Strajk 100 000
- Kategoria:
- Społeczeństwo
- Data:
- 10 maja 1941
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Belgia, ruch robotniczy, komunizm, ruch oporu
10 maja 1941 roku, dokładnie w pierwszą rocznicę niemieckiej napaści na Belgię, pod bramą zakładów metalurgicznych Cockerill w Seraing, przemysłowym mieście nad Mozą tuż obok Liège, zebrał się pochód kobiet. Żony i matki robotników protestowały przeciwko temu, że w sklepach od tygodni brakowało ziemniaków, podstawy wyżywienia robotniczych rodzin. Tego samego dnia stanęła huta. W ciągu dwóch dni strajk objął całe zagłębie przemysłowe wokół Liège, a potem kopalnie i fabryki w innych częściach kraju. Do historii przeszedł jako „strajk 100 000” (fr. la grève des 100 000), choć tylu strajkujących nigdy nie było: historycy szacują, że w szczytowym momencie pracę przerwało od 60 do 70 tysięcy ludzi, a sami Niemcy mówili o około 60 tysiącach. Był to największy konflikt społeczny w Belgii pod okupacją i pierwszy masowy, jawny protest jej mieszkańców przeciwko warunkom narzuconym przez okupanta.
Często podaje się, że strajk wybuchł „w Liège” i rozszerzył się na całą prowincję, aż objął blisko 70 tysięcy robotników. Ściślej: zaczął się w Seraing, na przedmieściach Liège, i nie zatrzymał się na granicach prowincji. Liczba 70 tysięcy, przyjmowana przez większość opracowań jako górna granica szacunków, dotyczy całego kraju.
Głód pod okupacją
Po kapitulacji armii belgijskiej 28 maja 1940 roku krajem rządził niemiecki zarząd wojskowy gen. Alexandra von Falkenhausena, z siedzibą w zajętej 17 maja Brukseli. Jego administracją cywilną kierował Eggert Reeder. Król Leopold III pozostawał jeńcem w zamku w Laeken, a rząd Huberta Pierlota prowadził wojnę z Londynu. Codzienne sprawy kraju załatwiali sekretarze generalni ministerstw, belgijscy urzędnicy, którzy wykonywali rozporządzenia okupanta.
Niemcom zależało przede wszystkim na tym, by belgijski przemysł pracował dla Rzeszy. Belgia, z jej kopalniami węgla w Walonii i w Kempen, hutami nad Mozą i Sambrą, zakładami maszynowymi i zbrojeniowymi, była jednym z najcenniejszych zdobytych zapleczy gospodarczych. Warunkiem był spokój społeczny. Okupant zakazał strajków, zamroził płace i ceny na poziomie przedwojennym i zniósł automatyczną indeksację płac, zapisaną w wielu układach zbiorowych. Działalność przedwojennych związków zawodowych ustała, a w listopadzie 1940 roku ich miejsce zajęła jedna organizacja, Unia Pracowników Fizycznych i Umysłowych (UTMI), pomyślana na wzór Niemieckiego Frontu Pracy jako „wspólnota pracy” bez walki klas. Skupiła najwyżej jedną czwartą przedwojennych związkowców.
Zamrożenie płac miało na papierze chronić siłę nabywczą, bo zamrożono też ceny, a podstawowa żywność była reglamentowana. W praktyce system kartkowy zawodził. Belgia przed wojną importowała znaczną część żywności, a teraz była odcięta od dostaw zamorskich i musiała oddawać część płodów rolnych okupantowi. Robotnicy rzadko dostawali przydziały, do których mieli prawo, a brakującą żywność trzeba było kupować na czarnym rynku po cenach, na które przy zamrożonych zarobkach nie było ich stać. Ludzie pamiętali głód z okupacji lat 1914–1918 i obawiali się jego powrotu. Niemiecka propaganda zrzucała winę na brytyjską blokadę, ale bez skutku: za braki obwiniano okupanta. Leopold III, przyjęty przez Adolfa Hitlera w Berghofie 19 listopada 1940 roku, prosił go między innymi o poprawę zaopatrzenia kraju, ale niczego nie uzyskał.
Pracodawcy także widzieli problem. By uniknąć podwyżek płac, które – jak rozumowali – po wojnie podważyłyby konkurencyjność belgijskiego przemysłu, wydawali robotnikom dodatkowe przydziały żywności w zakładach. Nie wystarczało to jednak. Od lata 1940 roku w Belgii wybuchały krótkie strajki, najczęściej w kopalniach, gdzie ciężka praca wymagała najwięcej kalorii. Robotnicy żądali większych racji żywności, mydła, czasem podwyżek. Zwykle trwały dzień lub dwa. Na początku kwietnia 1941 roku górnicy w Borinage koło Mons strajkowali osiem dni. Według niemieckich raportów, na które powołuje się belgijski historyk José Gotovitch, przydział ziemniaków spadł w regionie Liège z 15 kilogramów na osobę w marcu do zera w maju.
Seraing, 10 maja
Seraing było twierdzą ruchu robotniczego i jedną z nielicznych gmin, w których silną pozycję miała Komunistyczna Partia Belgii. Ławnikiem (échevin) w zarządzie gminy był Julien Lahaut, dawny tokarz z zakładów Cockerill, weteran pierwszej wojny światowej, który walczył w belgijskim korpusie samochodów pancernych na froncie rosyjskim, a zarazem wieloletni poseł komunistyczny. Popularny, znany z talentu mówcy, był najbardziej rozpoznawalną twarzą partii w Walonii.
Pierwsze sygnały pojawiły się dzień wcześniej. Według Gotovitcha 9 maja górnicy kopalni La Boverie odmówili zjazdu na dół. Rano 10 maja przed zakładami Cockerill demonstrowały kobiety, a robotnicy przerwali pracę. Data nie była przypadkowa – rocznica napaści z 10 maja 1940 roku nadawała protestowi wymowę, którą rozumiał każdy. Strajk rozlał się szybko: 12 maja stało już 22 przedsiębiorstwa zagłębia Liège, huty, walcownie, kopalnie i zakłady maszynowe. Gdzieniegdzie robotnicy wystawili pikiety. Ruch objął następnie okolice Herve i Huy, kopalnie w Kempen we flamandzkiej Limburgii oraz zakłady w prowincji Hainaut, w tym w regionie Centre wokół La Louvière.
Początkowo chodziło o ziemniaki i lepsze zaopatrzenie. Szybko jednak sformułowano żądanie podwyżki płac o 25 procent. Było to coś nowego: dotąd strajki dotyczyły niemal wyłącznie żywności. Wobec spadku siły nabywczej żądanie miało realne podstawy, ale było też postulatem politycznym, bo podważało zasadę zamrożonych płac, na której opierała się okupacyjna polityka gospodarcza.
Rola komunistów
Strajkiem kierowali w dużej mierze komuniści, choć jego przyczyny były powszechne, a w wielu zakładach poparli go także robotnicy bez partyjnych sympatii. Położenie partii było osobliwe. Od paktu Ribbentrop–Mołotow z sierpnia 1939 roku komuniści, posłuszni linii Kominternu, uznawali wojnę za starcie imperializmów i głosili hasło „ani Londyn, ani Berlin”. Dopóki Związek Radziecki był w dobrych stosunkach z Rzeszą, Niemcy tolerowali ograniczoną działalność komunistów. Dla wielu członków, którzy wstąpili do niej jako do najbardziej nieprzejednanego przeciwnika faszyzmu, ta linia była trudna do przyjęcia. Belgijska partia skupiła się więc na walce o sprawy socjalne, w których mogła występować w imieniu robotników, nie wypowiadając otwarcie wojny okupantowi.
Taki charakter miał też strajk z maja 1941 roku. Żądania kierowano przede wszystkim do pracodawców, a nie do Niemców, co zmniejszało ryzyko bezpośredniej konfrontacji. Zarazem data, skala i zasięg protestu sprawiały, że był on wyzwaniem rzuconym okupantowi. Prasa podziemna wszystkich nurtów szeroko o nim pisała, a strajkujący zyskali pewną sympatię także w środowiskach klasy średniej, zwykle nieprzychylnych akcjom robotniczym. Historycy belgijscy, m.in. Gotovitch i Dirk Luyten, podkreślają, że był to konflikt społeczny o wyraźnym podtekście patriotycznym, a nie zaplanowana akcja ruchu oporu. Od początku 1941 roku komuniści przygotowywali jednak już szerszą organizację konspiracyjną, z której wyrósł później Front Niepodległości.
Ponieważ związki nie działały, strajk organizowano w poszczególnych zakładach. Zebrania załóg wybierały delegacje, które rozmawiały z dyrekcjami i radami gmin. W Seraing rada gminy uznała komitety strajkowe za partnerów, a Lahaut, jako urzędnik gminy, mógł występować w imieniu strajkujących na szczeblu krajowym. 13 maja delegacja złożona z sześciu robotników, dyrektora generalnego Cockerill Léona Greinera i Lahauta pojechała do Brukseli do Emiela De Wintera, sekretarza generalnego ministerstwa rolnictwa i aprowizacji. De Winter odesłał ich do władz niemieckich, dając jedynie list polecający. Sam fakt, że dyrektor wielkiej huty jechał do ministerstwa razem z delegacją strajkujących, był znamienny: pracodawcy przestali występować jako jedyni rzecznicy interesów załóg.
Odpowiedź okupanta
Niemcy początkowo odmówili przyjęcia delegacji. Strajk szedł jednak w złym dla nich momencie. Wehrmacht dopiero co zakończył kampanię w Jugosławii i Grecji, a sztaby przygotowywały atak na Związek Radziecki, który miał nastąpić za sześć tygodni. Belgijska stal i węgiel były potrzebne przemysłowi Rzeszy. Według Gotovitcha szef sztabu generalnego wojsk lądowych gen. Franz Halder zanotował, że każdy dzień strajku oznacza utratę 2000 ton stali, a sam Hitler polecił, by Liège natychmiast zaopatrzono w żywność.
17 maja, gdy strajk jeszcze się rozszerzał, Oberfeldkommandantur w Liège przyjęła kilkusetosobową delegację robotników, przyrzekła poprawę zaopatrzenia i dała do zrozumienia, że płace zostaną podniesione. Do miasta skierowano transporty żywności. Praca wracała stopniowo: datę 18 maja podaje się zwykle jako oficjalny koniec strajku, ale w większości zakładów wznowiono ją między 19 a 21 maja, a w niektórych miejscach ruch wygasał jeszcze dłużej.
Ostateczny wynik był bezprecedensowy. Zarząd wojskowy Falkenhausena zgodził się na podwyżkę płac o 8 procent dla całego sektora prywatnego. Była to jedyna ogólna podwyżka płac w Belgii przez całą okupację. Robotnicy otrzymali też dodatki urlopowe i dodatkowe racje żywności. Górnikom wprowadzono osobną premię za punktualność, rosnącą wraz ze spadkiem absencji – Niemcom chodziło o to, by ludzie nie opuszczali szychty, szukając jedzenia na wsi. Wydłużono okresy wypowiedzenia, a na zwolnienie pracownika trzeba było odtąd uzyskać zgodę urzędu pracy. Osiem procent było niewiele wobec spadku siły nabywczej, ale wobec okupanta, który zakazał strajków i zamroził płace, było zwycięstwem, którego nikt się nie spodziewał.
Represje
Niemcy nie uderzyli od razu. Dopóki obowiązywał pakt z Moskwą, zarząd wojskowy wolał spokój i węgiel niż otwartą wojnę z komunistami, którzy prowadzili strajk. Zapamiętano jednak nazwiska. 22 czerwca 1941 roku, w dniu ataku na Związek Radziecki, okupant przeprowadził w Belgii, podobnie jak w innych krajach zachodnich, masowe aresztowania komunistów. Zatrzymano kilkuset działaczy i sympatyków, wielu z nich uczestników majowego strajku. Trafili do cytadeli w Huy i do obozu w Breendonk, a wielu wywieziono potem do obozów koncentracyjnych w Rzeszy. Lahaut został aresztowany w swoim domu jeszcze tego samego dnia. Po kilku nieudanych próbach ucieczki z Huy w 1941 roku deportowano go do Neuengamme, a w 1944 roku do Mauthausen, gdzie doczekał wyzwolenia.
Obawa przed powtórką nie opuściła Niemców. We wrześniu 1942 roku aresztowali około 400 robotników podejrzanych o przygotowywanie podobnej akcji. Nie zapobiegło to kolejnym dużym strajkom w listopadzie 1942 i w lutym 1943 roku, gdy protestowano już przede wszystkim przeciwko wywózkom na roboty do Niemiec.
Miejsce w wojnie
Strajk 100 000 był jednym z kilku wielkich wystąpień robotniczych w okupowanej Europie Zachodniej w 1941 roku. W lutym robotnicy Amsterdamu przez dwa dni strajkowali w proteście przeciwko obławom na Żydów; w Belgii dwa miesiące po pogromie w Antwerpii protestowano z powodu głodu. Belgijski przykład przekroczył granicę: pod koniec maja, zachęceni wieściami o ustępstwach wywalczonych w Walonii, zastrajkowali górnicy francuskiego zagłębia Nord-Pas-de-Calais, podlegającego temu samemu niemieckiemu zarządowi wojskowemu w Brukseli. Tam jednak okupant odpowiedział znacznie brutalniej.
Dla samej Belgii strajk oznaczał kilka zmian. Pokazał bezsilność UTMI, która nie potrafiła poprawić położenia robotników, i obnażył fikcję „wspólnoty pracy”. Komuniści porzucili rywalizację z socjalistami w starych związkach i zaczęli budować własne konspiracyjne związki zakładowe, Komitety Walki Związkowej, a obok nich powstawały inne podziemne organizacje na lewo od socjaldemokracji. Strajk pomógł też odnowić kontakty między działaczami przedwojennych związków, zerwane przez okupację. Po 22 czerwca 1941 roku komuniści, uwolnieni od linii narzuconej przez pakt, weszli w pełni do belgijskiego ruchu oporu, w którym ich Front Niepodległości i jego oddziały zbrojne odegrały odtąd ważną rolę.
W powojennej pamięci strajk zajął mniej miejsca, niż na to zasługiwał. W klimacie zimnej wojny przypominanie akcji kierowanej przez komunistów nie było popularne, a sami komuniści używali go jako dowodu, że stawiali opór, zanim Hitler zaatakował Związek Radziecki, co dla ich przeciwników było nadużyciem. Inaczej niż strajk lutowy w Amsterdamie, upamiętniany co roku, strajk 100 000 nie doczekał się oficjalnych obchodów. Julien Lahaut, po wojnie przewodniczący Komunistycznej Partii Belgii, zginął 18 sierpnia 1950 roku zastrzelony na progu swojego domu w Seraing, kilka dni po zaprzysiężeniu następcy tronu, księcia Baldwina, podczas którego z ław komunistów padł okrzyk „Niech żyje republika!”. Długo przypisywano zabójstwo rojalistom; badania historyków opublikowane w 2015 roku wskazały na tajną siatkę antykomunistyczną. Sprawców nigdy nie osądzono.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 9 maja 1941 · Bliski WschódFatwa muftiego Jerozolimy9 maja 1941 mufti Jerozolimy Amin al-Husajni ogłosił w Bagdadzie fatwę wzywającą muzułmanów do świętej wojny z Wielką Brytanią.
- 9 maja 1941 · AtlantykZdobycie U-1109 maja 1941 eskorta konwoju OB 318 zmusiła U-110 do wynurzenia. Brytyjczycy weszli na pokład i wynieśli maszynę Enigma oraz tajne dokumenty szyfrowe.
- 13 maja 1941 · BałkanyMihailović na Ravnej Gorze13 maja 1941 płk Dragoljub Mihailović z garstką żołnierzy, którzy nie uznali kapitulacji, dotarł na Ravną Gorę w Serbii. Tak narodził się ruch czetników.
- 13 maja 1941 · Bliski WschódFliegerführer Irak w Mosulu13 maja 1941 do Mosulu dotarł główny trzon Fliegerführer Irak, niemieckiej grupy lotniczej wysłanej przez Syrię Vichy na pomoc rządowi Raszida Alego.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 27 maja 1941 · SpołeczeństwoStrajk górników w Nord-Pas-de-Calais27 maja 1941 w kopalni Dourges zaczął się strajk, który objął ponad 100 tysięcy górników północnej Francji. Niemcy odpowiedzieli aresztowaniami i deportacjami.
- 14 kwietnia 1941 · Zbrodnie i represjePogrom w Antwerpii14 kwietnia 1941 po seansie filmu „Wieczny Żyd” flamandzcy kolaboranci napadli na żydowską dzielnicę Antwerpii, podpalili dwie synagogi i dom rabina.
- 5 stycznia 1941 · PolitykaDegrelle opowiada się za nazizmem5 stycznia 1941 na wiecu w Liège przywódca rexistów Léon Degrelle ogłosił wspólnotę idei Rexu i nazizmu i zakończył przemówienie okrzykiem „Heil Hitler!”.
- 14 stycznia 1941 · SpołeczeństwoKampania „V”14 stycznia 1941 Victor de Laveleye wezwał w Radio Belgique, by na murach malować literę „V”. Znak zwycięstwa szybko objął całą okupowaną Europę.