TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Bitwa koło Tassafarongi

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
30 listopada 1942
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Kampania na Guadalcanalu
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, William Halsey, radar

W ostatnich dniach listopada 1942 roku walka o Guadalcanal zmieniła charakter. Po klęsce japońskiego konwoju w morskiej bitwie pod Guadalcanalem w połowie miesiąca żadna ze stron nie była w stanie zadać drugiej rozstrzygającego ciosu. Amerykanie próbowali odepchnąć Japończyków dalej na zachód od lotniska, a Japończycy przede wszystkim walczyli o to, żeby ich żołnierze na wyspie nie umarli z głodu. Oba te wątki splotły się 30 listopada. Natarcie wojsk lądowych, które zaczęło się 18 listopada, utknęło kilka dni wcześniej przed japońskimi stanowiskami za Point Cruz, a w nocy z 30 listopada na 1 grudnia pięć amerykańskich krążowników przechwyciło przy przylądku Tassafaronga osiem japońskich niszczycieli wiozących żywność. Mimo przewagi sił i radaru Amerykanie ponieśli jedną z najcięższych porażek swojej floty w tej wojnie.

Głód na Guadalcanalu

Japońska 17 Armia generała porucznika Harukichiego Hyakutake miała pod koniec listopada na wyspie wciąż wiele tysięcy żołnierzy, ale coraz mniej możliwości, żeby ich wyżywić. W połowie miesiąca miało do nich dotrzeć jedenaście transportowców z resztą 38 Dywizji, zapasami i sprzętem. Lotnictwo amerykańskie zatopiło większość z nich na morzu, a cztery, które dopłynęły i zostały osadzone na plaży, zniszczono w ciągu dnia 15 listopada. Od tej pory dowództwo w Rabaulu nie odważało się wysyłać na Guadalcanal powolnych statków.

Za dnia nad wodami wokół wyspy panowały samoloty Cactus Air Force z Henderson Field, nocą coraz śmielej działały amerykańskie kutry torpedowe z Tulagi, a jasne noce przy pełni księżyca ułatwiały im polowanie. Od 16 listopada Japończycy wozili więc zaopatrzenie okrętami podwodnymi: co noc jeden z szesnastu wyznaczonych okrętów dostarczał 20–30 ton żywności, czyli mniej więcej dzienną rację dla całej armii. Te ładunki trzeba było jeszcze przenieść na plecach przez dżunglę do oddziałów na froncie. Próba założenia w środkowych Wyspach Salomona łańcucha baz dla małych łodzi upadła pod nalotami.

26 listopada, w dniu, w którym generał porucznik Hitoshi Imamura objął w Rabaulu dowództwo nowej 8 Armii Obszaru, odpowiedzialnej za Wyspy Salomona i Nową Gwineę, sztab 17 Armii zameldował o krytycznym braku żywności. Niektóre oddziały na pierwszej linii nie dostały zaopatrzenia od sześciu dni, a nawet żołnierze na tyłach jedli jedną trzecią racji. Wyczerpanie, malaria i czerwonka zabijały więcej Japończyków niż amerykański ogień. Imamura musiał jednocześnie myśleć o Nowej Gwinei, gdzie od 19 listopada alianci atakowali przyczółek pod Buną, i to tam skierował główne posiłki.

Marynarka wróciła zatem do niszczycieli, czyli do nocnych rejsów, które Amerykanie nazywali Tokyo Express. Sztab 8 Floty wymyślił przy tym nowy sposób rozładunku. Oczyszczone beczki po paliwie wypełniano żywnością i lekami, zostawiając w nich tyle powietrza, by unosiły się na wodzie, i wiązano je liną w długie łańcuchy. Niszczyciel miał podejść pod brzeg, wykonać ostry zwrot i zrzucić beczki, a pływak lub łódź z lądu miały przeciągnąć koniec liny na plażę, skąd żołnierze wyciągnęliby cały ładunek. Okręt nie musiał stawać na kotwicy, więc mógł zawrócić po kilku minutach i przed świtem znaleźć się poza zasięgiem samolotów z Henderson Field.

Natarcie na zachód od Matanikau

Pod 21 listopada zwykle odnotowuje się, że armia amerykańska rusza, by zepchnąć Japończyków z zachodniego krańca Guadalcanalu. To dobre streszczenie zamiaru, gorzej z jego wykonaniem. Natarcie zaczęło się 18 listopada i 23 listopada ugrzęzło zaledwie kilka kilometrów od lotniska.

Na początku miesiąca piechota morska generała Alexandra Vandegrifta rozbiła japońskie oddziały nad Matanikau i pod Koli Point, ale 11 listopada, w obliczu zbliżającego się wielkiego konwoju, wycofano ją na wschodni brzeg rzeki, a mosty wysadzono. Po bitwie morskiej, gdy zagrożenie minęło, Amerykanie wrócili do planu marszu na Kokumbonę, gdzie mieściło się dowództwo 17 Armii. Tym razem główny ciężar spoczął na wojsku lądowym. Dowództwo w sektorze zachodnim objął generał brygady Edmund Sebree z dywizji Americal, który miał do dyspozycji doświadczony już 164 Pułk Piechoty, 8 Pułk Piechoty Morskiej i dwa bataliony 182 Pułku Piechoty, wyładowane na wyspie zaledwie kilka dni wcześniej.

18 listopada 2 Batalion 182 Pułku przeszedł po kładce przez Matanikau i zajął wzgórze 66, najwyższy punkt grzbietu na zachód od rzeki. Japończyków na wzgórzach nie było, ale żołnierze świeżo przybyli z chłodniejszego klimatu, objuczeni amunicją, wodą i żywnością, padali z wyczerpania na stromych, porośniętych trawą zboczach. Następnego dnia 1 Batalion tego pułku posuwał się wzdłuż plaży i zatrzymał się tuż przed Point Cruz. Między dwoma batalionami została luka szerokości ponad kilometra.

Japończycy nie zamierzali biernie czekać. 17 Armia miała własny plan: świeże pułki 38 Dywizji, przewiezione na wyspę od początku listopada, miały przekroczyć Matanikau i zająć na wschodnim brzegu stanowiska dla artylerii przed kolejnym szturmem na lotnisko. O świcie 20 listopada uderzyły na lewe skrzydło 1 Batalionu 182 Pułku. Część kompanii na nizinie przy plaży cofnęła się o kilkaset metrów i dopiero Sebree, który sam przybył na linię, opanował zamęt. Według amerykańskiej historii oficjalnej w pułku panowało wtedy „spore zamieszanie i trochę maruderstwa”. Do rana utraconą pozycję odzyskano, ale wieczorem stało się jasne, że potrzeba więcej wojska. W nocy Sebree wprowadził w lukę dwa bataliony 164 Pułku.

21 listopada, w dniu podawanym zwykle w chronologiach, Amerykanie zaatakowali na całej linii. 1 Batalion 182 Pułku oczyścił w końcu samo Point Cruz, ale dalej na zachód nie zdołał się przesunąć. Bataliony 164 Pułku nacierały z grzbietu wzgórz 80 i 81, przed którymi leżał głęboki na kilkadziesiąt metrów wąwóz, a za nim kolejne grzbiety. Japończycy przez tydzień zdążyli tam wykopać stanowiska na odwrotnych stokach, osłonięte przed amerykańską artylerią, z karabinami maszynowymi u wylotów wąwozów i z płytkimi jamami ze stropami z pni na płaskim terenie przy brzegu. Ogień zatrzymał natarcie 164 Pułku po kilkudziesięciu metrach. 22 listopada nie poszło lepiej.

23 listopada przez linie wojska przeszedł 8 Pułk Piechoty Morskiej. Poprzedziło go półgodzinne przygotowanie artyleryjskie, a w ciągu dnia baterie wystrzeliły ponad 2,6 tysiąca pocisków; od jednego z nich lekko ranny został w swoim stanowisku dowodzenia pod Kokumboną sam generał Hyakutake. Mimo to piechota morska nie zdobyła ani wąwozu, ani wzgórza 83. Dowództwo uznało, że dalsze natarcie byłoby zbyt kosztowne, i kazało okopać się na linii wzgórza 66, 81, 80 i Point Cruz. Według historii oficjalnej sam 164 Pułk stracił w dniach 19–25 listopada 117 zabitych i 208 rannych, a kilkuset dalszych żołnierzy wyłączyły z walki rany, malaria i czerwonka; 25 listopada w pułku zostało niespełna dwa tysiące ludzi zdolnych do walki.

Amerykański atak nie przyniósł więc zdobyczy terenu, zniweczył jednak japoński plan uchwycenia wschodniego brzegu Matanikau. Front na zachód od lotniska zamarł na sześć tygodni, aż do styczniowej ofensywy, w której Kokumbona padła wreszcie w ręce Amerykanów. Przez cały ten czas los Japończyków na wyspie zależał od tego, co zdołają im dowieźć niszczyciele.

Tanaka i Task Force 67

Pierwszy rejs z beczkami powierzono kontradmirałowi Raizō Tanace, dowódcy 2 Eskadry Niszczycieli, który od sierpnia prowadził większość nocnych rejsów na Guadalcanal i znał te wody lepiej niż ktokolwiek po japońskiej stronie. Na noc 30 listopada przeznaczono osiem okrętów. Flagowy „Naganami” i „Takanami” płynęły jako osłona, a sześć pozostałych, „Kuroshio”, „Oyashio”, „Kagerō”, „Suzukaze”, „Kawakaze” i „Makinami”, wiozło po 200–240 beczek. Żeby odciążyć zatłoczone pokłady, zostawiono na wyspach Shortland zapasowe torpedy; każdy niszczyciel transportowy miał tylko osiem torped w wyrzutniach. Beczki miały zostać zrzucone w pobliżu przylądka Tassafaronga, na północno-zachodnim wybrzeżu wyspy, za japońską linią frontu.

Po stronie amerykańskiej admirał William Halsey, od października dowódca na południowym Pacyfiku, przebudował po listopadowej bitwie swoje siły. 24 listopada na Espiritu Santo powstała Task Force 67: ciężkie krążowniki „Minneapolis”, „New Orleans”, „Pensacola” i „Northampton”, lekki krążownik „Honolulu” i cztery niszczyciele. Plan walki opracował kontradmirał Thomas Kinkaid, wyciągając wnioski z wcześniejszych nocnych starć. Niszczyciele z radarem miały płynąć przed krążownikami, wykonać z zaskoczenia atak torpedowy i zejść z linii ognia. Krążowniki miały otworzyć ogień z odległości 9–11 kilometrów, a ich wodnosamoloty miały oświetlać cel flarami.

Kinkaid został jednak przeniesiony na północny Pacyfik i 28 listopada zespół objął kontradmirał Carleton H. Wright, który nie miał doświadczenia w nocnej walce. Zachował plan poprzednika. Dzień później amerykański wywiad odczytał depeszę uprzedzającą 17 Armię o zbliżającym się rejsie. Halsey kazał Wrightowi przechwycić Japończyków i tuż przed północą 29 listopada zespół wyszedł z Espiritu Santo, mając do przebycia ponad 900 kilometrów. Po drodze dołączyły dwa kolejne niszczyciele, „Lamson” i „Lardner”, wracające z eskorty konwoju; ich dowódców nie zdążono zapoznać z planem, więc Wright ustawił je na końcu szyku. Wyjście japońskich niszczycieli z wysp Shortland zgłosił przez radio australijski obserwator wybrzeża Paul Mason, ukryty na Bougainville. Tanaka z kolei wiedział od własnego lotnika, że koło Guadalcanalu są alianckie okręty, i uprzedził dowódców, że w razie spotkania wroga zniszczenie go ma pierwszeństwo przed rozładunkiem.

Bitwa

Wieczorem 30 listopada japońskie niszczyciele weszły w Ironbottom Sound, przeszły na południe od wyspy Savo i skierowały się wzdłuż brzegu Guadalcanalu ku Tassafarondze. Z przeciwnej strony, kanałem Lengo, nadpłynął Wright. Kilka minut po 23:00 radar „Minneapolis” uchwycił echa w odległości ponad 20 kilometrów, a o 23:14 niszczyciel „Fletcher”, prowadzący kolumnę, miał na ekranie wyraźny obraz „Takanami” i czołowych okrętów z beczkami. Amerykanie mieli wszystko, czego brakowało im w poprzednich nocnych bitwach: przewagę sił, radar i zaskoczenie. Japończycy, zajęci przygotowaniem rozładunku, jeszcze ich nie widzieli.

O 23:15 dowódca niszczycieli, komandor William Cole, poprosił przez radio o zgodę na atak torpedowy z odległości około 6,4 kilometra. Wright odpowiedział po dwóch minutach, że odległość jest za duża. Cole odparł, że jest w sam raz. Zgoda przyszła po kolejnych dwóch minutach. W tym czasie Japończycy przesunęli się z dogodnego położenia przed dziobami amerykańskich niszczycieli na ich trawers, więc torpedy musiały ich gonić na granicy zasięgu. O 23:20 „Fletcher”, „Perkins” i „Drayton” wystrzeliły dwadzieścia torped Mark 15. Żadna nie trafiła. Amerykańskie torpedy tego okresu często chodziły za głęboko albo nie wybuchały, a wada ta miała zostać rozpoznana i usunięta dopiero w 1943 roku.

Prawie jednocześnie Wright rozkazał otworzyć ogień i o 23:21 pierwszą salwę oddał „Minneapolis”, a za nim reszta krążowników. Niszczyciele Cole’a wystrzeliły pociski oświetlające i odeszły na pełnej prędkości, by nie przeszkadzać krążownikom. Większość ognia spadła na „Takanami”, który płynął najbliżej Amerykanów. Zdążył wystrzelić swoje osiem torped, ale po kilku minutach płonął i stracił sterowność. Był jedynym japońskim okrętem trafionym tej nocy.

Błyski dział zdradziły tymczasem położenie amerykańskiej kolumny, a reszta zespołu Tanaki zareagowała tak, jak ją latami szkolono. Flagowy „Naganami” zawrócił, ostrzeliwując się i stawiając zasłonę dymną, „Suzukaze” i „Kawakaze” zawróciły w drugą stronę. O rozładunku nie było już mowy. Między 23:23 a 23:33 kolejne okręty wypuszczały torpedy w kierunku błysków, a gdy czołowe niszczyciele minęły płonący „Takanami”, „Kuroshio” i „Oyashio” dołożyły swoje. W stronę krążowników Wrighta, które utrzymywały kurs i prędkość, płynęły czterdzieści cztery japońskie torpedy Typ 93, napędzane tlenem, niemal niewidoczne, bo nie zostawiały śladu pęcherzyków, i zdolne przebyć ponad 20 kilometrów. Amerykanie nie wiedzieli wtedy, że torpeda o takim zasięgu w ogóle istnieje.

O 23:27 dwie z nich trafiły „Minneapolis”. Jedna wysadziła zbiorniki benzyny lotniczej przed pierwszą wieżą, druga unieruchomiła trzy z czterech kotłowni; dziób okrętu opadł pod kątem kilkudziesięciu stopni. Niecałą minutę później torpeda uderzyła w „New Orleans” na wysokości pierwszej wieży. Wybuch magazynów amunicji oderwał całą przednią część kadłuba aż do drugiej wieży; zginęli wszyscy w obu wieżach. „Pensacola” wyminęła oba okręty z lewej burty i o 23:39 sama dostała torpedę pod głównym masztem. Płonący olej rozlał się po jej wnętrzu i pokładzie. Tylko „Honolulu” przyspieszył do 30 węzłów, wykonał gwałtowne zwroty i przeszedł przez strefę bitwy bez szwanku. Płynący na końcu „Northampton” nie zmienił prędkości i o 23:48 trafiły go dwie torpedy z „Kawakaze”. Zalało maszynownię, okręt przechylił się i stanął w ogniu.

Tanaka o 23:44 rozkazał przerwać walkę i jego okręty odeszły na północ. Dwa niszczyciele wróciły jeszcze po „Takanami”, ale odpłynęły, gdy wykryły amerykańskie okręty. Niszczyciele Cole’a, które obeszły wyspę Savo, wróciły na miejsce bitwy, gdy było już po wszystkim. Cała walka trwała niespełna pół godziny.

Straty i oceny

Załoga „Northamptona” nie zdołała opanować pożarów ani przechyłu i po półtorej godzinie zaczęła opuszczać okręt. Krążownik zatonął 1 grudnia około 3:00 kilka mil od brzegu Guadalcanalu; niszczyciele „Fletcher” i „Drayton” wyłowiły z wody ponad 770 rozbitków. Trzy pozostałe uszkodzone krążowniki dowlokły się rano do Tulagi. „Minneapolis” i „New Orleans” dostały tam prowizoryczne dzioby z pni palmowych i dopiero w grudniu mogły odpłynąć do stoczni; wszystkie trzy wróciły do służby po wielu miesiącach remontu, latem i jesienią 1943 roku. Według amerykańskich danych zginęło prawie 400 marynarzy: 183 na „New Orleans”, 125 na „Pensacoli”, 50 na „Northamptonie” i 37 na „Minneapolis”.

Japończycy stracili jeden niszczyciel. „Takanami” eksplodował, gdy załoga go opuszczała; zginął wtedy także dowódca dywizjonu i dowódca okrętu. Z około 240 ludzi załogi do brzegu Guadalcanalu dotarło według amerykańskich opracowań 48, z czego 19 wzięli później do niewoli Amerykanie.

Często podaje się, że japońskie okręty zatopiły jeden amerykański krążownik i uszkodziły trzy inne. To się zgadza, trzeba tylko dodać, że uszkodzenia były tak ciężkie, iż na wiele miesięcy wyłączyły z walki trzy ciężkie krążowniki, a w bitwie zatopiono też jeden japoński niszczyciel. Obie strony przesadziły w meldunkach. Wright twierdził, że zatopił cztery niszczyciele i uszkodził dwa, a ponieważ nie wierzył, by torpedy wystrzelone z miejsca, w którym widział Japończyków, mogły dosięgnąć jego okrętów, przypisywał trafienia okrętom podwodnym. Tanaka meldował o zatopieniu pancernika i dwóch krążowników. Wright dostał Krzyż Marynarki Wojennej, ale później przeniesiono go na stanowisko na lądzie i nie awansował. Halsey winą obarczył głównie Cole’a, który według niego strzelał z za dużej odległości.

Amerykański historyk marynarki Samuel Eliot Morison ocenił bitwę bez ogródek: była to „dotkliwa klęska zadana czujnemu i silniejszemu zespołowi krążowników przez częściowo zaskoczony i słabszy zespół niszczycieli”. Obok bitwy koło wyspy Savo w sierpniu zalicza się ją do najcięższych porażek amerykańskiej marynarki w tej wojnie. W Japonii nazywano ją nocną bitwą koło przylądka Lunga, a Tanaka po wojnie przypisywał zwycięstwo przede wszystkim wyszkoleniu swoich marynarzy.

Miejsce w wojnie

Tassafaronga pokazała, jak niewiele Amerykanie nauczyli się dotąd o nocnej walce z japońską flotą. Zwycięstwo koło przylądka Esperance w październiku i nocna bitwa pod Guadalcanalem nie przekonały dowództwa, że krążowniki w zwartej kolumnie, ostrzeliwujące cel wykryty radarem, są bezbronne wobec torped, o których zasięgu nie miały pojęcia. Ocena bitwy przyspieszyła zmiany: niszczycielom dano swobodę samodzielnego ataku, a doświadczenia Cole’a przejęli dowódcy, którzy w 1943 roku wygrywali nocne starcia na Wyspach Salomona, jak Arleigh Burke, autor zasady, że niszczyciele atakują przy pierwszym kontakcie, nie czekając na rozkaz, i Frederick Moosbrugger, zwycięzca w zatoce Vella.

Strategicznie bitwa niczego nie zmieniła. Tanaka nie dostarczył żywności, a kolejne próby tylko potwierdziły, że Japonia nie jest w stanie utrzymać armii na wyspie. 3 grudnia dziesięć niszczycieli zrzuciło 1500 beczek, ale samoloty zatopiły wszystkie oprócz 310, zanim wyciągnięto je na brzeg. 7 grudnia kutry torpedowe zawróciły kolejny rejs, a 11 grudnia storpedowały okręt flagowy Tanaki „Teruzuki”, który trzeba było zatopić; z 1200 beczek żołnierze wyłowili wtedy 220. Tanaka, ranny, stracił dowództwo. 31 grudnia Cesarska Kwatera Główna, za zgodą cesarza Hirohito, postanowiła ewakuować Guadalcanal. W pierwszym tygodniu lutego 1943 roku niszczyciele, te same, które nie zdołały wyżywić garnizonu, wywiozły w operacji Ke ponad 10 tysięcy wycieńczonych żołnierzy. Zwycięstwo pod Tassafarongą okazało się więc zwycięstwem w bitwie, którą Japonia przegrała wraz z całą kampanią.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.