Mussolini postanawia zaatakować Grecję
- Kategoria:
- Polityka
- Data:
- 15 października 1940
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Włochy, Grecja, Benito Mussolini, Pietro Badoglio
15 października 1940 roku przed południem w swoim gabinecie w rzymskim Pałacu Weneckim (Palazzo Venezia) Benito Mussolini zebrał sześciu ludzi: ministra spraw zagranicznych Galeazza Ciana, szefa Sztabu Generalnego marszałka Pietra Badoglia, podsekretarza stanu w ministerstwie wojny gen. Ubalda Soddu, zastępcę szefa sztabu armii gen. Maria Roattę, namiestnika króla w Albanii Francesca Jacomoniego i dowódcę wojsk włoskich w Albanii gen. Sebastiana Viscontiego Prascę. Protokół, spisany przez ppłk. Trombettiego, zaczyna się od słów duce: „Celem tego zebrania jest określenie sposobu przeprowadzenia akcji, którą postanowiłem rozpocząć przeciwko Grecji”. Narada skończyła się o 12.30. Jej owocem był plan, który Mussolini podsumował jednym zdaniem: „ofensywa w Epirze, obserwacja i nacisk na Saloniki, a w drugiej fazie marsz na Ateny”.
Chronologie wojny podają często, że tego dnia Mussolini i jego najbliżsi doradcy „postanowili” zaatakować Grecję. W istocie decyzja zapadła kilka dni wcześniej i to w pojedynkę: 12 października duce oznajmił ją Cianowi, 13 października przekazał ją Badogliowi, a 14 października wyznaczył datę. Narada 15 października nie rozstrzygała, czy uderzyć, tylko jak to zrobić. Nikt z obecnych nie zażądał, by z ataku zrezygnować.
Odpowiedź na fakt dokonany
Bezpośrednim impulsem była Rumunia. Na początku października zaczęły do niej przybywać oddziały niemieckiej misji wojskowej, która oficjalnie miała szkolić armię generała Iona Antonescu i chronić pola naftowe Ploeszti: pierwsze transporty ruszyły 8 października, a pierwsi żołnierze dotarli do kraju około 10–12 października. Jeszcze 4 października Mussolini i Adolf Hitler spotkali się na przełęczy Brenner, ale Hitler nie powiedział sojusznikowi ani słowa o wkraczaniu do Rumunii, którą Rzym po drugim arbitrażu wiedeńskim uważał za obszar wspólnych gwarancji obu państw. Już 8 października rozgniewany Mussolini zadzwonił do Ciana i kazał mu skłonić Bukareszt, by poprosił także o wojska włoskie. Rumuni nie poprosili.
12 października duce wrócił do Rzymu. Ciano zapisał tego dnia w dzienniku jego słowa: „Hitler zawsze stawia mnie przed faktem dokonanym. Tym razem odpłacę mu tą samą monetą. Dowie się z gazet, że zająłem Grecję. W ten sposób równowaga zostanie przywrócona”. Na pytanie, czy rozmawiał już z Badogliem, odpowiedział, że jeszcze nie, „ale złożę dymisję jako Włoch, jeśli ktoś będzie miał coś przeciwko temu, żebyśmy bili się z Grekami”. Ciano dodał od siebie, że jego zdaniem operacja będzie „pożyteczna i łatwa”.
Rumunia była jednak tylko kroplą, która przepełniła czarę. Mussolini od czerwca prowadził „wojnę równoległą”: chciał zdobywać dla Włoch łupy na Morzu Śródziemnym i na Bałkanach własnymi siłami, nie jako pomocnik Niemiec. Tymczasem we Francji to Niemcy zebrali owoce zwycięstwa, nad Anglią Luftwaffe walczyła sama, a w Afryce marszałek Rodolfo Graziani, który we wrześniu zatrzymał się w Sidi Barrani, odpowiadał na rozkazy dalszego natarcia kolejnymi prośbami o zwłokę. 16 października przysłał raport, z którego wynikało, że do wznowienia marszu na Egipt potrzebuje jeszcze co najmniej dwóch miesięcy. Szybkie zwycięstwo nad Grecją miało dać Włochom sukces, którego nie przynosiła pustynia, i pokazać Berlinowi, że Rzym też potrafi działać na własną rękę.
Plan odłożony na półkę
Grecja nie była nowym celem. Ciano od podboju Albanii w kwietniu 1939 roku traktował ten kraj jak własne lenno i widział w Grecji naturalny kierunek dalszej ekspansji, a Mussolini od incydentu na Korfu w 1923 roku miał z Grekami „rachunki do wyrównania”. Latem 1940 roku sztab generalny przygotował plan „Emergenza G” (lub „Esigenza G”): opracowany na podstawie studium gen. Carla Geloso, przewidywał zajęcie Epiru aż po zatokę Arta oraz Wysp Jońskich siłami ośmiu–jedenastu dywizji. Zakładał jednak, że zarazem uderzy na Grecję Bułgaria albo że Ateny pogodzą się z okupacją bez walki.
W sierpniu Ciano i Jacomoni rozpętali w prasie włoskiej i albańskiej kampanię przeciw Grecji. Jej pretekstem była śmierć Dauta Hodży, przywódcy zbrojnej bandy z Czamerii, którego przedstawiano jako albańskiego patriotę zamordowanego przez greckich agentów, choć zginął w porachunkach między bandami. 12 sierpnia Mussolini przyjął Jacomoniego i Viscontiego Prascę; obaj zapewniali, że akcja jest możliwa, a nawet łatwa, pod warunkiem że zacznie się od razu. Trzy dni później włoski okręt podwodny zatopił krążownik „Elli” na redzie Tinos. Wtedy jednak Berlin dał do zrozumienia, że nie życzy sobie zamieszania na Bałkanach, skąd Rzesza czerpała ropę i zboże, i 22 sierpnia Mussolini odłożył uderzenie na Grecję do końca września. Potem uwagę pochłonęła ofensywa w Egipcie i przygotowania do ataku na Jugosławię (również wstrzymanego na żądanie Niemców).
Na początku października wszystko wskazywało, że wojny na Bałkanach w tym roku nie będzie. 2 października Mussolini uzgodnił z Soddu, który w praktyce kierował ministerstwem wojny (formalnie ministrem był sam duce), wielką demobilizację na zimę: według włoskich opracowań do domów miało wrócić około 600 tysięcy żołnierzy, a w pełnym składzie miało zostać tylko około 20 dywizji. Wojska w Albanii dostały rozkaz wycofania się z pozycji przy granicy do zimowych kwater. Jeszcze 11 października Badoglio oświadczył szefom sztabów, że sprawa Grecji została odłożona.
Trzy dni zmiany
13 października, powiadomiony przez Soddu o decyzji duce, Badoglio wydał rozkaz, by wszystkie siły przewidziane w planie „Emergenza G” były gotowe do akcji 26 października. Nazajutrz on i Roatta zostali wezwani do Mussoliniego. Dowiedzieli się, że chodzi już nie o Epir, lecz o zajęcie całej Grecji. Roatta odpowiedział, że do tego potrzeba około dwudziestu dywizji, a przerzucenie brakujących do Albanii zajmie co najmniej trzy miesiące; zasugerował też ograniczenie demobilizacji. Według części historyków obaj generałowie radzili zastąpić Viscontiego Prascę, stosunkowo młodego w randze dowódcę korpusu, kimś starszym i bardziej doświadczonym. Mussolini zgodził się na to tylko pozornie i nie ustąpił w sprawie terminu. 14 października Ciano zanotował, że duce wyznaczył datę na 26 października, a Jacomoni zapewnia, że ludność Czamerii jest Włochom przychylna.
Badoglio i Roatta najwyraźniej nie wierzyli, że do ataku naprawdę dojdzie: w poprzednich miesiącach Mussolini kilka razy ogłaszał i odwoływał wyprawy na Grecję i Jugosławię. Liczyli raczej na grę na zwłokę niż na otwarty sprzeciw.
Narada w Pałacu Weneckim
Na początku narady Mussolini przedstawił zebranym cele. W pierwszej fazie Włosi mieli zająć „całe południowoalbańskie wybrzeże” (czyli greckie wybrzeże Epiru, które uważali za albańską Czamerię), Wyspy Jońskie – Korfu, Kefalinię i Zakintos – oraz Saloniki, co miało poprawić ich położenie wobec Wielkiej Brytanii na Morzu Śródziemnym. W drugiej fazie, albo równocześnie, miała nastąpić „całkowita okupacja Grecji”, tak by kraj ten na zawsze pozostał we włoskiej strefie politycznej i gospodarczej. Termin – 26 października – „nie może być opóźniony ani o godzinę”. Duce zapewniał, że dojrzewał do tej decyzji „od miesięcy”, a nawet od czasu przed wojną. Nie przewidywał komplikacji: Jugosławia miała siedzieć cicho, Turcja nie miała się ruszyć, odkąd Niemcy weszli do Rumunii, a Bułgaria, której obiecywał dostęp do Morza Egejskiego, mogła się stać „pionkiem w naszej grze”. Pomocy brytyjskiej w ludziach wykluczał „w sposób absolutny”.
Jacomoni mówił, że Albania czeka na wojnę „niecierpliwie i z entuzjazmem”, ale przyznał coś, co powinno było zaniepokoić słuchaczy: jeszcze dwa miesiące wcześniej Grecy nie wydawali się skłonni do poważnego oporu, a teraz są zdecydowani się bronić. Opinię publiczną w Grecji określił jako „ostentacyjnie obojętną”, a nastrój ludności jako „głęboko przygnębiony”. Ciano dopowiedział, że między masą ludności a wąską „plutokratyczną” warstwą rządzącą, która podtrzymuje proangielskie nastroje, istnieje wyraźny rozdział, a lud jest „obojętny na wszystkie wydarzenia, łącznie z naszą inwazją”. Żaden z raportów poselstwa w Atenach nie dawał podstaw do takiej oceny; po zatopieniu „Elli” donosiły raczej o rosnącej wrogości Greków wobec Włoch. Posła Emanuele Grazziego, trzymanego od miesięcy w nieświadomości co do zamiarów Rzymu, nikt na naradę nie wezwał.
Visconti Prasca był najbardziej pewny siebie z obecnych. Mówił, że ma w Albanii około 70 tysięcy ludzi (bez batalionów specjalnych) przeciw mniej więcej 30 tysiącom Greków w Epirze, a więc przewagę dwa do jednego. Greckie lotnictwo „dla niego nie istnieje”, a greccy żołnierze „to nie są ludzie, którzy chętnie się biją”. Według pełniejszych relacji z protokołu zapewniał, że operacja została przygotowana „w najdrobniejszych szczegółach” i jest „doskonała na tyle, na ile to po ludzku możliwe”, a jej przebieg ma dać wrażenie „druzgocącej klęski w ciągu kilku dni”. Zajęcie Epiru i portu Preweza miało być punktem wyjścia do marszu na Ateny, odległe o 250 kilometrów; na Saloniki potrzeba by „paru miesięcy”, bo port wyładunkowy w Durrës leży 300 kilometrów dalej. Na pierwszy etap marszu ku Atenom wystarczyłyby, jego zdaniem, trzy dodatkowe dywizje górskie, które można by w jedną noc przewieźć do zatoki Arta. Gdy Roatta, rozkładając mapę, zwrócił uwagę, że po drodze trzeba przejść łańcuch gór wysokich na 2000 metrów, Visconti Prasca odparł, że prowadzi przez nie mnóstwo ścieżek dla mułów, i zapewnił, że wiele razy je przemierzył.
Mussolini poruszył też sprawę pretekstu. Ogólnym uzasadnieniem miało być to, że Grecja jest sojuszniczką wrogów Włoch, ale „potrzebny jest incydent”. Jacomoni zaproponował starcia między Czamurami a greckimi władzami, Visconti Prasca zameldował, że ma przygotowaną francuską broń i bomby do pozorowanego napadu. Duce przyznał, że ma to dla niego „wartość absolutnie znikomą” i ma tylko „dać trochę dymu”. Gdy Ciano zapytał, kiedy incydent ma nastąpić, Mussolini odpowiedział: „24”. „24 będzie incydent” – zapewnił minister. Duce dodał, że „nikt nie uwierzy w tę konieczność”, i polecił zebranym nie przejmować się nadmiernie stratami.
Badoglio i Roatta
Jedynym, który zgłosił zastrzeżenia, był Badoglio. Pochwalił plan Viscontiego Prasci dla Epiru, ale stwierdził, że zatrzymanie się na Epirze nie ma sensu: jeśli Włochy chcą zająć Grecję, muszą zdobyć także Kretę i Peloponez. Do tego potrzeba około dwudziestu dywizji, a w Albanii jest dziewięć i jedna kawaleryjska, więc trzeba trzech miesięcy. Roatta wyliczył, że w Albanii jest równowartość jedenastu dywizji, i wezwał do przyspieszenia transportów, „by nie dawać wrażenia, że brakuje nam tchu na dalszy marsz”. Żaden z nich nie zażądał jednak odłożenia terminu ani nie zakwestionował założeń. Do Pałacu Weneckiego nie zaproszono szefów sztabu marynarki, adm. Domenica Cavagnariego, i lotnictwa, gen. Francesca Pricola, choć operacja wymagała desantów na wyspy i panowania w powietrzu. Mussolini zapewnił tylko, że do akcji wejdzie co najmniej 400 samolotów, a Soddu, że do Albanii pójdą działa przeciwlotnicze Škody otrzymane od Niemców.
Po naradzie Visconti Prasca i dowódca lotnictwa w Albanii gen. Ferruccio Ranza objaśnili Cianowi w Pałacu Chigi szczegóły swoich planów. Mussolini zatwierdził protokół następnego dnia, 16 października o 14.00.
Brytyjski historyk Ian Kershaw nazwał tę naradę jedną z „najbardziej powierzchownych i dyletanckich dyskusji o ryzykownej strategii wojskowej, jakie kiedykolwiek zapisano”. Rozmawiano o celach, ale nie o pogodzie w górach Epiru zimą, o liczbie mułów, ciężarówek i przepustowości albańskich portów, o planach greckiej mobilizacji ani o wpływie zarządzonej właśnie demobilizacji, której nie odwołano.
Ostatnie wahania
Wątpliwości wróciły dwa dni później. 17 października Badoglio zebrał szefów sztabów trzech rodzajów sił zbrojnych i wszyscy trzej wypowiedzieli się przeciw wyprawie: Roatta uważał siły w Albanii za niewystarczające, Pricolo skarżył się na rozproszenie lotnictwa (część właśnie wysyłano do Belgii jako Corpo Aereo Italiano do walki z Anglią), a Cavagnari ostrzegał, że flota, zajęta osłoną konwojów do Libii, nie jest w stanie przeprowadzić desantu w Prewezie, gdzie woda jest zbyt płytka. Badoglio powtórzył to Cianowi i, według Soddu, groził nawet dymisją. Mussolini wpadł w furię i zapowiedział, że jeśli marszałek poda się do dymisji, zostanie ona natychmiast przyjęta. Badoglio jednak dymisji nie złożył, a 18 października w rozmowie z duce nie powtórzył nawet swoich zarzutów i wytargował jedynie dwudniową zwłokę. Atak przesunięto na 28 października; zbieżność z rocznicą marszu na Rzym była przypadkowa.
Kolejne założenia planu rozpadały się jedno po drugim. Szef gabinetu Ciana Filippo Anfuso zawiózł do Sofii list Mussoliniego do cara Borysa III; car odpowiedział wymijająco, bojąc się przede wszystkim Turcji, i Bułgaria nie przyłączyła się do wojny. Ateny, ostrzegane przez swoich dyplomatów, przygotowywały się na najgorsze. Hitlera Mussolini powiadomił listem napisanym 19 października i wysłanym kilka dni później, w którym wspominał o zamiarach wobec Grecji, ale ani o formie, ani o dacie, bo, jak zanotował Ciano, „obawia się, że znowu przyjdzie rozkaz, by nas zatrzymać”. Incydenty graniczne, które według włoskich komunikatów zdarzyły się w ostatnich dniach przed atakiem, zostały zainscenizowane, tak jak ustalono w Pałacu Weneckim, i posłużyły za uzasadnienie ultimatum.
Miejsce w wojnie
W nocy z 27 na 28 października poseł Grazzi zawiózł premierowi Joanisowi Metaksasowi ultimatum, a o świcie wojska Viscontiego Prasci przekroczyły granicę grecko-albańską. Przebieg wojny grecko-włoskiej obnażył wszystko, co pominięto 15 października. Grecy pod dowództwem gen. Aleksandrosa Papagosa nie tylko powstrzymali Włochów w górach Epiru, ale w listopadzie przeszli do kontrofensywy i wkroczyli do Albanii. Visconti Prasca stracił dowództwo już po dwóch tygodniach, a 4 grudnia 1940 roku dymisję Badoglia przyjął sam Mussolini. Tego samego dnia duce, zgnębiony wieściami z frontu, powiedział Cianowi: „Każdy człowiek popełnia w życiu jeden fatalny błąd. Ja popełniłem swój, gdy uwierzyłem generałowi Viscontiemu Prasce”. W styczniu 1941 roku powtarzał: „Gdyby ktoś 15 października przewidział, co się potem stało, kazałbym go rozstrzelać”.
Decyzja, która miała dowieść niezależności Włoch od Niemiec, dała skutek odwrotny. „Wojna równoległa” skończyła się zimą 1940/1941 roku, gdy Włochy, pobite w Albanii i w Afryce Północnej, musiały prosić Rzeszę o pomoc. Brytyjczycy, wezwani przez Greków, zajęli Kretę i wysłali do Grecji lotnictwo, co Hitler uznał za zagrożenie dla rumuńskiej ropy i południowej flanki przyszłej wojny z ZSRR. W kwietniu 1941 roku Wehrmacht zaatakował Jugosławię i Grecję, a wojska greckie w Epirze skapitulowały pod koniec miesiąca. Nieudana wyprawa, zaplanowana w ciągu jednej przedpołudniowej narady w Pałacu Weneckim, wciągnęła w ten sposób Bałkany w wojnę, zmusiła Niemców do kampanii, której nie planowali, i uczyniła z Włoch, które w czerwcu 1940 roku przystępowały do wojny jako mocarstwo, młodszego partnera Rzeszy.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 12 października 1940 · Morze ŚródziemneBitwa koło przylądka PasseroW nocy na 12 października 1940 krążownik „Ajax” odparł atak włoskich torpedowców i niszczycieli na wschód od Malty. Włosi stracili trzy okręty.
- 12 października 1940 · Front zachodniInwazja na Wielką Brytanię odłożona do wiosny12 października 1940 OKW ogłosiło decyzję Hitlera, by desant w Anglii odłożyć do wiosny 1941 roku. Przygotowania miały odtąd służyć tylko jako środek nacisku.
- 19 października 1940 · Bliski WschódWłoski nalot na BahrajnW nocy z 18 na 19 października 1940 cztery włoskie SM.82 z Rodos zbombardowały rafinerię w Bahrajnie i saudyjskie Az-Zahran, po czym wylądowały w Erytrei.
- 19 października 1940 · AtlantykPogrom konwojów SC 7 i HX 79W dniach 16–20 października 1940 U-Booty zatopiły 20 z 35 statków wolnego konwoju SC 7 i 12 z 49 statków konwoju HX 79, nie tracąc ani jednego okrętu.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 28 października 1940 · BałkanyWłochy atakują Grecję28 października 1940 o trzeciej nad ranem Metaksas odrzucił włoskie ultimatum. O świcie wojska Mussoliniego ruszyły z Albanii na Grecję.
- 22 listopada 1940 · BałkanyGrecy zdobywają Korczę22 listopada 1940 roku grecka 9 Dywizja wkroczyła do Korczy w Albanii. Było to pierwsze większe miasto odebrane państwom Osi od początku wojny.
- 8 grudnia 1940 · BałkanyGrecy zdobywają Gjirokastër8 grudnia 1940 Grecy weszli do Gjirokastër, głównego miasta południowej Albanii. Wcześniej zajęli Delvinë i port Sarandę, a Włosi cofali się na całym froncie.
- 28 grudnia 1940 · BałkanyWłochy proszą Niemcy o pomocPod koniec grudnia 1940 Grecy trzymali około ćwierci Albanii, a Włosi, pobici też w Egipcie, coraz natarczywiej prosili Niemców o pomoc wojskową.