- Kategoria:
- Polityka
- Data:
- 10 czerwca 1940
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Włochy, Benito Mussolini, Francja, Wielka Brytania

10 czerwca 1940 roku o 16.30 minister spraw zagranicznych Włoch Galeazzo Ciano przyjął w Pałacu Chigi w Rzymie ambasadora Francji André François-Ponceta i odczytał mu krótką notę: król i cesarz oświadcza, że od jutra, 11 czerwca, Włochy uważają się za będące w stanie wojny z Francją. Kwadrans później tę samą formułę, tym razem dotyczącą Wielkiej Brytanii, usłyszał ambasador brytyjski sir Percy Loraine. O szóstej wieczorem Benito Mussolini wyszedł na balkon Palazzo Venezia i ogłosił zgromadzonemu na placu tłumowi, że wybiła „godzina nieodwołalnych decyzji”. W tym samym czasie armie francuskie cofały się za Sekwanę, a rząd francuski opuszczał Paryż. Włochy, przez dziewięć miesięcy „niewojujące”, weszły do wojny w chwili, gdy wydawało się, że jest już ona rozstrzygnięta.
Dziewięć miesięcy niewojowania
Mussolini związał się z Hitlerem paktem stalowym w maju 1939 roku, ale podpisywał go w przekonaniu, że wielka wojna nie wybuchnie przed upływem trzech lat. Gdy 1 września 1939 roku Niemcy napadły na Polskę, rząd włoski ogłosił, że nie podejmie z własnej inicjatywy żadnych działań wojennych. Słowa „neutralność” starannie unikano. Włochy miały być państwem „niewojującym”: nie walczącym, ale też nie zrywającym sojuszu.
Za tą formułą kryła się świadomość słabości. Sztaby, zapytane jesienią 1939 roku o stan przygotowań, odpowiadały, że lotnictwo uzupełni braki najwcześniej w 1942 roku, marynarka pod koniec 1943, a armia lądowa dopiero w 1944 roku. Wojny w Etiopii, Hiszpanii i Albanii pochłonęły zapasy sprzętu i amunicji. Gospodarka zależała od dowozu węgla z Niemiec i ropy z Rumunii, a brytyjska blokada niemieckiego eksportu zmusiła Włochów do sprowadzania węgla koleją przez Alpy. Spór o węglowce zatrzymywane przez Royal Navy w marcu 1940 roku jeszcze bardziej zbliżył Rzym do Berlina.
Mussolini z każdym miesiącem gorzej znosił rolę widza. Nie chciał, by uważano go za tchórza albo za sojusznika, który jak w 1914 roku porzuca partnera. Na spotkaniu z Hitlerem na przełęczy Brenner 18 marca 1940 roku zapewnił, że Włochy przystąpią do wojny, ale sam wybierze chwilę. 31 marca rozesłał królowi i najwyższym dowódcom tajny memoriał: Włochy nie mogą pozostać neutralne przez całą wojnę, nie rezygnując ze swojej roli i nie stając się „Szwajcarią pomnożoną przez dziesięć”. Pytanie nie brzmiało, czy wejść do wojny, ale kiedy i jak. Plan wojny był jednak skromny: memoriał przewidywał na lądzie przede wszystkim obronę, na Alpach i w Libii, a działania zaczepne głównie na morzu.
Maj 1940: chwila, która wydawała się ostatnia
Niemiecka ofensywa na zachodzie, rozpoczęta 10 maja, rozwiała wahania. Już 13 maja, gdy Niemcy przełamywali front nad Mozą, Mussolini mówił Ciano, według jego dziennika, że alianci przegrali wojnę, Włosi są już dostatecznie zhańbieni, a on w ciągu miesiąca wypowie wojnę. Raporty policji politycznej odnotowywały przy tym zaskakujący zwrot nastrojów. Jeszcze w sierpniu 1939 roku większość Włochów nie chciała wojny. Wiosną 1940 roku coraz powszechniejsza stawała się obawa, że Niemcy wygrają sami, a Włochy, pozostając z boku, nie dostaną nic.
Próby zatrzymania Mussoliniego mnożyły się, ale żadna nie przyniosła skutku. Pod koniec kwietnia pisał do niego Pius XII, w maju kolejne listy wysłał prezydent Franklin Delano Roosevelt, a 16 maja nowy premier brytyjski Winston Churchill. Król Wiktor Emanuel III przestrzegał przed wojną, mając w pamięci słabość armii. Gdy pod koniec maja alianci rozważali, czy ustępstwami kupić włoską neutralność, a w Londynie toczył się o to spór w gabinecie wojennym, Mussolini nie chciał nawet słuchać. 27 maja ambasador amerykański przekazał w Rzymie propozycję Roosevelta: prezydent przedstawi aliantom włoskie żądania i zagwarantuje, że Włochy zasiądą przy stole pokojowym na równi z państwami walczącymi, jeśli pozostaną poza wojną. Tego samego dnia François-Poncet dał do zrozumienia, że Francja jest gotowa rozmawiać o Tunezji. Odpowiedź była odmowna. Ciano zanotował, że gdyby Mussolini mógł pokojowo dostać nawet dwa razy więcej, niż żąda, i tak by odmówił.
Ostrzeżenia marszałków
26 maja Mussolini oznajmił szefowi Naczelnego Sztabu Generalnego marszałkowi Pietrowi Badogliowi i gubernatorowi Libii marszałkowi Italowi Balbo, że zamierza przystąpić do wojny, by zasiąść przy stole pokojowym, „gdy świat będzie dzielony”. Obaj próbowali go od tego odwieść. Mówili, że dywizje nie mają pełnych stanów, wojsko brakuje sprzętu, kolonie nie są przygotowane, a flota handlowa jest rozproszona po całym świecie i zostanie zagarnięta w obcych portach. Badoglio twierdził po wojnie, że nazwał tę decyzję samobójstwem i przypomniał, że żołnierzom brakuje nawet koszul. Mussolini miał mu odpowiedzieć: „Zapewniam pana, że we wrześniu wszystko będzie skończone, a ja potrzebuję kilku tysięcy zabitych, żeby jako ten, który walczył, zasiąść przy stole konferencji pokojowej”. Słowa te, znane z relacji samego Badoglia, różne opracowania datują na ostatnie dni maja albo na początek czerwca, ale dobrze oddają rachunek Duce: wojna miała być krótka, a jej koszt niewielki.
Liczby potwierdzały obawy marszałków. Armia zmobilizowała ponad półtora miliona ludzi i formalnie liczyła 73 dywizje, ale tylko 19 z nich było kompletnych i gotowych do walki. Dywizje przekształcono niedawno w „binarne”, z dwoma pułkami piechoty zamiast trzech, więc były słabsze od francuskich. Czołgi były w większości lekkie, a artyleria pochodziła w dużej części z pierwszej wojny światowej. Regia Aeronautica miała nominalnie ponad trzy tysiące samolotów, z których znaczną część stanowiły maszyny szkolne i przestarzałe, a wśród myśliwców przeważały dwupłatowce w rodzaju Fiata CR.42. Najsilniejsza była Regia Marina, z nowoczesnymi krążownikami i ponad setką okrętów podwodnych, ale bez lotniskowców. Z jej pancerników tylko dwa były w czerwcu gotowe do walki, a dwa najnowsze, Littorio i Vittorio Veneto, dopiero co weszły do służby.
29 maja w Palazzo Venezia Mussolini zebrał Badoglia i szefów sztabów trzech rodzajów sił zbrojnych, wśród nich marszałka Rodolfa Grazianiego, szefa sztabu armii. Narada trwała pół godziny. Duce oznajmił, że wejście do wojny po załamaniu się oporu aliantów byłoby przyjęte przez Niemców jako przyłączenie się, „gdy robota jest już skończona”, i Włochy nie miałyby prawa do łupów. Nikt nie zaprotestował. Tego samego dnia król zgodził się przekazać Mussoliniemu dowodzenie operacyjne siłami zbrojnymi, które według statutu należało do monarchy. Wiktor Emanuel zachował formalnie tytuł naczelnego wodza, a 11 czerwca w odezwie do wojska ogłosił Mussoliniego dowódcą wojsk operujących na wszystkich frontach.
Wybór dnia
30 maja Mussolini napisał do Hitlera, że Włochy przystąpią do wojny 5 czerwca. Hitler poprosił o kilka dni zwłoki, by nie zakłócać niemieckich planów we Francji, ale już 2 czerwca ambasador niemiecki w Rzymie Hans Georg von Mackensen przekazał, że Berlin nie ma nic przeciwko wcześniejszemu terminowi. Ostatecznie wybrano poniedziałek 10 czerwca, a stan wojny miał zacząć obowiązywać kilka minut po północy, 11 czerwca.
Do samego końca nie było planu ofensywy. 7 czerwca Naczelny Sztab Generalny powtórzył wolę Duce: zachować „całkowicie obronną postawę wobec Francji, zarówno na lądzie, jak i w powietrzu”. Na morzu okręty miały atakować siły brytyjskie, a francuskie tylko wtedy, gdy same zaczną. Na granicy alpejskiej stało około 300 tysięcy żołnierzy w 22 dywizjach, ale rozmieszczono je do obrony dolin, a nie do szturmu na francuskie forty. Generał Quirino Armellini, jeden z oficerów sztabu, ujął to później zdaniem: „Na razie wchodzimy do wojny, a potem się zobaczy”.
Celów wojny nikt też dokładnie nie określił. Faszystowska propaganda od jesieni 1938 roku domagała się od Francji Nicei, Korsyki, Sabaudii, Tunezji i Dżibuti, a Mussolini marzył o wyzwoleniu Włoch z „więzienia” Morza Śródziemnego, którego klucze, Gibraltar i Kanał Sueski, trzymali Brytyjczycy. Ale jak to osiągnąć bez walki, w której Włochy nie miały szans, nie wiedział nikt.
Popołudnie 10 czerwca
Rano 10 czerwca Ciano zawiadomił ambasadorów w Londynie i Paryżu, o której godzinie deklaracje zostaną wręczone w Rzymie. Zgodnie ze zwyczajem dyplomatycznym odczytał je osobiście. François-Poncet, według dziennika Ciano, przyjął wiadomość wzruszony. Powiedział, że spodziewał się jej od dwóch lat, od podpisania paktu stalowego, i nazwał ją ciosem sztyletu zadanym człowiekowi, który już leży na ziemi. Nie potrafił jednak uważać Włochów za wrogów i dodał na pożegnanie, że Niemcy okażą się dla nich wymagającymi panami. Loraine, jak zanotował Ciano, „nie mrugnął okiem”. Zapytał tylko uprzejmie, czy ma traktować usłyszaną formułę jako uprzedzenie, czy jako właściwe wypowiedzenie wojny, i wyszedł bez komentarza. Wieczorem Ciano zapisał w dzienniku: „Wiadomość o wojnie nikogo nie zaskoczyła i nie wzbudziła zbyt wielkiego entuzjazmu. Jestem smutny, bardzo smutny. Przygoda się zaczyna. Niech Bóg ma Włochy w opiece”.
O 18.00 Mussolini, w mundurze honorowego kaprala faszystowskiej milicji, przemówił z balkonu Palazzo Venezia. Głośniki przenosiły jego słowa na place największych miast, a radio do całego kraju:
„Żołnierze lądu, morza i powietrza! Czarne koszule rewolucji i legionów! Mężczyźni i kobiety Italii, Imperium i Królestwa Albanii! Słuchajcie! Godzina wyznaczona przez los wybija na niebie naszej ojczyzny. Godzina nieodwołalnych decyzji. Wypowiedzenie wojny zostało już wręczone ambasadorom Wielkiej Brytanii i Francji. Stajemy do walki przeciw plutokratycznym i reakcyjnym demokracjom Zachodu, które zawsze utrudniały marsz, a często zagrażały samemu istnieniu narodu włoskiego”.
Mussolini mówił, że Włochy zrobiły wszystko, co było w ludzkiej mocy, by uniknąć wojny, że wystarczyło zrewidować traktaty i nie odrzucać pokojowej propozycji, którą Hitler złożył 6 października 1939 roku po kampanii w Polsce. Cel wojny ujął tak: „Chwytamy za broń, by po rozwiązaniu problemu naszych granic lądowych rozwiązać problem naszych granic morskich. Chcemy zerwać łańcuchy terytorialne i wojskowe, które dławią nas na naszym własnym morzu, bo naród czterdziestu pięciu milionów dusz nie jest naprawdę wolny, jeśli nie ma wolnego dostępu do oceanu”. Wojnę przedstawił jako „walkę ludów ubogich i licznych przeciw głodzicielom, którzy zazdrośnie strzegą monopolu na wszystkie bogactwa i całe złoto ziemi”. Zapewnił sąsiadów, że Włochy nie zamierzają wciągać do konfliktu Szwajcarii, Jugosławii, Grecji, Turcji ani Egiptu, ale dodał, że od nich samych zależy, czy te słowa zostaną dotrzymane. Przypomniał, że według faszystowskiej moralności, gdy ma się przyjaciela, maszeruje się z nim do końca, i pozdrowił „Führera, wodza wielkiej sprzymierzonej Rzeszy”. Zakończył hasłem, które przez następne lata wisiało na murach włoskich miast: „Zwyciężyć! I zwyciężymy”.
Tłum wiwatował, a prasa nazajutrz drukowała cytaty z przemówienia wielkimi literami. Ciano dostrzegł jednak, że entuzjazm był umiarkowany. Wielu Włochów przyjęło wiadomość z niepokojem, choć powszechnie wierzono, że wojna potrwa najwyżej kilka tygodni. Żaden z dygnitarzy reżimu, którzy prywatnie wątpili w sens wojny, nie zaprotestował publicznie i nikt nie podał się do dymisji.
„Ręka, która trzymała sztylet”
Hitler natychmiast wysłał depesze z gratulacjami do Mussoliniego i do króla. Prywatnie był mniej zadowolony. Wolałby, żeby Włosi bez wypowiedzenia zaatakowali Maltę i inne brytyjskie bazy, zamiast wypowiadać wojnę Francji, która i tak była już pokonana. Niemieccy wojskowi od dawna nie liczyli na włoską pomoc i obawiali się raczej, że nowy front alpejski skomplikuje rokowania z Francją.
W państwach alianckich i neutralnych wypowiedzenie wojny pokonanemu przeciwnikowi przyjęto z pogardą. Tego samego dnia Roosevelt przemawiał w Charlottesville na uroczystości zakończenia roku akademickiego Uniwersytetu Wirginii, gdzie dyplom prawnika odbierał jego syn Franklin junior. Opowiedział o swoich bezskutecznych próbach powstrzymania Mussoliniego, a potem powiedział: „Dziesiątego czerwca tysiąc dziewięćset czterdziestego roku ręka, która trzymała sztylet, wbiła go w plecy sąsiada”. Według relacji jego współpracowników Departament Stanu wykreślił to zdanie z projektu, by nie drażnić Włochów i licznych włoskich wyborców w Stanach Zjednoczonych, a prezydent sam je przywrócił. W tym samym przemówieniu zapowiedział zwrot w polityce amerykańskiej: „Udostępnimy przeciwnikom przemocy materialne zasoby tego kraju”. Ostrzegł też przed „oczywistym złudzeniem”, że Stany Zjednoczone mogą pozostać „samotną wyspą w świecie, nad którym panuje filozofia siły”.
W Wielkiej Brytanii jeszcze tej nocy policja zaczęła zatrzymywać włoskich mężczyzn uznanych za podejrzanych, a wkrótce internowano tysiące Włochów, także od dawna osiadłych na Wyspach. W Londynie, Edynburgu i innych miastach tłumy wybijały szyby we włoskich kawiarniach i sklepach. Kanada wypowiedziała Włochom wojnę jeszcze 10 czerwca, Australia, Nowa Zelandia i Związek Południowej Afryki dzień później. We Francji władze wezwały mieszkających przy granicy Włochów do zgłoszenia się na policję i większość z nich podpisała deklarację lojalności wobec kraju, który był ich domem.
Pierwsze dni wojny
Wojna, która zaczęła się 11 czerwca, od pierwszych godzin pokazała, czym jest włoska „wojna równoległa”. Rano 11 czerwca włoskie bombowce dwukrotnie nalatywały na Maltę, gdzie brytyjska obrona przeciwlotnicza dysponowała zaledwie garstką dział i kilkoma przestarzałymi myśliwcami. Wyspy, która miała stać się kluczem do walki o Morze Śródziemne, Włosi nigdy nie odważyli się zaatakować z morza. W nocy z 11 na 12 czerwca brytyjskie bombowce, startujące z Anglii, zbombardowały Turyn, a 14 czerwca okręty francuskie ostrzelały wybrzeże Ligurii. Około jednej czwartej włoskich statków handlowych, które w chwili wypowiedzenia wojny przebywały w portach alianckich lub daleko od kraju, przepadło dla Włoch: zostały zajęte albo zatopione przez własne załogi. 12 czerwca włoski okręt podwodny zatopił na południe od Krety brytyjski krążownik „Calypso”, a 14 czerwca Brytyjczycy z Egiptu zajęli przygraniczny fort Capuzzo w Libii.
Na Alpach przez dziesięć dni działo się niewiele. Dopiero gdy Francja poprosiła Niemców o rozejm, Mussolini, obawiając się, że wojna skończy się bez włoskich zdobyczy, kazał 21 czerwca ruszyć do ofensywy przeciw francuskiej Armii Alp. Natarcie, prowadzone bez przygotowania w górach, wciąż pokrytych śniegiem, przyniosło zajęcie Mentony i kilku przygranicznych wiosek przy dużych stratach. 24 czerwca w willi Incisa pod Rzymem podpisano rozejm francusko-włoski. Włochy, które dwa tygodnie wcześniej domagały się Nicei, Korsyki i Tunezji, dostały skrawek terytorium z niespełna trzydziestoma tysiącami mieszkańców.
Miejsce w wojnie
Wejście Włoch do wojny przeniosło ją na Morze Śródziemne, do Afryki Północnej i Wschodniej, a potem na Bałkany. Mussolini liczył na kilka tygodni walki i miejsce przy stole zwycięzców, a dostał wojnę, która trwała trzy lata i zniszczyła jego reżim. Wielka Brytania nie zawarła pokoju po upadku Francji, a Włochy musiały walczyć z nią na morzu i w koloniach, nie mając do tego ani floty lotniskowców, ani paliwa, ani przemysłu. Jesienią 1940 roku ruszyły na Egipt i Grecję. Obie ofensywy zakończyły się klęskami, z których Włochów wyratowali dopiero Niemcy, wysyłając wiosną 1941 roku korpus do Afryki i uderzając na Jugosławię i Grecję. Od tej chwili Mussolini był w wojnie podwładnym Hitlera, a nie jego równoległym partnerem.
Dla aliantów 10 czerwca 1940 roku oznaczał nowy front i nowe zagrożenie dla szlaku morskiego przez Kanał Sueski do Indii, ale także przeciwnika, którego słabość wkrótce wyszła na jaw. Dla Francji wypowiedzenie wojny w dniu, w którym jej rząd uciekał ze stolicy, pozostało symbolem upokorzenia, a określenie Roosevelta, „cios w plecy”, na dziesięciolecia przylgnęło do decyzji Mussoliniego. Włoscy historycy, także ci najbardziej wyrozumiali dla Duce, są zgodni, że była to decyzja oportunistyczna: podjęta wbrew własnym sztabom i królowi, w przekonaniu, że Wielka Brytania lada dzień poprosi o pokój. Ten rachunek okazał się błędny już w lipcu 1940 roku, a Włochy zapłaciły za niego setkami tysięcy zabitych, utratą imperium, okupacją niemiecką i wojną domową w latach 1943–1945.
Źródła
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 11 czerwca 1940 · Morze ŚródziemnePoczątek oblężenia Malty11 czerwca 1940, kilka godzin po wejściu Włoch do wojny, bombowce z Sycylii po raz pierwszy zaatakowały Maltę. Zaczęło się blisko dwuipółletnie oblężenie wyspy.
- 12 czerwca 1940 · Front zachodniKapitulacja pod Saint-Valery-en-Caux12 czerwca 1940 w Saint-Valery-en-Caux skapitulowały otoczone przez dywizję Rommla brytyjska 51 Dywizja Górska i francuski IX Korpus. Mgła udaremniła ewakuację.
- 14 czerwca 1940 · Front zachodniNiemcy zajmują Paryż14 czerwca 1940 wojska niemieckie bez walki weszły do Paryża, ogłoszonego miastem otwartym. Nad wieżą Eiffla zawisła flaga ze swastyką.
- 14 czerwca 1940 · Morze ŚródziemneFrancuska flota przeciw Włochom14 czerwca 1940 francuskie krążowniki z Tulonu ostrzelały Vado, Savonę i okolice Genui. Do 21 czerwca flota francuska walczyła z Włochami na morzu.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 1 lipca 1940 · Morze ŚródziemneGraziani dowódcą w Libii1 lipca 1940 marszałek Rodolfo Graziani przybył do Trypolisu jako następca Balba. Mussolini żądał szybkiego ataku na Egipt, a Graziani zwlekał.
- 18 marca 1940 · DyplomacjaSpotkanie Hitlera i Mussoliniego na przełęczy Brenner18 marca 1940 Hitler i Mussolini spotkali się w pociągu na przełęczy Brenner. Duce zapewnił, że Włochy przystąpią do wojny, ale sam wybierze chwilę.
- 28 czerwca 1940 · Morze ŚródziemneŚmierć Italo Balbo28 czerwca 1940 nad Tobrukiem włoska artyleria przeciwlotnicza omyłkowo zestrzeliła samolot marszałka Itala Balba, gubernatora Libii. Zginęło dziewięć osób.
- 24 czerwca 1940 · Front zachodniRozejm francusko-włoski24 czerwca 1940 Huntziger i Badoglio podpisali pod Rzymem rozejm francusko-włoski. Włosi, zatrzymani w Alpach, dostali tylko Mentonę i skrawki pogranicza.