TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Krwawa przeprawa przez Rapido

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Morze Śródziemne
Data:
20 stycznia 1944
Autor:
Natalia
Bitwa:
Bitwa o Monte Cassino
Tagi:
Włochy, Stany Zjednoczone, Mark Wayne Clark, Wehrmacht

Wieczorem 20 stycznia 1944 roku dwa pułki amerykańskiej 36 Dywizji Piechoty zaczęły forsować wąską, wezbraną rzekę w środkowych Włoszech, kilka kilometrów na południe od miasta Cassino. Amerykanie nazywali ją Rapido, choć na tym odcinku była to właściwie Gari, krótka rzeka, która niżej łączy się z Liri i tworzy Garigliano. Przez dwie noce i dwa dni żołnierze z Teksasu przeprawiali się w składanych łodziach i po kładkach na brzeg, na którym czekała niemiecka 15 Dywizja Grenadierów Pancernych. Wieczorem 22 stycznia dowódca dywizji kazał przerwać atak. Według amerykańskiej historii oficjalnej dywizja straciła w 48 godzin 1681 ludzi: 143 zabitych, 663 rannych i 875 zaginionych, w większości wziętych do niewoli. Niemcy stracili, według własnych meldunków, 64 zabitych i 179 rannych. Przyczółka nie zdobyto.

Bitwa nad Rapido stała się jedną z najcięższych porażek armii amerykańskiej w czasie II wojny światowej i jedną z najbardziej spornych decyzji generała Marka Clarka. Weterani dywizji domagali się po wojnie śledztwa w Kongresie. Do dziś historycy spierają się, czy atak był koniecznym poświęceniem, czy błędem, przed którym ostrzegał dowódca dywizji.

Linia Gustawa i plan Clarka

Na przełomie 1943 i 1944 roku alianci zatrzymali się we Włoszech przed główną pozycją obronną Niemców, linią Gustawa. Jesienią amerykańska 5 Armia Clarka i brytyjska 8 Armia przebijały się przez kolejne pasma gór i rzek. W listopadzie i grudniu natarcie na Linię Zimową kosztowało je tysiące żołnierzy. 36 Dywizja zdobyła w grudniu wioskę San Pietro Infine i poniosła przy tym ciężkie straty. Za linią Gustawa otwierała się dolina Liri, najlepsza droga na Rzym, a nad jej wejściem górowało wzgórze Monte Cassino z benedyktyńskim opactwem.

Dowódca wojsk alianckich we Włoszech, generał Harold Alexander, i Clark postanowili ominąć linię Gustawa desantem. Amerykański VI Korpus gen. Johna Lucasa miał wylądować pod Anzio, około 55 kilometrów na południe od Rzymu, w operacji o kryptonimie „Shingle”. Kilka dni wcześniej 5 Armia miała uderzyć na całym froncie linii Gustawa, aby ściągnąć tam niemieckie odwody, a w razie przełamania wkroczyć doliną Liri i połączyć się z desantem.

Plan zakładał trzy uderzenia. Na prawym skrzydle Francuski Korpus Ekspedycyjny gen. Alphonse’a Juina już od 12 stycznia atakował w górach na północ od Cassino. Na lewym skrzydle brytyjski X Korpus miał przejść dolną Garigliano. W środku amerykański II Korpus gen. Geoffreya Keyesa miał przeprawić 36 Dywizję przez Gari koło wsi Sant’Angelo in Theodice, zbudować mosty i wprowadzić w dolinę Liri 1 Dywizję Pancerną. Brytyjczycy przekroczyli Garigliano w nocy z 17 na 18 stycznia i zajęli przyczółki, które dowódca 10 Armii, Heinrich von Vietinghoff, uznał za groźne. Albert Kesselring skierował tam z okolic Rzymu dwie dywizje grenadierów pancernych, 29 i 90, które wcześniej trzymał w odwodzie na wypadek desantu. Brytyjska 46 Dywizja, która w nocy z 19 na 20 stycznia miała przejść Garigliano tuż poniżej ujścia Gari i osłonić lewe skrzydło Amerykanów, nie zdołała tego zrobić. Bystry nurt porywał łodzie, a na drugi brzeg dotarła tylko jedna kompania, którą potem wycofano. 36 Dywizja miała więc atakować bez osłony skrzydła.

Walker przeciw rozkazowi

Dowódcą 36 Dywizji, złożonej z żołnierzy teksańskiej Gwardii Narodowej, był generał major Fred L. Walker, 56-letni weteran I wojny światowej. W lipcu 1918 roku, w drugiej bitwie nad Marną, dowodził batalionem amerykańskiej 3 Dywizji Piechoty, który odparł Niemców przeprawiających się przez rzekę. Teraz patrzył na tę sytuację z drugiej strony i nie miał złudzeń. Rzeka w miejscu przeprawy miała kilkanaście metrów szerokości, około trzech metrów głębokości, lodowaty i szybki nurt i strome brzegi. Na wschodnim brzegu, którym musieli nadejść Amerykanie, ciągnęły się płaskie, rozmokłe łąki bez żadnej osłony, zaminowane przez Niemców. Zachodni brzeg i wieś Sant’Angelo na skarpie były ufortyfikowane bunkrami, gniazdami karabinów maszynowych i drutem kolczastym. Za nimi wznosiły się zbocza Monte Cassino i Monte Cairo, z których niemieccy obserwatorzy artylerii widzieli całą dolinę.

17 stycznia Walker zapisał w dzienniku: „Wygląda na to, że klęska Niemców nad Marną 15 lipca 1918 roku powtórzy się, tylko odwrotnie, nad Rapido w styczniu 1944”. Proponował uderzyć dalej na północ, gdzie teren był łatwiejszy, albo poczekać, aż Francuzi i Brytyjczycy opanują wzgórza nad doliną. Keyes i Clark odrzucili te propozycje. Termin wyznaczało lądowanie pod Anzio, a dowództwo 5 Armii uważało, że silny atak w dolinie Liri jest konieczny, aby Niemcy nie mogli przerzucić sił nad morze. Walker pisał w dzienniku o swoich przełożonych: „Nie rozumieją problemów i nie wiedzą, o czym mówię”.

Pierwsza noc – 20 na 21 stycznia

Atak zaczął się wieczorem 20 stycznia po przygotowaniu artyleryjskim, w którym amerykańskie działa wystrzeliły na zachodni brzeg dziesiątki tysięcy pocisków. Niewiele one zniszczyły, bo Niemcy siedzieli w umocnionych schronach. Na południe od Sant’Angelo miał się przeprawić 143 Pułk Piechoty, na północ od wsi 141 Pułk. Trzeci pułk dywizji, 142, został w odwodzie.

Wszystko szło źle od samego początku. Nad doliną podniosła się gęsta mgła, wzmocniona dymem z amerykańskich zasłon. Piechurzy musieli nieść ciężkie łodzie pontonowe i elementy kładek przez kilka kilometrów rozmokłych łąk. Saperzy oczyścili w polach minowych tylko wąskie przejścia i oznaczyli je białą taśmą, ale w ciemności i mgle oddziały gubiły drogę i wchodziły na miny. Niemiecka artyleria i moździerze, które znały odległości do każdego punktu w dolinie, ostrzeliwały podejścia do rzeki, zanim piechota do niej dotarła. Wiele łodzi zostało przedziurawionych lub zniszczonych, inne porwał nurt, a niektóre oddziały porzuciły je po drodze.

Mimo to około piątej rano 21 stycznia na zachodnim brzegu znalazł się 1 Batalion 143 Pułku. Rano, gdy mgła zaczęła opadać, znalazł się w zasięgu niemieckiego ognia z trzech stron i bez łączności z resztą dywizji. Dowódca pułku pozwolił mu się wycofać. Na odcinku 141 Pułku przez rzekę przeszła część 1 Batalionu. Kładki zniszczono, a łączność z tymi żołnierzami się urwała. Kiedy nastał dzień, odcięte grupy amerykańskie broniły się w lejach po pociskach kilkadziesiąt metrów od rzeki.

Druga próba – 21 i 22 stycznia

Rano 21 stycznia Keyes i dowództwo 5 Armii nakazali ponowić atak. Walker uważał, że to bezcelowe, ale wykonał rozkaz. Przygotowania trwały cały dzień, bo trzeba było zebrać nowe łodzie. Po południu 143 Pułk, pod osłoną dymu, przeprawił 3 i część 2 Batalionu na południe od Sant’Angelo. Wieczorem i w nocy przez rzekę przeszły też dwa bataliony 141 Pułku. Saperzy zbudowali kilka kładek dla piechoty, ale ogień był tak silny, że nie zdołali zbudować mostów dla czołgów. Mosty pontonowe i składane mosty Baileya miały ułatwić wejście 1 Dywizji Pancernej w dolinę Liri, ale do nich nie doszło.

Bez czołgów i ciężkiej broni, z amunicją przenoszoną łodziami pod ogniem, amerykańska piechota na zachodnim brzegu nie mogła się utrzymać. Niemieccy grenadierzy pancerni, wspierani przez działa szturmowe, kontratakowali z bunkrów i z ruin Sant’Angelo. 22 stycznia rano kładki na odcinku 141 Pułku zostały zniszczone, a jego bataliony odcięte. Po południu żołnierze 143 Pułku, którzy ponieśli ciężkie straty na niewielkim przyczółku, dostali rozkaz powrotu na wschodni brzeg. Walker nie wprowadził do walki 142 Pułku, uznając, że byłoby to tylko zmarnowanie kolejnych żołnierzy. Wieczorem 22 stycznia Keyes zgodził się przerwać atak. Na zachodnim brzegu Niemcy zlikwidowali resztki 141 Pułku i wzięli do niewoli kilkuset Amerykanów. Do swoich wróciło przez rzekę, wpław albo w ostatnich łodziach, tylko kilkudziesięciu żołnierzy z batalionów 141 Pułku.

Dla Niemców była to zwykła obrona odcinka. 15 Dywizja Grenadierów Pancernych z XIV Korpusu Pancernego gen. Fridolina von Sengera und Etterlina meldowała o odparciu silnego natarcia i wzięciu jeńców. 64 zabitych i 179 rannych po stronie niemieckiej wobec ponad 1600 zabitych, rannych i zaginionych Amerykanów pokazuje, jak bardzo teren i umocnienia sprzyjały obrońcom. Jeden z dowódców kompanii 143 Pułku mówił później, w relacji przytaczanej przez historyków: „Miałem 184 ludzi. Po 48 godzinach miałem 17”.

24 stycznia – natarcie przenosi się na północ

Klęska nad Gari nie zakończyła walk w dolinie. Clark i Keyes postanowili uderzyć tam, gdzie wcześniej proponował Walker: na północ od Cassino, na górnym biegu Rapido. W nocy z 24 na 25 stycznia ruszyła tam do natarcia amerykańska 34 Dywizja Piechoty w kierunku wsi Caira i niemieckich koszar na stokach nad miastem. Francuzi Juina nacierali obok niej w górach. Również tu Niemcy przygotowali się dobrze. Spiętrzona woda zalała łąki przed rzeką, czołgi grzęzły w błocie, a pola minowe i ogień z wzgórz zatrzymały pierwsze natarcia. Dopiero po kilku dniach ciężkich walk 34 Dywizja uchwyciła przyczółek i zaczęła wspinać się w góry nad klasztorem. Poważne niepowodzenie nad Gari bywa w kronikach datowane na 24 stycznia, ale bój 36 Dywizji zakończył się wieczorem 22 stycznia. 24 stycznia nad Gari nie było nowej porażki, a ciężar natarcia przeniesiono na północ od Cassino.

Wyczerpana 36 Dywizja została nad rzeką w obronie. Jej 142 Pułk, który nie walczył pod Sant’Angelo, przydzielono wkrótce do 34 Dywizji w walkach na północ od Cassino. Wiele ofiar przeprawy było świeżo przybyłymi uzupełnieniami, które nie zdążyły poznać swoich oddziałów. 141 i 143 Pułk na długo straciły wartość bojową.

Spór o odpowiedzialność

Spór zaczął się jeszcze w czasie wojny. Clark w swoich notatkach i późniejszych wspomnieniach przyznawał, że spodziewał się ciężkich strat, ale uważał atak za konieczny. Twierdził, że trzeba było przytrzymać Niemców pod Cassino, aby nie mogli rzucić wszystkich sił na lądujących pod Anzio. Zarzucał też dowództwu 36 Dywizji złe przygotowanie przeprawy. Walker uważał, że plan od początku był skazany na porażkę i że jego zastrzeżenia zignorowano. W lipcu 1944 roku, po zdobyciu Rzymu, Clark zastąpił go innym dowódcą. Walker objął komendę szkoły piechoty w Fort Benning.

Krytycy Clarka wskazywali, że niemieckie odwody, które atak miał ściągnąć, były już w drodze nad Garigliano po brytyjskiej przeprawie z 17–18 stycznia, więc atak 36 Dywizji tego celu nie zmieniał. Zwracali też uwagę, że uderzenie wyznaczono w najsilniej bronionym punkcie doliny, bez osłony skrzydeł i bez zajęcia górujących nad nią wzgórz. Obrońcy Clarka odpowiadali, że w styczniu 1944 roku dowództwo 5 Armii nie wiedziało dokładnie, co robią niemieckie odwody, a lądowanie pod Anzio wymagało jednoczesnej presji na całym froncie.

W styczniu 1946 roku zjazd stowarzyszenia weteranów 36 Dywizji w Teksasie przyjął rezolucję wzywającą Kongres do zbadania „jednego z najbardziej kolosalnych błędów” wojny. Weterani nazwali Clarka oficerem „nieudolnym i niedoświadczonym”, który niepotrzebnie wysłał ich kolegów na śmierć. Komisja do spraw wojskowych Izby Reprezentantów przeprowadziła przesłuchania. Sekretarz wojny Robert P. Patterson uznał w swoim raporcie, że akcja, do której skierowano 36 Dywizję, „była konieczna”, a Clark „wykazał się trafnym osądem”, planując ją i wydając rozkaz. Kongres nie podjął żadnych kroków przeciwko generałowi. Spór jednak trwał. Historycy amerykańscy oceniają dziś przeprawę przez Rapido zwykle jako przykład pośpiesznie zaplanowanej operacji, w której terminy wyznaczone przez inny desant przeważyły nad oceną terenu i sił przeciwnika.

Znaczenie

Przeprawa przez Rapido była częścią pierwszej bitwy o Monte Cassino, która trwała do połowy lutego. Rano 22 stycznia, gdy nad Gari trwały jeszcze ostatnie walki, VI Korpus Lucasa wylądował pod Anzio prawie bez oporu. Kesselring zdołał jednak w ciągu kilku dni zebrać wokół przyczółka silne zgrupowanie, a linia Gustawa wytrzymała. Do maja 1944 roku alianci uderzali na Cassino jeszcze trzy razy. 15 lutego zbombardowali opactwo na Monte Cassino, w marcu zniszczyli miasto, a w maju 2 Korpus Polski zdobył wzgórze klasztorne w czwartej bitwie. Dopiero wtedy, w ofensywie „Diadem”, alianci przełamali linię Gustawa i weszli w dolinę Liri. W maju 1944 roku 36 Dywizja, przewieziona morzem na przyczółek pod Anzio, wzięła udział w przełamaniu, zdobyła Velletri i 5 czerwca weszła do Rzymu.

W pamięci amerykańskiej, a zwłaszcza w Teksasie, Rapido pozostało symbolem bezsensownej ofiary. Weterani 36 Dywizji przez dziesięciolecia wracali do tej sprawy na swoich zjazdach. Historycy wojskowi traktują tę bitwę jako przykład tego, jak ryzykowne jest forsowanie rzeki pod okiem przeciwnika bez przewagi, zaskoczenia i osłony skrzydeł. Tej samej nocy, 20 stycznia, gdy Teksańczycy szli przez mgłę nad Gari, 769 bombowców RAF leciało nad Berlin. Oba wydarzenia pokazały, że na początku 1944 roku alianci mieli przewagę materiałową, ale nie umieli jeszcze przekuć jej w szybkie zwycięstwo.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.