TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Zatonięcie „Lancastrii”

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
17 czerwca 1940
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Kampania francuska
Tagi:
Wielka Brytania, Francja, Luftwaffe, Winston Churchill

17 czerwca 1940 roku po południu niemieckie bombowce zaatakowały statki stojące na redzie przed Saint-Nazaire, w ujściu Loary. Trafiony kilkoma bombami brytyjski liniowiec „Lancastria”, na który od rana ładowano żołnierzy ewakuowanych z Francji w ramach operacji „Aerial”, w ciągu około dwudziestu minut przewrócił się i zatonął. Nikt nie wie, ile osób było na pokładzie. Uratowano około 2,5 tysiąca, a zginęło według różnych szacunków od 3 do ponad 5 tysięcy ludzi, żołnierzy, lotników i cywilów, w tym kobiet i dzieci. Była to największa katastrofa w historii brytyjskiej żeglugi: według powszechnie przyjmowanych szacunków zginęło więcej ludzi niż na „Titanicu” i „Lusitanii” razem wziętych. Premier Winston Churchill zakazał ogłaszania tej wiadomości i Brytyjczycy dowiedzieli się o niej dopiero pięć tygodni później.

Ile ofiar?

Często podaje się, że zginęło 5–7 tysięcy ludzi. Takie liczby pojawiają się w literaturze, ale są górną granicą szacunków. Dokładnego bilansu nie da się ustalić, bo w pośpiechu nikt nie liczył wchodzących na pokład. Kapitan statku Rudolph Sharp szacował liczbę zaokrętowanych na około 5,5 tysiąca, jeden z oficerów odpowiedzialnych za załadunek mówił o ponad 7,2 tysiąca, a w literaturze pojawiają się liczby od 4 do 9 tysięcy. Uratowano 2477 osób. Historyk Jonathan Fenby, autor najobszerniejszej książki o katastrofie, pisał, że szacunki liczby zabitych wahają się od niespełna 4 tysięcy do 6,5 tysiąca. Inni autorzy podają około 3 tysięcy, a powszechnie przyjmuje się, że zginęło co najmniej 3,5 tysiąca ludzi. Imiennie ustalono znacznie mniej ofiar: stowarzyszenie upamiętniające katastrofę zna z nazwiska około 1,7 tysiąca zabitych. Nawet najniższe szacunki czynią jednak z „Lancastrii” statek, na którym zginęło najwięcej ludzi w całej historii brytyjskiej żeglugi.

Statek

„Lancastria” zeszła na wodę w 1920 roku w stoczni Beardmore w Dalmuir nad Clyde jako „Tyrrhenia”, dla linii Anchor, należącej do koncernu Cunard. Miała 16 243 BRT i prawie 176 metrów długości. W 1924 roku nadano jej nową nazwę, podobno dlatego, że pasażerowie nie umieli wymówić starej. Pływała między Liverpoolem a Nowym Jorkiem, a w latach trzydziestych jako statek wycieczkowy po Morzu Śródziemnym i wodach północnej Europy. Po wybuchu wojny zarekwirowano ją jako transportowiec wojska: przemalowano na szaro, zaciemniono iluminatory i ustawiono na rufie działo. Jako transportowiec mogła zabrać około 2,2 tysiąca osób razem z załogą. Wiosną 1940 roku przewoziła wojsko w czasie kampanii norweskiej, a kapitan Sharp przywiózł nią z Norwegii ponad 2,6 tysiąca żołnierzy.

W połowie czerwca „Lancastria” stała w Liverpoolu, gdzie miała przejść remont, a część załogi poszła na urlop. Wezwana pilnie w morze, 15 czerwca zawinęła do Plymouth i otrzymała rozkaz udania się do Francji. Wieczorem 16 czerwca dotarła do ujścia Loary, a 17 czerwca o 4.00 rano rzuciła kotwicę na redzie Charpentiers, kilka mil morskich od Saint-Nazaire, razem z kilkudziesięcioma innymi statkami. Port, dostępny tylko wąskim kanałem pływowym, nie mógł przyjąć dużych jednostek.

Załadunek

Do Saint-Nazaire i Nantes ściągali w tych dniach żołnierzy brytyjskich tyłów, którzy zostali we Francji po Dunkierce: saperzy, żołnierze korpusu pionierów i służby zaopatrzenia, mechanicy i personel naziemny RAF z lotniska w Nantes. Rano na „Lancastrię” weszli oficerowie marynarki i zapytali kapitana, ilu ludzi może zabrać. Sharp odpowiedział, że „w razie potrzeby” 3 tysiące. Usłyszał, że ma zabrać tylu, ilu zdoła, bez względu na ograniczenia prawa międzynarodowego. Przez cały dzień niszczyciele, holowniki, łodzie rybackie i barki przewoziły żołnierzy z brzegu na statki stojące na redzie, a każdy kurs trwał kilka godzin. Ludzi upychano wszędzie, w ładowniach, na korytarzach i na pokładach. Na pokład weszli też cywile: pracownicy brytyjskiej ambasady, personel belgijskich zakładów lotniczych Fairey ewakuowanych do Francji wraz z rodzinami.

W południe tego dnia nowy szef francuskiego rządu marszałek Philippe Pétain, powołany poprzedniego wieczoru, ogłosił przez radio, że „trzeba przerwać walkę”. Brytyjczycy w portach nie mieli już wątpliwości, że ewakuacja jest wyścigiem z czasem. Od rana nad ujściem Loary pojawiały się niemieckie samoloty. Osłaniały je Hurricane’y trzech dywizjonów RAF, które jednak musiały patrolować pas wybrzeża długi na kilkadziesiąt kilometrów i nie mogły być wszędzie. O 13.50 bomba trafiła w mostek stojącego niedaleko liniowca „Oronsay”. Dowódca niszczyciela HMS „Havelock” radził Sharpowi, by natychmiast odpłynął. Kapitan, obawiając się okrętów podwodnych, nie chciał jednak płynąć bez eskorty i czekał, aż będzie mógł wyjść razem z „Oronsay”.

Dwadzieścia minut

Około 15.50 nadleciała kolejna fala bombowców. Według większości opracowań były to Junkersy Ju 88 z pułku bombowego Kampfgeschwader 30. Hurricane’y znajdowały się wtedy na drugim końcu swego pasa patrolowego. W „Lancastrię” trafiły trzy, a może cztery bomby. Według wielu ocalałych jedna wpadła do komina, według relacji oficera z maszynowni trafiły w ładownie pełne ludzi, a ostatnia wybuchła tuż przy burcie i rozerwała zbiorniki paliwa. Statek przechylił się na prawą burtę. Z mostka krzyczano, by ludzie przeszli na lewą. Kadłub na chwilę się wyprostował, a potem położył się na lewą burtę i już nie podniósł.

Łodzi ratunkowych było szesnaście, a kamizelek około 2,5 tysiąca. Część łodzi zniszczyły bomby, innych nie dało się spuścić przy takim przechyle, kilka przewróciło się przy wodowaniu. Wielu żołnierzy, którzy w kamizelkach skakali z wysokiego pokładu, ginęło od uderzenia o wodę albo o kadłub. Ludzie zamknięci w ładowniach nie mieli szans. Ci, którzy wydostali się na odsłonięte dno przewracającego się statku, według wielu relacji śpiewali „Roll Out the Barrel” i „There’ll Always Be an England”, dopóki kadłub nie zniknął pod wodą. „Lancastria” zatonęła około 16.10, mniej więcej dwadzieścia minut po pierwszym trafieniu.

Woda w ujściu Loary była pokryta grubą warstwą ropy z rozerwanych zbiorników. Ludzie dusili się nią i tonęli z wyczerpania. Wielu żołnierzy nie umiało pływać. Ocaleni opowiadali, że niemieckie samoloty ostrzeliwały rozbitków z karabinów maszynowych i rzucały flary na plamy ropy, by ją podpalić. Część historyków przyjmuje te relacje, inni zwracają uwagę, że trudno je dziś zweryfikować.

Ratunek

Rozbitków ratowały wszystkie jednostki, które były w pobliżu: niszczyciele HMS „Highlander” i HMS „Havelock”, statki handlowe, holowniki, łodzie rybackie i małe francuskie jednostki z Saint-Nazaire i okolicznych miejscowości. Najwięcej, około 900 osób, wyłowił uzbrojony trawler HMT „Cambridgeshire”, którego załoga, sama pod ostrzałem z powietrza, wielokrotnie zawracała łodzią po wyczerpanych ludzi. Ocalałych, często rannych, poparzonych i pokrytych ropą, przenoszono na inne transportowce, które jeszcze tego samego wieczoru lub następnego dnia wypłynęły do Anglii. Ewakuacja z Saint-Nazaire trwała mimo katastrofy i zakończyła się 18 czerwca.

Przez kolejne tygodnie morze wyrzucało ciała na brzegi Bretanii i Wandei. Francuzi chowali je na cmentarzach w nadmorskich miejscowościach, między innymi w Pornic, a rybacy z wysp Ré i Oléron grzebali na swoich cmentarzach ciała wyłowione z morza. Wiele rodzin przez lata wiedziało tylko, że ich bliscy zginęli w czerwcu 1940 roku we Francji.

Zakaz publikacji

Wiadomość o katastrofie dotarła do Churchilla po południu w Downing Street. W drugim tomie swoich wspomnień wojennych napisał, że zakazał jej publikacji, mówiąc, że „gazety mają na dziś dość nieszczęść”. Tego samego dnia Francja poprosiła o rozejm. Zakaz przekazano prasie w ramach tak zwanego systemu D-Notice, zaleceń, którymi władze wskazywały redakcjom tematy objęte tajemnicą wojskową. Churchill twierdził, że chciał ogłosić wiadomość kilka dni później, ale wydarzenia „spadały na nas tak czarne i tak szybkie”, że zapomniał zakaz uchylić.

O zatonięciu poinformował jeszcze 17 czerwca wieczorem niemiecki anglojęzyczny program radiowy „Germany Calling” prowadzony przez Williama Joyce’a, znanego jako „Lord Haw-Haw”, ale jego audycjom w Wielkiej Brytanii nikt nie wierzył. Ocaleni opowiadali o tragedii w rodzinnych miastach i kilka lokalnych gazet przytoczyło ich relacje. Ogólnokrajowa prasa milczała. 25 lipca wiadomość opublikował „New York Times”, a 26 lipca, ponad pięć tygodni po katastrofie, podały ją „The Scotsman” i „Daily Herald”. 4 sierpnia „Sunday Express” zamieścił zdjęcie przewróconego kadłuba z ludźmi na burcie, zrobione z pokładu „Highlandera”, pod tytułem: „Ostatnie chwile największej tragedii morskiej wszech czasów”.

Znaczenie

Zatonięcie „Lancastrii” zamknęło tragicznym akcentem kampanię, w której Brytyjczycy stracili całe wyposażenie armii i jedynego sojusznika na kontynencie. Według niektórych szacunków zginęła na niej mniej więcej jedna trzecia wszystkich żołnierzy brytyjskich poległych we Francji w 1940 roku. Katastrofa nie przerwała ewakuacji: przez następny tydzień okręty i statki zabierały z portów zachodniej Francji Brytyjczyków, Polaków i Czechosłowaków, aż do wejścia w życie rozejmu 25 czerwca. Latem, w czasie bitwy o Anglię i oczekiwania na inwazję, o „Lancastrii” mało kto pamiętał. W pamięci zbiorowej przysłonił ją „cud Dunkierki”.

Pamięć o katastrofie przez dziesięciolecia podtrzymywali głównie ocaleni i rodziny ofiar. Kapitan Sharp przeżył, a dwa lata później zginął jako kapitan innego liniowca Cunarda, „Laconii”, zatopionego 12 września 1942 roku przez niemiecki okręt podwodny u wybrzeży Afryki Zachodniej. W 1988 roku w Saint-Nazaire odsłonięto pomnik ponad 4 tysięcy ofiar i mieszkańców, którzy ratowali rozbitków. Wrak leży na wodach terytorialnych Francji i na prośbę rządu brytyjskiego władze francuskie objęły go w 2006 roku ochroną jako grób wojenny. Rodziny ofiar długo domagały się ujawnienia wszystkich dokumentów i oficjalnego upamiętnienia. W 2008 roku, przy oficjalnym poparciu rządu Szkocji, zaczęto wręczać ocalałym i krewnym ofiar pamiątkowy medal, a w 75. rocznicę, 17 czerwca 2015 roku, katastrofę wspomniano w Izbie Gmin, przyznając, że w czasie wojny utrzymywano ją w tajemnicy.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.