TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

HMAS Sydney i Kormoran

Kategoria:
Działania zbrojne
Data:
19 listopada 1941
Autor:
Łukasz
Tagi:
Australia, Kriegsmarine, Royal Navy

Po południu 19 listopada 1941 roku na Oceanie Indyjskim, około 200 kilometrów na zachód od wyspy Dirk Hartog i Zatoki Rekina, australijski krążownik lekki HMAS „Sydney” zatrzymał do kontroli statek, który podawał się za holenderski frachtowiec „Straat Malakka”. W rzeczywistości był to niemiecki krążownik pomocniczy „Kormoran”, od jedenastu miesięcy polujący na aliancką żeglugę. Gdy krążownik podszedł na odległość niewiele ponad kilometra, rajder zrzucił maskowanie i otworzył ogień. Półgodzinna walka zakończyła się zagładą obu okrętów. „Kormoran” trzeba było opuścić i zatopić, a większość jego załogi dotarła do brzegu lub została wyłowiona. „Sydney”, płonący, odpłynął w mrok i zatonął w nocy. Z jego załogi nie ocalał nikt.

Często spotyka się liczbę 648 zabitych na „Sydneyu”. Według Australian War Memorial i obu późniejszych dochodzeń państwowych załoga liczyła w chwili walki 645 osób: 41 oficerów, 594 marynarzy, sześciu lotników RAAF obsługujących samolot pokładowy i czterech cywilnych pracowników kantyny. Była to największa pojedyncza strata w dziejach Royal Australian Navy i największy aliancki okręt drugiej wojny światowej, który zatonął z całą załogą.

Rajder „Kormoran”

„Kormoran” był największym i najnowszym z dziewięciu niemieckich krążowników pomocniczych, które Kriegsmarine wysłała na oceany w latach 1940–1941. Zbudowano go w kilońskiej stoczni Germaniawerft jako motorowiec „Steiermark” dla linii HAPAG, przeznaczony do żeglugi do Azji Wschodniej. Po wybuchu wojny zarekwirowała go marynarka, nadała mu oznaczenie „Schiff 41” i w 1940 roku przebudowała na rajdera. Brytyjczycy, którzy długo nie wiedzieli, z jakim okrętem mają do czynienia, nazywali go „Raider G”. Statek o pojemności 8736 BRT, z napędem spalinowo-elektrycznym, rozwijał około 18 węzłów. Ukryto na nim sześć dział kal. 150 mm (dawnych, jeszcze z pierwszej wojny światowej) za odchylanymi płytami burt i ścianami ładowni, dwa działka przeciwpancerne kal. 37 mm i pięć działek przeciwlotniczych kal. 20 mm na hydraulicznych podnośnikach, sześć wyrzutni torped, dwa wodnosamoloty Arado Ar 196 i kilkaset min morskich. Stawiać je miała mała łódź motorowa przewożona w ładowni.

Dowódcą został komandor podporucznik Theodor Detmers, 37-letni oficer, dotąd dowódca niszczyciela „Hermann Schoemann” w kampanii norweskiej — najmłodszy z niemieckich dowódców rajderów. „Kormoran” wyszedł z Gotenhafen (Gdyni) 3 grudnia 1940 roku, w sztormie przemknął niezauważony przez Cieśninę Duńską i 13 grudnia wyszedł na Atlantyk. Okręty tego rodzaju były jednym z narzędzi wojny z żeglugą, którą wielki admirał Erich Raeder prowadził obok wypadów ciężkich okrętów i kampanii U-Bootów w bitwie o Atlantyk. Rajder miał unikać okrętów wojennych, zaskakiwać samotne statki, zagłuszać ich wezwania pomocy i znikać przed pościgiem.

Na Atlantyku „Kormoran” zatopił od stycznia do kwietnia 1941 roku siedem statków, w tym brytyjskie zbiornikowce „British Union” i „Agnita”, chłodniowiec „Afric Star” i frachtowiec „Eurylochus” z samolotami dla Afryki Zachodniej, a kanadyjski zbiornikowiec „Canadolite” wysłał z załogą pryzową do Bordeaux. Zaopatrywał też okręty podwodne i spotykał się na oceanie ze statkami zaopatrzeniowymi, z krążownikiem ciężkim „Admiral Scheer” i z innymi rajderami, „Pinguinem” i „Atlantisem”. Pod koniec kwietnia przeszedł na Ocean Indyjski, gdzie zdobyczy było znacznie mniej: w czerwcu zniszczył jugosłowiański „Velebit” i australijski „Mareeba”, a we wrześniu grecki „Stamatios G. Embiricos”. Łącznie, według niemieckich i brytyjskich zestawień, zatopił dziesięć statków i jeden zdobył, w sumie około 68 tysięcy BRT. Dwa razy odstąpił od stawiania min u wybrzeży Indii, bo w pobliżu pojawiały się okręty brytyjskie.

Od lipca 1941 roku rajder udawał „Straat Malakkę”, prawdziwy holenderski frachtowiec. Statki holenderskie, pływające między Holenderskimi Indiami Wschodnimi, Azją i Australią, były na tych wodach zwykłym widokiem. W październiku „Kormoran” przyjął na oceanie zaopatrzenie ze statku „Kulmerland”, który przypłynął z Japonii — Niemcy nadal korzystali z japońskich portów, a ich statki zaopatrzeniowe wychodziły z nich na spotkania z rajderami. Detmers zamierzał teraz zaminować podejścia do Fremantle i przylądka Leeuwin, ale gdy nasłuch wykrył w tym rejonie australijski krążownik ciężki „Canberra”, postanowił popłynąć dalej na północ i zbadać okolice Zatoki Rekina. Awansowany tymczasem na komandora porucznika, 19 listopada prowadził tam swój okręt wzdłuż wybrzeża z prędkością 11 węzłów.

„Sydney” w drodze do domu

„Sydney” był krążownikiem lekkim zmodyfikowanego typu Leander, uzbrojonym w osiem dział kal. 152 mm w czterech wieżach, cztery działa przeciwlotnicze kal. 102 mm, osiem wyrzutni torped i wodnosamolot Supermarine Walrus. Był najsławniejszym okrętem australijskiej marynarki: w lipcu 1940 roku zatopił koło przylądka Spada włoski krążownik „Bartolomeo Colleoni”, a po ośmiu miesiącach walk we flocie śródziemnomorskiej adm. Andrew Cunninghama wrócił w lutym 1941 roku do Australii jako bohater. Przydzielono go do Fremantle, skąd eskortował konwoje i patrolował wody, na których od 1940 roku działały niemieckie rajdery. W maju 1941 roku dowództwo po kmdr. Johnie Collinsie objął kmdr Joseph Burnett, jeden z pierwszych absolwentów australijskiej szkoły morskiej, artylerzysta, do niedawna zastępca szefa sztabu marynarki. Był to jego pierwszy samodzielny okręt.

W listopadzie „Sydney” odprowadził transportowiec „Zealandia” z żołnierzami australijskiej 8 Dywizji płynącymi do Singapuru i 17 listopada w Cieśninie Sundajskiej przekazał go brytyjskiemu krążownikowi „Durban”. Potem zawrócił do Fremantle, gdzie miał wejść późnym wieczorem 20 listopada.

Spotkanie

Według relacji Niemców o 15:55 czasu okrętowego obserwatorzy „Kormorana” dostrzegli na horyzoncie maszt okrętu wojennego. Detmers ogłosił alarm i skręcił na zachód, pod słońce, z największą prędkością, jaką mógł rozwinąć — jeden z silników akurat zawodził. „Sydney” zauważył statek w tym samym czasie i ruszył za nim z prędkością 25 węzłów. Przez ponad godzinę trwała wymiana sygnałów. Krążownik wzywał statek do podania znaków rozpoznawczych. Niemcy odpowiadali z ociąganiem, w końcu podnieśli sygnał wywoławczy „Straat Malakki” i holenderską banderę handlową. Na pytanie o cel podróży odpowiedzieli: „Batawia”. Około 17:00 Detmers kazał nadać sygnał alarmowy, jaki wysyłał statek handlowy zagrożony przez rajdera, z nazwą „Straat Malakka”. Wiadomość odebrały w urywkach tylko holownik i stacja brzegowa w Geraldton, która nie przypisała jej wagi.

Tymczasem „Sydney” zbliżył się i ustawił równolegle do prawej burty rajdera, w odległości około 1300 metrów. Jego działa główne i wyrzutnie torped były wycelowane w statek, a na katapulcie przygotowywano do startu wodnosamolot, którego ostatecznie nie wysłano. Według Detmersa obsługi dział przeciwlotniczych nie było na stanowiskach, a część marynarzy stała na pokładzie, przyglądając się statkowi. Burnett zasygnalizował dwie litery ze środka tajnego znaku rozpoznawczego, przydzielonego przez aliantów prawdziwej „Straat Malakce” — statek powinien był odpowiedzieć literami zewnętrznymi. Niemcy nie znali tego kodu i milczeli. Około 17:30 krążownik nadał otwartym tekstem: „Podajcie swój tajny znak”.

Pół godziny walki

Detmers uznał, że gra się skończyła. Kazał zastąpić banderę holenderską banderą wojenną Kriegsmarine, zrzucić maskowanie i otworzyć ogień. Obie strony strzeliły niemal jednocześnie. Pierwsza salwa „Sydneya” według większości relacji przeszła nad rajderem. Pierwsza salwa „Kormorana” była niecelna, ale już następne trafiały: pociski kal. 150 mm zniszczyły mostek, stanowisko kierowania ogniem i radiostację krążownika, kolejne salwy wyłączyły obie przednie wieże, zanim zdołały oddać drugi strzał, a inne trafiły w okręt w pobliżu maszynowni i w stojący na katapulcie samolot. Z tak małej odległości działka przeciwlotnicze i przeciwpancerne rajdera omiatały pokład krążownika i nie pozwoliły obsadzić jego dział przeciwlotniczych. Jedna z dwóch torped wystrzelonych w pierwszej chwili walki trafiła „Sydneya” przed wieżą A, w najsłabsze miejsce kadłuba. Dziób okrętu zaczął się zanurzać.

Krążownik odpowiadał już tylko z tylnych wież. Kilka pocisków z wieży X trafiło „Kormorana” w maszynownię i zbiornik paliwa, wywołując pożar, którego nie dało się opanować, bo zniszczony został system gaśniczy. „Sydney” skręcił ostro w lewo i przeszedł za rufą rajdera — Niemcy sądzili, że chce ich staranować — a około 17:45 wystrzelił torpedy, które minęły cel. Wkrótce potem silniki „Kormorana” stanęły. Unieruchomiony rajder strzelał jeszcze do oddalającego się krążownika, aż odległość urosła do około sześciu kilometrów. Ostatnią torpedę, niecelną, wystrzelił około 18:00. Według relacji niemieckich walka trwała około pół godziny, a w jej końcu oba okręty, oddalone od siebie o mniej więcej dziesięć kilometrów, płonęły.

„Sydney” odpływał powoli na południowy wschód, w dymie i płomieniach. Niemcy widzieli łunę nad horyzontem do około 22:00, niektórzy jeszcze do północy. Potem zniknęła. Kiedy po latach odnaleziono wrak, okazało się, że krążownik utrzymywał się na wodzie jeszcze kilka godzin, aż oderwał się od niego zniszczony torpedą dziób. Reszta okrętu zatonęła wkrótce potem, prawdopodobnie w ciągu kilku minut.

Na „Kormoranie” ogień zbliżał się do komory, w której leżały miny. O 18:25 Detmers wydał rozkaz opuszczenia okrętu. Łodzie i tratwy spuszczano do 21:00. Przewrócenie się przeładowanej gumowej tratwy z kilkudziesięcioma, w większości rannymi marynarzami pochłonęło najwięcej ofiar. Około północy ostatni ludzie zeszli z pokładu, odpalono ładunki wybuchowe, a pół godziny później eksplodowała komora min i rajder poszedł na dno. Z 399 osób na pokładzie — wśród nich czterech Chińczyków, marynarzy z zatopionego statku, zatrudnionych w pralni — przeżyło 318. Zginęło ponad osiemdziesiąt (zestawienia różnią się o jedną osobę), w tym jeden z Chińczyków.

Poszukiwania

Gdy „Sydney” nie wszedł do Fremantle, przez pierwsze dni nikt się nie niepokoił: okręty zachowywały ciszę radiową, a spóźnienie mogło mieć wiele zwykłych przyczyn. Dopiero 23 listopada stacje brzegowe zaczęły wzywać krążownik do zgłoszenia się. Tego samego dnia transportowiec „Aquitania” podjął tratwę z 26 Niemcami, ale w obawie przed rajderem do 26 listopada zachował milczenie. 24 listopada brytyjski zbiornikowiec „Trocas” zameldował o uratowaniu niemieckich marynarzy z „Kormorana”, który stoczył bój z nieznanym okrętem — w Melbourne zrozumiano, że chodzi o „Sydneya”. Do poszukiwań skierowano samoloty z bazy Pearce i z Carnarvon, okręty pomocnicze z Fremantle i statki handlowe płynące w pobliżu. Dwie niemieckie łodzie dobiły same do brzegu na terenie ogromnej farmy owczej Quobba na północ od Carnarvon. Pozostałych rozbitków, w tym Detmersa, wyłowiły do 28 listopada statki „Koolinda”, „Centaur” i pomocniczy okręt „Yandra”.

Po „Sydneyu” znaleziono jedynie kamizelkę ratunkową i uszkodzoną tratwę ratunkową typu Carley. Poszukiwania przerwano 29 listopada. 30 listopada premier John Curtin, szef rządu od początku października, ogłosił utratę okrętu. Prasa mogła opublikować komunikat, ale stacje radiowe miały odczekać 48 godzin, by nie ostrzec innych niemieckich okrętów w tym rejonie.

Dlaczego „Sydney” podszedł tak blisko?

Klęska nowoczesnego krążownika w walce z przebudowanym statkiem handlowym od początku wydawała się w Australii niepojęta. Na papierze „Sydney” miał przewagę: lepsze działa, większy zasięg i prędkość oraz pancerz. Tracił ją jednak całkowicie, podchodząc na odległość nieco ponad kilometra. Z tak bliska pociski rajdera przebijały pancerz, salwa burtowa „Kormorana” (cztery działa kal. 150 mm) niewiele ustępowała salwie krążownika, a o wyniku decydowało to, kto pierwszy strzeli celnie. Detmers był na to przygotowany, jego artylerzyści wiedzieli, w co celować. Burnett, jak się wydaje, wciąż sądził, że ma przed sobą statek handlowy.

Ponieważ nikt z „Sydneya” nie przeżył, motywy Burnetta pozostają przedmiotem domysłów. Część historyków, m.in. Wesley Olson, sądzi, że komandor nabrał podejrzeń i chciał podejść blisko, by zajrzeć w szczegóły statku i ewentualnie wysłać grupę abordażową. Admiralicja zalecała bowiem zdobywanie niemieckich statków zaopatrzeniowych, a nie ich niszczenie, bo każdy statek był na wagę złota. W marcu 1941 roku „Canberra”, ostrzeliwując z daleka niemiecki statek zaopatrzeniowy „Coburg” i zdobyty przez Niemców zbiornikowiec „Ketty Brovig”, zużyła ponad dwieście pocisków, a obie jednostki zatopiły się same — Burnett, wówczas w sztabie marynarki, znał wnioski z tego starcia. Dochodzenie z 2009 roku uznało z kolei, że krążownik postępował według procedury dla statku „niewinnego”, nie „podejrzanego”: w drugim przypadku powinien był zatrzymać go z odległości kilkunastu kilometrów, grożąc ogniem. Raport przyjął też, że „Sydney” prawdopodobnie nie był w pełnej gotowości bojowej.

Spory i teorie

Brak australijskich świadków sprawił, że przez dziesięciolecia jedynym źródłem wiedzy o walce były relacje Niemców. Przesłuchujący ich w 1941 roku oficerowie uznali je za w zasadzie prawdziwe: grupy rozbitków przesłuchiwane osobno, w tym ci podjęci przez „Aquitanię”, opowiadały tę samą historię. Mimo to od pierwszych dni krążyły pogłoski, a w 1981 roku książka Michaela Montgomery’ego „Who Sank the Sydney?” rozpętała długi spór. Twierdzono, że „Kormoran” otworzył ogień pod obcą banderą albo zwabił krążownik fałszywą flagą kapitulacji, że w walce uczestniczył japoński okręt podwodny, że rozbitków z „Sydneya” wymordowano, by ukryć udział Japończyków, a władze w Canberze i Londynie zataiły prawdę.

Żadna z tych tez nie znalazła potwierdzenia. Parlamentarna komisja, która badała sprawę w latach 1997–1999, nie znalazła dowodów na żadną z nich, ale jej raport nie zakończył sporu. Rozstrzygnęło go dopiero odnalezienie wraków. Dochodzenie prowadzone przez Terence’a Cole’a w latach 2008–2009 stwierdziło, że „Kormoran” podniósł banderę wojenną przed pierwszym strzałem, że w pobliżu nie było żadnego japońskiego okrętu podwodnego — położenie wszystkich ówczesnych japońskich okrętów podwodnych jest znane, większość przygotowywała się do wojny na wodach japońskich — i że krążownik nie nadał żadnego sygnału przed walką, w jej trakcie ani po niej. Za postawienie okrętu w niebezpiecznym położeniu raport obarczył odpowiedzialnością Burnetta, nie uznając tego jednak za zaniedbanie. Odłamki w tratwie Carleya okazały się fragmentami niemieckich pocisków artyleryjskich, nie kul karabinowych. Według analiz uszkodzeń wraku większość załogi zginęła prawdopodobnie już w walce i w pożarach, a ci, którzy przeżyli, mieli niewielkie szanse: prawie wszystkie łodzie krążownika zostały zniszczone, a kamizelki i tratwy Carleya nie pozwalały przetrwać długo na otwartym oceanie.

Wraki i ostatni marynarz

Wraków przez dziesięciolecia szukano bezskutecznie. W 2008 roku ekspedycja Finding Sydney Foundation, kierowana przez amerykańskiego badacza Davida Mearnsa, który zaufał niemieckim relacjom i obliczył miejsce zatonięcia rajdera na podstawie dryfu jego łodzi, odnalazła 12 marca wrak „Kormorana”, rozerwany wybuchem min na dwie części, na głębokości około 2560 metrów. Kilka dni później znaleziono „Sydneya”, leżącego na głębokości około 2470 metrów, około 21 kilometrów na południowy wschód od rajdera, z oderwanym dziobem. Oba odkrycia ogłosił w ciągu kilku dni premier Kevin Rudd. Uszkodzenia wraku krążownika odpowiadały opisom niemieckich rozbitków. Oba miejsca są chronione jako groby wojenne i pomniki narodowe.

W lutym 1942 roku na Wyspę Bożego Narodzenia na Oceanie Indyjskim morze wyrzuciło tratwę Carleya z ciałem marynarza w kombinezonie roboczym. Pochowano go w bezimiennym grobie, bo wyspie groziła już inwazja japońska. Grób odnaleziono w 2006 roku, a w 2021 roku, dzięki badaniom DNA, zidentyfikowano zmarłego jako 21-letniego marynarza „Sydneya”, Thomasa Welsby’ego Clarka — jedynego członka załogi, którego szczątki odzyskano.

Jeńcy

Niemieccy rozbitkowie trafili do obozów jenieckich w stanie Wiktoria — marynarze do obozu pod Murchison, oficerowie do posiadłości Dhurringile. Detmers, któremu w grudniu 1941 roku przyznano Krzyż Rycerski Krzyża Żelaznego, w styczniu 1945 roku uciekł z dwudziestoma innymi oficerami tunelem, ale po kilku dniach został schwytany. Wkrótce potem przeszedł udar. Jeńcy wrócili do Niemiec dopiero w 1947 roku. W 1959 roku Detmers opublikował wspomnienia o rejsie „Kormorana”.

Miejsce w wojnie

Walka u brzegów Australii Zachodniej była jedynym w drugiej wojnie światowej przypadkiem zniszczenia krążownika przez niemieckiego rajdera pomocniczego. Dla Kriegsmarine był to zarazem łabędzi śpiew wojny krążowników pomocniczych na oceanach. Po zatopieniu „Bismarcka” w maju 1941 roku Brytyjczycy, korzystając z rozszyfrowanej niemieckiej łączności, wyłapali większość statków zaopatrzeniowych, bez których rajdery nie mogły działać. 22 listopada 1941 roku, trzy dni po walce „Sydneya” z „Kormoranem”, brytyjski krążownik „Devonshire” zatopił na południowym Atlantyku „Atlantisa”, najskuteczniejszego z rajderów. W 1942 roku na oceany wyszło jeszcze tylko kilka takich okrętów.

Dla Australii strata była ciosem tym cięższym, że przyszła w chwili, gdy wojna zbliżała się do jej granic. W ostatnich tygodniach listopada świat obserwował walki na Morzu Śródziemnym, gdzie Brytyjczycy stracili lotniskowiec „Ark Royal”, a potem pancernik „Barham”, a 27 listopada u wybrzeży Libii zatonął od torpedy U-Boota australijski slup „Parramatta”. Japonia, której konferencja cesarska z 5 listopada postanowiła rozpocząć wojnę, jeśli rokowania z Waszyngtonem zawiodą, uderzyła na Pearl Harbor i Malaje niespełna trzy tygodnie po walce „Sydneya”. Załoga krążownika stanowiła ponad jedną trzecią wszystkich marynarzy Royal Australian Navy poległych w tej wojnie. W latach następnych Australia musiała stawić czoło Japonii z marynarką osłabioną utratą swojego najsłynniejszego okrętu, a pytanie, jak mógł on zginąć bez śladu, nie dawało jej spokoju przez prawie siedemdziesiąt lat.

Źródła

  1. awm.gov.au · hmas sydney

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.