TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Włoska baza okrętów podwodnych w Bordeaux

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Atlantyk
Data:
1 sierpnia 1940
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa o Atlantyk
Tagi:
Włochy, bitwa o Atlantyk, Karl Dönitz, Kriegsmarine

Na początku sierpnia 1940 roku włoska marynarka wojenna, Regia Marina, przygotowywała się do wojny na otwartym oceanie. W okupowanym przez Niemców Bordeaux powstawała baza dla włoskich okrętów podwodnych, nazwana kryptonimem BETASOM: od litery „B” jak Bordeaux, czytanej po grecku „beta”, i skrótu „SOM” od sommergibili, czyli okrętów podwodnych. Chronologie podają dla jej utworzenia datę 1 sierpnia, ale był to raczej proces niż jeden dzień. Ministerstwo Marynarki w Rzymie zatwierdziło utworzenie dowództwa atlantyckiego 25 lipca, w sierpniu wybrano port, a włoski sztab marynarki ustalił, że dowództwo zacznie działać 1 września. Jego dowódca przyjechał do Bordeaux pod koniec sierpnia, a włoskie źródła podają jako dzień uroczystego otwarcia bazy 30 sierpnia. Pierwszy okręt, który miał tam stacjonować, był już wtedy na Atlantyku: wyszedł z La Spezii 29 lipca.

Droga na Atlantyk

O udziale włoskich okrętów podwodnych w wojnie na Atlantyku marynarki obu państw rozmawiały już w czerwcu 1939 roku w Friedrichshafen, kilka tygodni po podpisaniu paktu stalowego. Uzgodniono wtedy, że w razie wojny Włosi wyślą okręty na ocean i dostaną bazę na terytorium kontrolowanym przez Niemcy. Gdy Włochy wypowiedziały wojnę Francji i Wielkiej Brytanii, miały ponad sto okrętów podwodnych, jedną z największych flot podwodnych świata, ale tylko około czterdziestu nadawało się do długich rejsów oceanicznych.

Pierwsze próby wyjścia na Atlantyk podjęto zaraz po wybuchu wojny. 13 czerwca 1940 roku „Giuseppe Finzi” jako pierwszy włoski okręt podwodny przeszedł Cieśninę Gibraltarską i patrolował bez rezultatu wody koło Wysp Kanaryjskich i Madery, po czym w lipcu wrócił na Morze Śródziemne. „Comandante Cappellini”, zaatakowany przy cieśninie przez brytyjskie okręty, schronił się w hiszpańskiej Ceucie i dopiero dzięki przychylności władz hiszpańskich wymknął się z portu. Rejsy z Włoch na ocean i z powrotem były długie, a przejście przez pilnowaną przez Brytyjczyków cieśninę niebezpieczne. Okręty potrzebowały bazy nad samym Atlantykiem.

Taką możliwość dała klęska Francji. Na mocy rozejmu w Compiègne całe wybrzeże atlantyckie znalazło się w niemieckiej strefie okupowanej. Bazy w Bretanii, przede wszystkim Lorient i Brest, zajęła Kriegsmarine. Kontradmirał Angelo Parona, mianowany 25 lipca dowódcą włoskich sił podwodnych na Atlantyku, objechał w sierpniu wraz z niemieckim admirałem Eberhardem Weicholdem, oficerem łącznikowym Kriegsmarine we Włoszech, porty francuskie i wybrał Bordeaux. Miasto leżało nad Garonną, około stu kilometrów od morza w górę estuarium Żyrondy. Było przez to dalej od brytyjskich lotnisk niż porty bretońskie, a w dzielnicy Bacalan miało dwa baseny portowe połączone śluzą i suche doki, w których można było remontować okręty.

Baza nad Garonną

Niemcy oddali Włochom do dyspozycji francuski statek pasażerski „De Grasse”, który służył za okręt-bazę, z radiostacją i izbą chorych, a w październiku także niemiecki statek „Usaramo”. Budynek dworca morskiego zamieniono na kwatery, magazyny na koszary i biura. Wewnętrzną ochronę bazy pełniła kompania z pułku piechoty morskiej „San Marco”, licząca około 225 ludzi, a zewnętrzną oraz obronę przeciwlotniczą i eskortę okrętów w Żyrondzie i Zatoce Biskajskiej zapewniali Niemcy. Włoskie źródła podają, że w bazie służyło początkowo około 800 wojskowych i cywilów. Później, gdy przybyło okrętów i załóg, liczba ta urosła do około 1600.

Sprawa dowodzenia była delikatna. Uzgodniono, że włoskie okręty będą działać pod operacyjnym kierownictwem dowódcy niemieckich okrętów podwodnych, kontradmirała Karla Dönitza. Dönitz wyznaczał im rejony patrolowania i przekazywał meldunki o konwojach, ale w sprawach taktyki, dyscypliny i zaopatrzenia załogi podlegały włoskiemu dowództwu w Bordeaux. Według włoskiej literatury Hitler nie chciał wspólnego dowództwa pod niemieckim kierownictwem, bo obawiał się, że Włosi zażądają w zamian, by niemieckie lotnictwo w Afryce Północnej podlegało im.

Pierwsze rejsy

Pierwszym okrętem przeznaczonym dla Bordeaux był „Alessandro Malaspina” typu Marconi pod dowództwem komandora porucznika Maria Leoniego. W nocy z 3 na 4 sierpnia przeszedł Cieśninę Gibraltarską i skierował się na zachód od Portugalii. 12 sierpnia, na północny zachód od Azorów, zaatakował brytyjski tankowiec „British Fame” (8406 BRT), który odłączył się od konwoju OB 193. Statek zatonął dopiero po trafieniu kilkoma torpedami i ostrzale z działa. Zginęło trzech marynarzy, 44 ocalałych dopłynęło szalupami na Azory, a kapitana Włosi zabrali do niewoli. Był to pierwszy statek zatopiony przez włoski okręt podwodny na Atlantyku.

Za „Malaspiną” poszły kolejne okręty. „Barbarigo” przeszedł cieśninę 14 sierpnia i kilka dni później ostrzelał w rejonie Madery brytyjski parowiec, ale go nie zatopił. „Dandolo” przeszedł 16 sierpnia, 21 sierpnia uszkodził holenderski statek „Hermes”, a 26 sierpnia zatopił brytyjski parowiec „Ilvington Court” wiozący rudę żelaza. Po patrolach okręty płynęły do nowej bazy: „Malaspina” wszedł do Bordeaux 4 września, „Barbarigo” 8 września, „Dandolo” 10 września. Pod koniec września bazę odwiedził Dönitz, a do listopada w Bordeaux zebrało się 26 włoskich okrętów. Wszystkie przeszły Cieśninę Gibraltarską bez strat. Na Atlantyku służyło od 1940 do 1943 roku łącznie 32 włoskie okręty podwodne, w tym kilka, które w 1941 roku przypłynęły wokół Afryki z Morza Czerwonego, gdy upadała Włoska Afryka Wschodnia.

Trudna współpraca

Jesienią 1940 roku Dönitz wysłał Włochów na północny Atlantyk, na zachód od Wysp Brytyjskich, gdzie mieli wypatrywać konwojów dla U-Bootów. Wyniki były słabe. Włoskie okręty, budowane z myślą o Morzu Śródziemnym, miały duże, wysokie kiosterki, które było widać z daleka, zanurzały się wolno, a ich dowódcy i obserwatorzy nie znali sztormowych wód północnego Atlantyku. Włoska doktryna przewidywała raczej ataki z zanurzenia niż nocne ataki z powierzchni, na których opierała się taktyka „wilczych stad”. Okręty często traciły kontakt z wykrytymi konwojami i nie przekazywały w porę meldunków. Dönitz, który początkowo liczył na ich pomoc w rozpoznaniu, uznał w końcu, że lepiej będzie, jeśli będą działać samodzielnie na środkowym i południowym Atlantyku. W pamiętnikach przyznawał włoskim załogom odwagę i fantazję w walce, ale zarzucał im brak wytrwałości i odporności, jakiej wymagała wojna na oceanie.

Parona, oceniany przez Niemców bardzo dobrze, był wobec własnych dowódców surowy i część włoskich admirałów uważała go za zbyt uległego wobec Niemców. Pod koniec 1940 roku zaczęto zmiany na wzór niemiecki: starszych dowódców zastąpiono młodszymi, w okupowanej Gdyni (Gotenhafen) utworzono szkołę, w której włoskie załogi uczyły się taktyki niemieckiej, zmniejszono kiosterki i skrócono czas zanurzania. Wyniki się poprawiły, zwłaszcza na odległych wodach koło Afryki Zachodniej, Brazylii i Karaibów. W 1941 roku mniej więcej połowę okrętów odwołano jednak na Morze Śródziemne, a Paronę we wrześniu tego roku zastąpił komandor Romolo Polacchini.

Miejsce w wojnie

Według włoskich zestawień okręty z Bordeaux zatopiły w latach 1940–1943 109 statków o łącznej pojemności około 594 tysięcy BRT (inne obliczenia dają nieco ponad 600 tysięcy), tracąc 16 okrętów. Najskuteczniejszym okrętem był „Leonardo da Vinci”, który zatopił 17 statków o pojemności ponad 120 tysięcy BRT, najwięcej spośród okrętów podwodnych wszystkich państw poza Niemcami. Jego dowódca Gianfranco Gazzana-Priaroggia oraz Carlo Fecia di Cossato z „Tazzolego” dostali niemiecki Krzyż Rycerski. Salvatore Todaro z „Cappelliniego” zasłynął tym, że ratował rozbitków zatopionych przez siebie statków. Inaczej zapisał się Enzo Grossi, dowódca „Barbarigo”, a potem bazy: w 1942 roku meldował o zatopieniu dwóch amerykańskich pancerników, za co faszystowska propaganda uczyniła go bohaterem, choć żadnego pancernika nie trafił.

W 1943 roku kilka okrętów przerobiono na transportowce, które miały wozić z Japonii kauczuk, cynę i inne surowce. Po ogłoszeniu kapitulacji Włoch we wrześniu 1943 roku Niemcy przejęli bazę i pozostałe okręty, a część włoskiego personelu przeszła na stronę Włoskiej Republiki Socjalnej. Wielki betonowy bunkier dla okrętów podwodnych, który od 1941 roku budowała w Bordeaux Organizacja Todta, przetrwał wojnę i dziś mieści centrum kultury.

Znaczenie BETASOM dla przebiegu bitwy o Atlantyk było ograniczone: Włosi mieli tam jednocześnie najwyżej około trzydziestu okrętów, podczas gdy Niemcy wysłali do walki na Atlantyku w ciągu całej wojny ponad tysiąc U-Bootów. Baza była jednak pierwszym przykładem stałej współpracy wojskowej Osi poza Morzem Śródziemnym. Latem i jesienią 1940 roku, gdy Wielka Brytania walczyła w powietrzu nad własnym terytorium, a jej flotę rozciągnięto od kanału La Manche po Aleksandrię, każdy dodatkowy okręt podwodny na szlakach atlantyckich zwiększał presję na żeglugę, od której zależało jej przetrwanie.

Źródła

  1. wwwstatic.wlb-stuttgart.de
  2. uboat.net

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.