TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Pogrzeb Jana Opletala

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Data:
15 listopada 1939
Autor:
Łukasz
Tagi:
Czechosłowacja, III Rzesza, Karl Hermann Frank

15 listopada 1939 roku, w środę, studenci praskich uczelni żegnali swojego kolegę Jana Opletala, studenta medycyny Uniwersytetu Karola, postrzelonego przez niemiecką policję w czasie demonstracji 28 października. Uroczystość w Instytucie Patologii na praskim Albertovie zgromadziła kilka tysięcy młodych ludzi, a gdy trumnę odwieziono na Morawy, część z nich ruszyła do centrum miasta. Przez kilka godzin w Pradze śpiewano hymn, wznoszono okrzyki przeciw okupantom i ścierano się z policją. Dla kierownictwa III Rzeszy był to dowód, że Czesi nie pogodzili się z okupacją, i pretekst do odwetu, który dwa dni później uderzył w całe czeskie szkolnictwo wyższe.

Śmierć studenta

Jan Opletal pochodził z ubogiej rodziny chłopskiej z Lhoty nad Morawą koło Ołomuńca. Był najmłodszym z ośmiorga dzieci, dzięki uporowi nauczycieli skończył z wyróżnieniem gimnazjum w Litovlu, odsłużył wojsko, a w 1936 roku zaczął studia medyczne w Pradze. Mieszkał w Hlávkově koleji, akademiku dla zdolnych studentów z niezamożnych domów, i działał w jego samorządzie. Koledzy znali go jako znakomitego studenta, który tłumaczył dla innych skrypty z angielskiego i francuskiego.

28 października 1939 roku, w rocznicę powstania Czechosłowacji, szedł w tłumie, który niemiecka policja wypchnęła z placu Karola w górę ulicy Žitnej. Padł strzał i Opletal został trafiony w brzuch. Operowano go w klinice chirurgicznej, gdzie lekarze stwierdzili przestrzelenie jelita grubego i kilkakrotne przestrzelenie jelita cienkiego. Esesmani, którzy przyszli do szpitala, zabrali pocisk. Mimo opieki matki i siostry stan rannego się pogarszał. Jan Opletal zmarł 11 listopada 1939 roku na zapalenie otrzewnej. Niekiedy podaje się 12 listopada, ale czeskie i niemieckie opracowania zgodnie wskazują na 11 listopada. Miał 24 lata.

Śmierć studenta wstrząsnęła Pragą, choć prasa Protektoratu nie mogła o niej swobodnie pisać. W akademikach i na wydziałach zbierano się, by uzgodnić, jak go pożegnać. W przygotowaniach uczestniczyli działacze Narodowego Związku Studentów Czeskich i młody historyk, docent Josef Matoušek. Protektoratowe ministerstwo szkolnictwa obawiało się nowych zajść i było przeciwne publicznym uroczystościom, ale do publicznego pożegnania doszło; po nim trumna miała zostać odwieziona do rodzinnej wsi. Część historyków przypuszcza, że Niemcy pozwolili na nie właśnie dlatego, że spodziewali się zamieszek, które dałyby im pretekst do rozprawy ze studentami.

Pożegnanie na Albertovie

Rano 15 listopada trumnę wystawiono w kaplicy Instytutu Patologii wydziału lekarskiego na Albertovie. Przed budynkiem i w okolicznych ulicach zebrało się według różnych relacji od trzech do czterech tysięcy studentów. Po krótkim defilowaniu delegacji organizacji studenckich trumnę wyniesiono z budynku. Kondukt ruszył Albertovem, prowadzony przez dziekana wydziału lekarskiego, profesora medycyny sądowej Františka Hájka. Początkowo wszystko odbywało się spokojnie i godnie. Gdy trumnę umieszczono w karawanie, tłum zaśpiewał hymn „Kde domov můj”, a potem także hymn słowacki. Karawan odjechał na Morawy. Opletala pochowano na cmentarzu w Náklu, w skromnym wiejskim obrzędzie obserwowanym przez gestapo. Według czeskich relacji część kolegów, którzy pojechali tam na pogrzeb, została po powrocie do Pragi aresztowana.

Demonstracja w centrum miasta

Po odjeździe karawanu studenci nie rozeszli się. Jedni ruszyli w stronę placu Karola, gdzie doszło do starcia z czeską policją; część demonstrantów schroniła się w budynku Politechniki Czeskiej, z którego wypuszczano ich potem pod nadzorem małymi grupami. Grupy zbierały się jednak na nowo. Przemarsze, śpiewy i okrzyki powtarzały się na ulicach Spálenej i Voršilskiej, na Národní třídzie, przed Wydziałem Prawa i Wydziałem Filozoficznym, a około jedenastej przed pomnikiem Jana Husa na Rynku Staromiejskim. Według raportu praskiej dyrekcji policji na ulicach było na początku trzy–cztery tysiące studentów, później około dwóch i pół tysiąca. Przyłączali się do nich przechodnie.

Doszło do kilku incydentów, które Niemcy później wyolbrzymili. Na ulicy Spálenej pobito kierowcę samochodu Karla Hermanna Franka, sekretarza stanu w urzędzie protektora i wyższego dowódcę SS i policji w Protektoracie. W relacji ówczesnego profesora, a po wojnie rektora Uniwersytetu Karola, Jana Bělehrádka, na Voršilskiej przewrócono samochód, który miał należeć do Franka; sam Frank jeździł tego dnia po mieście i obserwował przebieg demonstracji. W Berlinie mówiono później o sześciu lub siedmiu rannych Niemcach. Demonstrantów rozpędzały czeska policja, niemieckie formacje policyjne i oddziały SS. Zatrzymanych przez czeską policję w większości ukarano kilkudniowym aresztem lub grzywną. Niemcy aresztowali, według różnych zestawień, od 16 do 20 osób, głównie w okolicy Wydziału Prawa. Ich los był znacznie cięższy: więzienia gestapo w Pradze, Mała Twierdza w Terezínie, a w końcu obóz koncentracyjny. W porównaniu z 28 października demonstracja była mniejsza i nie padły strzały, ale czescy historycy uważają ją za ostatnie tak duże publiczne wystąpienie przeciw okupantom aż do powstania praskiego w maju 1945 roku.

Raporty do Berlina

Okupanci od tygodni czekali na okazję do rozprawy z czeską inteligencją, a zwłaszcza ze studentami, uważanymi za ośrodek oporu. Frank od początku przekonywał, że ugodowa linia protektora Konstantina von Neuratha tylko ośmiela Czechów. Atmosferę w Rzeszy zaostrzył zamach na Hitlera w Monachium tydzień wcześniej, za który propaganda obwiniała zagraniczne spiski. Jeszcze 15 listopada szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Reinhard Heydrich wysłał do Kancelarii Rzeszy raport o zajściach w Pradze, a meldunki służby bezpieczeństwa SS przedstawiały je jako zorganizowaną akcję wymierzoną w Niemców. Sam Frank zeznał po wojnie, że decyzję o egzekucjach i wywózce studentów podjęto „w dniu demonstracji”, czyli 15 listopada.

Następnego dnia Neurath i Frank zostali wezwani do Berlina na naradę z udziałem Adolfa Hitlera. Według relacji uczestników Hitler wpadł we wściekłość, mówił o utopieniu oporu we krwi i groził, że w razie dalszych wystąpień zrówna Pragę z ziemią. Wydał ustne polecenie, by za każdego rannego Niemca rozstrzeliwać trzech Czechów, i zarządził zamknięcie czeskich szkół wyższych. Prezydent Emil Hácha, z którym studenci próbowali się jeszcze 16 listopada spotkać, nie miał już żadnego wpływu na bieg wydarzeń.

Miejsce w dziejach wojny

Pogrzeb Opletala zamknął krótki okres jawnego, masowego oporu w Protektoracie Czech i Moraw, który zaczął się wiosną 1939 roku od pielgrzymek narodowych, a osiągnął szczyt 28 października. W nocy z 16 na 17 listopada niemiecka policja i SS wtargnęły do akademików w Pradze, Brnie i Przybramie, dziewięciu działaczy studenckich, wśród nich Josefa Matouška, rozstrzelano bez sądu w koszarach w Ruzyni, a ponad tysiąc dwustu studentów wywieziono do obozu Sachsenhausen. Czeskie uczelnie zamknięto do końca wojny. Dziesięć dni wcześniej Niemcy w podobny sposób uderzyli w profesorów krakowskich w ramach Sonderaktion Krakau: w obu krajach okupant uznał środowisko akademickie za zaplecze narodowego oporu, które należy zniszczyć.

Postać Jana Opletala stała się symbolem czeskiego oporu. W 1945 roku Uniwersytet Karola nadał mu pośmiertnie tytuł doktora medycyny, jego imię noszą ulice w wielu czeskich miastach, w tym ulica przy placu Wacława w Pradze. 17 listopada 1989 roku, w pięćdziesiątą rocznicę tamtych wydarzeń, studenci zebrali się na Albertovie, by uczcić jego pamięć, i ruszyli tą samą drogą co kondukt z 1939 roku, w stronę Národní třídy. Brutalne rozbicie tego pochodu przez policję zapoczątkowało aksamitną rewolucję, która obaliła komunizm w Czechosłowacji.

W tym samym czasie

(03)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.