Zatopienie „Indianapolis”
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Pacyfik
- Data:
- 30 lipca 1945
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Stany Zjednoczone, Japonia, US Navy, broń jądrowa
Kwadrans po północy 30 lipca 1945 roku, na środku Morza Filipińskiego, dwie japońskie torpedy trafiły w prawą burtę amerykańskiego ciężkiego krążownika „Indianapolis”. Okręt przewrócił się i zatonął w ciągu około dwunastu minut. Zaledwie cztery dni wcześniej dostarczył na wyspę Tinian najważniejszy ładunek, jaki przewiozła w tej wojnie jakakolwiek jednostka US Navy: części bomby atomowej Little Boy wraz z jej uranowym „pociskiem”. Z 1195 ludzi na pokładzie około 300 poszło na dno razem z krążownikiem. Pozostali znaleźli się w wodzie – wielu bez tratw, część bez kamizelek ratunkowych – i czekali na pomoc przez blisko cztery doby, bo nikt na lądzie nie zauważył, że okręt zaginął. Według danych US Navy uratowano tylko 316 z nich.
Zdanie z chronologii wojny, że „Indianapolis” został zatopiony tuż po północy przez japoński okręt podwodny po dostarczeniu materiałów do bomby atomowej na Tinian, jest ścisłe – godzina dotyczy czasu okrętowego, bo w dzienniku japońskiego okrętu, prowadzonym według czasu tokijskiego, salwę zapisano jeszcze pod datą 29 lipca. Dwie rzeczy wymagają uściślenia. Po pierwsze, okrętu nie szukano nie tyle z powodu „złej łączności”, ile dlatego, że nikt nie miał obowiązku zgłosić, iż nie zawinął do portu, a sprawa sygnałów wzywania pomocy pozostaje sporna. Po drugie, rekiny zabiły wprawdzie wielu rozbitków, ale większość ofiar zmarła z wyczerpania, odwodnienia, wychłodzenia i zatrucia słoną wodą.
Okręt flagowy Spruance’a
„Indianapolis”, zwodowany w 1931 roku, należał do typu Portland – dwóch „traktatowych” krążowników uzbrojonych w dziewięć dział kalibru 203 mm. Przed wojną był okrętem, którym chętnie podróżował prezydent Franklin D. Roosevelt. W czasie wojny na Pacyfiku walczył od pierwszych tygodni: przy Nowej Gwinei, na Aleutach, przy Wyspach Gilberta i Marshalla, na Marianach i przy Palau. Od 1943 roku był okrętem flagowym adm. Raymonda Spruance’a, dowódcy 5 Floty. W lutym 1945 roku towarzyszył lotniskowcom w pierwszych uderzeniach na rejon Tokio i osłaniał lądowanie na Iwo Jimie.
Od listopada 1944 roku dowodził nim komandor (ang. captain) Charles B. McVay III, syn i wnuk admirałów. W marcu 1945 roku krążownik ostrzeliwał umocnienia Okinawy przed lądowaniem. 31 marca, w przededniu desantu, japoński samolot zrzucił na niego bombę z wysokości kilku metrów, po czym wpadł do morza przy rufie. Bomba przebiła kolejne pokłady i dno, eksplodując pod kadłubem; zginęło dziewięciu marynarzy. Spruance przeniósł swoją flagę na inny okręt, a uszkodzony „Indianapolis” o własnych siłach dopłynął do stoczni Mare Island w Kalifornii. Remont trwał do lipca.
Ładunek dla Tinianu
Po remoncie krążownik otrzymał tajne zadanie. W połowie lipca w Projekcie Manhattan kończono przygotowania do użycia pierwszej bomby przeciw Japonii. Bombowce B-29 specjalnej 509 Grupy Mieszanej czekały już na Tinianie, ale broń trzeba było tam dopiero dowieźć. Gen. Leslie Groves uznał, że na tym etapie – gdy czas na to pozwalał – transport morski jest bezpieczniejszy niż lotniczy. Na pokład „Indianapolis” w stoczni Hunters Point w San Francisco załadowano skrzynię z niejądrowymi częściami bomby Little Boy oraz ołowiany pojemnik z wzbogaconym uranem – według amerykańskich opracowań była to część ładunku, która w bombie typu działowego pełniła rolę „pocisku” wstrzeliwanego w resztę materiału rozszczepialnego. Pojemnik przymocowano do podłogi kajuty kapitana. Ładunkowi towarzyszyło dwóch ludzi projektu, mjr Robert Furman i lekarz radiolog James Nolan, występujący na pokładzie pod przykryciem jako oficerowie artylerii. McVay nie wiedział, co przewozi; według relacji usłyszał jedynie, że każdy dzień zaoszczędzony w drodze skróci wojnę.
Krążownik wyszedł z San Francisco rankiem 16 lipca, w kilka godzin po tym, jak na pustyni w Nowym Meksyku przeprowadzono próbę Trinity. Do Pearl Harbor dotarł 19 lipca, pobijając rekord tej trasy – według danych marynarki pokonał ją w 74,5 godziny, ze średnią prędkością około 29 węzłów. Po krótkim postoju popłynął dalej sam i 26 lipca rzucił kotwicę przy Tinianie. Ładunek przeładowano na barki i przewieziono na lotnisko. Tego samego dnia z Nowego Meksyku wyruszyły trzema samolotami transportowymi pozostałe części uranu; do 29 lipca wszystkie dotarły na wyspę i można było zacząć montaż bomby. Również 26 lipca przywódcy Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Chin ogłosili deklarację poczdamską, grożącą Japonii „natychmiastowym i całkowitym zniszczeniem”, jeśli nie skapituluje.
Samotny rejs do Leyte
Z Tinianu „Indianapolis” przeszedł na Guam, siedzibę kwatery głównej adm. Chestera Nimitza, gdzie część załogi zastąpili nowi marynarze. Rozkaz nakazywał mu płynąć dalej do zatoki Leyte na Filipinach, gdzie załoga miała przejść szkolenie przed dołączeniem do zespołu wiceadm. Jessego Oldendorfa pod Okinawą. Krążownik wyszedł z Guamu rano 28 lipca, z planowanym przybyciem na Leyte 31 lipca. Trasa liczyła ponad tysiąc mil morskich.
Płynął bez eskorty. Według późniejszych ustaleń McVay pytał o niszczyciel, ale usłyszał, że nie jest to konieczne: niszczycieli brakowało, potrzebowano ich do osłony konwojów pod Okinawę i ratowania lotników zestrzelonych nad Japonią, a na tej trasie samotne rejsy dużych okrętów uchodziły za bezpieczne. Krążowniki tego typu nie miały zresztą sonarów do wykrywania okrętów podwodnych. Rozkaz pozwalał kapitanowi płynąć zygzakiem „według uznania, jeśli pogoda pozwoli”. McVay nie został natomiast poinformowany, że w rejonie jego trasy działają japońskie okręty podwodne. Według dokumentów ujawnionych po wojnie amerykański wywiad radiowy wiedział o kilku z nich, a 24 lipca na północny wschód od Luzonu japońskie żywe torpedy kaiten zatopiły niszczyciel eskortowy „Underhill”. Informacje te, chronione jako tajemnica łamania japońskich szyfrów, nie dotarły do kapitana.
Atak I-58
Na trasie krążownika czekał japoński okręt podwodny I-58, duża jednostka typu B3 przystosowana do przenoszenia żywych torped kaiten. Dowodził nim komandor podporucznik Mochitsura Hashimoto. Wieczorem 29 lipca I-58 wynurzył się około 250 mil na północ od Palau. Według jego relacji była to noc z przejaśnieniami, z księżycem przesłoniętym chmurami. Wkrótce obserwatorzy dostrzegli na wschodzie sylwetkę dużego okrętu, który płynął prostym kursem, bez zygzaków. Hashimoto uznał go za pancernik typu Idaho. Zanurzył się, podszedł na dogodną odległość i wystrzelił salwę sześciu konwencjonalnych torped Typ 95. Kaitenów, których piloci według jego wspomnień prosili o start, nie użył.
Około 0.15 czasu okrętowego dwie torpedy trafiły „Indianapolis” w prawą burtę – jedna w dziób, druga w śródokręcie w pobliżu magazynów amunicji i kotłowni. Wybuchy oderwały część dziobu, wywołały pożary i zniszczyły instalację elektryczną, a wraz z nią dużą część łączności wewnętrznej. Okręt, płynący z prędkością około 17 węzłów, wciąż posuwał się naprzód i nabierał wody przez rozdarty dziób. Szybko przechylał się na prawą burtę. McVay, który początkowo liczył na opanowanie uszkodzeń, wydał rozkaz opuszczenia okrętu, gdy przechył się pogłębiał, ale w ciemności i bez zasilania do wielu marynarzy rozkaz nie dotarł. Około dwunastu minut po trafieniu krążownik położył się na burcie, rufa uniosła się pionowo nad wodę i okręt zniknął. Sprawa wysłania wezwania pomocy do dziś budzi spory: według relacji radiooperatorów sygnał SOS z pozycją nadano kilkakrotnie, ale marynarka wojenna oświadczyła po wojnie, że żadna stacja go nie odebrała. Twierdzenia, że odebrały go trzy stanowiska i zlekceważyły, opierają się na późniejszych relacjach i nie zostały potwierdzone w oficjalnych dokumentach.
Hashimoto po zanurzeniu przeładowywał wyrzutnie; gdy podniósł peryskop, celu już nie było. Zameldował do Tokio o zatopieniu pancernika i odpłynął na północ. Meldunek ten przechwycił i odczytał amerykański wywiad, ale – według ustaleń historyków – nie potraktowano go poważnie, uznając za typową przesadę japońskich dowódców.
Cztery dni w wodzie
Na powierzchni znalazło się według szacunków marynarki 880–890 ludzi. Wielu było rannych, poparzonych lub oblanych mazutem, który wypłynął ze zbiorników. Tratw ratunkowych zdołano zrzucić niewiele, dlatego większość rozbitków utrzymywała się na wodzie tylko dzięki kamizelkom ratunkowym, a część nie miała nawet ich. Prąd i wiatr rozproszyły ich w kilka grup ciągnących się na wiele kilometrów; największe liczyły po kilkaset osób, inne zaledwie kilka. Sam McVay trafił do niewielkiej grupy tratw i przez cały czas nie wiedział, ilu jego ludzi przeżyło.
W dzień palące słońce wywoływało oparzenia i odwodnienie, w nocy rozbitkowie marzli w wodzie, która mimo tropików wychładzała organizm po wielu godzinach. Słona woda i mazut przeżerały skórę i oczy. Słodkiej wody i żywności prawie nie było. Ludzie, którzy nie wytrzymywali pragnienia i pili wodę morską, w ciągu kilku godzin popadali w majaczenie wywołane hipernatremią; niektórzy wyobrażali sobie, że pod wodą stoi okręt pełen jedzenia, odpływali od grupy albo atakowali towarzyszy, biorąc ich za Japończyków. Kamizelki z kapoku po kilku dniach nasiąkały wodą i traciły wyporność. Każdego dnia ubywało setek ludzi.
Rozbitkom towarzyszyły rekiny, zwabione ciałami zabitych i rannych. Ocaleli opisywali ataki na ludzi na skraju grup, zwłaszcza o świcie i zmierzchu. Za sprawców uznaje się najczęściej żarłacze białopłetwe, być może także żarłacze tygrysie. Liczba ofiar rekinów jest nieznana – szacunki wahają się od kilkudziesięciu do około 150 osób. Rekiny rozszarpywały też ciała zmarłych. Przeważająca część ofiar zginęła jednak z wyczerpania, odwodnienia, wychłodzenia, obrażeń i utonięcia.
Nikt nie szukał
Na brzegu nikt nie wiedział, że okręt zatonął. Sztaby dowódcy Marianów na Guamie i dowódcy Filipińskiej Granicy Morskiej (Philippine Sea Frontier) na Leyte prowadziły tablice z pozycjami okrętów, ale położenie dużych jednostek wyznaczano z planu rejsu, a nie z meldunków – zakładano, że dotrą na czas, chyba że zgłoszą inaczej. Okręty bojowe zachowywały zaś ciszę radiową. 31 lipca na Guamie zdjęto „Indianapolis” z tablicy jako przybyłego do celu, a w sztabie na Leyte odnotowano go jako przybyłego. Oficer operacyjny kapitanatu w Taclobanie, por. Stuart Gibson, wiedział, że krążownik nie zawinął, ale nie zgłosił tego przełożonym – żaden przepis nie nakazywał meldować o nieprzybyciu okrętu, a opóźnienia jednostek zdarzały się często. Gibson i kilku wyższych oficerów otrzymali później nagany, które następnie wycofano. Po katastrofie marynarka wprowadziła system meldunków o ruchach okrętów, który miał wykluczyć podobne przeoczenie.
Ratunek
Rozbitków znaleziono przypadkiem. Przed południem 2 sierpnia samolot patrolowy Ventura z bazy na Peleliu, pilotowany przez por. Wilbura Gwinna, dostrzegł w morzu plamę oleju, a potem ludzi w wodzie. Gwinn zrzucił tratwę i nadajnik i zameldował o grupie rozbitków; nie wiedziano jeszcze, z jakiego są okrętu. Na miejsce skierowano wszystkie dostępne samoloty i okręty. Pierwszy z wodnosamolotów, Catalina por. Adriana Marksa, wodował wbrew rozkazom na wysokiej fali i wyciągnął z wody 56 ludzi – tych, którzy nie zmieścili się w kadłubie, przywiązano do skrzydeł. Uszkodzonej maszyny nie dało się już poderwać; zatopiono ją później. Po zmroku przybył niszczyciel eskortowy „Cecil J. Doyle”, który skierował reflektor w niebo jako znak dla rozbitków, a w ciągu nocy i następnego dnia dołączyły kolejne okręty – łącznie siedem. Przez kilka następnych dni przeszukiwano akwen i chowano w morzu znalezione ciała.
Ostatecznie z około 1195 ludzi na pokładzie przeżyło według danych marynarki 316; dwóch spośród uratowanych zmarło jeszcze w sierpniu. „Indianapolis” był ostatnim dużym okrętem US Navy zatopionym przez nieprzyjaciela w tej wojnie, a zatonięcie zwykle uznaje się za największą stratę ludzką na morzu, jaką marynarka amerykańska poniosła w wyniku utraty jednego okrętu. Opinia publiczna dowiedziała się o katastrofie dopiero w połowie sierpnia, gdy uwagę świata pochłaniała kapitulacja Japonii.
Sąd nad kapitanem McVayem
Dochodzenie marynarki obciążyło przede wszystkim dowódcę okrętu. Nimitz zalecał według dostępnych relacji poprzestać na naganie, ale głównodowodzący floty adm. Ernest King doprowadził do postawienia McVaya przed sądem wojennym. Proces toczył się w grudniu 1945 roku w Washington Navy Yard. McVaya oskarżono o zwłokę w wydaniu rozkazu opuszczenia okrętu – z tego zarzutu go uniewinniono – oraz o narażenie okrętu przez rezygnację z płynięcia zygzakiem, za co go skazano. Był jedynym amerykańskim dowódcą okrętu postawionym w tej wojnie przed sądem za utratę jednostki zatopionej przez nieprzyjaciela, choć US Navy straciła w walce setki okrętów. Szczególne kontrowersje wzbudziło wezwanie na świadka samego Hashimoto: 13 grudnia zeznał, że zygzakowanie nie przeszkodziłoby mu w ataku. Sekretarz marynarki James Forrestal na wniosek Nimitza uchylił w 1946 roku wymierzoną karę, a McVay wrócił do służby. Odszedł z marynarki w 1949 roku w stopniu kontradmirała. Do końca życia otrzymywał listy od rodzin poległych obwiniających go o ich śmierć; w 1968 roku odebrał sobie życie.
Rehabilitacja i odnaleziony wrak
O rewizję wyroku przez dziesięciolecia zabiegali ocaleni marynarze, w większości przekonani, że kapitan stał się kozłem ofiarnym błędów dowództwa. Sprawa wróciła w latach dziewięćdziesiątych, gdy uczeń szóstej klasy z Pensacoli na Florydzie, Hunter Scott, w 1996 roku przygotował o niej szkolny projekt i nagłośnił relacje ocalałych. We wrześniu 1999 roku senacka komisja sił zbrojnych wysłuchała świadków, a Hashimoto w liście do jej przewodniczącego ponownie poparł uniewinnienie McVaya. W październiku 2000 roku Kongres przyjął rezolucję stwierdzającą, że kapitan powinien zostać oczyszczony z winy za utratę okrętu, a prezydent Bill Clinton ją podpisał. Hashimoto zmarł kilka dni wcześniej, 25 października. W lipcu 2001 roku sekretarz marynarki polecił wpisać tę decyzję do akt McVaya.
Wrak długo pozostawał nieodnaleziony, bo pozycja zatonięcia była znana jedynie w przybliżeniu. Dopiero w 2016 roku historyk marynarki odnalazł w dokumentach okrętu desantowego LST-779 zapis o minięciu „Indianapolis” na kilkanaście godzin przed atakiem, co pozwoliło zawęzić obszar poszukiwań. 19 sierpnia 2017 roku ekspedycja finansowana przez Paula Allena odnalazła wrak na głębokości około 5500 metrów. Historia rozbitków weszła też do kultury masowej – najbardziej znana jest scena z filmu „Szczęki” z 1975 roku, w której grany przez Roberta Shawa rybak Quint, rzekomo ocalały z „Indianapolis”, opowiada o nocach wśród rekinów.
Znaczenie
Dla przebiegu wojny zatopienie „Indianapolis” nie miało znaczenia: krążownik zdążył wykonać swoje zadanie. Montaż bomby Little Boy na Tinianie rozpoczął się 30 lipca, w dniu, w którym krążownik poszedł na dno, a tydzień później, 6 sierpnia, bomba została zrzucona na Hiroszimę – początek ataku atomowego, po którym nastąpiło zbombardowanie Nagasaki i kapitulacja Japonii. Według relacji obsługi naziemnej na bombie wypisano m.in. pozdrowienia dla cesarza „od ludzi z »Indianapolis«”. Zatonięcie kilka dni wcześniej, w drodze na Tinian, oznaczałoby utratę części uranu przeznaczonego do pierwszej bomby.
Katastrofa pokazała zarazem, jak słabe pozostawały jeszcze w ostatnich tygodniach wojny procedury, od których zależało życie załóg: samotne rejsy bez osłony, brak obowiązku zgłaszania nieprzybycia okrętu, informacje wywiadu niedocierające do dowódców na morzu. Za te błędy zapłacili rozbitkowie, którzy cztery dni czekali na pomoc, a w sensie osobistym – kapitan McVay, jedyny ukarany, choć dochodzenie wykazało także błędy innych. Losy rozbitków „Indianapolis” stały się jedną z najbardziej znanych tragedii wojny na Pacyfiku, a pośmiertna rehabilitacja jej dowódcy – jednym z ostatnich aktów rozliczania się Stanów Zjednoczonych z tamtymi wydarzeniami.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 2 sierpnia 1945 · DyplomacjaKoniec konferencji poczdamskiejW nocy z 1 na 2 sierpnia 1945 Truman, Stalin i Attlee podpisali w Poczdamie protokół i komunikat o Niemczech, reparacjach i granicy na Odrze i Nysie.
- 26 lipca 1945 · DyplomacjaDeklaracja poczdamska26 lipca 1945 USA, Wielka Brytania i Chiny wezwały Japonię do bezwarunkowej kapitulacji sił zbrojnych pod groźbą „natychmiastowego i całkowitego zniszczenia”.
- 26 lipca 1945 · PolitykaLaburzyści wygrywają wybory26 lipca 1945 ogłoszono wyniki wyborów z 5 lipca. Partia Pracy zdobyła 393 mandaty, Churchill podał się do dymisji, a premierem został Clement Attlee.
- 24 lipca 1945 · DyplomacjaTruman mówi Stalinowi o bombie24 lipca 1945 w Poczdamie Truman wspomniał Stalinowi o nowej broni o niezwykłej sile niszczącej. Stalin, uprzedzony przez wywiad, przyjął to spokojnie.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 16 marca 1945 · PacyfikKoniec walk na Iwo Jimie16 marca 1945 Amerykanie ogłosili koniec zorganizowanego oporu na Iwo Jimie. Ostatni atak Japończyków odparto 26 marca, a obławy trwały miesiącami.
- 16 lipca 1945 · WojskoPróba Trinity16 lipca 1945 o 5.29 na pustyni Jornada del Muerto w Nowym Meksyku Amerykanie zdetonowali „Gadget” – pierwszy w dziejach ładunek jądrowy.
- 6 sierpnia 1945 · PacyfikAtak atomowy na Hiroszimę6 sierpnia 1945 o 8.15 bombowiec B-29 „Enola Gay” zrzucił na Hiroszimę uranową bombę Little Boy – pierwszą broń jądrową użytą w wojnie.
- 9 sierpnia 1945 · PacyfikAtak atomowy na Nagasaki9 sierpnia 1945 B-29 „Bockscar” zrzucił na Nagasaki plutonową bombę „Fat Man”. Do końca roku zginęło według szacunków od ok. 40 do ok. 74 tys. ludzi.