TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Rozporządzenie wykonawcze 9066

Kategoria:
Polityka
Data:
19 lutego 1942
Autor:
Łukasz
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, Franklin Delano Roosevelt, Henry Stimson

19 lutego 1942 roku prezydent Franklin Delano Roosevelt podpisał rozporządzenie wykonawcze nr 9066. Dokument liczył kilka akapitów i nie wymieniał żadnej grupy narodowościowej. Upoważniał sekretarza wojny i wskazanych przez niego dowódców wojskowych do wyznaczania „stref wojskowych”, z których można wykluczyć „dowolne lub wszystkie osoby”, oraz do zapewnienia wykluczonym transportu, wyżywienia i schronienia. W praktyce posłużył do jednej z najcięższych w XX wieku ingerencji państwa amerykańskiego w prawa własnych obywateli: do usunięcia z zachodniego wybrzeża wszystkich osób pochodzenia japońskiego i zamknięcia ich w obozach. Objęło to około 110–120 tysięcy ludzi, w dwóch trzecich obywateli Stanów Zjednoczonych urodzonych w tym kraju.

W kalendariach sprawa ta pojawia się trzykrotnie: 16 lutego jako dyskusję „w wysokich kręgach rządowych” o internowaniu Amerykanów pochodzenia japońskiego, 19 lutego jako podpisanie rozporządzenia, którego strefy miały dotyczyć Japończyków na zachodnim wybrzeżu, a Niemców i Włochów „głównie na wybrzeżu wschodnim”, i 25 lutego jako początek internowania. Te trzy daty wyznaczają jeden proces, ale ich opis wymaga dwóch zastrzeżeń. Niemców i Włochów rozporządzenie w praktyce prawie nie dotknęło, a na wschodnim wybrzeżu nie doszło do żadnych masowych wysiedleń. 25 lutego nie zaczęło się zaś masowe uwięzienie, lecz usunięcie jednej społeczności, rybaków z Terminal Island w Los Angeles. Pierwsze rozkazy wysiedlenia całych dzielnic wydano dopiero 24 marca.

Ludność, której nie ufano

W 1940 roku w kontynentalnych Stanach Zjednoczonych mieszkało około 127 tysięcy osób pochodzenia japońskiego, z czego blisko 113 tysięcy w Kalifornii, Oregonie i stanie Waszyngton. Na Hawajach było ich około 150–160 tysięcy, ponad jedna trzecia ludności wysp. Starsze pokolenie, issei, przybyło z Japonii na przełomie XIX i XX wieku. Amerykańskie prawo nie pozwalało im uzyskać obywatelstwa przez naturalizację, a ustawa imigracyjna z 1924 roku zamknęła dalszy napływ z Japonii. Kalifornia i inne stany zabraniały im też kupować ziemię. Ich dzieci, nisei, urodzone w Stanach Zjednoczonych, były obywatelami z mocy prawa. W 1942 roku większość z nich była nastolatkami lub młodymi dorosłymi, chodziła do amerykańskich szkół, a po japońsku mówiła słabo albo wcale.

Niechęć do Amerykanów pochodzenia japońskiego była na zachodnim wybrzeżu stara i miała także podłoże ekonomiczne: japońscy farmerzy, ogrodnicy i rybacy konkurowali z białymi. Rząd od lat trzydziestych prowadził obserwację tej społeczności. Raport, który Curtis Munson przygotował dla prezydenta jesienią 1941 roku, stwierdzał jednak, że ogromna większość jest lojalna i nie należy się spodziewać zbrojnego wystąpienia. Podobnie ocenił sytuację oficer wywiadu marynarki Kenneth Ringle.

Po ataku na Pearl Harbor FBI jeszcze 7 grudnia zaczęło zatrzymywać z przygotowanych wcześniej list przywódców społeczności japońskiej: duchownych buddyjskich, nauczycieli języka, działaczy stowarzyszeń, kierowników firm. Według różnych szacunków w ciągu kilku tygodni zatrzymano w ten sposób kilka tysięcy issei. Te aresztowania opierały się na ustawie o wrogich cudzoziemcach z 1798 roku, która od 8 grudnia, gdy Kongres wypowiedział wojnę Japonii, obejmowała obywateli Japonii, a po wypowiedzeniu wojny przez Niemcy i Włochy także obywateli tych dwóch państw. Każdą sprawę badano indywidualnie przed komisjami Departamentu Sprawiedliwości. Było to internowanie w ścisłym sensie, dopuszczalne wobec obywateli państwa nieprzyjacielskiego.

Od strachu do żądania wysiedleń

Przez pierwsze tygodnie wojny opinia publiczna była stosunkowo spokojna, a część prasy zachodniego wybrzeża pisała o Japończykach z Kalifornii jako o dobrych Amerykanach. Nastroje zmieniła seria klęsk i plotek. Na Hawajach wydarzył się incydent na Niʻihau, gdzie dwoje miejscowych mieszkańców pochodzenia japońskiego pomogło zestrzelonemu japońskiemu pilotowi. Komisja pod przewodnictwem sędziego Sądu Najwyższego Owena Robertsa, badająca okoliczności klęski w Pearl Harbor, ogłosiła 24 stycznia 1942 roku raport, który sugerował, że na wyspach działała japońska sieć szpiegowska, w tym z udziałem miejscowych Japończyków. Twierdzeń o sabotażu na Hawajach nigdy nie potwierdzono, ale raport bardzo wpłynął na opinię publiczną. Jednocześnie Japończycy zajmowali Malaje, Filipiny i Holenderskie Indie Wschodnie, a 15 lutego skapitulował Singapur.

Do usunięcia wszystkich Japończyków z wybrzeża wzywały Legion Amerykański, organizacje nacjonalistyczne w rodzaju Native Sons of the Golden West, związki rolników, kongresmeni z Kalifornii, Oregonu i Waszyngtonu, a także prokurator generalny Kalifornii Earl Warren, późniejszy prezes Sądu Najwyższego. Warren dowodził, że brak sabotażu niczego nie dowodzi, bo wróg czeka na właściwy moment. Tak samo rozumował dowódca Zachodniego Dowództwa Obrony, gen. John L. DeWitt, który w grudniu jeszcze mówił, że „obywatel amerykański to mimo wszystko obywatel amerykański”. W lutym uważał już, że to, iż do żadnego sabotażu nie doszło, jest „niepokojącą i potwierdzającą oznaką”, że zostanie on podjęty. 12 lutego wpływowy publicysta Walter Lippmann opublikował artykuł o „piątej kolumnie na wybrzeżu”, a 13 lutego posłowie z zachodnich stanów wezwali prezydenta do natychmiastowego usunięcia z „obszarów strategicznych” wszystkich osób pochodzenia japońskiego.

Wewnątrz administracji o sprawie decydował konflikt dwóch resortów. Prokurator generalny Francis Biddle był przeciwny masowemu wysiedleniu obywateli, uważał je za niezgodne z konstytucją i niepotrzebne, a przy tym nie chciał, by jego ministerstwo za nie odpowiadało. Podobnie oceniał sytuację dyrektor FBI J. Edgar Hoover, który uważał, że groźnych ludzi już zatrzymano, a żądania wysiedleń wynikają z presji opinii publicznej, nie z faktów. Departament Sprawiedliwości wyznaczał jedynie niewielkie strefy zakazane wokół portów, elektrowni i zakładów zbrojeniowych, z których musieli się wyprowadzić wszyscy wrodzy cudzoziemcy, także Włosi i Niemcy. Dużo radykalniej myśleli urzędnicy Departamentu Wojny: zastępca sekretarza John J. McCloy, szef żandarmerii gen. Allen Gullion i jego podwładny, ppłk Karl Bendetsen, który stał się głównym architektem całej operacji.

Sekretarz wojny Henry Stimson się wahał. 10 lutego zapisał w dzienniku, że obywateli drugiego pokolenia można usunąć tylko w ramach ogólnej ewakuacji albo otwarcie z powodu ich cech rasowych, i że to drugie wyrwałoby „ogromną dziurę” w amerykańskim systemie konstytucyjnym. Następnego dnia zadzwonił do prezydenta. Według notatek Stimsona Roosevelt dał mu wolną rękę i poprosił jedynie, by postępował możliwie rozsądnie. McCloy przekazał Bendetsenowi, że wojsko ma carte blanche. W połowie lutego DeWitt przesłał Stimsonowi ostateczne zalecenia. Domagał się usunięcia z wybrzeża wszystkich osób pochodzenia japońskiego, obywateli i cudzoziemców, a także części Niemców i Włochów.

16 lutego, czyli w dniu, który w kalendariach figuruje jako czas dyskusji „w wysokich kręgach”, Roosevelt polecił Stimsonowi odpowiedzieć na wezwanie kongresmenów. 17 lutego Stimson naradził się z McCloyem, Gullionem, zastępcą szefa sztabu wojsk lądowych gen. Markiem Clarkiem i Bendetsenem. Zdecydowano, że DeWitt ma przeprowadzić wysiedlenie w zakresie, jaki uzna za konieczny. Clark ostrzegał, że operacja zwiąże wiele wojska, ale nie przeważył. Tego samego dnia Biddle napisał do prezydenta memorandum, w którym przestrzegał przed ustępowaniem histerii i nazwał zwolenników wysiedleń „strategami zza biurka”. Wieczorem w jego domu spotkali się ludzie obu resortów. Prawnicy Departamentu Sprawiedliwości James Rowe i Edward Ennis chcieli dalej się sprzeciwiać, ale Biddle, wiedząc już, że prezydent przychylił się do stanowiska wojska, ustąpił. 18 lutego Bendetsen i prawnicy obu ministerstw zredagowali tekst rozporządzenia.

Co mówiło rozporządzenie

Roosevelt podpisał je w czwartek 19 lutego. Jako uzasadnienie podano potrzebę ochrony przed szpiegostwem i sabotażem wobec materiałów, obiektów i urządzeń ważnych dla obrony. Dokument upoważniał sekretarza wojny i wyznaczonych przez niego dowódców do tworzenia stref wojskowych o dowolnym zasięgu, ustalania, kto może w nich przebywać, do nich wjeżdżać i z nich wyjeżdżać, oraz do zapewnienia wykluczonym tego, co niezbędne. Strefy wojskowe zastępowały strefy zakazane wyznaczane dotąd przez Departament Sprawiedliwości, a wszystkie urzędy federalne miały pomagać wojsku. Ani słowa „Japończycy”, ani żadnego innego określenia grupy w tekście nie było. Nie trzeba było go zatwierdzać w Kongresie, który miesiąc później, 21 marca, uchwalił jedynie ustawę ustanawiającą kary za łamanie rozkazów wojskowych. Debata nad nią trwała w Senacie około godziny, w Izbie Reprezentantów pół godziny.

Neutralne sformułowania nie zmieniały celu. Następnego dnia Stimson wyznaczył DeWitta do wykonania rozporządzenia, a w rozkazach DeWitta pisano już wprost o „wszystkich osobach pochodzenia japońskiego”, bez względu na obywatelstwo. Biddle przypomniał prezydentowi w 1943 roku, że rozporządzenie podpisano, „by wojsko mogło zająć się Japończykami”, i nigdy nie było przeznaczone dla Włochów i Niemców. Na wschodnim wybrzeżu wojsko wyznaczyło później strefę wojskową, ale masowych wysiedleń tam nie przeprowadzono. Na podstawie rozporządzenia wydano jedynie indywidualne nakazy opuszczenia stref wobec kilkuset osób, głównie pochodzenia niemieckiego i włoskiego, w tym obywateli amerykańskich. Ponad 600 tysięcy obywateli Włoch i około 300 tysięcy obywateli Niemiec mieszkających w Stanach Zjednoczonych podlegało ograniczeniom dla wrogich cudzoziemców, ale ich społeczności pozostały na miejscu. W obozach Departamentu Sprawiedliwości internowano w czasie wojny, według najczęściej podawanych szacunków, około 11 tysięcy osób pochodzenia niemieckiego i około 3 tysięcy pochodzenia włoskiego, w każdym przypadku po indywidualnym postępowaniu. 12 października 1942 roku Biddle zniósł status wrogich cudzoziemców wobec Włochów.

Uderzające jest też porównanie z Hawajami. Tam ludność pochodzenia japońskiego była znacznie liczniejsza i żyła tuż obok największej bazy floty, ale od 7 grudnia obowiązywał stan wojenny, a gospodarka wysp bez niej by stanęła. Roosevelt jeszcze 26 lutego pisał do sekretarza marynarki Franka Knoxa, że od dawna uważa, iż większość Japończyków należy przenieść z Oahu na inne wyspy, ale miejscowy dowódca gen. Delos Emmons po cichu się temu sprzeciwiał, a koszty i brak statków przesądziły sprawę. Na Hawajach zatrzymano według różnych danych od 1200 do 1800 osób. Komisja Kongresu stwierdziła po latach, że już ten kontrast podważa argument o „konieczności wojskowej” na wybrzeżu.

Terminal Island i początek wysiedleń

Pierwsza społeczność, którą wysiedlono, mieszkała na Terminal Island w porcie Los Angeles, obok bazy marynarki. Żyło tam około 3 tysięcy osób pochodzenia japońskiego, głównie rodzin rybaków i robotnic przetwórni ryb. 2 lutego FBI zatrzymało wszystkich mężczyzn issei z licencją rybacką. Marynarka wojenna zapowiedziała, że pozostali mieszkańcy muszą opuścić wyspę do 14 marca. Termin skrócono nagle po tym, jak 23 lutego japoński okręt podwodny ostrzelał instalacje naftowe w Ellwood koło Santa Barbara, a w nocy z 24 na 25 lutego obrona przeciwlotnicza Los Angeles godzinami strzelała w niebo do nieistniejącego nieprzyjaciela, co nazwano później „bitwą o Los Angeles”. 25 lutego (według części źródeł decyzję ogłoszono dzień wcześniej) żołnierze rozlepili zawiadomienia: wszyscy mieszkańcy pochodzenia japońskiego, obywatele i cudzoziemcy, muszą opuścić wyspę w ciągu 48 godzin. Kobiety, dzieci i starcy, bez mężczyzn, w pośpiechu sprzedawali za bezcen meble, łodzie i sprzęt. Wioskę rybacką potem zrównano z ziemią.

To właśnie ten epizod bywa nazywany początkiem internowania. Mieszkańców Terminal Island usunięto jednak na rozkaz marynarki, a nie na podstawie rozkazów DeWitta, i nie trafili od razu do obozów, tylko szukali schronienia w innych dzielnicach Los Angeles, skąd kilka tygodni później zabrano ich razem z innymi. Właściwa operacja zaczęła się 2 marca, gdy DeWitt ogłosił zachodnią część Kalifornii, Oregonu i Waszyngtonu oraz południową część Arizony Strefą Wojskową nr 1. Przez kilka tygodni Japończycy mieli wyjeżdżać „dobrowolnie” na własny koszt, ale kilka tysięcy, które to zrobiły, spotykało się w głębi kraju z wrogością. 24 marca wydano pierwszy z blisko 110 rozkazów wykluczenia: 227 mieszkańców Bainbridge Island koło Seattle dostało sześć dni na przygotowanie się do wyjazdu do obozu Manzanar w Kalifornii. Na koniec marca zakazano opuszczania strefy, a wprowadzona godzina policyjna objęła osoby pochodzenia japońskiego, a także obywateli Niemiec i Włoch. W sierpniu 1942 roku na zachodnim wybrzeżu nie było już żadnej japońskiej rodziny poza obozami. Rozporządzenie objęło też Alaskę.

Obozy

Ludzi, którzy mogli zabrać tylko to, co zdołali unieść, kierowano najpierw do tymczasowych „ośrodków zbiorczych” urządzonych na torach wyścigów konnych i terenach targowych, gdzie niektóre rodziny mieszkały w boksach dla koni. Stamtąd trafiali do dziesięciu obozów cywilnego Urzędu Przesiedleń Wojennych (War Relocation Authority), zbudowanych na pustyniach i bagnach w głębi kraju, od Manzanar i Tule Lake w Kalifornii po Rohwer i Jerome w Arkansas. Były to baraki z papy za drutem kolczastym, z wieżami strażniczymi, wspólnymi stołówkami i latrynami. Łącznie przez obozy przeszło około 120 tysięcy osób, w tym dzieci urodzone już za drutami. Wśród nich był pięcioletni George Takei, późniejszy aktor. Rodziny traciły domy, farmy, firmy i oszczędności, a straty majątkowe komisja Kongresu szacowała w 1983 roku na setki milionów ówczesnych dolarów.

Władze nazywały całą operację „ewakuacją”, a obozy „ośrodkami przesiedleńczymi”. W polskiej literaturze i na polskiej Wikipedii przyjęła się nazwa internowanie Amerykanów pochodzenia japońskiego. Wielu amerykańskich historyków i organizacji Amerykanów pochodzenia japońskiego zwraca jednak uwagę, że internowanie w sensie prawa międzynarodowego dotyczy obywateli państwa nieprzyjacielskiego, a dwie trzecie zamkniętych było obywatelami amerykańskimi. Dlatego wolą mówić o przymusowym wysiedleniu i uwięzieniu (incarceration). Sam Roosevelt i niektórzy jego ministrowie, w tym sekretarz spraw wewnętrznych Harold Ickes, w czasie wojny i po niej nazywali te miejsca obozami koncentracyjnymi w dawnym, amerykańskim znaczeniu tego słowa. Nie były one obozami zagłady ani obozami pracy niewolniczej w rodzaju niemieckich. Były to miejsca odosobnienia całej grupy ludności tylko z powodu jej pochodzenia, bez wyroków i bez zarzutów.

Długi cień

W kwietniu 1943 roku DeWitt powiedział przed komisją Kongresu: „Japończyk to Japończyk”, bez względu na obywatelstwo. W tym samym roku wojsko zaczęło przyjmować ochotników nisei. Utworzony z nich i z Japończyków z Hawajów 442 Pułkowy Zespół Bojowy walczył we Włoszech i we Francji i stał się jedną z najczęściej odznaczanych jednostek armii amerykańskiej w stosunku do liczebności. Służył w nim m.in. Daniel Inouye, późniejszy senator. W tym samym czasie część uwięzionych odmówiła podpisania tak zwanej ankiety lojalnościowej albo służby w wojsku i trafiła do obozu w Tule Lake lub do więzień.

Kilku młodych obywateli odmówiło wykonania rozkazów i zaskarżyło je w sądach. W sprawie Freda Korematsu Sąd Najwyższy 18 grudnia 1944 roku stosunkiem głosów sześć do trzech uznał wysiedlenie za zgodne z konstytucją. Opinię większości napisał sędzia Hugo Black. Wśród przeciwnych był Owen Roberts, autor raportu o Pearl Harbor, a sędzia Frank Murphy napisał, że wysiedlenie „wpada w ohydną otchłań rasizmu”. Tego samego dnia w sprawie Mitsuye Endo sąd orzekł, że rząd nie może więzić obywatela, którego lojalność nie budzi wątpliwości. Dzień wcześniej, znając te orzeczenia, wojsko odwołało rozkazy wykluczenia od 2 stycznia 1945 roku. Ostatni obóz, Tule Lake, zamknięto w marcu 1946 roku.

19 lutego 1976 roku, w 34. rocznicę podpisania, prezydent Gerald Ford formalnie uchylił rozporządzenie 9066 i przyznał, że wysiedlenie było błędem. Komisja powołana za prezydentury Jimmy’ego Cartera stwierdziła w 1983 roku, że decyzje z 1942 roku nie wynikały z konieczności wojskowej, lecz z „uprzedzeń rasowych, wojennej histerii i zawodu przywództwa politycznego”. W tym samym roku sąd federalny unieważnił wyrok Korematsu, bo okazało się, że rząd ukrył w 1944 roku przed Sądem Najwyższym raporty wywiadu przeczące tezie o zagrożeniu. W 1988 roku prezydent Ronald Reagan podpisał ustawę, w której rząd przeprosił, a każdy żyjący uwięziony otrzymał 20 tysięcy dolarów odszkodowania. Wypłaty otrzymało ponad 82 tysiące osób. W 2018 roku Sąd Najwyższy stwierdził, że wyrok w sprawie Korematsu był rażąco błędny już w dniu, w którym zapadł.

Rozporządzenie 9066 było częścią szerszego zjawiska. Kilka dni później, 24 lutego 1942 roku, rząd Kanady przyjął podobne zarządzenie i usunął z wybrzeża Kolumbii Brytyjskiej ponad 20 tysięcy osób pochodzenia japońskiego. Stany Zjednoczone sprowadziły też z Peru i innych państw Ameryki Łacińskiej ponad 2 tysiące Japończyków, by wymieniać ich na Amerykanów więzionych przez Japonię. W historii wojny ta sprawa pokazuje, jak łatwo strach przed „piątą kolumną”, który w 1940 roku ogarnął Europę Zachodnią, przeradza się w zbiorową odpowiedzialność, nawet w państwie walczącym w imię wolności i praw człowieka.

Źródła

  1. nps.gov · historyinternment

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.