TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Strajk górników w Nord-Pas-de-Calais

Kategoria:
Społeczeństwo
Data:
27 maja 1941
Autor:
Łukasz
Tagi:
Francja, ruch robotniczy, komunizm, ruch oporu

Rano 27 maja 1941 roku górnicy szybu nr 7 kopalni Dourges w Montigny-en-Gohelle, zwanego przez załogę „Dahomey”, odmówili pracy. Poszło o nowy sposób obliczania zarobków, który dla wielu oznaczał obniżkę płacy, ale lista żądań, którą przedstawili dyrekcji, była dłuższa: podwyżka płac, lepsze warunki pracy, więcej masła, mięsa i mydła. W ciągu kilku dni strajk ogarnął całe zagłębie węglowe departamentów Nord i Pas-de-Calais. W szczytowym momencie, 4–6 czerwca, pracę przerwało ponad 100 tysięcy ze 143 tysięcy górników regionu. Był to największy strajk we Francji pod okupacją i jeden z największych w całej okupowanej Europie. Skończył się 10 czerwca, a jego cenę uczestnicy płacili jeszcze przez lata.

Zagłębie w strefie zakazanej

Zagłębie Nord-Pas-de-Calais, ciągnące się pasem od Valenciennes przez Douai i Lens po Béthune, dawało przed wojną około 60 procent francuskiego węgla. Jest geologicznym przedłużeniem walońskiego zagłębia w Belgii. W maju 1940 roku Niemcy przeszli przez ten region w drodze do kanału La Manche, a po rozejmie z 22 czerwca nie oddali go pod władzę francuskiej administracji okupowanej strefy w Paryżu. Oba departamenty, jak w latach 1914–1918, podporządkowano niemieckiemu zarządowi wojskowemu w Brukseli, a bezpośrednio Oberfeldkommandantur 670 w Lille, którą dowodził gen. Niehoff. Region stał się „strefą zakazaną” (zone interdite), odciętą od reszty kraju linią Sommy, z ograniczonym ruchem osób i poczty. Francuscy prefekci i administracja nadal działali, a rząd w Vichy marszałka Philippe’a Pétaina formalnie zachował tu swoją władzę, ale realnie decydowali Niemcy, a Paryż i Vichy miały ograniczony wpływ na to, co się tu działo.

Kopalnie ruszyły już 15 czerwca 1940 roku, a we wrześniu pracowały normalnie. Węgiel szedł do elektrowni, koksowni i hut pracujących dla Niemców. Kompanie górnicze, skupione w komitecie organizacyjnym przemysłu węglowego pod nadzorem OFK, chciały odrobić to, co uważały za straty epoki Frontu Ludowego z 1936 roku. Wydłużano dniówki, skracano przerwy, wprowadzano chronometraż i akord, a płace pozostały zamrożone. Od 1 stycznia 1941 roku przedłużono dzień pracy o pół godziny bez podwyżki. Vichy rozwiązało w listopadzie 1940 roku centrale związkowe, a górniczym delegatom do spraw bezpieczeństwa odebrano mandaty. Zima 1940–1941 była zarazem najgłodniejszym okresem okupacji: przydziały kartkowe były skromne i często niezrealizowane, czarny rynek drogi, brakowało nawet mydła, bez którego górnik nie zmyje z siebie pyłu.

Rok drobnych strajków

Niezadowolenie przejawiało się od pierwszych miesięcy okupacji. Latem i jesienią 1940 roku wybuchały krótkie przestoje, 11 listopada 1940 roku część górników porzuciła pracę na znak pamięci o zwycięstwie z 1918 roku. Po wydłużeniu dniówki w styczniu 1941 roku górnicy przez kilka tygodni stosowali „strajki perlone”, przerywając pracę na pół godziny na początku lub na końcu zmiany. Ruch, który wyszedł z kopalń kompanii Escarpelle koło Douai, objął kilkanaście szybów i skończył się aresztowaniem blisko dwustu górników. W marcu niemieccy żołnierze zajęli kopalnie Escarpelle. 1 maja 1941 roku na pylonach i hałdach pojawiły się flagi trójkolorowe i czerwone, krążyły ulotki, a w Lens i Avion doszło do zamieszek.

Organizatorami wielu tych akcji byli komuniści. Francuska Partia Komunistyczna, zdelegalizowana jesienią 1939 roku po pakcie Ribbentrop–Mołotow, pozostawała w konspiracji. Jej kierownictwo w Paryżu, Jacques Duclos i Benoît Frachon, trzymało się linii Kominternu: wojna jest konfliktem imperialistycznym, a wrogiem jest przede wszystkim francuski kapitalizm i Vichy. W zagłębiu, odciętym od Paryża, miejscowi działacze mieli jednak sporą swobodę. W Pas-de-Calais partią kierowali Auguste Lecœur, René Camphin i Julien Hapiot, którzy już w 1940 roku tworzyli nielegalne Komitety Jedności Związkowej i Akcji (CUSA), gromadzili broń i organizowali małe grupy zbrojne do ochrony działaczy. Ich podziemne pismo „L’Enchaîné” w wydaniu dla Pas-de-Calais mówiło o walce z „podwójnym jarzmem” kapitału i obcej dominacji. Jednym z najbardziej znanych działaczy był młody górnik z szybu Dahomey Michel Brûlé, dwukrotnie zatrzymywany przez Niemców i zwalniany pod naciskiem kolegów.

Ważnym bodźcem był przykład z Belgii. 10 maja w Seraing koło Liège wybuchł strajk 100 000, po którym niemiecki zarząd wojskowy w Brukseli – ten sam, któremu podlegało Nord-Pas-de-Calais – zgodził się na ośmioprocentową podwyżkę płac. Wieść o ustępstwach wywalczonych przez walońskich górników i hutników szybko dotarła przez granicę.

Od Dahomey do całego zagłębia

26 maja kompania Dourges wprowadziła w szybie nr 7 rozliczanie zarobków przez całą brygadę zamiast indywidualnie. Górnicy spotkali się pod ziemią i postanowili przerwać pracę. Rano 27 maja, gdy sztygarzy znów próbowali narzucić nowy system, cały szyb stanął. Brûlé przedstawił dyrekcji listę żądań w imieniu komitetu związkowego. Lecœur, zawiadomiony w południe, rozesłał wiadomość do działaczy we wszystkich częściach zagłębia. Niemcy dowiedzieli się o strajku dopiero wieczorem i potem zarzucali francuskiej policji i kompaniom, że ich nie ostrzegły.

28 maja stanęły cztery kolejne szyby kompanii Dourges. Działał już centralny komitet strajkowy w Lens, który rozesłał do kopalń kilkudziesięciu łączników z wzorami list żądań. Agitatorzy zjawiali się zwykle w kopalniach, w których nikt ich nie znał, chronieni przez uzbrojone grupy. 29 maja strajk objął Courrières, Ostricourt i Carvin, 30 maja Escarpelle, 31 maja Anzin w departamencie Nord. 3 czerwca dołączyły kopalnie w Lens, Liévin, Béthune, Bruay i Nœux. Według francuskich i niemieckich danych, na które powołują się historycy, w dniach 4–6 czerwca strajkowało około 80 procent górników, ponad 100 tysięcy ludzi. Stanęły też koksownie i część elektrowni, a w Seclin pod Lille do strajku przyłączyły się prządki z przędzalni Agache.

Wielką rolę odegrały kobiety. Żony i córki górników stawały w pikietach u wylotów osiedli górniczych, zawracały chętnych do pracy, wyśmiewały tych, którzy szli do kopalń pod osłoną niemieckich bagnetów, blokowały drogi i maszerowały pod budynki dyrekcji kompanii. Najsłynniejszy pochód, prowadzony przez Émilienne Mopty, żonę górnika z Montigny-en-Gohelle, przeszedł pod „wielkie biura” kompanii Courrières w Billy-Montigny; opracowania datują go na 29 maja albo 4 czerwca i szacują na 1500–2000 kobiet. Podobne demonstracje odbyły się w Liévin i Hénin-Liétard. Okupant odpowiedział rozporządzeniem, które od 6 czerwca zabraniało kobietom przebywania na ulicach w ciągu pół godziny przed rozpoczęciem i po rozpoczęciu zmiany w kopalniach.

Silny udział mieli też Polacy. W zagłębiu pracowały dziesiątki tysięcy polskich emigrantów, przybyłych głównie w latach dwudziestych, często z Westfalii, do odbudowy kopalń zalanych przez Niemców w 1918 roku. Według części opracowań stanowili blisko jedną trzecią załóg, a pod ziemią w zachodniej części zagłębia większość. Polscy komuniści, wśród nich weterani Batalionu im. Jarosława Dąbrowskiego z wojny hiszpańskiej, zasiadali w komitetach strajkowych i w grupach zbrojnych, a polskojęzyczne ulotki wzywały do walki z „hitlerowskimi bagnetami”. Dla wielu z nich, których kraj także był pod niemiecką okupacją, strajk miał wymiar podwójnie patriotyczny. Według francuskich opracowań co najmniej dwóch polskich górników zginęło w starciach z siłami porządkowymi.

Represje

Już 27 maja w niemieckiej Kommandanturze w Béthune zebrali się prefekt Pas-de-Calais, podprefekt i dyrektor kompanii Dourges. Postanowiono aresztować przywódców i zarazem obiecać, że „uzasadnione” skargi zostaną rozpatrzone po powrocie do pracy. Pierwszych górników aresztowano 28 maja. Listy podejrzanych sporządzały kompanie górnicze na podstawie raportów inżynierów i sztygarów, uzupełniane przez prefektury spisami znanych komunistów. Francuscy policjanci i żandarmi prowadzili Niemców po labiryntach osiedli górniczych. Ta współpraca kompanii z okupantem stała się po wojnie jednym z głównych zarzutów stawianych właścicielom kopalń.

Gdy strajk się rozszerzał, gen. Niehoff ściągnął posiłki: dwa bataliony piechoty, kompanię samochodów pancernych, oddziały żandarmerii polowej i pułk ochrony. Zagłębie podzielono na „sektory walki”. Zamknięto kawiarnie, kina i restauracje, zakazano sprzedaży tytoniu i alkoholu, nad osiedlami przelatywały nisko samoloty Luftwaffe. Na murach rozklejano afisze z wezwaniem do powrotu do pracy i nazwiskami aresztowanych. Specjalne racje żywności – masło, kiełbasę, mydło – miały odtąd otrzymywać tylko rodziny niestrajkujących. Od świtu do wieczora oddziały przeczesywały osiedla w obławach, w których zatrzymywano mężczyzn i kobiety. Koszary Kléber w Lille i koszary w Valenciennes zamieniono w obozy dla aresztowanych. Sąd wojenny w Lille skazywał zatrzymanych na kary ciężkich robót.

Głód i strach zrobiły swoje. 7 czerwca strajkowała już tylko połowa górników, a ruch załamywał się tam, gdzie się zaczął, w Carvin, Dourges, Drocourt i Ostricourt. Kierownictwo komunistów wydało polecenie powrotu do pracy w poniedziałek 9 czerwca, a 10 czerwca w zagłębiu pracowano już niemal normalnie. Strajk kosztował Niemców według różnych szacunków od około 460 do 500 tysięcy ton węgla. Ponieważ elektrownie i koksownie trzeba było zasilać węglem z Belgii, skutki odczuła nawet aglomeracja paryska, zaopatrywana w węgiel i gaz z północy.

Okupant i Vichy poszli na częściowe ustępstwa. 16 czerwca OFK 670 zorganizowała specjalną dystrybucję żywności, odzieży roboczej i mydła dla górników, a 17 czerwca rząd w Vichy ogłosił ogólną podwyżkę płac. Ale bilans represji był ciężki. Oficjalnie aresztowano 414 osób, historycy podają od ponad 400 do około 600. 13 czerwca 273 zatrzymanych wywieziono pociągiem do cytadeli w Huy w Belgii. 23 lipca 244 z nich wysłano stamtąd do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen pod Berlinem – był to jeden z pierwszych transportów deportacyjnych z Francji. Według francuskich opracowań wojny nie przeżyła ponad połowa deportowanych.

Ludzie strajku

Wielu przywódców strajku zginęło w następnych latach. Michel Brûlé, za którego głowę Niemcy wyznaczyli nagrodę, ukrywał się, w końcu został schwytany i 14 kwietnia 1942 roku rozstrzelany w forcie w Wambrechies pod Lille. Émilienne Mopty działała dalej w konspiracji zbrojnej; aresztowana jesienią 1942 roku, torturowana i skazana na śmierć przez niemiecki sąd wojskowy w Arras, została ścięta 18 stycznia 1943 roku w Kolonii. W fosach cytadeli w Arras Niemcy rozstrzelali w latach 1941–1944 około 270 osób, wśród nich wielu górników. Auguste Lecœur przeżył wojnę i stał się jednym z najważniejszych działaczy partii; w latach 1942–1944 kierował jej organizacją w konspiracji.

Patriotyczny czy socjalny?

Rola komunistów jest bezsporna – to ich działacze strajk przygotowali, rozpowszechnili i prowadzili. Spór dotyczy jego charakteru. Po wojnie Francuska Partia Komunistyczna przedstawiała go jako „patriotyczny strajk stu tysięcy górników” i dowód, że opierała się okupantowi na długo przed 22 czerwca 1941 roku. Jej przeciwnicy odpowiadali, że partia aż do ataku na Związek Radziecki trzymała się linii neutralności. Historycy, m.in. Étienne Dejonghe, widzą obraz bardziej złożony. Strajk zaczął się jako konflikt płacowy i aprowizacyjny, a centralne pisma partii podkreślały w maju i czerwcu, że górnicy żądają „lepszego zaopatrzenia, wyższych płac i bezpieczeństwa” i niczego więcej, i że ich ocalenie nie przyjdzie ze „zwycięstwa jednego imperializmu nad drugim”. Miejscowi działacze z Pas-de-Calais nadawali mu jednak od początku wymowę antyniemiecką, a wymiar patriotyczny narastał w miarę, jak naprzeciw strajkujących stawali niemieccy żołnierze. Kierownictwo partii w połowie maja 1941 roku wezwało do utworzenia Frontu Narodowego na rzecz niepodległości Francji, co pokazywało pierwsze przesunięcia jej linii jeszcze przed atakiem na ZSRR. Sam Lecœur twierdził później, że gdyby nie wybuch wojny niemiecko-radzieckiej, partia mogła go potępić jako prowokatora.

Miejsce w wojnie

Strajk z maja i czerwca 1941 roku był pierwszym masowym, zbiorowym wystąpieniem przeciwko warunkom okupacji we Francji, w czasie gdy ruch oporu składał się jeszcze z nielicznych grup. Okupantowi pokazał, że zagłębie, od którego zależała energetyka północnej Francji i część niemieckiej gospodarki wojennej, nie da się utrzymać samym przymusem; od tej pory Niemcy łączyli represje z dodatkowymi przydziałami dla górników. Kilka miesięcy później, 4 października 1941 roku, Vichy ogłosiło Kartę Pracy, która zakazywała strajków i lokautów.

Po 22 czerwca 1941 roku, gdy komuniści przeszli do walki zbrojnej, zagłębie stało się jednym z jej głównych ośrodków. Według statystyk Abwehry liczba sabotaży w regionie skoczyła z kilku miesięcznie w maju i czerwcu do 27 w lipcu, a w latach 1942–1943 Nord-Pas-de-Calais należało do regionów o największej liczbie zamachów i sabotaży w okupowanej Francji. Wydobycie węgla na górnika spadało przez całą okupację. Niemcy odpowiadali rozstrzeliwaniem zakładników i kolejnymi deportacjami. Po wyzwoleniu we wrześniu 1944 roku górnicy domagali się rozliczenia dyrektorów i inżynierów, którzy w 1941 roku wydawali okupantowi listy strajkujących, a w 1946 roku kopalnie znacjonalizowano.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.