TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Czwarta inauguracja Roosevelta

Kategoria:
Polityka
Data:
20 stycznia 1945
Autor:
Łukasz
Tagi:
Stany Zjednoczone, Franklin Delano Roosevelt, Harry Truman

W sobotę 20 stycznia 1945 roku, tuż po południu, Franklin Delano Roosevelt po raz czwarty złożył przysięgę jako prezydent Stanów Zjednoczonych. Kilka minut wcześniej przysięgę wiceprezydencką złożył senator z Missouri Harry Truman. Żaden prezydent ani przedtem, ani potem nie rozpoczynał czwartej kadencji. Uroczystość nie odbyła się jednak, jak zwykle, przed Kapitolem, lecz na południowym portyku Białego Domu. Nie było parady wzdłuż Pennsylvania Avenue ani balów inauguracyjnych, a cała ceremonia trwała kilkanaście minut.

Roosevelt wygrał wybory 7 listopada 1944 roku, pokonując republikanina Thomasa Deweya. Inauguracja przypadła na tydzień, w którym wojna w Europie wyraźnie zmierzała ku końcowi: Armia Czerwona przełamała front nad Wisłą, a 17 stycznia do Warszawy weszły oddziały 1 Armii Wojska Polskiego i wojska radzieckie. Na zachodzie Amerykanie odzyskiwali teren utracony w Ardenach, a na Pacyfiku od 9 stycznia walczyli na Luzonie. Prezydent, który od dwunastu lat kierował państwem, był już jednak człowiekiem ciężko chorym, a za dwa dni miał wyruszyć w podróż na spotkanie ze Stalinem i Churchillem.

Wojenna ceremonia

O skromnej formie uroczystości zdecydował sam Roosevelt. Tłumaczył ją wojną: nie wypadało urządzać parad i przyjęć, gdy miliony Amerykanów walczyły w Europie i na Pacyfiku, a kraj obowiązywały ograniczenia w zużyciu paliwa i materiałów. Według relacji prasy i późniejszych opracowań koszt inauguracji zamknął się w około 2000 dolarów. Przemawiały za tym także względy, o których głośno nie mówiono: ceremonia przed Kapitolem wymagałaby od prezydenta przejazdu przez miasto, długiego stania na trybunie na mrozie i wielogodzinnej obecności na paradzie, a tego jego zdrowie mogło nie wytrzymać. Była to jedyna w dziejach Stanów Zjednoczonych uroczysta inauguracja zorganizowana w Białym Domu.

Dzień rozpoczął się krótkim nabożeństwem w Sali Wschodniej. Noc wcześniej nad Waszyngtonem padał deszcz ze śniegiem, trawnik przed portykiem był mokry, a w południe termometry pokazywały niewiele ponad zero przy przenikliwym wietrze. Na trawniku zgromadzili się zaproszeni goście. Ich liczbę źródła podają różnie: zwykle mówi się o około 5 tysiącach osób, według Narodowego Muzeum II Wojny Światowej w Nowym Orleanie wydano około 7 tysięcy biletów, w tym kilkadziesiąt miejsc zarezerwowano dla rannych żołnierzy. Tłum gapiów obserwował uroczystość zza ogrodzenia.

Roosevelt nalegał, by przybyła cała rodzina. Eleanor Roosevelt wspominała, że obawiała się zebrać razem trzynaściorga wnuków w wieku od trzech do szesnastu lat, bo groziło to epidemią odry czy ospy wietrznej, ale mąż był tak stanowczy, że ustąpiła: jej zdaniem zdawał sobie sprawę, że to jego ostatnia inauguracja, i być może przeczuwał, że niedługo już z nimi będzie. Na życzenie prezydenta ściągnięto z Filipin jego syna Jamesa, pułkownika piechoty morskiej, który pomagał ojcu podczas trzech poprzednich inauguracji. Roosevelt, sparaliżowany od 1921 roku, stał przy pulpicie w stalowych aparatach na nogach, wsparty na ramieniu syna.

Dwie przysięgi

Najpierw przysięgę złożył Truman. Odebrał ją od niego ustępujący wiceprezydent Henry Wallace — był to ostatni raz w historii, gdy wiceprezydent zaprzysiągł swojego następcę. Sytuacja miała w sobie coś niezręcznego. Wallace, wiceprezydent od 1941 roku, chciał zachować urząd, ale na konwencji Partii Demokratycznej w Chicago w lipcu 1944 roku przywódcy partii, przekonani, że Roosevelt może nie dotrwać do końca kadencji, nie dopuścili do jego ponownej nominacji. Uważali go za zbyt lewicowego i nieprzewidywalnego, by mógł zostać prezydentem. Roosevelt, który jeszcze w 1940 roku sam narzucił partii Wallace’a, a 11 lipca 1944 roku ogłosił, że przyjmie nominację, tym razem swojego wiceprezydenta nie bronił: napisał jedynie, że gdyby był delegatem, głosowałby na niego, a jednocześnie dał do zrozumienia, że zaakceptuje Trumana lub sędziego Williama O. Douglasa. Truman, przewodniczący senackiej komisji badającej marnotrawstwo w przemyśle zbrojeniowym, zdobył nominację 21 lipca w drugim głosowaniu.

Prezydencką przysięgę odebrał od Roosevelta prezes Sądu Najwyższego Harlan Fiske Stone. Roosevelt złożył ją na starej rodzinnej Biblii w języku niderlandzkim, tej samej, której użył w 1933, 1937 i 1941 roku. Dwanaście lat wcześniej, w marcu 1933 roku, przysięgał w środku wielkiego kryzysu, teraz — w ostatnim roku wojny światowej.

Najkrótsza mowa od czasów Waszyngtona

Mowa inauguracyjna liczyła według różnych obliczeń od 556 do 559 słów i trwała niewiele ponad sześć minut. Była najkrótszym przemówieniem inauguracyjnym od czasów drugiej inauguracji Jerzego Waszyngtona w 1793 roku. Roosevelt nie wymienił w niej ani jednej bitwy, nie mówił o Niemcach ani o Japończykach. Zapowiedział, że Ameryka i jej sojusznicy wygrają wojnę, i poświęcił większość tekstu trwałemu pokojowi, który miał po niej nastąpić. W tle była pamięć lat 1919–1920, gdy Senat odrzucił traktat wersalski i członkostwo Stanów Zjednoczonych w Lidze Narodów.

Zaczął od wspomnienia swojego dawnego nauczyciela, rektora szkoły w Groton Endicotta Peabody’ego, zmarłego w listopadzie 1944 roku. Przytoczył jego słowa wypowiedziane „w dniach, które wydawały się nam wtedy bezpieczne i spokojne”: „Sprawy w życiu nie zawsze będą toczyć się gładko. Czasem będziemy się wznosić ku szczytom, a potem wszystko zdawać się będzie odwracać i zmierzać w dół. Najważniejsze, by pamiętać, że cywilizacja jako całość wciąż zmierza w górę; że linia poprowadzona przez środek szczytów i dolin stuleci zawsze wznosi się ku górze”.

Najczęściej cytowany fragment dotyczył lekcji wyniesionej z wojny: „Nauczyliśmy się, że nie możemy żyć w pokoju sami; że nasza pomyślność zależy od pomyślności innych, dalekich narodów. Nauczyliśmy się, że musimy żyć jak ludzie, nie jak strusie ani jak psy ogrodnika. Nauczyliśmy się być obywatelami świata, członkami ludzkiej wspólnoty”. Dodał za Ralphem Waldo Emersonem, że „jedynym sposobem, by mieć przyjaciela, jest samemu nim być”. Mowę zakończył modlitwą o to, by Bóg dał Amerykanom jasność widzenia drogi do lepszego życia dla nich samych i dla wszystkich ludzi oraz do „spełnienia Jego woli pokoju na ziemi”. W tych zdaniach zawarty był program, z którym prezydent jechał do Jałty: trwała współpraca wielkich mocarstw, w tym ZSRR, i nowa organizacja międzynarodowa, w której Stany Zjednoczone tym razem miały uczestniczyć.

Zdrowie prezydenta

Goście widzieli prezydenta wychudzonego i postarzałego, ale niewielu znało prawdę. Od marca 1944 roku jego lekarze wiedzieli, że Roosevelt cierpi na ciężkie nadciśnienie i niewydolność serca; zalecili mu ograniczenie pracy, lecz opinii publicznej mówiono jedynie o przemęczeniu i przeziębieniach. Według wspomnień Jamesa Roosevelta zaraz po ceremonii, w Zielonym Salonie, ojciec dostał silnego ataku bólu w klatce piersiowej, najpewniej dławicy piersiowej. Poprosił o pół szklanki whisky, a gdy ból ustąpił, rozmawiał z synem o swoim testamencie i o tym, które rodzinne pamiątki mają przypaść jego dzieciom. Potem wrócił do gości i przyjmował ich na przyjęciu w Białym Domu.

Tego samego dnia Roosevelt spłacił polityczny dług wobec Wallace’a. W liście datowanym na 20 stycznia poprosił sekretarza handlu Jesse’ego Jonesa o ustąpienie z urzędu, który przeznaczył dla byłego wiceprezydenta. Nominacja wywołała w Senacie ostry spór, bo konserwatyści nie chcieli oddać Wallace’owi kontroli nad potężnymi federalnymi instytucjami kredytowymi, podlegającymi dotąd departamentowi. Wallace został zatwierdzony dopiero 1 marca, gdy instytucje te odłączono od resortu.

Miejsce w wojnie

Inauguracja była ostatnim wielkim publicznym wystąpieniem Roosevelta w Waszyngtonie przed podróżą, która zdominowała ostatnie tygodnie jego życia. Wieczorem 22 stycznia prezydent wyjechał pociągiem do Newport News w Wirginii, skąd nazajutrz wypłynął na ciężkim krążowniku USS „Quincy” przez Atlantyk na Maltę. Tam na początku lutego spotkał się z Churchillem, a 3 lutego obaj polecieli na Krym. Na konferencji jałtańskiej (4–11 lutego 1945) Roosevelt, Churchill i Stalin uzgodnili zasady okupacji Niemiec, sprawę granic i rządu Polski, warunki przystąpienia ZSRR do wojny z Japonią oraz zwołanie konferencji założycielskiej Organizacji Narodów Zjednoczonych. Z podróży prezydent wrócił wyczerpany; 1 marca, zdając sprawozdanie przed Kongresem, po raz pierwszy przemawiał na siedząco i wspomniał publicznie o ciężarze aparatów na nogach.

Czwarta kadencja trwała 82 dni. 12 kwietnia 1945 roku Roosevelt zmarł w Warm Springs w Georgii na wylew krwi do mózgu. Tego samego wieczoru w Białym Domu Harlan Fiske Stone zaprzysiągł Trumana na prezydenta. Nowy prezydent wiedział o sprawach wojny i dyplomacji zaskakująco mało: przez niespełna trzy miesiące wiceprezydentury spotkał się z Rooseveltem zaledwie kilka razy, a o istnieniu programu budowy bomby atomowej dowiedział się dopiero po objęciu urzędu. To on doprowadził wojnę do końca — przyjął kapitulację Niemiec w maju, pojechał do Poczdamu i podjął decyzję o użyciu bomby atomowej przeciw Japonii.

Precedens czterech kadencji nie przetrwał długo. Republikanie, którzy w 1946 roku zdobyli większość w Kongresie, w marcu 1947 roku przyjęli poprawkę ograniczającą sprawowanie urzędu prezydenta do dwóch kadencji z wyboru. 22. poprawka do Konstytucji weszła w życie po ratyfikacji przez wymaganą liczbę stanów 27 lutego 1951 roku. Inauguracja z 20 stycznia 1945 roku pozostała więc jedyną czwartą inauguracją w dziejach Stanów Zjednoczonych, a zarazem jedyną, która odbyła się w Białym Domu, w cieniu wojny i przy prezydencie, któremu zostały niespełna trzy miesiące życia.

Źródła

  1. Fourth inauguration of Franklin D. Roosevelt · Wikipedia (en)
  2. nationalww2museum.org · fdr inauguration ceremony 1945

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.