TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Zamach na Karla Hotza

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Front:
Front zachodni
Data:
20 października 1941
Autor:
Łukasz
Tagi:
Francja, ruch oporu, komunizm, Francja Vichy

Rano 20 października 1941 roku, kilka minut przed ósmą, dwóch oficerów niemieckich szło przez plac przed katedrą w Nantes do siedziby komendantury. Byli to ppłk Karl Hotz, komendant polowy (Feldkommandant) Nantes i departamentu Loire-Inférieure, oraz jego oficer ordynansowy kpt. Wilhelm Sieger. Na rogu rue du Roi-Albert podeszli do nich od tyłu dwaj młodzi mężczyźni. Gilbert Brustlein strzelił Hotzowi w plecy z pistoletu kalibru 6,35 mm; Hotz zmarł po chwili. Pistolet drugiego zamachowca, Spartaco Guisco, się zaciął, więc Sieger przeżył. Obaj zamachowcy uciekli w plątaninę uliczek starego miasta i nie zostali złapani.

Był to pierwszy zamach na wysokiego rangą oficera Wehrmachtu w okupowanej Francji. Odpowiedź przyszła po dwóch dniach: 22 października Niemcy rozstrzelali 48 zakładników, a 24 października w obozie Souge pod Bordeaux kolejnych 50, za zabójstwo urzędnika wojskowego w Bordeaux. W wielu zestawieniach mowa o 50 zakładnikach rozstrzelanych w odwecie za Hotza. Niemcy rzeczywiście zapowiedzieli rozstrzelanie 50 osób natychmiast i kolejnych 50 później, ale 22 października zginęło 48: dwa nazwiska skreślono z listy w ostatniej chwili. Liczba 50 przetrwała jednak w pamięci, bo pod nazwą „pięćdziesięciu zakładników” upamiętnia ich Nantes.

Komuniści sięgają po broń

Przez pierwszy rok okupacji Niemcy nie napotykali we Francji zbrojnego oporu. Opór miał charakter symboliczny: ulotki, napisy na murach, a latem 1941 roku także litera „V”, którą BBC wzywała do malowania w całej okupowanej Europie. Francuska Partia Komunistyczna, zdelegalizowana po pakcie Ribbentrop–Mołotow, trzymała się linii Kominternu, choć jej działacze w terenie organizowali takie akcje jak strajk górników w Nord-Pas-de-Calais. Po ataku Niemiec na ZSRR partia wezwała do walki zbrojnej z okupantem. Zadanie powierzono Organisation spéciale (OS), zbrojnemu ramieniu partii, i bojówkom młodzieży komunistycznej, nazwanym później Batalionami Młodzieży. Kierowali nimi m.in. Albert Ouzoulias i Pierre Georges, weteran Brygad Międzynarodowych, znany później jako „pułkownik Fabien”.

21 sierpnia 1941 roku Pierre Georges, w towarzystwie Brustleina, zastrzelił na stacji metra Barbès–Rochechouart w Paryżu pracownika administracji Kriegsmarine Alfonsa Mosera. Była to zemsta za rozstrzelanie dwóch młodych komunistów, zatrzymanych po manifestacji 13 sierpnia. Niemcy uznali wszystkich Francuzów więzionych za przestępstwa przeciw okupantowi za zakładników, a rząd Francji Vichy, chcąc uprzedzić Niemców, utworzył sądy specjalne, które skazały na śmierć kilku komunistów. Po kolejnych zamachach Niemcy we wrześniu sami rozstrzelali kilkunastu zakładników. Dla Hitlera była to łagodność. 16 września 1941 roku szef OKW Wilhelm Keitel wydał rozkaz w sprawie „komunistycznych ruchów powstańczych” na terenach okupowanych: za życie każdego zabitego żołnierza niemieckiego należało karać śmiercią od 50 do 100 komunistów.

Dowódca wojskowy we Francji, gen. Otto von Stülpnagel, był wobec masowych egzekucji sceptyczny. 11 września pisał do naczelnego dowództwa wojsk lądowych, że sytuacja ich nie uzasadnia i że mogłyby obrócić przeciw Niemcom całą ludność, która pracowała dla Rzeszy. Wykonał jednak polecenie Berlina. 28 września 1941 roku rozesłał dowódcom okręgów wojskowych „kodeks zakładników”: każda komendantura miała prowadzić listy osób, które w razie zamachu zostaną rozstrzelane. Na pierwszym miejscu byli dawni posłowie i funkcjonariusze organizacji komunistycznych i anarchistycznych, dalej ludzie szerzący ideologię komunistyczną, sprawcy napaści na żołnierzy i sabotażyści, kolporterzy ulotek oraz osoby z otoczenia podejrzanych o zamachy.

Komando z Paryża

Około połowy października kierownictwo OS postanowiło przenieść zamachy na prowincję. 13 października Pierre Georges zebrał na dworcu Montparnasse trzech ludzi: Spartaco Guisco, 30-letniego weterana wojny hiszpańskiej, Gilberta Brustleina, 22-letniego robotnika z Paryża, i 17-letniego Marcela Bourdariasa. Mieli w Nantes podłożyć ładunki na torach i zabić niemieckiego oficera, któregokolwiek. Gdy strzelali, nie wiedzieli, że ich ofiarą jest komendant miasta.

Ofiara zamachu nie była typowym okupantem. Karl Hotz, urodzony w 1877 roku w Wertheim, oficer z czasów cesarstwa, po I wojnie światowej został inżynierem. W latach 1929–1933 kierował w Nantes budową tunelu pod miastem, związaną z zasypywaniem ramion Loary i rzeki Erdre, i miał wśród miejscowych elit przyjaciół. Gdy w czerwcu 1940 roku Niemcy zajęli Nantes, przysłano go tam jako komendanta, zapewne ze względu na znajomość miasta. Mówił po francusku, grywał na fortepianie w domach nantejskich notabli i według francuskich relacji uchodził za człowieka uprzejmego. Nie należał do NSDAP. Był jednak komendantem okupacyjnym: pod jego zwierzchnictwem w sierpniu 1941 roku rozstrzelano skazanego przez sąd wojskowy uczestnika konspiracji Marina Poiriera, któremu Hotz odmówił łaski mimo próśb mera.

Władze francuskie w Nantes zareagowały kondolencjami i apelem do mieszkańców o wskazanie sprawców, a prasa przypisała zamach „agentom Londynu i Moskwy”. O tym, co dalej, decydowano jednak w Paryżu i Berlinie.

Czterdziestu ośmiu

Hitler dowiedział się o zamachu przed południem i zażądał rozstrzelania od 100 do 150 zakładników. Stülpnagel przekonał Berlin do rozwiązania rozłożonego w czasie. 21 października ukazało się jego obwieszczenie: 50 zakładników zostanie rozstrzelanych natychmiast, a kolejnych 50, jeśli sprawcy nie zostaną schwytani do 23 października wieczorem. Za wskazanie zamachowców wyznaczono nagrodę 15 milionów franków. Tego samego dnia w Bordeaux komunista Pierre Rebière zastrzelił radcę administracji wojskowej Hansa Reimersa, co pociągnęło za sobą osobną zapowiedź odwetu.

Listę ułożono z udziałem Francuzów. Minister spraw wewnętrznych Vichy Pierre Pucheu przedstawił nazwiska internowanych w obozie Choisel w Châteaubriant, przede wszystkim komunistów i związkowców, starając się, według francuskich historyków, by zamiast „dobrych Francuzów” zginęli komuniści. Niemcy zażądali, by na liście było 30 internowanych z Châteaubriant i 20 uczestników konspiracji z Nantes, tak aby odwet dotknął różne środowiska. Ostatecznie z Châteaubriant wybrano 27 osób. Z nantejskiej listy w ostatniej chwili skreślono dwa nazwiska, m.in. adwokata Fernanda Ridela, za którym wstawili się znajomi Hotza.

22 października 1941 roku po południu w kamieniołomie La Sablière pod Châteaubriant rozstrzelano w trzech grupach po dziewięciu 27 zakładników. Wśród nich był komunistyczny deputowany z Paryża Charles Michels, sekretarz paryskiej federacji metalowców CGT Jean-Pierre Timbaud, dwaj trockiści, w tym mer Concarneau Pierre Guéguin, który zerwał z partią po pakcie Ribbentrop–Mołotow, oraz najmłodszy, 17-letni Guy Môquet, syn komunistycznego posła, aresztowany rok wcześniej w Paryżu za rozdawanie ulotek. Skazani odmówili zawiązania oczu i zginęli, śpiewając Marsyliankę. Na strzelnicy Le Bêle w Nantes rozstrzelano 16 więźniów nantejskich więzień, przede wszystkim członków miejscowej konspiracji, w tym grupę kombatantów z I wojny światowej, a w forcie Mont Valérien pod Paryżem pięciu kolejnych nantejczyków, przewiezionych wcześniej do Paryża. Ciała rozdzielono między cmentarze kilkunastu okolicznych gmin, by groby nie stały się miejscami pielgrzymek. Mimo to od pierwszych dni były pełne kwiatów. Pożegnalny list Guya Môqueta do rodziny stał się po wojnie jednym z najbardziej znanych tekstów francuskiego ruchu oporu.

24 października w obozie wojskowym Souge pod Bordeaux rozstrzelano w odwecie za Reimersa 50 zakładników, w większości komunistów. W ciągu trzech dni zginęło więc 98 osób. Tego samego dnia w Nantes z honorami wojskowymi, w obecności przedstawicieli marszałka Philippe’a Pétaina, pochowano Hotza.

Odwet zawieszony

Druga pięćdziesiątka z Nantes miała zginąć, jeśli sprawców nie złapano by do 23 października. Do egzekucji nie doszło. Pétain i jego ministrowie prosili Hitlera o łaskę, wicepremier François Darlan zapewniał o współpracy w poszukiwaniu zamachowców, a według części relacji sam Pétain myślał o tym, by oddać się Niemcom jako zakładnik, od czego odwiedli go ministrowie. Stülpnagel tłumaczył Berlinowi, że zamachy są dziełem małych grup, większość Francuzów ich nie popiera, a rozstrzeliwanie zakładników tylko ludzi zraża i utrudni późniejsze zbliżenie; ostrzegał przed stosowaniem we Francji „metod polskich”. 24 października termin przesunięto, a 27–28 października Hitler zgodził się zawiesić egzekucje bezterminowo.

Brustlein uniknął aresztowania. Rozpoznany na zdjęciach przez właścicielkę nantejskiej restauracji, w której stołowali się zamachowcy, przedostał się w listopadzie do Hiszpanii, a stamtąd do Wielkiej Brytanii i wstąpił do Wolnych Francuzów. Guisco i Bourdarias zostali aresztowani na początku 1942 roku w innych sprawach i rozstrzelani. Siedmiu członków paryskiej grupy Brustleina rozstrzelano w marcu 1942 roku po pokazowym procesie.

Zamach podzielił też Francuzów na emigracji. 23 października generał Charles de Gaulle powiedział w BBC, że zabijanie Niemców przez Francuzów jest „całkowicie normalne i całkowicie usprawiedliwione”, ale wydał polecenie, by na terenach okupowanych na razie tego nie robić, bo wróg zbyt łatwo może odpowiedzieć masakrą bezbronnych. Zamiast tego 25 października wezwał rodaków do pięciominutowego, symbolicznego przerwania wszelkiej pracy 31 października o 16.00. Komuniści uznali to za wezwanie do bierności i zamachów nie przerwali. Odwet potępili publicznie Winston Churchill i Franklin Delano Roosevelt, a lotnictwo brytyjskie zrzuciło nad Francją ulotki z ich oświadczeniami. 11 listopada de Gaulle nadał Nantes tytuł Towarzysza Wyzwolenia.

Miejsce w wojnie

Sprawa Hotza ustaliła reguły, które obowiązywały we Francji do końca okupacji. Zamach komunistów, odwet wymierzony w więźniów nie mających z nim nic wspólnego i listy zakładników układane z pomocą Vichy powtarzały się odtąd przy każdym zamachu. 15 grudnia 1941 roku Niemcy rozstrzelali 95 zakładników, w większości w forcie Mont Valérien, wśród nich komunistycznego dziennikarza Gabriela Périego, a 7 grudnia Keitel podpisał dekret Nacht und Nebel, na podstawie którego podejrzanych o opór wywożono potajemnie do Rzeszy. Otto von Stülpnagel, który przekonał się, że masowe egzekucje zrażają robotników i wzmagają opór, w lutym 1942 roku na własną prośbę odszedł ze stanowiska. W 1942 roku policję i politykę wobec zakładników przejął od wojska wyższy dowódca SS i policji Carl Oberg. Pisarz Ernst Jünger, oficer sztabu w Paryżu, opisał tę politykę w memoriale dla Stülpnagla.

Historycy spierają się o skutki zamachu. Komuniści widzieli w nim początek walki zbrojnej na zachodzie Francji, a krew zakładników z Châteaubriant stała się fundamentem powojennego wizerunku „partii 75 tysięcy rozstrzelanych”. Brytyjski historyk Robert Gildea pisze natomiast, że w Nantes odwet raczej zniechęcił mieszkańców do walki zbrojnej, a przyniósł przede wszystkim przejście władzy nad represjami od wojska do policji bezpieczeństwa. Po wyzwoleniu nowa aleja na zasypanym korycie Erdre otrzymała nazwę Cours des 50-Otages, a w 1952 roku stanął przy niej pomnik pięćdziesięciu zakładników. Hotz spoczywa na niemieckim cmentarzu wojskowym w Pornichet.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.