TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Balony Fu-Go nad Hanford

Kategoria:
Działania zbrojne
Data:
10 marca 1945
Autor:
Natalia
Tagi:
Japonia, Stany Zjednoczone, broń jądrowa

10 marca 1945 roku, w dniu, w którym Tokio dogasało po największym nalocie zapalającym wojny, nad doliną rzeki Yakima w stanie Waszyngton opadał papierowy balon o średnicy dziesięciu metrów. Przyleciał z Japonii – przebył ponad osiem tysięcy kilometrów nad Pacyfikiem, niesiony przez wiatry wiejące na wysokości około dziesięciu kilometrów. W pobliżu miasteczka Toppenish jego liny zawadziły o linię wysokiego napięcia, którą płynął prąd z wielkich elektrowni wodnych na rzece Kolumbii, m.in. z zapory Grand Coulee. Nastąpiło zwarcie, a skok napięcia dotarł do zakładów, o których istnieniu nie wiedział niemal nikt poza wąskim kręgiem wtajemniczonych – do Hanford Engineer Works, gdzie trzy reaktory jądrowe wytwarzały pluton do amerykańskiej bomby atomowej. Urządzenia zabezpieczające automatycznie wyłączyły reaktory.

Był to najbardziej znany skutek japońskiej ofensywy balonowej, a zarazem jedyny przypadek, w którym nieprzyjaciel – zupełnie przypadkowo – sięgnął obiektu Projektu Manhattan. Sformułowanie, że balony „uszkodziły” Hanford, wymaga jednak zastrzeżenia: balon nie spadł na teren zakładów, lecz na linię przesyłową kilkadziesiąt kilometrów od nich, bomba, którą niósł, nie wybuchła, a sama linia nie została poważnie uszkodzona. Zakłady nie poniosły żadnych strat materialnych; skończyło się na przerwie w pracy reaktorów, bez trwałych następstw.

Broń z laboratorium w Noborito

Pomysł bomby balonowej narodził się w japońskiej armii już w latach trzydziestych, ale prawdziwy impuls dał mu dopiero rajd Doolittle’a w kwietniu 1942 roku. Kwatera Główna nakazała wówczas znaleźć sposób na odwet na terytorium Stanów Zjednoczonych. Marynarka spróbowała użyć wodnosamolotu z okrętu podwodnego – we wrześniu 1942 roku Nobuo Fujita zrzucił bomby zapalające na lasy Oregonu, bez większego skutku. Armia postawiła na balony. Prace prowadził jej Dziewiąty Wojskowy Instytut Badań Technicznych w Noborito pod Tokio, gdzie projekt wznowił gen. mjr Sueki Kusaba.

Kluczem okazało się odkrycie, którego Japończycy dokonali wcześniej niż ktokolwiek inny. W latach dwudziestych meteorolog Wasaburō Ōishi, wypuszczając balony pomiarowe, stwierdził, że na dużych wysokościach nad Japonią wieje stały, bardzo silny wiatr z zachodu na wschód – dziś nazywany prądem strumieniowym. Hidetoshi Arakawa z Centralnego Obserwatorium Meteorologicznego wyliczył na podstawie jego danych, że balon utrzymujący się zimą na wysokości dziewięciu–jedenastu kilometrów dotrze do Ameryki Północnej w ciągu 30–100 godzin. Najsilniej wiało od listopada do marca.

Powłokę balonu klejono z czterech–pięciu warstw cienkiego, wytrzymałego papieru washi, łączonych pastą z bulw konjaku. Przy produkcji zatrudniono tysiące uczennic szkół średnich, a gotowe powłoki sprawdzano w wielkich halach, m.in. w tokijskiej hali sumo Ryōgoku Kokugikan. Balon wypełniony wodorem miał dziesięć metrów średnicy. Najtrudniejsze było utrzymanie wysokości: w dzień słońce ogrzewało gaz i balon się wznosił, w nocy opadał. Inżynierowie zbudowali więc pomysłowy automat – barometry odpalały kolejno 32 worki z piaskiem zawieszone wokół aluminiowego pierścienia, ilekroć balon zszedł zbyt nisko, a zawór wypuszczał gaz, gdy wzniósł się za wysoko. Po zrzuceniu ostatniego balastu urządzenie zwalniało ładunek: zwykle cztery bomby zapalające po około pięć kilogramów i jedną piętnastokilogramową bombę odłamkową, po czym ładunek wybuchowy miał zniszczyć sam balon.

Ofensywa balonowa

Do ataku przygotowano trzy bataliony, liczące razem około 2800 ludzi, i kilkanaście stanowisk startowych na wschodnim wybrzeżu Honsiu: w Ōtsu w prefekturze Ibaraki, w Ichinomiyi w prefekturze Chiba i w Nakoso w prefekturze Fukushima. Pierwsze balony wystartowały 3 listopada 1944 roku. Według amerykańskich ustaleń do kwietnia 1945 roku wypuszczono około 9300 balonów, z czego najwięcej – po około 2500 – w lutym i w marcu. Sama armia zakładała, że Pacyfik przebędzie najwyżej co dziesiąty. W Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku znaleziono lub zauważono około 300 – od Alaski i Hawajów po Teksas i Michigan. Najwięcej incydentów, 114, zanotowano właśnie w marcu 1945 roku.

Według powojennych przesłuchań japońskich oficerów ofensywa miała przede wszystkim cel propagandowy – miała pokazać społeczeństwu, że Japonia oddaje cios po bombardowaniach własnych miast. Od połowy lutego 1945 roku japońskie radio ogłaszało wielkie pożary lasów, panikę i setki zabitych w Ameryce, choć w rzeczywistości Tokio nie wiedziało prawie nic o losie balonów.

Za tę niewiedzę odpowiadała w dużej mierze amerykańska cenzura. 4 stycznia 1945 roku Urząd Cenzury poprosił redakcje gazet i rozgłośnie, by nie pisały o balonach. Prasa w zdecydowanej większości się podporządkowała. Japończycy dowiedzieli się jedynie o balonie znalezionym w grudniu 1944 roku pod Kalispell w Montanie – z artykułu w chińskiej gazecie. Bez informacji o skutkach nie mogli ani poprawić celności, ani ocenić sensu całego przedsięwzięcia.

Amerykanie początkowo nie wierzyli, że balony mogą przylatywać prosto z Japonii. Podejrzewano, że wypuszczają je okręty podwodne u wybrzeży, a nawet niemieccy jeńcy z obozów albo internowani Amerykanie japońskiego pochodzenia – ludzie, których rząd wysiedlił z Zachodniego Wybrzeża na mocy rozporządzenia 9066. Odpowiedź przyniosła geologia: badacze z Amerykańskiej Służby Geologicznej przeanalizowali skład piasku z worków balastowych i wskazali jako jedno z możliwych miejsc pochodzenia plażę w Ichinomiyi. Myśliwcom udało się zestrzelić tylko około dwudziestu balonów – leciały zbyt wysoko i były trudne do wykrycia.

Najpoważniejszy niepokój budziła możliwość, że balony przyniosą broń biologiczną. Obawa nie była bezpodstawna: japońska Jednostka 731 od lat prowadziła w Mandżurii doświadczenia na ludziach i używała zarazków przeciwko ludności Chin. Lekarze, weterynarze i służby rolne na zachodzie USA mieli zgłaszać każdą nieznaną chorobę ludzi, zwierząt i roślin, a szczątki balonów badano w laboratoriach. Po wojnie Amerykanie ustalili, że ładunków biologicznych ani chemicznych w balonach nie planowano.

Linia do Hanford

Zakłady w Hanford powstały w 1943 roku nad Kolumbią, na pustkowiu w południowo-wschodniej części stanu Waszyngton. Lokalizację zatwierdził Leslie Groves, kierujący Projektem Manhattan od września 1942 roku; budowę i eksploatację powierzył koncernowi DuPont. O wyborze miejsca przesądziły m.in. woda do chłodzenia reaktorów i tani prąd z elektrowni wodnych. Reaktor B osiągnął stan krytyczny we wrześniu 1944 roku – przy jego uruchamianiu był obecny Enrico Fermi – a pierwszy pluton dał w listopadzie. W grudniu 1944 i w lutym 1945 roku ruszyły reaktory D i F. 5 lutego 1945 roku pierwszą partię plutonu dostarczono do laboratorium w Los Alamos, a według historii zakładów 8 marca wszystkie trzy reaktory pracowały już z pełną mocą. Dwa dni później nadleciał balon.

Reaktory wymagały nieprzerwanego chłodzenia – nawet po wyłączeniu rozpad produktów rozszczepienia wytwarzał ciepło. Projektanci przewidzieli więc, że w razie utraty zasilania pompy przejmą rezerwowe źródła energii. 10 marca system zadziałał tak, jak powinien: zwarcie na linii wywołało skok napięcia, automatyka awaryjnie wyłączyła reaktory, a chłodzenie nie ustało. Relacje różnią się co do skali przerwy. Według części opracowań zasilanie przerwało się zaledwie na ułamek sekundy, a praca zakładów była zakłócona tylko na krótko; według innych powrót reaktorów do pełnej mocy zajął około trzech dni. Nic nie wskazuje, by incydent trwale opóźnił produkcję plutonu.

Zdarzenie miało niemal ironiczny odpowiednik po drugiej stronie wojny. Niespełna trzy lata wcześniej, w lipcu 1942 roku, drut brytyjskiego balonu z operacji Outward zwarł linię wysokiego napięcia pod Lipskiem i – według powojennych ustaleń – doprowadził do pożaru elektrowni w Böhlen. Japoński balon, choć technicznie znacznie doskonalszy, wyrządził w Hanford mniej szkód niż prymitywny brytyjski balon w Saksonii. Japończycy zresztą nigdy się o tym nie dowiedzieli – nie wiedzieli też, czym jest Hanford.

Koniec ofensywy i ofiary z Bly

Mokra zima i wiosna 1945 roku – na zachodzie USA wyjątkowo obfite w opady – sprawiły, że bomby zapalające nie wywołały żadnego większego pożaru lasów; przypisuje się im najwyżej jeden czy dwa niewielkie pożary traw. W połowie kwietnia Japonii zabrakło papieru i wodoru, a armia nie miała dowodów, że balony w ogóle docierają do celu. Ostatni wypuszczono 20 kwietnia 1945 roku i ofensywy już nie wznowiono.

Jej jedyne śmiertelne ofiary zginęły dopiero później. 5 maja 1945 roku w lesie na górze Gearhart pod Bly w Oregonie ciężarna Elsie Mitchell, żona miejscowego pastora, i pięcioro dzieci ze szkółki niedzielnej natknęli się podczas wycieczki na leżący na ziemi balon. Bomba odłamkowa eksplodowała, zabijając całą szóstkę. Byli to jedyni ludzie, którzy zginęli w wyniku działań nieprzyjaciela na kontynentalnym terytorium Stanów Zjednoczonych w czasie II wojny światowej. 22 maja władze zniosły zakaz publikacji, by ostrzec mieszkańców przed dotykaniem nieznanych przedmiotów. W Kanadzie i USA szczątki balonów, czasem z niewybuchami, znajdowano jeszcze dziesiątki lat po wojnie.

Japońska dokumentacja programu została zniszczona 15 sierpnia 1945 roku, w dniu ogłoszenia kapitulacji, dlatego wiedza o nim opiera się głównie na amerykańskich dochodzeniach i powojennych przesłuchaniach.

Miejsce w wojnie

Bomba balonowa fu-go była pierwszą w historii bronią o zasięgu międzykontynentalnym – ponad dekadę przed pierwszą rakietą międzykontynentalną. Militarnie okazała się niemal bezużyteczna: tysiące balonów, wielki wysiłek przemysłowy i praca tysięcy uczennic dały kilka niewielkich pożarów, jedno zwarcie na linii energetycznej i sześć ofiar śmiertelnych. Jej historia pokazuje raczej położenie Japonii wiosną 1945 roku – państwa, które nie mogło już dosięgnąć wroga lotnictwem ani flotą, podczas gdy amerykańskie bombowce paliły jej miasta.

Incydent z 10 marca ma jednak wymowę symboliczną. Pluton z reaktorów, które japoński balon na krótko wyłączył, posłużył kilka miesięcy później do próbnego wybuchu Trinity w Nowym Meksyku i do bomby Fat Man, zrzuconej 9 sierpnia 1945 roku na Nagasaki. Najbardziej udany atak japońskiej ofensywy balonowej trafił przypadkiem w zakłady, które produkowały broń mającą zakończyć wojnę na Pacyfiku – a zatrzymał je najwyżej na kilka dni.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.