TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Początek małej wojny

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Europa Środkowo-Wschodnia
Data:
23 marca 1939
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Mała wojna
Tagi:
Węgry, Słowacja, III Rzesza, Jozef Tiso

23 marca 1939 roku o świcie oddziały węgierskie, które kilka dni wcześniej zajęły Ruś Zakarpacką, przekroczyły znad rzeki Uż granicę Słowacji i ruszyły na zachód. Nie było wypowiedzenia wojny ani nawet zapowiedzi. Rozkaz brzmiał: posunąć się tak daleko na zachód, jak to możliwe. Państwo słowackie istniało od dziewięciu dni, jego armia dopiero powstawała z resztek wojska czechosłowackiego, a Niemcy, którzy obiecali Słowacji ochronę, właśnie tego dnia mieli w Berlinie podpisać traktat gwarantujący jej granice. Rozpoczęła się wojna węgiersko-słowacka, nazywana przez Słowaków i Węgrów „małą wojną” (słow. Malá vojna, węg. Kis háború). Była to pierwsza wojna, którą stoczyli dwaj przyszli sojusznicy Hitlera, i pierwszy test wartości niemieckich gwarancji.

Granica, której nikt nie wyznaczył

Węgry nigdy nie pogodziły się z utratą ziem przyznanych Czechosłowacji w traktacie z Trianon. Po układzie monachijskim zaczęły je odzyskiwać. W listopadzie 1938 roku pierwszy arbitraż wiedeński dał im pas południowej Słowacji z Koszycami, a w marcu 1939 roku, gdy Czechosłowacja się rozpadła, wojska węgierskie zajęły Ukrainę Karpacką. Rząd w Budapeszcie uznał 15 marca, jako pierwszy, nowe państwo słowackie księdza Jozefa Tiso, co w Bratysławie przyjęto z ulgą. Ulga trwała krótko.

Między Słowacją a Rusią Zakarpacką biegła dotąd wewnętrzna granica administracyjna Czechosłowacji, ustalona po 1918 roku przez Pragę. 17 marca węgierskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało Berlin, że skoro Ruś przeszła do Węgier, granicę trzeba wyznaczyć na nowo, bo dawna linia nie jest granicą międzynarodową. Do noty dołączono mapę: nowa granica miała biec kilkanaście kilometrów na zachód od Użhorodu, za Sobrancami, i dalej prosto na północ do granicy polskiej. Budapeszt powoływał się na spis ludności z 1910 roku, według którego w tym pasie przeważali Rusini i Węgrzy, a nie Słowacy. Ważniejsze były jednak względy wojskowe. Dawna linia przebiegała w zasięgu wzroku od Użhorodu i od linii kolejowej doliną Użu do przełęczy Użockiej, która była teraz najważniejszym połączeniem Węgier z Polską. Węgierski sztab przygotował dwa warianty: „małe rozwiązanie”, czyli zajęcie pasa szerokości 10–15 kilometrów, i „duże”, sięgające aż po Poprad, co oznaczałoby odcięcie od Słowacji całej jej wschodniej części.

Niemcy zgodzili się na „małą korektę”. 18 marca niemiecki konsul w Bratysławie Ernst von Druffel oznajmił słowackiemu ministerstwu spraw zagranicznych, że Słowacja nie powinna się sprzeciwiać zmianie granicy w dolinie Użu. Tego samego dnia słowaccy przywódcy podpisywali w Wiedniu traktat o ochronie, w którym Rzesza gwarantowała Słowacji niezależność i nienaruszalność terytorium przez 25 lat. Bratysława odpowiedziała, że żądanie jest nie do przyjęcia z wojskowego, strategicznego i narodowościowego punktu widzenia. Węgrzy wiedzieli, że gwarancja wejdzie w życie, gdy traktat podpisze także strona niemiecka, i postanowili działać, zanim to nastąpi.

Armia w budowie

Moment był dla Słowacji najgorszy z możliwych. Armia czechosłowacka dzieliła się w chaosie: Czesi wracali do Protektoratu, a słowaccy żołnierze z jednostek w Czechach i na Morawach jeszcze nie dotarli do domu. Ostatnie transporty czeskich żołnierzy opuściły Słowację 22 marca, w przeddzień ataku. Pułki, które powinny liczyć po dwa–trzy tysiące ludzi, miały ich teraz od siedemdziesięciu do czterystu. Najbardziej brakowało oficerów, bo Słowacy stanowili w armii czechosłowackiej zaledwie około 3–4 procent kadry. Wojska niemieckie, które wkroczyły na zachodnią Słowację, opróżniały tamtejsze magazyny broni. Na wschodzie brakowało też kolei: arbitraż wiedeński oddał Węgrom jedyną linię prowadzącą do Michaloviec i Humennego, więc posiłki musiały jechać okrężną drogą.

Ministrem obrony nowego państwa był podpułkownik sztabu generalnego Ferdinand Čatloš. 15 marca nakazał przygotować plany obrony granic z Węgrami i z Polską oraz powołać pierwsze roczniki rezerwy, na razie tylko we wschodnich powiatach. Obronę wschodniej Słowacji powierzono podpułkownikowi Augustínowi Malárowi.

23 marca

Węgrzy uderzyli we wczesnych godzinach rannych trzema kolumnami: z Wielkiego Bereznego na Ulič i Starinę, z Małego Bereznego przez Ubľę na Stakčín i najsilniejszą, wspieraną przez czołgi, samochody pancerne i artylerię przeciwpancerną, z Użhorodu przez Tibavę na Sobrance. O ósmej rano ta ostatnia była już pod Sobrancami. Wiele posterunków granicznych zajęto bez walki. W pierwszych minutach Węgrzy zaskoczyli we śnie i wzięli do niewoli całą kompanię piechoty. Część oddziałów węgierskich szła z białymi flagami, a ich dowódcy mówili, że obsadzają nową granicę za zgodą rządu słowackiego. Rozbrojonych słowackich i czeskich żołnierzy odsyłano do niewoli. W ciągu dnia Węgrzy weszli na 10–20 kilometrów w głąb kraju.

Bratysława przed południem wysłała do Budapesztu notę protestacyjną. Węgrzy najpierw nie odpowiadali, a potem oświadczyli, że na wschodniej Słowacji nie prowadzą żadnej operacji. Tymczasem słowackie oddziały, choć bez planu i często bez dowódców, zaczęły się zbierać same. Pod Stakčínem major Matejka skupił batalion piechoty i dwie baterie artylerii. Wokół Michaloviec oficer rezerwy i sekretarz miejscowej partii ludowej Štefan Haššík zgromadził około czterech batalionów i kilka baterii. Trzecie zgrupowanie, majora Šivicy, osłaniało okolice Koszyc i Preszowa, gdzie Węgrzy stali na granicy wyznaczonej w Wiedniu. Komendant Gwardii Hlinki Alexander Mach ogłosił powszechną gotowość obronną. Gwardziści zgłaszali się tysiącami, choć ich udział w kraju ogarniętym gorączką narodową nie obył się bez wybryków i napaści na Czechów, Żydów i dawnych przeciwników politycznych.

Do walki weszło też słowackie lotnictwo. Z lotniska w Nowej Wsi Spiskiej, jedynego na wschodzie kraju, startowały dwupłatowe myśliwce Avia B-534 i samoloty rozpoznawcze Letov Š-328, obsadzone przez garstkę pilotów, którzy nie zdążyli nawet razem polatać. Atakowały kolumny węgierskie pod Uličem i Sobrancami. Pierwszego dnia Słowacy stracili dwa samoloty i dwóch pilotów, w tym zestrzelonego nad Uličem Jána Svetlíka, ale spowolnili węgierski marsz. Węgierskiego lotnictwa tego dnia nie spotkali.

W Berlinie kilka godzin po rozpoczęciu węgierskiego ataku Joachim von Ribbentrop podpisał traktat o ochronie Słowacji. Rzesza nie zrobiła jednak nic, by z niego wywiązać się w praktyce. Tego samego dnia Adolf Hitler przypłynął okrętem do Kłajpedy, świeżo odebranej Litwie, a w strefie ochronnej na zachodzie Słowacji stały wojska niemieckie, które nie wydały Słowakom nawet ciężkiej broni i amunicji przeciwpancernej z tamtejszych magazynów.

Następny dzień

24 marca od rana słowackie dowództwo nakazało kontrnatarcie, by odepchnąć napastnika na dawną linię. Pod Michalovcami dowództwo przejął czeski major Karol Kubíček, jeden z oficerów, którzy na apel Malára zostali w słowackiej armii. Pięć samochodów pancernych, naprawionych w nocy w Preszowie po sabotażu dokonanym przez odchodzące czeskie załogi, wsparło natarcie, które wyparło Węgrów ze wsi Závadka. Nocny atak na główną linię węgierską pod Niżną Rybnicą załamał się jednak w ogniu artylerii, a niedoświadczona piechota w panice wycofała się aż do Michaloviec. Lotnictwo słowackie straciło tego dnia wiele maszyn wysłanych nad front, zestrzelonych przez węgierskie myśliwce Fiat CR.32 i ogień z ziemi.

Po południu 24 marca węgierskie bombowce Junkers Ju 86 zaatakowały lotnisko w Nowej Wsi Spiskiej. Z trzydziestu sześciu wyznaczonych bombowców nad cel dotarło, wskutek bałaganu i usterek, tylko około dziesięciu. Obrona przeciwlotnicza była prawie bezużyteczna, bo nie miała obsługi ani amunicji. Bomby spadły na hangary, koszary, pobliską cegielnię i domy mieszkalne. Zginęło kilkanaście osób, wśród nich robotnicy i inni cywile, a lotnisko działało dalej. Był to pierwszy nalot na Słowację w latach 1939–1945. Pogrzeb ofiar 27 marca stał się wielką manifestacją antywęgierską. Słowacy planowali w odwecie nocny nalot na Budapeszt.

Do niego nie doszło. Niemcy, zaniepokojeni, że „mała korekta” zamienia się w prawdziwą wojnę, zażądali od obu stron przerwania walk. Wieczorem 24 marca Čatloš, na prośbę strony węgierskiej i z upoważnienia rządu, wydał rozkaz wstrzymania działań, ale utrzymania zajmowanych pozycji. Na froncie dochodziło jednak do starć jeszcze przez kilka dni, a Słowacy wciąż ściągali na wschód posiłki.

Co z tego wynikło

Mała wojna była krótka, ale jej skutki sięgnęły dalej. Słowacja przekonała się, ile znaczy niemiecka ochrona: Rzesza nie wsparła jej ani zbrojnie, ani w rozmowach pokojowych, a jej jedyną troską było szybkie zakończenie konfliktu, który przeszkadzał w planach Hitlera. W rokowaniach w Budapeszcie Słowacja musiała oddać Węgrom pas ziemi wokół Stakčína i Sobraniec. Wrogość między obu państwami, formalnie sojusznikami Rzeszy, przetrwała całą wojnę, a słowackie lotnictwo i wojsko traktowały granicę z Węgrami jako najbardziej zagrożoną.

Dla Polski mała wojna była sygnałem ostrzegawczym, choć w Warszawie sympatyzowano raczej z Węgrami, a stosunki z Bratysławą psuł spór o kilka granicznych wsi na Spiszu i Orawie, zajętych przez Polskę jesienią 1938 roku. Słowacja, raz upokorzona i zależna od Niemiec, szukała rekompensaty. We wrześniu 1939 roku armia słowacka, z Čatlošem jako dowódcą armii polowej „Bernolák” i Malárem na czele jednej z dywizji, wkroczyła razem z Wehrmachtem do Polski i zajęła sporne obszary na Spiszu i Orawie, w tym wsie zajęte przez Polskę w 1938 roku. Węgry utrzymały zdobyty w marcu pas aż do końca wojny. Po 1945 roku ziemie odebrane Słowacji wróciły do Czechosłowacji.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.