszkoloną załogę. Do „Bismarcka”, który wszedł do służby w sierpniu 1940 roku i po przymusowym postoju w Hamburgu zimą 1941 roku nadrabiał zaległości w szkoleniu na Bałtyku, dołączono więc tylko nowy krążownik ciężki „Prinz Eugen”. Lütjens, który jako dowódca floty objął dowództwo zespołu, prosił Raedera o odłożenie operacji do czasu, aż gotowe będą pozostałe pancerniki. Raeder odmówił; chciał wielkiego sukcesu okrętów nawodnych, zanim cała uwaga Hitlera przeniesie się na planowaną wojnę ze Związkiem Radzieckim. Przykazał Lütjensowi, by głównym celem były statki handlowe, a starcia z równorzędnymi okrętami wroga podejmował tylko wtedy, gdy będzie to konieczne i nie wiąże się z nadmiernym ryzykiem.
5 maja „Bismarcka” w Gotenhafen, jak Niemcy nazywali okupowaną Gdynię, odwiedził Adolf Hitler. Według relacji z otoczenia admirała Lütjens mówił mu o zagrożeniu ze strony brytyjskich samolotów torpedowych, ale Hitler nie wstrzymał operacji. Operacja ruszyła 18 maja: wieczorem tego dnia wyszedł z Gotenhafen „Prinz Eugen”, a „Bismarck” podniósł kotwicę około godziny 2 w nocy 19 maja. Na pokładzie pancernika, oprócz dowódcy okrętu komandora Ernsta Lindemanna, znajdował się Lütjens ze sztabem floty. Tajemnicy nie udało się zachować. 20 maja zespół w Kattegacie dostrzegł szwedzki krążownik lotniczy „Gotland”, a wiadomość nieoficjalną drogą trafiła do brytyjskiego attaché morskiego w Sztokholmie. 21 maja okręty stanęły w fiordzie koło Bergen, gdzie sfotografował je brytyjski samolot rozpoznawczy. „Prinz Eugen” uzupełnił tam paliwo, „Bismarck” – brakowało mu kilkuset ton – nie. Wieczorem tego samego dnia Niemcy wyszli w morze i skierowali się na północ.
Pościg w Cieśninie Duńskiej
Dowódca brytyjskiej Floty Macierzystej, admirał John Tovey, musiał pilnować kilku możliwych przejść na Atlantyk. W Cieśninie Duńskiej patrolowały krążowniki ciężkie „Suffolk” i „Norfolk” kontradmirała Fredericka Wake-Walkera. W nocy z 21 na 22 maja ze Scapa Flow wyszedł w kierunku Islandii zespół wiceadmirała Lancelota Hollanda: „Hood”, „Prince of Wales” i sześć niszczycieli. Tovey z pancernikiem „King George V”, lotniskowcem „Victorious” i krążownikami wypłynął wieczorem 22 maja, gdy okazało się, że fiord pod Bergen jest pusty.
„Hood”, zwodowany w 1918 roku i wcielony do służby w 1920 roku, był symbolem brytyjskiej potęgi morskiej. Miał osiem dział kalibru 381 mm i prędkość ponad 30 węzłów, a w okresie międzywojennym, jako „Mighty Hood”, pokazywał banderę w portach całego świata. W lipcu 1940 roku był okrętem flagowym Force H pod Mers-el-Kébir. Miał jednak wadę wrodzoną krążowników liniowych: szybkość okupiono pancerzem. Jego pokłady chroniły słabo przed pociskami spadającymi stromo z dużej odległości, a planowana na 1939 rok przebudowa, która miała je wzmocnić, nie doszła do skutku z powodu wojny. „Prince of Wales” był z kolei zbyt nowy. Wszedł do służby pod koniec marca 1941 roku, załoga nie była zgrana, a na pokładzie nadal pracowali stoczniowcy, usuwający usterki nowych czterodziałowych wież artylerii głównej.
23 maja o 19.22 „Suffolk” wykrył Niemców w cieśninie, przy granicy lodów u wybrzeży Grenlandii. Krążownik schronił się w mgle i trzymał się w zasięgu swojego radaru. Godzinę później z mgły wyszedł „Norfolk” i znalazł się o kilka kilometrów od „Bismarcka”, który oddał do niego kilka salw; krążownik wycofał się bez poważnych uszkodzeń. Wstrząs wystrzałów uszkodził jednak przedni radar „Bismarcka” i Lütjens przesunął „Prinza Eugena” na czoło szyku. Ten szczegół miał znaczenie następnego ranka. Holland, otrzymawszy meldunki krążowników, ruszył na przechwycenie. Chciał uderzyć w nocy, od czoła, szybko skracając dystans, tak aby niemieckie pociski trafiały „Hooda” bardziej płasko, w pancerz burtowy, a nie w słabe pokłady. Po północy „Suffolk” na kilka godzin zgubił kontakt z Niemcami. Gdy odzyskał go około 2.47, Brytyjczycy musieli zbliżać się pod mniej korzystnym kątem.
Bitwa
O 5.35 (według zapisów brytyjskich, z którymi zgadza się większość niemieckich relacji) obserwatorzy na „Prince of Wales” dostrzegli niemieckie okręty w odległości około 17 mil morskich. Holland zdecydował się na natychmiastowy atak, nie czekając na nadejście Toveya. Brytyjskie okręty szły na przeciwnika tak ostro, że mogły strzelać tylko z wież dziobowych – dziesięć z osiemnastu ciężkich dział. „Prince of Wales” musiał trzymać się blisko flagowego „Hooda” i powtarzać jego manewry, co ułatwiało Niemcom celowanie do obu okrętów.
O 5.52 „Hood” otworzył ogień z odległości około 24–25 km. Strzelał najpierw do prowadzącego „Prinza Eugena”, którego wziął za „Bismarcka”; Holland szybko poprawił rozkaz, ale według części badaczy „Hood” przez pewien czas nadal ostrzeliwał krążownik. „Prince of Wales” od początku celował prawidłowo w „Bismarcka”. Na niemieckich okrętach ogień otwarto około 5.55. Według relacji ocalałych z „Bismarcka” Lütjens zwlekał z rozkazem, a pierwszy oficer artyleryjski kilkakrotnie prosił o zgodę na strzelanie, aż Lindemann miał rzucić: „Nie pozwolę, żeby mi zestrzelono okręt spod tyłka. Ogień!” Słowa te znamy tylko z drugiej ręki, a historycy różnią się w ocenie, czy kapitan rzeczywiście działał na własną rękę.
Niemcy szybko wstrzelali się w cel. Pocisk kalibru 203 mm, najpewniej z „Prinza Eugena”, trafił „Hooda” w pokład łodziowy przy grotmaszcie i wzniecił pożar w podręcznym zapasie amunicji przeciwlotniczej. Pożar był widowiskowy, ale nie spowodował katastrofy. Tuż przed 6.00 Holland nakazał zwrot w lewo, by wprowadzić do akcji rufowe wieże. W trakcie tego zwrotu okręt dosięgła piąta salwa „Bismarcka”, wystrzelona z odległości około 16–17 km. Świadkowie na „Prince of Wales” zobaczyli w okolicy grotmasztu wielki słup ognia, „jak z gigantycznej lampy lutowniczej”, a potem eksplozję, która rozerwała tylną część okrętu. Rufa odpadła i zatonęła, dziób uniósł się pionowo i poszedł na dno kilka chwil później. Brytyjska komisja ustaliła później, że pocisk kalibru 380 mm przebił pancerz i dosięgnął rufowych magazynów amunicji; najpewniej najpierw wybuchły ładunki dział 102 mm, a od nich komory głównego kalibru. Inne hipotezy – wybuch torped okrętu czy trafienie pocisku pod pas pancerny – wciąż są dyskutowane, ale zbadany w 2001 roku wrak potwierdził eksplozję magazynów rufowych.
„Hood” zatonął w około trzy minuty. Zginęło 1415 ludzi, wśród nich wiceadmirał Holland i dowódca okrętu komandor Ralph Kerr. Ocaleli trzej: podchorąży William Dundas, marynarz Robert Tilburn i sygnalista Ted Briggs. Po dwóch godzinach w lodowatej wodzie podjął ich niszczyciel „Electra” i wysadził jeszcze tego samego dnia w Reykjavíku.
„Prince of Wales” sam
„Prince of Wales”, który musiał gwałtownie skręcić, by ominąć szczątki „Hooda”, znalazł się pod ogniem obu niemieckich okrętów. Dostał siedem trafień: cztery pociski z „Bismarcka” i trzy z „Prinza Eugena”. Jeden z nich przeszedł przez pomost kompasowy, zabijając lub raniąc niemal wszystkich, którzy tam stali, poza dowódcą, komandorem Johnem Leachem. Inny trafił pod linią wodną, ale nie wybuchł. Jednocześnie nowe wieże zacinały się i coraz mniej dział mogło strzelać. Około 6.02–6.03 Leach postawił zasłonę dymną i wyszedł z walki, uznając, że dalsza wymiana ognia tylko narazi okręt, nie szkodząc przeciwnikowi. Na „Prince of Wales” zginęło 13 ludzi.
Brytyjski pancernik zdążył jednak trafić „Bismarcka” trzy razy, a dwa z tych trafień okazały się brzemienne w skutki. Jeden pocisk przeszedł na wylot przez dziób tuż nad linią wodną. Odciął dostęp do około 1000 ton paliwa w zbiornikach dziobowych, a przez dziurę do kadłuba wdarło się kilkaset ton wody; okręt przechylił się i osiadł dziobem. Drugi trafił pod wodą na śródokręciu, zalał elektrownię i częściowo jedną z kotłowni. Prędkość „Bismarcka” spadła, a za okrętem ciągnęła się szeroka, tęczowa smuga ropy, która zdradzała jego drogę.
Decyzja Lütjensa
Na „Bismarcku” zapanowała euforia. Lindemann chciał dobić uszkodzony „Prince of Wales”, oceniając, że pościg zajmie dwie–trzy godziny. Lütjens odmówił, i to bez wyjaśnień. Trzymał się rozkazów Raedera, które kazały unikać walki z ciężkimi okrętami, a dwóch jego poprzedników na stanowisku dowódcy floty – w tym wiceadmirał Wilhelm Marschall, który w czerwcu 1940 roku zatopił „Glorious” wbrew literze rozkazów – straciło stanowiska za samowolę. Lütjens nie wiedział też, ile jeszcze brytyjskich okrętów płynie w jego stronę; niemiecki wywiad zapewniał go przecież niedawno, że „Hood” stoi u wybrzeży Afryki Zachodniej.
Rano Lütjens zrozumiał, że z uszkodzonym okrętem, z ubywającą ropą i z brytyjskimi krążownikami, które nie dawały się zgubić, nie może prowadzić wojny z konwojami. Odrzucił propozycję Lindemanna, by wracać do Norwegii, i postanowił płynąć do Saint-Nazaire we Francji, gdzie był suchy dok zdolny przyjąć pancernik. Liczył, że na otwartym oceanie łatwiej zgubi pościg i że po drodze wciągnie Brytyjczyków na linię U-Bootów. „Prinz Eugen” miał się odłączyć i prowadzić rajd samodzielnie. Za zespołem podążały „Norfolk”, „Suffolk” i naprawiany w biegu „Prince of Wales”.
W Berlinie wiadomość przyjęto z mieszanymi uczuciami. Raeder cieszył się z sukcesu, ale nie wiedział, w jakim stanie jest „Bismarck”, i zostawił decyzję admirałowi na morzu. Hitler, według relacji ze swojego otoczenia, pytał, dlaczego Lütjens nie dobił także drugiego okrętu. Propaganda Josepha Goebbelsa nadała wieczorem specjalny komunikat przy dźwiękach marszowych pieśni; niemiecka publiczność, która w tych samych dniach słuchała o sukcesach Luftwaffe przeciwko Royal Navy pod Kretą, przyjęła go z entuzjazmem.
Wstrząs w Wielkiej Brytanii
W Wielkiej Brytanii wiadomość wywołała szok. Admiralicja podała jeszcze tego dnia, że „Hood” otrzymał „nieszczęśliwe trafienie w magazyn amunicji i wyleciał w powietrze”. Mało który okręt był tak bliski Brytyjczykom; mało która strata pochłonęła tylu ludzi naraz. Premier Winston Churchill uznał zniszczenie „Bismarcka” za sprawę najwyższej wagi. Admiralicja ściągała do pościgu okręty ze wszystkich stron: z eskort konwojów, z Gibraltaru – Force H wiceadmirała Jamesa Somerville’a z lotniskowcem „Ark Royal” – i z zachodniego Atlantyku, gdzie pancernik „Rodney” eskortował transportowiec. W polowaniu wzięło w końcu udział kilkadziesiąt okrętów, w tym polski niszczyciel ORP „Piorun”.
Pierwsza komisja, pod przewodnictwem wiceadmirała Geoffreya Blake’a, już 2 czerwca uznała, że przyczyną zagłady był pocisk „Bismarcka”, który dosięgnął magazynów amunicji. Krytyka jej pobieżności doprowadziła do zwołania drugiej komisji, która we wrześniu 1941 roku doszła do tego samego wniosku. Obie uwolniły Hollanda od winy. Pierwszy lord morski, admirał Dudley Pound, chciał natomiast postawić przed sądem Wake-Walkera i Leacha za to, że nie wznowili walki z „Bismarckiem”. Tovey stanął w ich obronie i zagroził dymisją; sprawę zarzucono.
Miejsce w wojnie
Starcie w Cieśninie Duńskiej było taktycznym zwycięstwem Niemców i jednym z najbardziej wstrząsających momentów wojny na morzu. Zatonięcie „Hooda” powtórzyło lekcję z bitwy jutlandzkiej w 1916 roku, kiedy trzy brytyjskie krążowniki liniowe także wyleciały w powietrze od trafień w magazyny. Royal Navy wzmocniła potem ochronę komór amunicyjnych na starszych okrętach.
Operacyjnie jednak bitwa przesądziła o klęsce Niemców. Trafienia „Prince of Wales” pozbawiły „Bismarcka” paliwa i zmusiły go do porzucenia rajdu, a śmierć ponad 1400 marynarzy sprawiła, że Brytyjczycy rzucili do pościgu wszystko, co mieli. Jeszcze wieczorem 24 maja samoloty torpedowe z „Victoriousa” uzyskały jedno trafienie, nie wyrządzając jednak większych szkód. Nocą z 24 na 25 maja Lütjens zdołał zgubić brytyjskie krążowniki, ale potem zdradził swoją pozycję długimi depeszami radiowymi. 26 maja „Bismarcka” odnalazła łódź latająca Catalina, a samoloty z „Ark Royal” zablokowały mu ster torpedą. 27 maja, po walce z pancernikami „King George V” i „Rodney”, okręt zatonął, walcząc zgodnie z rozkazem, który Raeder wydał po samozatopieniu „Admirala Graf Spee” i który zabraniał poddania okrętu zdolnego do walki; zginęło około dwóch tysięcy ludzi, wśród nich Lütjens i Lindemann. „Prinz Eugen” bez żadnego zatopionego statku dotarł 1 czerwca do Brestu.
Rheinübung zakończyła epokę rajdów wielkich niemieckich okrętów na Atlantyku. Po maju 1941 roku Hitler już nie pozwalał ryzykować pancerników na oceanie. „Scharnhorst”, „Gneisenau” i „Prinz Eugen” przedarły się w lutym 1942 roku przez kanał La Manche z powrotem do Niemiec, a „Tirpitz” spędził wojnę w norweskich fiordach. Na Atlantyku zostały już tylko U-Booty. Wraki „Bismarcka” i „Hooda” odnaleziono na głębokości kilku tysięcy metrów w 1989 i 2001 roku.
Źródła
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 22 maja 1941 · PolskaCzwarta deportacja z ziem wschodnichW nocy z 21 na 22 maja 1941 NKWD zaczęło ostatnią wywózkę z Kresów. Trwała falami do wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej i objęła kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
- 27 maja 1941 · SpołeczeństwoStrajk górników w Nord-Pas-de-Calais27 maja 1941 w kopalni Dourges zaczął się strajk, który objął ponad 100 tysięcy górników północnej Francji. Niemcy odpowiedzieli aresztowaniami i deportacjami.
- 20 maja 1941 · BałkanyDesant na Kretę20 maja 1941 Niemcy uderzyli na Kretę z powietrza. Spadochroniarze ponieśli ogromne straty, ale nocą Nowozelandczycy oddali wzgórze nad lotniskiem Maleme.
- 28 maja 1941 · BałkanyEwakuacja z Krety28 maja 1941 Royal Navy zaczęła zabierać z Krety pokonany garnizon. Do 1 czerwca wywiozła około 17 tys. ludzi, tracąc okręty i blisko 2 tys. marynarzy.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 24 lutego 1941 · AtlantykAtaki na konwoje OB 288 i OB 290W ostatnim tygodniu lutego 1941 U-Booty i samoloty Fw 200 Condor rozbiły trzy konwoje płynące z Liverpoolu do Ameryki, zatapiając ponad 20 statków.
- 9 maja 1941 · AtlantykZdobycie U-1109 maja 1941 eskorta konwoju OB 318 zmusiła U-110 do wynurzenia. Brytyjczycy weszli na pokład i wynieśli maszynę Enigma oraz tajne dokumenty szyfrowe.
- 27 czerwca 1942 · AtlantykKonwój PQ 17 wypływa z Islandii27 czerwca 1942 z Islandii wyszedł do ZSRR konwój PQ 17 – 35 statków ze sprzętem dla Armii Czerwonej, osłanianych przez okręty brytyjskie i amerykańskie.
- 7 lipca 1941 · AtlantykAmerykanie na Islandii7 lipca 1941 do Reykjavíku przypłynęła brygada amerykańskiej piechoty morskiej. Formalnie neutralne USA przejęły obronę Islandii u boku Brytyjczyków.