TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Most w Remagen

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
7 marca 1945
Autor:
Natalia
Bitwa:
Forsowanie Renu
Tagi:
Stany Zjednoczone, Wehrmacht, Dwight Eisenhower, Adolf Hitler
Most Ludendorffa w Remagen po zdobyciu, w marcu 1945.
Most Ludendorffa w Remagen po zdobyciu, w marcu 1945.Autor: autor nieznany / unknown author (US-amerikanischer Armeeangehöriger) · Public domain · Wikimedia Commons

Po południu 7 marca 1945 roku, około trzynastej, żołnierze amerykańskiej 9 Dywizji Pancernej zobaczyli z nadreńskich wzgórz coś, czego nikt się nie spodziewał: kolejowy most Ludendorffa w Remagen wciąż stał. Wszystkie inne mosty na środkowym i dolnym Renie Niemcy wysadzili, gdy tylko alianci zbliżyli się do rzeki. Kilka minut po szesnastej pluton porucznika Karla Timmermanna biegł już po deskach przerzuconych przez tory, pod ogniem karabinów maszynowych z drugiego brzegu, a niemieccy saperzy w tunelu pod skałą Erpeler Ley gorączkowo próbowali zdetonować ładunki, które nie chciały wybuchnąć.

Zdobycie mostu w Remagen było jednym z najsłynniejszych przypadków szczęścia na wojnie. Ren od wieków uchodził za naturalną fosę Niemiec; Hitler zakładał, że zatrzyma na nim aliantów na wiele tygodni. Tymczasem 1 Armia USA znalazła się na wschodnim brzegu dwa tygodnie przed starannie przygotowaną przeprawą feldmarszałka Montgomery’ego na dolnym Renie. Most przetrwał jeszcze dziesięć dni – zawalił się 17 marca – ale przyczółek, który osłaniał, przetrwał i stał się jedną z bram do serca Rzeszy.

Do Renu

Na początku 1945 roku front zachodni wciąż biegł mniej więcej wzdłuż granicy Rzeszy. Niemiecka ofensywa w Ardenach upadła, a 16 stycznia 1 i 3 Armia USA połączyły się pod Houffalize, zamykając wybrzuszenie. Na południu 9 lutego zlikwidowano kocioł colmarski. Na północy Brytyjczycy i Kanadyjczycy od 8 lutego przebijali się przez Reichswald nad dolnym Renem, a 23 lutego amerykańska 9 Armia ruszyła przez rzekę Rur w operacji „Grenade”. Po krwawych miesiącach w lesie Hürtgen i po zdobyciu Akwizgranu jesienią 1944 roku armie amerykańskie wreszcie wychodziły na otwartą Nadrenię.

Plan naczelnego dowódcy, generała Dwighta Eisenhowera, zakładał, że najpierw cały zachodni brzeg Renu zostanie oczyszczony z wojsk niemieckich, a dopiero potem nastąpi forsowanie rzeki. Główne uderzenie miała wykonać 21 Grupa Armii Bernarda Montgomery’ego pod Wesel, po tygodniach przygotowań, z udziałem desantu powietrznego. Amerykańska 12 Grupa Armii generała Omara Bradleya miała w tym czasie dojść do rzeki na środkowym odcinku. Eisenhower zostawił jednak stały rozkaz: jeśli któryś oddział znajdzie nienaruszony most, ma go wykorzystać w pełni i uchwycić przyczółek.

Bradley rozpoczął operację „Lumberjack” 1 marca. Jej celem było zniszczenie wojsk niemieckich między Kolonią a Mozelą: 1 Armia generała Courtneya Hodgesa miała dojść do Renu pod Kolonią i Bonn, a następnie skręcić na południowy wschód, na spotkanie 3 Armii generała George’a Pattona, nacierającej przez Eifel ku Koblencji. Opór niemiecki słabł z dnia na dzień. Adolf Hitler zabronił naczelnemu dowódcy na zachodzie, feldmarszałkowi Gerdowi von Rundstedtowi, wycofania wojsk za Ren, dopóki był na to czas; jednostki, które miały bronić lewego brzegu, były wykrwawione, pozbawione paliwa i rozbijane kawałek po kawałku.

Kolonia

Najbardziej widocznym sukcesem pierwszych dni marca była Kolonia. Popularne ujęcie tego dnia mówi, że 1 Armia „zajęła także Kolonię” – w istocie miasto zdobywano przez kilka dni, a 7 marca kończono jedynie jego oczyszczanie. Zrobił to VII Korpus generała Josepha Lawtona Collinsa, który po sforsowaniu Erftu wkroczył do miasta 5 marca siłami 3 Dywizji Pancernej i 104 Dywizji Piechoty. Opór był rozproszony: obrońcami byli głównie żołnierze rozbitych dywizji, członkowie Volkssturmu i policjanci. 6 marca pod katedrą doszło do sfilmowanego przez korespondentów pojedynku amerykańskiego czołgu M26 Pershing z niemiecką Panterą. Tego samego dnia Niemcy wysadzili ostatni most kolejowy w mieście, Hohenzollernbrücke.

Według amerykańskich historyków wojskowych do 7 marca w rękach VII Korpusu znalazła się cała lewobrzeżna część miasta. Kolonia, jedno z najczęściej bombardowanych miast Rzeszy, była w ruinie: z ponad 750 tysięcy mieszkańców sprzed wojny w lewobrzeżnej części pozostało według szacunków kilkadziesiąt tysięcy. Prawobrzeżne dzielnice, z Deutzem, pozostały w rękach niemieckich aż do kwietnia, kiedy upadał już kocioł w Zagłębiu Ruhry. Zdobycie Kolonii było więc ważnym, symbolicznym etapem marszu do Renu, ale nie przeprawą przez rzekę – tę dało dopiero Remagen.

Most Ludendorffa

Most w Remagen, około 20 kilometrów w górę rzeki od Bonn, zbudowano w latach 1916–1919, w dużej mierze rękami rosyjskich jeńców wojennych, aby usprawnić zaopatrzenie frontu zachodniego w czasie I wojny światowej. Nazwano go na cześć generała Ericha Ludendorffa, orędownika budowy. Stalowa konstrukcja łukowa o długości ponad 300 metrów niosła dwa tory kolejowe i chodniki dla pieszych; na obu brzegach stały kamienne wieże, a na wschodnim brzegu linia wchodziła w tunel wykuty pod stromą bazaltową skałą Erpeler Ley, wznoszącą się nad wioską Erpel.

Most był przygotowany do wysadzenia. Po tym, jak w październiku 1944 roku amerykańska bomba trafiła w komorę z ładunkami mostu Mülheim w Kolonii i przedwcześnie go zniszczyła, niemieckie dowództwo nakazało, by ładunki na mostach reńskich zakładać dopiero w ostatniej chwili, a o zniszczeniu decydować na podstawie pisemnego rozkazu. Ten przepis, mający chronić mosty przed przypadkowym zniszczeniem, 7 marca przyczynił się do katastrofy.

Obrona przeprawy była słaba. Kapitan Willi Bratge, komendant mostu, miał pod komendą 36 rekonwalescentów; kompanią saperów, odpowiedzialną za ładunki, dowodził kapitan Karl Friesenhahn. Do tego dochodzili chłopcy z Hitlerjugend, żołnierze Volkssturmu i obsady artylerii przeciwlotniczej – część dział zabrano zresztą poprzedniego dnia na obronę Koblencji. Generał Gustav-Adolf von Zangen, dowódca 15 Armii, ostrzegał, że Amerykanie mogą wyjść do Renu właśnie pod Sinzig i Remagen, ale dowódca Grupy Armii B, feldmarszałek Walter Model, nie wierzył, by ktoś forsował rzekę tam, gdzie wschodni brzeg wznosi się stromą ścianą. Przed południem 7 marca, około 11.15, do Remagen dotarł major Hans Scheller, adiutant LXVII Korpusu, z rozkazem objęcia dowództwa – bez obiecanego batalionu posiłków. Na most i przez Remagen płynęła tymczasem fala cofających się żołnierzy, pojazdów, uciekinierów i bydła.

Siódmy marca

Rano 7 marca zgrupowanie bojowe B (Combat Command B) 9 Dywizji Pancernej generała brygady Williama Hogego, z III Korpusu generała Johna Millikina, nacierało ku Renowi doliną rzeki Ahr. Czołowa grupa podpułkownika Leonarda Engemana – kompania A 27 Batalionu Piechoty Pancernej i czołgi 14 Batalionu Czołgów, w tym nowe ciężkie Pershingi – miała zająć Remagen. Około 13.00 zwiadowcy wyszli na wzgórze nad miastem i zobaczyli w dole stojący most, zatłoczony uciekającymi Niemcami. Engeman wahał się, ale Hoge, który przybył na miejsce, kazał mu natychmiast wejść do miasta i spróbować zdobyć przeprawę.

Kompanią A dowodził od poprzedniego wieczoru porucznik Karl Timmermann, syn amerykańskiego żołnierza i Niemki, urodzony we Frankfurcie nad Menem. Jego żołnierze przeszli przez Remagen i około 15.00 dotarli do przyczółka mostowego. Po drugiej stronie Niemcy odpalili ładunek w wykopie na dojeździe do mostu, wyrywając w nasypie wielki lej, który miał zatrzymać czołgi. Bratge – jak przedstawiają to późniejsze relacje – zabiegał o wysadzenie mostu jak najszybciej, ale potrzebował pisemnego rozkazu Schellera, który zwlekał, by przepuścić na wschodni brzeg jak najwięcej ludzi i sprzętu. Kiedy rozkaz wreszcie zapadł, Friesenhahn przekręcił w tunelu korbę zapalnika elektrycznego – i nic się nie stało. Obwód został najpewniej przerwany ostrzałem.

Kapral Anton Faust zgłosił się na ochotnika, wybiegł pod ogniem i ręcznie podpalił lont ładunku awaryjnego. Około 15.50 nastąpił wybuch; most podniósł się w chmurze dymu i opadł z powrotem na filary. Eksplodował tylko ładunek przy jednym z filarów od strony wschodniej, rozrywając pomost i część dźwigarów, ale konstrukcja wytrzymała. Według niemieckich uczestników użyto słabszego materiału wybuchowego przemysłowego zamiast wojskowego, którego nie dostarczono na czas; inna część ładunków nie odpaliła. Do dziś nie ustalono w pełni, dlaczego.

Timmermann poprowadził swoich ludzi na most pod osłoną ognia czołgów, które strzelały do wież i stanowisk na drugim brzegu. Saperzy porucznika Hugha Motta zrywali przewody i zrzucali ładunki do rzeki, nie wiedząc, czy Niemcy nie odpalą ich w każdej chwili. Pierwszym Amerykaninem na wschodnim brzegu był – według większości relacji – sierżant Alexander Drabik, który przebiegł most z drużyną; Timmermann był pierwszym oficerem. Żołnierze z plutonu sierżanta Emmetta Burrowsa wspięli się na Erpeler Ley, a inni zajęli wylot tunelu; schronieni w nim Niemcy, w tym Bratge i Friesenhahn, zostali wieczorem wzięci do niewoli. Wcześniej Scheller zdołał wymknąć się z tunelu i odjechać rowerem, by – jak twierdził – zameldować o sytuacji przełożonym.

Hoge nie miał rozkazu zdobywania mostu; jego zgrupowanie powinno było skręcić na południe, ku Ahr. Na własną odpowiedzialność skierował na drugi brzeg dalsze oddziały, zanim dowódca 9 Dywizji Pancernej generał John Leonard i Millikin zatwierdzili jego decyzję. Gdyby most runął z żołnierzami na nim, mógł stanąć przed sądem wojskowym.

Przyczółek

Wiadomość dotarła do dowództwa 12 Grupy Armii wieczorem. Bradley natychmiast zrozumiał jej wagę; obecny u niego szef wydziału operacyjnego sztabu Eisenhowera, generał Harold Bull, był sceptyczny – przeprawa w Remagen „nie pasowała do planu”. Bradley zadzwonił do Eisenhowera, który kazał przerzucić za Ren tyle sił, ile trzeba, i utrzymać przyczółek. W pamiętnikach Eisenhower napisał, że była to jedna z tych „jasnych okazji wojny”, które, szybko i stanowczo uchwycone, przynoszą nieobliczalne skutki; most określano też jako „wart tyle złota, ile waży” – słowa przypisywane Eisenhowerowi.

Przez noc saperzy zasypali lej na dojeździe i prowizorycznie załatali pomost. Wieczorem 8 marca na drugim brzegu było już ponad 8 tysięcy żołnierzy. Do zgrupowania Hogego dołączyły 78, 9 i 99 Dywizja Piechoty, później kolejne jednostki III, a następnie V i VII Korpusu. Most kolejowy, osłabiony wybuchem, nie nadawał się do intensywnego ruchu, a drogi po obu brzegach były wąskie i kręte. Saperzy uruchomili promy i amfibie, a 10–11 marca oddali do użytku dwa mosty taktyczne: most z pontonów stalowych na płaskich łodziach między Remagen a Erpel oraz ciężki most pontonowy między Kripp a Linz. Most Ludendorffa zamknięto 12 marca do napraw.

Eisenhower nie chciał jednak, by Remagen zmieniło jego plan. Przyczółek miał wiązać siły niemieckie i odciągać je od dolnego Renu, ale jego rozbudowa została ograniczona do pięciu dywizji, a Hodges otrzymał polecenie posuwania się o około tysiąc jardów dziennie. Przyczółek rósł wolno, w ciężkich walkach ze ściąganymi pospiesznie niemieckimi jednostkami, dowodzonymi przez generała Fritza Bayerleina – m.in. 11 i 9 Dywizją Pancerną oraz resztkami dywizji Panzer Lehr – w zalesionych wzgórzach na skraju Westerwaldu. 9 marca żołnierze 1 Dywizji Piechoty zajęli po lewej stronie rzeki Bonn, a 11 marca na przyczółku zdobyto Linz am Rhein.

Próby zniszczenia mostu

Niemcy próbowali zniszczyć most wszelkimi dostępnymi środkami. Ostrzeliwała go artyleria, w tym ciężki moździerz samobieżny Karl, który po czternastu chybionych strzałach musiał zostać odesłany do naprawy. Luftwaffe rzuciła do ataków swoje ostatnie rezerwy, łącznie z odrzutowymi bombowcami Arado Ar 234 i myśliwcami-bombowcami Messerschmitt Me 262. Amerykanie zgromadzili wokół przeprawy najsilniejszą obronę przeciwlotniczą, jaką wystawili w Europie; według ich obliczeń od 7 do 17 marca na 367 samolotów skierowanych przeciw mostowi zestrzelili 109, a dalsze 36 prawdopodobnie zniszczyli. Żaden nalot nie trafił skutecznie w most.

14 marca Hitler nakazał też użycie rakiet V-2. 17 marca dywizjon SS ostrzelał most z rejonu Hellendoorn w Holandii, z odległości około 200 kilometrów, jedenastoma rakietami. Było to jedyne użycie tej broni przeciw celowi taktycznemu; pociski spadły w promieniu kilku kilometrów, jeden zniszczył dom w Remagen, zabijając kilku żołnierzy i cywilów. Ostatnią próbą byli płetwonurkowie, wysłani przez Otto Skorzenego z ładunkami wybuchowymi; zanim ruszyli, most już runął, więc w nocy z 17 na 18 marca siedmiu dywersantów popłynęło przeciw mostowi pontonowemu pod Linz. Amerykanie, którzy rozciągnęli w poprzek rzeki sieci i zapory, wykryli ich brytyjskimi reflektorami Canal Defence Light; czterech zginęło (dwóch z wychłodzenia), trzech dostało się do niewoli.

Sąd doraźny

Hitler przyjął utratę mostu z wściekłością. Uznał ją za zdradę i zażądał ukarania winnych. Do Grupy Armii B wysłał generała porucznika Rudolfa Hübnera, oddanego nazistę z frontu wschodniego, jako przewodniczącego specjalnie powołanego „Latającego Sądu Doraźnego Zachód” (Fliegendes Sonder-Standgericht West). Według opisów procesu Hübner, nie będąc prawnikiem, pełnił jednocześnie rolę oskarżyciela i sędziego, a przedstawione mu przepisy wojskowego prawa karnego odsunął, twierdząc, że wystarczy mu upoważnienie Hitlera.

Kapitana Bratgego, przebywającego w amerykańskiej niewoli, skazano na śmierć zaocznie. Majora Schellera, który objął dowództwo w Remagen na kilka godzin przed atakiem, oraz porucznika Karla Heinza Petersa, dowódcę baterii eksperymentalnych wyrzutni rakiet przeciwlotniczych, która utknęła na zachodnim brzegu, skazano po krótkich rozprawach i rozstrzelano w lesie w Westerwaldzie. 17 marca ten sam sąd po dwudziestominutowym posiedzeniu skazał majorów Herberta Strobla i Augusta Krafta, oficerów saperów odpowiedzialnych za ten odcinek Renu; tego samego dnia zostali straceni. Komunikat podpisany przez Modela i nowego naczelnego dowódcę rozesłano do wszystkich jednostek jako ostrzeżenie. Historycy zgodnie uznają te wyroki za akt zemsty i zastraszenia, a nie wymiaru sprawiedliwości: skazani w większości nie mieli realnego wpływu na losy mostu.

Ofiarą Remagen padł także Rundstedt. 10 marca Hitler odwołał go po raz ostatni ze stanowiska naczelnego dowódcy na zachodzie i sprowadził z Włoch feldmarszałka Alberta Kesselringa. Kesselring miał zatrzymać aliantów na Renie; nie miał do tego ani ludzi, ani paliwa, ani samolotów.

Upadek mostu

Most Ludendorffa, nadwerężony wybuchem 7 marca, ostrzałem, bliskimi trafieniami bomb i drganiami ciężkiego sprzętu, był od 12 marca naprawiany przez amerykańskich saperów. 17 marca około 15.00, gdy pracowało na nim kilkuset ludzi, konstrukcja nagle zadrżała i runęła do Renu. Zginęło kilkudziesięciu amerykańskich saperów (według różnych źródeł od 28 do 33), wielu innych zostało rannych. Dla przebiegu operacji katastrofa nie miała już jednak decydującego znaczenia: przyczółek zaopatrywały mosty taktyczne i promy.

Tego samego dnia Hodges odwołał dowódcę III Korpusu Millikina, z którego działaniami był od dawna niezadowolony, i zastąpił go generałem Jamesem Van Fleetem. Do 24 marca na wschodnim brzegu było już ponad 125 tysięcy żołnierzy w sześciu dywizjach, a przyczółek liczył około 40 kilometrów długości, od okolic Bonn niemal po Koblencję, i 10–15 kilometrów głębokości.

Znaczenie

Remagen nie zmieniło od razu planu Eisenhowera. Główne forsowanie Renu nadal miało nastąpić na północy: 10 marca ostatnie wojska niemieckie ewakuowały przyczółek pod Wesel, zamykając walki na lewym brzegu dolnego Renu, a Montgomery szykował na 23 i 24 marca przeprawę z udziałem dwóch dywizji powietrznodesantowych. Na południu Patton, ruszywszy w Saarę i Palatynat, przeprawił się przez Ren pod Oppenheim w nocy z 22 na 23 marca. Przyczółek w Remagen związał jednak znaczne siły niemieckie, które zabrakło gdzie indziej, i dał Amerykanom gotową bazę wyjściową.

25 marca 1 Armia wyszła z przyczółka i ruszyła na wschód, a potem na północ, ku Zagłębiu Ruhry. 1 kwietnia jej oddziały połączyły się pod Lippstadt z 9 Armią nacierającą z przyczółka pod Wesel, zamykając w kotle Grupę Armii B Modela; do niewoli trafiło stamtąd w kwietniu ponad 300 tysięcy żołnierzy. Remagen otworzyło więc drogę do jednego z największych okrążeń wojny na zachodzie. Część uczestników i historyków uważała, że zdobycie mostu skróciło wojnę o tygodnie, a nawet miesiące; takie oceny są trudne do sprawdzenia, ale nie ulega wątpliwości, że przyspieszyło upadek obrony Rzeszy na zachodzie.

Miało też wymiar psychologiczny. Amerykańska prasa podkreślała, że była to pierwsza od czasów napoleońskich przeprawa obcej armii przez Ren w boju, a Hitler, który za mityczną granicę uznawał rzekę, musiał przyznać, że nie zatrzyma na niej przeciwnika. Dla Niemców egzekucje oficerów były sygnałem, że reżim w ostatnich miesiącach zwróci terror również przeciw własnym żołnierzom; dla Amerykanów „cud w Remagen” stał się legendą, utrwaloną w filmie „Most na Renie” z 1969 roku.

Mostu nie odbudowano. Na zachodnim brzegu stoją dziś jego kamienne wieże, w których w 1980 roku otwarto Muzeum Pokoju, a w tunelu pod Erpeler Ley mieści się przestrzeń artystyczna. Ruiny przypominają o dniu, w którym garstka żołnierzy, decyzja jednego generała i niewypał kilku ładunków przesądziły o jednej z najważniejszych przepraw II wojny światowej.

Źródła

  1. ibiblio.org · USA E Last 11
  2. Ludendorff Bridge · Wikipedia (en)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.