TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Zatopienie Yamato

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
7 kwietnia 1945
Autor:
Natalia
Bitwa:
Bitwa o Okinawę
Tagi:
Japonia, Stany Zjednoczone, US Navy, Raymond Spruance

Wczesnym popołudniem 7 kwietnia 1945 roku na Morzu Wschodniochińskim, na południowy zachód od Kiusiu, nad największym pancernikiem, jaki kiedykolwiek zbudowano, pojawiły się pierwsze fale amerykańskich samolotów pokładowych. W ciągu niespełna dwóch godzin „Yamato” – okręt o wyporności ponad 70 tysięcy ton, uzbrojony w dziewięć dział kalibru 460 mm – otrzymał kilkanaście trafień torpedami i bombami, przewrócił się na lewą burtę i eksplodował. Razem z nim poszły na dno lekki krążownik „Yahagi” i cztery z ośmiu towarzyszących im niszczycieli. Była to ostatnia duża operacja ofensywna japońskiej floty nawodnej w drugiej wojnie światowej – wyprawa, którą od początku planowano jako rejs w jedną stronę.

Kalendaria wojny zapisują pod tą datą, że „Yamato” został zatopiony na wodach na północ od Okinawy podczas ostatniej wielkiej operacji morskiej Japończyków. Ocena operacji jest trafna, położenie wymaga doprecyzowania: pancernik zatonął daleko od Okinawy – według większości opracowań około 200 kilometrów na południowy zachód od cypla Kiusiu (wrak, odnaleziony w 1985 roku, leży według części źródeł nawet 290 kilometrów od wyspy), a więc mniej więcej w jednej trzeciej drogi, blisko 400 kilometrów na północ od celu wyprawy. Zespół nie zdołał nawet zbliżyć się do Okinawy.

Ostatnie okręty Połączonej Floty

Wiosną 1945 roku Cesarska Marynarka Wojenna była cieniem floty, która w grudniu 1941 roku uderzyła na Pearl Harbor. Lotniskowce zatopiono pod Midway, na Morzu Filipińskim i w bitwie w zatoce Leyte, gdzie w październiku 1944 roku na Morzu Sibuyan amerykańskie samoloty zatopiły bliźniaczy okręt „Yamato” – „Musashi”. „Yamato”, w latach 1942–1943 okręt flagowy admirała Isoroku Yamamoto, wyszedł z Leyte uszkodzony, a jego działa główne po raz pierwszy i ostatni strzelały do okrętów nawodnych podczas starcia z amerykańskimi lotniskowcami eskortowymi pod Samar. Od tamtej pory stał w bazach Morza Wewnętrznego. Brakowało paliwa, samolotów i wyszkolonych pilotów, a flota, która nie mogła wypływać, była bezbronna nawet w porcie – 19 marca 1945 roku pancernik został lekko uszkodzony bombą podczas uderzenia lotniskowców Task Force 58 na Kure.

1 kwietnia 1945 roku Amerykanie wylądowali na Okinawie. Japońskie dowództwo zamierzało odpowiedzieć przede wszystkim z powietrza: masowymi atakami samolotów samobójczych z lotnisk na Kiusiu i Formozie, nazwanymi operacjami „Kikusui” („pływająca chryzantema”). Według powojennych relacji, gdy w marcu przedstawiano cesarzowi Hirohito plan obrony wyspy, ten miał zapytać, co zrobi marynarka i czy nie ma już okrętów. Niezależnie od tego, jaką wagę miało to pytanie, dowództwo floty potraktowało je jako zobowiązanie.

Plan Ten-ichi-gō

Plan operacji Ten-ichi-gō (często nazywanej po prostu Ten-gō) przygotował sztab dowódcy Połączonej Floty, admirała Soemu Toyody. „Yamato”, „Yahagi” i osiem niszczycieli miały przebić się do Okinawy, zaatakować flotę wspierającą desant u zachodnich wybrzeży wyspy, a następnie osadzić się na mieliźnie i walczyć jako nieruchome baterie, dopóki nie zostaną zniszczone. Ocalali marynarze mieli zejść na ląd i walczyć dalej jako piechota. Osłona lotnicza była praktycznie wykluczona. Wyprawa miała przy okazji ściągnąć na siebie amerykańskie samoloty w chwili, gdy nad flotą u brzegów Okinawy pojawią się setki kamikaze.

Dowódca 2 Floty, wiceadmirał Seiichi Itō, uważał plan za bezsensowne marnowanie ludzi i paliwa i przez kilka dni odmawiał wydania rozkazu. 5 kwietnia do bazy w Tokuyamie przyleciał szef sztabu Połączonej Floty, wiceadmirał Ryūnosuke Kusaka. Dowódcy okrętów zgodnie poparli Itō. Według relacji uczestników przełom nastąpił, gdy Kusaka oświadczył, że flota ma stać się awangardą samobójczego ataku „stu milionów” – całego narodu, od którego oczekiwano walki do końca. Itō ustąpił. Z okrętów zeszli chorzy, nowo przybyli marynarze i kilkudziesięciu kadetów akademii w Etajimie; według powojennych relacji nikt z pozostałych nie skorzystał z możliwości pozostania na lądzie.

Rozkaz przewidywał wydanie paliwa tylko na drogę w jedną stronę. Według części źródeł personel bazy w Tokuyamie po cichu zatankował okręty niemal wszystkim, co pozostało w zbiornikach, choć i tak prawdopodobnie nie wystarczyłoby to na powrót z Okinawy do Japonii. Opowieść o „paliwie na jedną drogę” należy więc do legendy wyprawy tylko w połowie – jej samobójczy charakter wynikał z planu, a nie z miary paliwa.

Wyjście w morze

Zespół wypłynął z Tokuyamy po południu 6 kwietnia 1945 roku. Oprócz „Yamato” (dowódca: komandor Kōsaku Aruga), na którym podniósł flagę Itō, i „Yahagi” pod dowództwem komandora Tameichiego Hary w skład zespołu weszły niszczyciele „Asashimo”, „Hamakaze”, „Isokaze”, „Kasumi”, „Yukikaze”, „Hatsushimo”, „Fuyutsuki” i „Suzutsuki”. Tego samego dnia Japończycy rozpoczęli pierwszą operację „Kikusui” – setki samolotów, w tym kilkaset samobójczych, uderzyły na amerykańską flotę u Okinawy.

Już wieczorem 6 kwietnia, gdy okręty przechodziły kanałem Bungo między Kiusiu a Sikoku, wykryły je dwa amerykańskie okręty podwodne, „Threadfin” i „Hackleback”. Ich meldunki dotarły do dowódcy 5 Floty, admirała Raymonda Spruance’a. O świcie 7 kwietnia zespół minął półwysep Ōsumi i skierował się najpierw na zachód, by zmylić pościg, a potem ku Okinawie. Rano zauważyły go samoloty rozpoznawcze z lotniskowców i łodzie latające, które odtąd nie traciły go z oczu.

Spruance zamierzał początkowo rozprawić się z „Yamato” w klasyczny sposób: polecił kontradmirałowi Mortonowi Deyo, dowodzącemu starszymi pancernikami ostrzeliwującymi Okinawę, przygotować się do bitwy artyleryjskiej. Wiceadmirał Marc Mitscher, dowódca szybkich lotniskowców Task Force 58, nie czekał jednak na rozstrzygnięcie i około 10.00 zaczął podrywać samoloty, a przełożonego powiadomił dopiero po starcie. Spruance zaakceptował fakt dokonany. Grupy 58.1 i 58.3 wysłały około 280 samolotów, grupa 58.4 – kolejnych 106; łącznie w ataku wzięło udział około 386 maszyn z kilkunastu lotniskowców: myśliwców Hellcat i Corsair, bombowców nurkujących Helldiver i samolotów torpedowych Avenger.

Dwie godziny

Japoński zespół nie miał żadnej osłony myśliwskiej. Pierwsza fala nadleciała około 12.30; „Yamato” otworzył ogień z dział głównych, okręty przyspieszyły i rozpoczęły uniki, a niebo wypełniło się ogniem przeciwlotniczym. Myśliwce ostrzeliwały pokłady i rakietami tłumiły stanowiska artylerii, bombowce nurkujące atakowały nadbudówki, a samoloty torpedowe szły nisko nad wodą. W pierwszej fali „Yamato” otrzymał według amerykańskich i japońskich opracowań dwie bomby i jedną torpedę; za nadbudówką wybuchł pożar, którego nie udało się już ugasić.

Niemal od razu unieruchomiona została „Yahagi”, trafiona torpedą w maszynownię. W kolejnych falach krążownik otrzymał według opracowań co najmniej sześć dalszych torped i kilkanaście bomb i zatonął około 14.05; Hara przeżył i opisał później wyprawę we wspomnieniach. Szybko zatonął „Hamakaze”, ciężko uszkodzone zostały „Isokaze” i „Kasumi”, a „Asashimo” poszedł na dno z całą załogą.

Między 13.20 a 14.15 kolejne fale skupiły się na „Yamato”. Torpedy trafiały przede wszystkim w lewą burtę – według amerykańskich relacji część eskadr celowo kierowała je w jedną stronę, by przechył narastał szybciej, niż załoga zdoła go wyrównać. Bomby zniszczyły dużą część artylerii przeciwlotniczej i stanowisk kierowania ogniem. Około 13.33, by uchronić okręt przed wywróceniem, zalano maszynownię i kotłownię prawej burty; według relacji ocalałych setki ludzi, którzy tam pracowali, utonęły bez ostrzeżenia. Przechył zmalał tylko na chwilę. Samoloty torpedowe trafiły w rufę, unieruchamiając ster. Ogólna liczba trafień nie jest pewna – według różnych źródeł „Yamato” otrzymał od dziewięciu do kilkunastu torped i od kilku do kilkunastu bomb.

Około 14.02 Itō, poinformowany, że okręt nie daje się sterować i tonie, odwołał operację i polecił ratować załogi. Sam pozostał na pancerniku, podobnie jak komandor Aruga. Rozkaz opuszczenia okrętu wydano zbyt późno: „Yamato” przewracał się już na lewą burtę, a wielu marynarzy zostało uwięzionych pod pokładami. Około 14.20 pancernik wywrócił się do góry dnem i zaczął tonąć, a o 14.23 eksplodowały – zapewne od pożarów – jego komory amunicyjne. Słup dymu w kształcie grzyba wzniósł się według relacji na kilka kilometrów i był widoczny z odległości ponad stu mil morskich, nawet z Kagoshimy na Kiusiu.

Straty

Ocalałe niszczyciele – „Fuyutsuki”, „Yukikaze” i „Hatsushimo” – wyłowiły z wody rozbitków. Z „Yamato” uratowano według różnych źródeł od 269 do około 280 ludzi; liczebność załogi podaje się na od 2750 do ponad 3300 osób, a najczęściej cytowany szacunek mówi o 3055 zabitych z 3332. Zginęli Itō i Aruga. Na „Yahagi” zginęło 446 ludzi, na niszczycielach – kilkuset dalszych. „Isokaze” i „Kasumi” zostały dobite przez własne okręty. „Suzutsuki” z urwanym dziobem doszedł do Sasebo, płynąc przez całą drogę rufą naprzód. Łączne straty japońskie szacuje się na od około 3700 do 4250 zabitych.

Amerykanie stracili według opracowań dziesięć samolotów zestrzelonych przez artylerię przeciwlotniczą i dwunastu lotników; część załóg zestrzelonych maszyn wyłowiły wodnosamoloty i okręty podwodne. Japońscy rozbitkowie relacjonowali po wojnie, że amerykańskie myśliwce ostrzeliwały ludzi w wodzie; inni wspominali, że samoloty przerwały ataki, gdy niszczyciele podjęły akcję ratowniczą. Tego samego dnia kamikaze uderzyli w amerykańskie okręty u Okinawy – trafiony został m.in. lotniskowiec „Hancock” – ale samoloty nie zdołały ochronić „Yamato”, a wyprawa nie odciągnęła od nich znaczącej części amerykańskiego lotnictwa.

Pamięć wyprawy

Jeden z ocalałych, młody oficer Mitsuru Yoshida, opisał rejs i śmierć okrętu w książce „Senkan Yamato no saigo” („Koniec pancernika Yamato”), wydanej po wojnie i uznanej w Japonii za klasykę literatury wojennej. Zawarta w niej rozmowa młodych oficerów, którzy zastanawiali się, czy ich śmierć ma jakikolwiek sens, i przyjmowali, że Japonia musi przegrać, by się odrodzić, stała się jednym z najczęściej przywoływanych świadectw ostatnich miesięcy wojny. Wrak „Yamato” odnaleziono w 1985 roku na głębokości około 340 metrów; leży w dwóch głównych częściach.

W powojennej Japonii „Yamato” stał się symbolem – zarówno dawnej potęgi technicznej, jak i daremności ofiary narzuconej przez dowództwo, które wiedziało, że wyprawa nie ma szans. Sam plan krytykowali już w 1945 roku niektórzy oficerowie marynarki, nazywając go marnotrawstwem ludzi i paliwa w imię „honoru floty”.

Znaczenie

Zatopienie „Yamato” zakończyło istnienie Cesarskiej Marynarki Wojennej jako siły zdolnej do działań na morzu. To, co pozostało – kilka uszkodzonych pancerników i lotniskowców bez samolotów w Kure i innych portach – stało unieruchomione z braku paliwa i zostało zniszczone lub ciężko uszkodzone przez amerykańskie naloty lotniskowców w lipcu 1945 roku. Odtąd jedyną bronią, jaką Japonia mogła rzucić przeciwko flocie u Okinawy, były samoloty kamikaze, łodzie motorowe wypełnione materiałami wybuchowymi i miniaturowe okręty samobójcze.

Bitwa przypieczętowała też spór, który przez całą wojnę dzielił marynarki świata: czy pancernik może przetrwać na morzu bez osłony lotniczej. Odpowiedź dały już zatopienie brytyjskich okrętów „Prince of Wales” i „Repulse” u wybrzeży Malajów w grudniu 1941 roku oraz los „Musashi” w październiku 1944 roku; 7 kwietnia 1945 roku największy okręt liniowy świata, przygotowany do walki i świadomy zagrożenia, został zatopiony przez samoloty pokładowe w niecałe dwie godziny, kosztem życia dwunastu amerykańskich lotników. Era pancernika jako głównej siły floty skończyła się definitywnie.

Wyprawa pokazała wreszcie, do czego gotowe było japońskie dowództwo w obliczu nadchodzącej inwazji na wyspy macierzyste. Logika „samobójczego ataku stu milionów”, w której imię wysłano „Yamato”, miała obowiązywać także w planach obrony Kiusiu i Honsiu. Amerykańscy planiści, liczący straty poniesione pod Okinawą, brali ją pod uwagę, gdy latem 1945 roku zastanawiali się nad ceną inwazji na Japonię.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.