Drugi nalot na Truk
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Pacyfik
- Data:
- 30 kwietnia 1944
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Stany Zjednoczone, Japonia, US Navy
29 i 30 kwietnia 1944 roku samoloty z dwunastu lotniskowców amerykańskiego zespołu Task Force 58 wiceadmirała Marca Mitschera po raz drugi w ciągu dziesięciu tygodni zaatakowały Truk – niegdyś główną bazę japońskiej floty w archipelagu Karolinów. Zespół wracał właśnie spod Nowej Gwinei, gdzie przez kilka dni osłaniał lądowanie pod Hollandią i Aitape. Po drodze do baz na Wyspach Marshalla rozbił resztki japońskiego lotnictwa na Truku, a 30 kwietnia i 1 maja jego krążowniki i pancerniki ostrzelały jeszcze dwie inne japońskie wyspy Karolinów: atol Satawan i wyspę Ponape (dziś Pohnpei).
Pod 30 kwietnia kalendaria podają, że amerykańska marynarka kontynuuje naloty na Karoliny, w tym na Truk. To zgodne z faktami, z jednym uściśleniem: nie chodziło o serię ciągłych nalotów, lecz o jedną dwudniową operację lotniskowców (29–30 kwietnia), uzupełnioną ostrzałem Satawanu (30 kwietnia) i Ponape (1 maja). Pomiędzy wielkimi rajdami lotniskowców Truk i inne wyspy Karolinów bombardowało natomiast niemal stale lotnictwo lądowe, i w tym sensie naloty rzeczywiście „trwały”.
Truk po operacji „Hailstone”
Pierwszy wielki nalot, operacja „Hailstone” z 17–18 lutego 1944 roku, zniszczył w lagunie Truku kilkadziesiąt statków i okrętów oraz ponad 250 samolotów. Połączona Flota nie wróciła już do tej bazy: jej główne siły przeniosły się na Palau, a potem dalej na zachód, do Singapuru i na wody Borneo. Truk nie był jednak pusty. Wiceadmirał Chūichi Hara, dowódca 4 Floty, rządził atolem jako bazą lądową, bez okrętów, ale z kilkoma lotniskami, dziesiątkami baterii przeciwlotniczych i coraz liczniejszym garnizonem wojsk lądowych. Japończycy ściągnęli tam też nowe samoloty – część z Rabaulu, który właśnie porzucali jako bazę lotniczą, część z wysp macierzystych – i próbowali odbudować z Truku punkt oparcia dla bombowców, który mógłby zagrozić amerykańskim zdobyczom na Wyspach Marshalla i Admiralicji.
Amerykanie tymczasem zdecydowali, że Truku w ogóle nie będą zdobywać. Dyrektywa Kolegium Połączonych Szefów Sztabów z 12 marca 1944 roku wyznaczyła dwa równoległe kierunki natarcia: siły generała Douglasa MacArthura miały iść wzdłuż północnego wybrzeża Nowej Gwinei, zaczynając od Hollandii, a flota admirała Chestera Nimitza – uderzyć w połowie czerwca na Mariany, a we wrześniu na Palau. Truk, podobnie jak Rabaul, miał zostać ominięty i „zneutralizowany”, czyli trwale pozbawiony możliwości szkodzenia. Neutralizację powierzono przede wszystkim lotnictwu lądowemu, ale w kwietniu nadarzyła się okazja, by zrobił to jeszcze raz zespół lotniskowców.
Z Hollandii na Karoliny
Task Force 58 wyszedł z atolu Majuro 13 kwietnia 1944 roku w trzech grupach. Był to jedyny raz w całej wojnie, gdy szybkie lotniskowce Floty Pacyfiku działały bezpośrednio na rzecz wojsk MacArthura na Nowej Gwinei: Hollandia leżała daleko poza zasięgiem myśliwców lądowych z baz alianckich, więc osłonę z powietrza w pierwszych dniach desantu musiała zapewnić marynarka. Między 21 a 24 kwietnia samoloty Mitschera atakowały lotniska w rejonie Hollandii, Wakde i Sarmi oraz wspierały lądujące oddziały. Nimitz zgodził się jednak wypożyczyć lotniskowce tylko na kilka dni. Po zatankowaniu na morzu zespół skierował się z powrotem na północny wschód, ku Wyspom Marshalla, a ponieważ jego trasa przebiegała nieopodal Karolinów, Mitscher dostał zadanie, by po drodze jeszcze raz rozbić Truk.
Całością sił na tym kierunku – 5 Flotą, w której skład wchodził Task Force 58 – dowodził admirał Raymond Spruance, ale w kwietniowej operacji kierownictwo taktyczne spoczywało w rękach Mitschera. Zespół liczył pięć dużych lotniskowców (m.in. USS „Lexington”, „Yorktown”, „Bunker Hill”, „Hornet” i „Enterprise”) oraz siedem lekkich lotniskowców, a osłaniały je szybkie pancerniki, krążowniki i kilkadziesiąt niszczycieli.
Dwa dni nad laguną
Rankiem 29 kwietnia nad Truk nadleciały pierwsze fale myśliwców F6F Hellcat. Tym razem w powietrzu czekały na nich japońskie myśliwce: po lutowej klęsce Japończycy uzupełnili lotnictwo na atolu i według amerykańskich szacunków mieli tam znów ponad sto samolotów. Nad pokrywą chmur doszło do zaciętych starć. Oficjalna amerykańska historia lotnictwa morskiego opisuje, jak dwa klucze ośmiu Hellcatów z lekkiego lotniskowca USS „Langley” natknęły się na około trzydziestu japońskich myśliwców i według meldunków zestrzeliły 21 z nich bez strat własnych, a jedenaście Hellcatów z „Lexingtona” zestrzeliło 9 z kilkunastu przeciwników, tracąc jedną maszynę. Według raportu admirała Ernesta Kinga dla sekretarza marynarki japoński opór w powietrzu został złamany do godziny dziesiątej rano 29 kwietnia. Próba ataku japońskich samolotów na same lotniskowce tego samego dnia zakończyła się ich zestrzeleniem, zanim zdołały wyrządzić szkody.
Od tej chwili naloty przebiegały według wypracowanego już schematu: kolejne fale bombowców nurkujących i samolotów torpedowo-bombowych TBF Avenger atakowały lotniska, hangary, składy paliwa i amunicji, warsztaty, koszary i stanowiska artylerii przeciwlotniczej na wyspach laguny. W lagunie, która w lutym roiła się od statków, piloci znaleźli tylko kilka mniejszych jednostek; Japończycy nie odważyli się już utrzymywać tam floty. Według raportu Kinga w ciągu dwóch dni lotniskowce wykonały ponad 2200 lotów bojowych i zrzuciły około 740 ton bomb. Artyleria przeciwlotnicza Truku pozostała jednak silna i celna, a straty amerykańskie okazały się podobne do lutowych.
Bilans i ratowanie lotników
Raport Kinga podaje, że Amerykanie stracili w walce 27 samolotów, a zniszczyli 63 samoloty japońskie w powietrzu i co najmniej 60 na ziemi. Są to liczby z meldunków amerykańskich, a piloci obu stron w całej wojnie zawyżali sukcesy; nie ulega jednak wątpliwości, że lotnictwo na Truku zostało ponownie rozbite i że przez kolejne miesiące nie mogło już zagrozić amerykańskim operacjom. Do strat bojowych doszły samoloty utracone w wypadkach przy startach i lądowaniach na pokładach.
Drugi nalot na Truk zapisał się w historii amerykańskiej marynarki przede wszystkim akcją ratowania zestrzelonych lotników. W pobliżu atolu czuwał okręt podwodny USS „Tang” komandora podporucznika Richarda O’Kane’a, wyznaczony do pełnienia „dyżuru ratowniczego”. Przez cały czas nalotu i jeszcze dzień po nim, często w zasięgu japońskich baterii nadbrzeżnych, wyławiał z morza załogi zestrzelonych samolotów, które zdołały wodować lub wyskoczyć na spadochronach. Pomagały mu wodnosamoloty OS2U Kingfisher z pancerników. Jeden z nich, z USS „North Carolina”, pilotowany przez porucznika Johna Burnsa, wodował w pobliżu rafy, zabrał kilku rozbitków z pontonów, a gdy przeciążona maszyna nie mogła już wystartować, kołował z ludźmi siedzącymi na skrzydłach do okrętu podwodnego. Łącznie „Tang” uratował 22 lotników i zawiózł ich do Pearl Harbor. Okręty podwodne pełniły takie dyżury już wcześniej, ale tak udana akcja umocniła tę praktykę: przy kolejnych wielkich nalotach na Pacyfiku w pobliżu celu niemal zawsze czekały okręty i wodnosamoloty ratownicze, a świadomość, że zestrzelony lotnik ma szansę na ratunek, podnosiła morale załóg.
Nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Część lotników zestrzelonych nad Trukiem w 1944 roku dostała się do niewoli, a niektórzy z nich jej nie przeżyli. Po wojnie amerykański trybunał wojskowy na Guam skazał wiceadmirała Harę i innych oficerów z Truku za to, że dopuścili do egzekucji jeńców – lotników amerykańskiej marynarki.
Satawan i Ponape
Nalot na Truk nie zakończył operacji. 30 kwietnia grupa krążowników ciężkich z eskortą niszczycieli, osłaniana przez samoloty z grupy lotniskowców kontradmirała Josepha Clarka (ta sama grupa osłaniała następnego dnia ostrzał Ponape), przez ponad dwie godziny ostrzeliwała Satawan – atol w archipelagu Mortlock, około 250 kilometrów na południowy wschód od Truku, gdzie Japończycy budowali lotnisko. Raport Kinga przyznaje, że tamtejsze instalacje miały niewielkie znaczenie, a ostrzał miał głównie utrudnić rozbudowę bazy i dać załogom okrętów praktykę przed spodziewanymi wielkimi desantami. 1 maja szybkie pancerniki wiceadmirała Willisa Lee z niszczycielami, wracając spod Truku, przez 80 minut ostrzeliwały Ponape, największą wyspę wschodnich Karolinów, z lotniskiem i bazą wodnosamolotów. Odpowiedział im tylko ogień przeciwlotniczy. Był to ostatni akt kwietniowej wyprawy; zespół zawinął potem do swoich baz na Wyspach Marshalla, by przygotować się do operacji przeciw Marianom.
Pomiędzy wielkimi rajdami lotniskowców Truk, Ponape i Satawan regularnie bombardowały czterosilnikowe Liberatory – samoloty armii z 13 Armii Lotniczej, działające z baz na południu, oraz samoloty marynarki i 7 Armii Lotniczej z nowo zdobytych Wysp Marshalla, m.in. z Kwajalein i Eniwetoku. Po zajęciu Wysp Admiralicji w marcu 1944 roku bombowce z tamtejszych lotnisk również mogły sięgać Karolinów. Ich częste naloty uniemożliwiały Japończykom naprawę zniszczeń.
Miejsce w wojnie
Drugi nalot na Truk był – jak ujęła to oficjalna amerykańska historia lotnictwa morskiego – uderzeniem „antyklimaktycznym”: twierdza, która jeszcze pół roku wcześniej uchodziła za japoński „Gibraltar Pacyfiku”, nie była już w stanie poważnie zagrozić amerykańskiej flocie. Operacja potwierdziła słuszność decyzji o ominięciu Truku. Zamiast kosztownego desantu na silnie bronione wyspy laguny wystarczyło co jakiś czas rozbijać odbudowywane lotnictwo, a resztę zostawić bombowcom lądowym i blokadzie. Dla Mitschera i jego załóg była to zarazem ostatnia wielka próba przed decydującą kampanią: kwietniowa wyprawa była ostatnim nalotem wszystkich sił Task Force 58 przed inwazją na Mariany.
Na zachodzie ofensywa MacArthura, która dzięki Hollandii przeskoczyła kilkaset kilometrów wybrzeża Nowej Gwinei, mogła iść dalej bez obawy o uderzenie z Karolinów. W centrum Pacyfiku droga na Mariany, które amerykańskie lotniskowce rozpoznały i zaatakowały po raz pierwszy w lutym, stała otworem. W maju 1944 roku jedna grupa lotniskowców zaatakowała jeszcze wyspy Marcus i Wake, a 15 czerwca piechota morska wylądowała na Saipanie, co sprowokowało japońską flotę do bitwy na Morzu Filipińskim (19–20 czerwca), zakończonej klęską japońskiego lotnictwa pokładowego. W tych samych tygodniach po drugiej stronie świata alianci kończyli przygotowania do inwazji w Normandii.
Truk pozostał w rękach japońskich do końca wojny, ale tylko jako odcięty garnizon. Po utracie Marianów i Palau dostawy niemal ustały; żołnierze i marynarze uprawiali warzywa na wyspach laguny, cierpieli z powodu niedożywienia i chorób, a od czasu do czasu znosili kolejne naloty – amerykańskich bombowców, w tym pierwszych B-29, a w czerwcu 1945 roku także brytyjskich lotniskowców i krążowników, ćwiczących przed planowanymi działaniami u wybrzeży Japonii. Garnizon, liczący wówczas około 24 tysięcy ludzi, skapitulował 2 września 1945 roku na pokładzie amerykańskiego krążownika USS „Portland”, tego samego dnia, w którym w Zatoce Tokijskiej podpisano akt kapitulacji Japonii.
W tym samym czasie
(02)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 27 kwietnia 1944 · Front zachodniTragedia pod Slapton Sands27 kwietnia 1944 Amerykanie ćwiczyli w Devon desant na Normandię. Nocą niemieckie kutry storpedowały konwój T-4 – zginęło co najmniej 749 żołnierzy.
- 25 kwietnia 1944 · Front zachodniPatton w Knutsford25 kwietnia 1944 gen. Patton w klubie powitalnym w Knutsford mówił, że świat będą rządzić Brytyjczycy i Amerykanie. Omal nie stracił dowództwa.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 12 czerwca 1944 · PacyfikUderzenia na Mariany11–14 czerwca 1944 lotniskowce Mitschera i pancerniki zaatakowały Saipan, Tinian i Guam przed desantem. Admirał Toyoda zaczął szykować flotę do bitwy.
- 15 czerwca 1944 · PacyfikLądowanie na Saipanie15 czerwca 1944 dwie dywizje piechoty morskiej USA wylądowały na Saipanie. Wieczorem amerykańskie okręty podwodne wykryły japońską flotę płynącą ku Marianom.
- 23 lutego 1944 · PacyfikPierwszy nalot na Mariany23 lutego 1944 samoloty sześciu lotniskowców Mitschera zaatakowały Saipan, Tinian, Rotę i Guam, niszcząc japońskie lotnictwo i fotografując wyspy.
- 18 lutego 1944 · PacyfikOperacja „Hailstone” – nalot na Truk17–18 lutego 1944 lotniskowce Mitschera rozbiły bazę Truk, niszcząc dziesiątki statków i ponad 250 samolotów. Flota japońska zdążyła odejść, a Truk ominięto.