TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Ostatnia ofensywa na Bataanie

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
3 kwietnia 1942
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Kampania filipińska (1941–1942)
Tagi:
Japonia, Stany Zjednoczone, Filipiny, Masaharu Homma

3 kwietnia 1942 roku o dziewiątej rano na półwyspie Bataan zagrzmiała artyleria. Dwaj amerykańscy oficerowie obserwacyjni na szczycie góry Samat naliczyli przed sobą dziewiętnaście baterii ciężkich dział i osiem do dziesięciu baterii moździerzy. Od dziesiątej do piętnastej, z jedną półgodzinną przerwą, około 150 dział i moździerzy (inne źródła mówią nawet o prawie dwustu) ostrzeliwało wąski odcinek frontu u stóp góry, a nad nim krążyły japońskie bombowce. Wielu obrońców porównywało ten ogień do nawał z pierwszej wojny światowej. Był Wielki Piątek, dla Japończyków zaś rocznica śmierci legendarnego cesarza Jimmu. 14 Armia generała porucznika Masaharu Hommy zaczynała ofensywę, która miała zakończyć trwające od stycznia oblężenie. W ciągu sześciu dni złamała opór obrońców tak całkowicie, że 9 kwietnia Siły Luzonu przestały istnieć.

Armia głodu i malarii

Często podaje się, że 2 kwietnia na Bataanie znalazło się w pułapce ponad 24 tysiące chorych i głodujących żołnierzy amerykańskich i filipińskich. Tę liczbę trzeba poprawić. Na półwyspie było znacznie więcej ludzi: według amerykańskiej historii oficjalnej Louisa Mortona Siły Luzonu generała majora Edwarda Kinga liczyły pod koniec marca około 79 500 żołnierzy. Trzy czwarte z nich stanowili żołnierze armii filipińskiej, 8 tysięcy Philippine Scouts, czyli Filipińczycy z regularnej armii amerykańskiej, a 12 500 Amerykanie. Siły Luzonu zatrudniały też około 6 tysięcy cywilów i karmiły 20 tysięcy filipińskich uchodźców. Chorzy i głodni byli jednak prawie wszyscy. Liczba około 24 tysięcy pojawia się w części relacji jako liczba chorych i rannych w szpitalach i punktach opatrunkowych w ostatnich dniach walk. Morton pisze o 12 tysiącach pacjentów w dwóch szpitalach polowych w nocy z 8 na 9 kwietnia, a nie licząc ich, większość żołnierzy na linii była chora.

Od stycznia obrońcy żyli na połowie racji, w praktyce na znacznie mniejszych. W marcu żołnierz dostawał jedzenie dające około tysiąca kalorii dziennie, a od 22 marca dzienna racja ważyła mniej niż 400 gramów. Gorsza od głodu była malaria. Na początku marca skończyła się profilaktyczna chinina, którą odtąd dawano tylko ciężko chorym. W pierwszym tygodniu marca do szpitali trafiało z malarią po pięciuset ludzi dziennie, pod koniec miesiąca blisko tysiąc, a w oddziałach frontowych chorowało według lekarzy 75–80 procent żołnierzy. Do tego dochodziły dyzenteria, beri-beri i szkorbut. Na tle lutowych zwycięstw, które wykrwawiły 14 Armię, obrońcy byli u progu kwietnia armią, która z trudem utrzymywała się na nogach. Lekarze pisali o „wyczerpaniu psychicznym i fizycznym”, którego nie dało się już oddzielić od chorób.

Linia obrony biegła tam, dokąd obrońcy cofnęli się w styczniu: wzdłuż drogi Pilar–Bagac, od Orion nad Zatoką Manilską po Bagac nad Morzem Południowochińskim, w sumie około 21 kilometrów. Wschodnią połowę trzymał II Korpus generała George’a Parkera (około 28 tysięcy ludzi), zachodnią I Korpus generała Alberta Jonesa (32 600). Najsłabszym punktem był odcinek D na lewym skrzydle II Korpusu, u stóp góry Samat, wznoszącej się na około 600 metrów i panującej nad całym polem walki. Bronił go generał brygady Maxon Lough z dwiema filipińskimi dywizjami: 21 generała brygady Mateo Capinpina i 41 generała brygady Vicente Lima. Odwodem Sił Luzonu była Dywizja Filipińska, jedyna regularna dywizja na półwyspie, z amerykańskim 31 Pułkiem Piechoty i 57 Pułkiem Philippine Scouts, oraz czołgi Prowizorycznej Grupy Pancernej. Ale i te oddziały były wyniszczone: 31 Pułk, wyruszając 3 kwietnia na front, musiał zostawić około jednej trzeciej ludzi do ewakuacji do szpitala, a sprawność pozostałych oceniano najwyżej na połowę.

Homma zbiera siły

Japończycy też cierpieli. Pod koniec lutego 14 Armia miała na Bataanie, według jej własnego szefa sztabu, około 3 tysięcy zdolnych do walki piechurów, a od stycznia do końca marca do szpitali trafiło około 13 tysięcy japońskich żołnierzy chorych na malarię, czerwonkę i beri-beri. Tokio, rozczarowane powolnością Hommy, wymieniło jego szefa sztabu i kilku oficerów sztabowych, ale wysłało mu też posiłki. Do 15 marca na Luzon przybyła z Szanghaju 4 Dywizja generała porucznika Kenzō Kitano, licząca około 11 tysięcy ludzi i uważana przez samego Hommę za najgorzej wyposażoną dywizję armii japońskiej. 26 lutego wylądował około czterotysięczny oddział 21 Dywizji generała majora Kameichirō Nagano. 65 Brygada generała porucznika Akiry Nary i 16 Dywizja dostały po kilka tysięcy rekrutów uzupełnienia. Przybyły ciężka artyleria z Hongkongu pod generałem porucznikiem Kishio Kitajimą, balony obserwacyjne i sześćdziesiąt dwusilnikowych bombowców z Malajów, które 16 marca wylądowały na lotnisku Clark.

Plan, gotowy 22 marca, zakładał, że obrońców jest około 40 tysięcy i że bronią się na trzech kolejnych liniach: pod Samat, pod górą Limay i pod Mariveles na krańcu półwyspu. Homma, którego styczniowe i lutowe złudzenia kosztowały wiele, liczył tym razem na miesiąc walk: tydzień na zdobycie Samat, dwa tygodnie na przełamanie linii Limay i tydzień na oczyszczenie półwyspu. Główne uderzenie miała zadać 4 Dywizja w środek odcinka D, wspierana przez 65 Brygadę na zachodzie, wzdłuż doliny rzeki Pantingan. Oddział Nagano osłaniał wschodnie skrzydło, a 16 Dywizja od 31 marca pozorowała natarcie na I Korpus.

Obrońcy wiedzieli, co nadchodzi. W marcu Homma zrzucił nad Bataanem w puszkach po piwie list do generała porucznika Jonathana Wainwrighta, od 21 marca dowódcy wszystkich sił na Filipinach, wzywający do „honorowej kapitulacji” na wzór Hongkongu, Singapuru i Indii Holenderskich. Odpowiedzi nie było. 24 marca filipińscy żołnierze znaleźli przy zabitym japońskim oficerze rozkaz rozpoznania w rejonie góry Samat, który zdradzał ogólny zamysł natarcia. Od tego samego dnia japońskie lotnictwo bombardowało i ostrzeliwało linie obrońców przez całe dnie, bez przeszkód. Pod koniec marca bomby spadły na szpital polowy nr 1 w Little Baguio. 2 kwietnia, gdy wszystkie oddziały były już na pozycjach wyjściowych, radio japońskie zapowiedziało publicznie „generalną ofensywę na Bataanie”. Homma zanotował w przeddzień: „Nie ma powodu, by to natarcie się nie powiodło”.

Wielki Piątek

O 15.00 3 kwietnia, gdy ogień przeniósł się w głąb, ruszyła piechota z czołgami 7 Pułku Pancernego. Uderzenie trafiło w ludzi ogłuszonych pięciogodzinnym ostrzałem, oślepionych dymem i dosłownie wypalonych z okopów przez pożary suchych zarośli bambusowych i trzciny. 42 i 43 Pułk 41 Dywizji rozpadły się, zanim zobaczyły nieprzyjaciela. Żołnierze uciekali na południe tłumami, często bez broni, a jeden z oficerów zapisał, że ludzie, którym kazał wracać na linię, „tępo się na niego gapili” i szli dalej. 41 Dywizja przestała istnieć jako związek bojowy. Tylko 41 Pułk na lewym skrzydle wycofał się w porządku. Kolumna generała majora Kureo Taniguchiego z 4 Dywizji przeszła rzekę Tiawir i rozbiła lewy batalion 21 Pułku Piechoty z dywizji Capinpina, ludzi „wstrząśniętych nieustannym ostrzałem i bombardowaniem, osłabionych czerwonką, malarią i niedożywieniem”, jak pisał Morton. Do wieczora Japończycy posunęli się o kilometr. Było to więcej, niż zakładały ich najśmielsze plany.

Parker wysłał w lukę swój jedyny odwód, około sześciuset ludzi filipińskiego 33 Pułku Piechoty, z których wielu wstało właśnie ze szpitalnych łóżek. Homma, zachęcony sukcesem, kazał kontynuować natarcie bez przerwy. 4 kwietnia powtórzyła się nawała ogniowa i powtórzył się obraz pierwszego dnia: resztki 42 i 43 Pułku, zebrane w nocy z trudem przez amerykańskich instruktorów, uciekły przy pierwszych salwach, a czołgi Taniguchiego wyszły na drogę Pilar–Bagac i obeszły 21 Dywizję. Wieczorem cała linia główna odcinka D była w rękach japońskich. Generał King oddał Parkerowi amerykański 31 Pułk, najbardziej oszczędzany oddział całej kampanii, i 45 Pułk Philippine Scouts z I Korpusu. Tego dnia Douglas MacArthur, od miesiąca w Australii, przysłał Wainwrightowi polecenie, by w ostateczności nie kapitulować, lecz uderzyć z Bataanu na japońską bazę w Olongapo i przebić się w głąb Luzonu.

Upadek góry Samat

5 kwietnia była Wielkanoc. Gdy o świcie kapelani odprawiali w dżungli nabożeństwa, prosząc także o „wybawienie od mocy wroga”, znów zaczęły spadać pociski i bomby. O 10.00 4 Dywizja zaatakowała w dwóch kolumnach. Główne uderzenie Taniguchiego na wschodnich stokach Samat, wzdłuż Szlaku 4, natrafiło na zaskakująco twardy opór 21 Dywizji, wspieranej przez działa 41 Pułku Artylerii Polowej na południowych stokach góry. Japoński oficer nazwał to później „najzacieklejszą walką drugiej kampanii bataańskiej”. Jednocześnie jednak druga kolumna pułkownika Gempachiego Sato szła bez przeszkód po zachodnich stokach, rozbiła pod szczytem jedyny broniący go pluton i o 12.50 zajęła wierzchołek Samat. Artylerzyści musieli zniszczyć sprzęt i zepchnąć działa ze skał. Pozbawiona wsparcia 21 Dywizja zaczęła się cofać około 15.30. Pod wieczór Japończycy wpadli na stanowisko dowodzenia dywizji, a generał Capinpin, odcięty od sztabu, dostał się do niewoli.

W trzy dni Japończycy wykonali zadanie, na które przeznaczyli tydzień. Przełamali linię, rozbili dwie filipińskie dywizje i zajęli górę, z której widać było cały wschodni Bataan aż po Zatokę Manilską. Wainwright, który 5 kwietnia przyjechał z Corregidoru na półwysep, zatwierdził plan kontrnatarcia na następny dzień, jak sam przyznał, „z obawami co do wyniku”.

6 kwietnia: kontrnatarcie, które się nie udało

Plan zakładał, że o świcie 6 kwietnia oddziały odcinka D ruszą na północ trzema szlakami i odzyskają linię odwodową. Amerykański 31 Pułk, liczący już tylko około 800 ludzi, w większości w złym stanie, nie zdołał nawet dojść do pozycji wyjściowej, bo w nocy zajęli ją Japończycy; po wielogodzinnej walce dostał rozkaz obrony. 33 Pułk, okrążony w dolinie rzeki Catmon, czekał na pomoc, która nie nadeszła. Jedyny sukces odnieśli na zachodzie Scouts z 45 Pułku: posunęli się szlakiem 29 o ponad dwa kilometry, rozbijając japońskie stanowisko kilkoma ostatnimi pociskami moździerzowymi.

Tymczasem 65 Brygada Nary rozproszyła resztki 42 i 43 Pułku i w południe zajęła skrzyżowanie szlaków 6 i 8, przy którym stało stanowisko dowodzenia odcinka D. Lough z 41 i 45 Pułkiem został odcięty od II Korpusu, a oba korpusy rozdzielone. Na wschodzie 37 Pułk Piechoty z czołgami zaszedł od tyłu odcinek C generała brygady Clifforda Bluemela i zmusił do odwrotu 51 Zespół Bojowy. Po południu Parker zarządził odwrót za rzekę San Vicente. Wieczorem Wainwright meldował MacArthurowi, że nieprzyjaciel wbił się 6,5 kilometra w głąb, zdobył Samat i rozbił trzy filipińskie dywizje. Jedyną dobrą wiadomością było to, że z zapasów Corregidoru podwojono racje: od 5 kwietnia żołnierz dostawał około 770 gramów żywności dziennie. Było już za późno.

7 i 8 kwietnia: rozpad

7 kwietnia linia nad San Vicente rozsypała się, zanim się na niej na dobre urządzono. Japońskie samoloty wykonały tego dnia 169 lotów i zrzuciły około stu ton bomb na same tyły II Korpusu. Kilka bomb trafiło znowu szpital polowy nr 1: zginęło 73 ludzi, a ponad sto zostało rannych. Oddział Nagano przeszedł rzekę o 7.30, filipińskie pułki na prawym skrzydle uciekły w popłochu, a o 10.30 rzekę sforsował 8 Pułk Piechoty pułkownika Haruji Mority. Do wczesnego popołudnia linia San Vicente przestała istnieć. Bluemel, wtedy już jedyny generał na pierwszej linii, z karabinem w ręku próbował zatrzymywać uciekających. 26 Pułk Kawalerii Philippine Scouts, od dawna bez koni, zatrzymał Japończyków na kilka godzin na skrzyżowaniu szlaków 2 i 46 i ciężko za to zapłacił. Wieczorem Bluemel uznał, że nie utrzyma linii na rzece Mamala, i w nocy wycofał się nad rzekę Alangan.

Tego samego dnia Wainwright kazał Kingowi uderzyć z I Korpusu na wschód siłami filipińskiej 11 Dywizji, by połączyć się z II Korpusem. Jones odpowiedział, że jego wygłodzeni żołnierze nie zdołają nawet przejść wąwozu rzeki Pantingan, a przygotowanie natarcia zajęłoby co najmniej osiemnaście godzin. King wstrzymał rozkaz i kazał I Korpusowi cofać się etapami za rzekę Binuangan. Wieczorem posłał swojego szefa sztabu, generała brygady Arnolda Funka, na Corregidor z wiadomością, że upadek Bataanu jest bliski. Wainwright, związany rozkazami Roosevelta i MacArthura zakazującymi kapitulacji, odpowiedział, że Bataanu należy bronić, a Siły Luzonu mają kontratakować. Funk wyszedł od niego ze łzami w oczach. Homma zaś mógł stwierdzić, że ofensywa, na którą przeznaczył miesiąc, była po pięciu dniach prawie wygrana, i to niewielkim kosztem: 4 Dywizja straciła do 7 kwietnia 150 zabitych i 250 rannych, 65 Brygada 77 zabitych i 152 rannych. Kazał iść dalej, na Cabcaben na południowo-wschodnim krańcu półwyspu.

8 kwietnia linia nad Alangan była już tylko nazwą. Bluemel miał w trzech pułkach i batalionie 1360 ludzi, z amerykańskiego 31 Pułku zostało 150 żołnierzy, z 57 Pułku Scouts 500, z 26 Pułku Kawalerii 300. Jeden z oficerów pisał, że można było nie zasnąć tylko na stojąco. Przed południem japońskie samoloty zrzuciły na pozycje bomby zapalające i zapaliły trawę, a filipińscy żołnierze na prawym skrzydle uciekali przy każdym nalocie, aż około 15.00, zanim pojawił się choćby jeden japoński piechur, ich odcinek opustoszał. Po południu 8 Pułk Mority z czołgami zaatakował saperów i kawalerzystów. O 18.30 Bluemel kazał się wycofać nad rzekę Lamao. Drogi na południe zapchał tłum żołnierzy bez broni i uchodźców, a japońscy lotnicy ostrzeliwali je bez przeszkód. Wieczorem King kazał artylerzystom przeciwlotniczym zniszczyć działa i zająć jako piechota wzgórza na północ od lotniska Cabcaben. Była to ostatnia linia między Japończykami a szpitalami, składami i przystanią w Mariveles.

Rozkaz ostatniego natarcia

Pod 8 kwietnia kalendaria notują, że wojska amerykańskie „szykują się do ostatniej ofensywy”. Taki rozkaz rzeczywiście zapadł, ale nikt nie był w stanie go wykonać. Wainwright meldował tego dnia do Waszyngtonu, że nawet najlepsze jego pułki są „zdolne tylko do krótkiego natarcia, po którym są zupełnie wyczerpane”, a MacArthurowi, „z głębokim żalem”, że oddziały na Bataanie „szybko się składają” i są tak osłabione niedożywieniem, że „nie mają już żadnej siły oporu”. Mimo to, nie otrzymawszy zmiany rozkazów, o 23.30 przesłał Kingowi polecenie MacArthura: I Korpus ma uderzyć na północ, na Olongapo nad zatoką Subic. MacArthur liczył, że zdobyte tam zapasy pozwolą przenieść walkę do środkowego Luzonu, a w razie niepowodzenia część żołnierzy przedrze się w góry i podejmie walkę partyzancką.

Rozkaz dotarł do sztabu Sił Luzonu w chwili największego chaosu. Żywność skończyła się poza jednym wydaniem połowy racji, służba chemiczna wylewała zapasy do zatoki, a w Mariveles marynarka rozpoczęła niszczenie swoich urządzeń. King zatelefonował do Jonesa, który odpowiedział, że jego korpus jest w odwrocie i że natarcie w jakichkolwiek warunkach jest niemożliwe. King przyjął to bez dyskusji i wziął na siebie odpowiedzialność za niewykonanie rozkazu. Ostatnia ofensywa Sił Luzonu nigdy nie ruszyła. Zresztą King już wcześniej, około 23.00, po naradzie z szefem sztabu i szefem operacyjnym, postanowił wbrew rozkazom i bez porozumienia z Wainwrightem wysłać do Japończyków parlamentariuszy.

Miejsce w wojnie

Kwietniowa ofensywa była jednym z najszybszych rozstrzygnięć pierwszej fazy wojny na Pacyfiku. Armia, która w styczniu i lutym zatrzymała Japończyków i zmusiła Hommę do proszenia o posiłki, rozpadła się w niespełna tydzień. Historycy amerykańscy są zgodni, że nie przegrała jej z powodu przewagi liczebnej przeciwnika, lecz z głodu i chorób: Morton pisze, że ludzie na Bataanie byli pokonani już od tygodnia, zanim padł pierwszy strzał, a cała obrona była „klęską medyczną”, nieuniknionym skutkiem kampanii, w której wszystko zużywano, a niczego nie uzupełniano. Japońska przewaga w powietrzu i artylerii zrobiła resztę.

Rankiem 9 kwietnia 1942 roku generał King skapitulował. Do niewoli poszło około 75–78 tysięcy żołnierzy, a dla tysięcy z nich wymarsz do obozów jenieckich zakończył się śmiercią podczas bataańskiego marszu śmierci. Przy życiu pozostał już tylko Corregidor, który Japończycy zaczęli ostrzeliwać z południowego Bataanu i zdobyli 6 maja 1942 roku. Homma osiągnął zwycięstwo, ale kilka miesięcy później, niż zakładał plan, i w Tokio uznano go za zbyt powolnego: w sierpniu stracił dowództwo, a po wojnie stanął przed amerykańskim trybunałem w Manili. Dla Amerykanów i Filipińczyków Bataan stał się symbolem wytrwałości w beznadziejnym położeniu, a 9 kwietnia obchodzi się na Filipinach jako Dzień Męstwa.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.