Bitwa o Monte Cassino
- Daty:
- 17 stycznia – 18 maja 1944
- Front:
- Morze Śródziemne
- Miejsce:
- Cassino i wzgórze Monte Cassino (Włochy, Lacjum): doliny rzek Rapido (Gari), Liri i Garigliano, masywy Monte Cairo i Monti Aurunci na trasie drogi nr 6 (Via Casilina) z Neapolu do RzymuNa mapie bitew →
- Strony:
- Alianci (Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Francja, Polska, Nowa Zelandia, Indie, Kanada)Harold Alexander, Mark Wayne Clark, Oliver Leese, Bernard Freyberg, Alphonse Juin, Władysław AndersIII RzeszaAlbert Kesselring, Heinrich von Vietinghoff, Fridolin von Senger und Etterlin
- Wynik:
- Zwycięstwo aliantów, okupione bardzo wysokimi stratami. Trzy pierwsze natarcia (styczeń – marzec 1944) załamały się, a 15 lutego bombowce zniszczyły opactwo benedyktyńskie. Dopiero czwarte natarcie, operacja „Diadem” (od 11 maja), przełamało linię Gustawa: Francuzi przeszli przez Monti Aurunci, Brytyjczycy i Kanadyjczycy weszli w dolinę Liri, a 18 maja żołnierze 2 Korpusu Polskiego zajęli ruiny klasztoru. Droga na Rzym stanęła otworem; 4 czerwca do miasta weszła 5 Armia, ale niemiecka 10 Armia uniknęła okrążenia.
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Włochy, Polska, Wielka Brytania, Wehrmacht

Bitwa o Monte Cassino to w rzeczywistości cztery kolejne natarcia, którymi alianci od stycznia do maja 1944 roku próbowali przełamać niemiecką linię Gustawa w najwęższym i najsilniej bronionym miejscu – u wejścia do doliny rzeki Liri, którą biegła najkrótsza droga z Neapolu do Rzymu. Nad doliną, nad miasteczkiem Cassino, wznosi się wzgórze Monte Cassino z opactwem założonym w VI wieku przez świętego Benedykta z Nursji – kolebką zachodniego monastycyzmu. Przez cztery miesiące walczyli tu Amerykanie, Brytyjczycy, Francuzi z oddziałami z Afryki Północnej, Nowozelandczycy, Hindusi i Gurkhowie, Kanadyjczycy i Polacy. Klasztor został w lutym zrównany z ziemią przez alianckie bombowce, a jego ruiny zdobyli 18 maja 1944 roku żołnierze 2 Korpusu Polskiego generała Władysława Andersa. Dla Polaków nazwa Monte Cassino stała się symbolem całej drogi żołnierzy, którzy przez łagry i Bliski Wschód dotarli do Włoch.
Nazwa i daty
Nazwa „bitwa o Monte Cassino” obejmuje cztery odrębne operacje, nazywane zwykle pierwszą, drugą, trzecią i czwartą bitwą. Za początek przyjmuje się 17 stycznia 1944 roku, gdy brytyjski X Korpus sforsował dolny bieg rzeki Garigliano u ujścia do morza. Pierwsza bitwa trwała do 11 lutego, druga – z bombardowaniem opactwa – od 15 do 18 lutego, trzecia od 15 do 23 marca, a czwarta, nazwana operacją „Diadem”, rozpoczęła się 11 maja. Za koniec bitwy uważa się 18 maja 1944 roku, gdy nad ruinami klasztoru zawisła polska flaga, a Niemcy opuścili Cassino. Walki o kolejną linię obrony, linię Hitlera (na żądanie Hitlera przemianowaną na linię Sengera), trwały jeszcze do 25 maja, ale należą już do następnego etapu kampanii.
Część historyków, zwłaszcza anglosaskich, liczy pierwszą bitwę od 12 stycznia, gdy w górach na północ od Cassino ruszył francuski korpus, a niektórzy – od 15 stycznia, gdy 5 Armia, zdobywszy ostatnie wzgórza przed rzeką Rapido, stanęła przed linią Gustawa. W literaturze niemieckiej walki te nazywa się czasem bitwami pod Cassino (Schlachten um Cassino), a w angielskiej także „bitwą o Rzym”, bo stawką całej zimowo-wiosennej kampanii było otwarcie drogi do stolicy Włoch.
Tło
Po lądowaniu pod Salerno i zajęciu Neapolu alianci liczyli, że Rzym padnie jesienią 1943 roku. Rzeczywistość okazała się inna. Feldmarszałek Albert Kesselring, dowodzący wojskami niemieckimi w południowych Włoszech, przekonał Hitlera, że półwysep można bronić daleko na południe od Rzymu, na kolejnych pasach umocnień przecinających kraj od morza do morza. Każda rzeka i każdy grzbiet górski stawały się linią oporu: po walkach nad Volturno przyszły jesienne ulewy, błoto i mróz, a 5 Armia generała Marka Clarka w listopadzie i grudniu wykrwawiała się na linii Bernhardta – w górach wokół Monte Camino, San Pietro i Monte Sammucro. Ostatnie jedenaście kilometrów przed Cassino kosztowało Amerykanów i Brytyjczyków około 16 tysięcy zabitych, rannych i zaginionych. Po drugiej stronie Apeninów brytyjska 8 Armia przeszła Sangro i po krwawych walkach Kanadyjczyków zdobyła w grudniu Ortonę, ale zimowe zamiecie zatrzymały ją i tam.
Za linią Bernhardta Niemcy przez całą jesień budowali główną pozycję – linię Gustawa. Biegła ona od ujścia Garigliano nad Morzem Tyrreńskim wzdłuż tej rzeki i jej górnego biegu, zwanego Gari (alianci nazywali go mylnie Rapido, od rzeczki płynącej przez Cassino), przez Cassino i masywy Apeninów aż do wybrzeża Adriatyku. Jej najsilniejszy odcinek zamykał dolinę Liri, jedyną dogodną drogę na Rzym dla czołgów i ciężarówek: drogę nr 6, dawną Via Casilina. Wejście do doliny przegradzała wezbrana rzeka, za nią rozciągały się zaminowane i celowo zalane łąki, a nad całością górował masyw Monte Cassino (516–520 m n.p.m.) z grzbietami prowadzącymi dalej do Monte Cairo (1669 m).
Na szczycie wzgórza stało opactwo benedyktynów, jedno z najcenniejszych miejsc chrześcijańskiej Europy, wielokrotnie burzone i odbudowywane od czasów świętego Benedykta. Jesienią 1943 roku oficerowie dywizji „Hermann Göring” wywieźli z niego za zgodą opata Gregoria Diamare archiwum, księgozbiór i dzieła sztuki, w tym zbiory przechowywane tam z muzeów neapolitańskich; większość trafiła do Watykanu, choć część obrazów zagarnięto po drodze dla Göringa. W grudniu Kesselring zapewnił Stolicę Apostolską i – za jej pośrednictwem – aliantów, że jego żołnierze nie zajmą samego klasztoru, a wokół murów wyznaczono strefę, do której wojsko nie miało wstępu. Niemieckie stanowiska znajdowały się jednak na zboczach tuż poniżej opactwa. W budynkach zostało kilku zakonników z opatem oraz kilkuset uciekinierów z okolicznych wsi i miasteczka.
Na początku 1944 roku zmieniło się dowództwo alianckie. Po konferencji w Teheranie priorytetem stało się lądowanie we Francji, a Dwight Eisenhower, mianowany dowódcą inwazji, i Bernard Montgomery wyjechali z Morza Śródziemnego, by je przygotować. Naczelne dowództwo na tym teatrze objął brytyjski generał Henry Maitland Wilson, 8 Armią zaczął dowodzić generał Oliver Leese, a obiema armiami we Włoszech – dawną 15 Grupą Armii, przemianowaną wkrótce na Alianckie Armie we Włoszech – nadal kierował generał Harold Alexander. Alexander i Churchill chcieli zdobyć Rzym jeszcze tej zimy, zanim okręty desantowe odpłyną do Anglii na potrzeby operacji „Overlord”. Plan zakładał uderzenie z dwóch kierunków: 5 Armia miała przełamać linię Gustawa pod Cassino, a jednocześnie amerykański VI Korpus generała Johna Lucasa wysadzony pod Anzio, na tyłach Niemców (operacja „Shingle”), miał przeciąć ich linie zaopatrzenia i zmusić do odwrotu. Natarcie pod Cassino rozpoczęto kilka dni przed desantem, by ściągnąć na południe niemieckie odwody spod Rzymu.
Linii Gustawa broniła niemiecka 10 Armia generała Heinricha von Vietinghoffa, a jej zachodnim odcinkiem, z Cassino, dowodził XIV Korpus Pancerny generała Fridolina von Sengera und Etterlina – oficera kawalerii, katolika i świeckiego oblata benedyktyńskiego, który dobrze znał wartość opactwa. W pierwszych tygodniach stycznia na tym odcinku stały wyczerpane dywizje piechoty i grenadierów pancernych; z czasem na kluczowe pozycje w Cassino weszli spadochroniarze 1 Dywizji Strzelców Spadochronowych generała Richarda Heidricha, najtwardsi obrońcy całej bitwy.
Pierwsza bitwa: Garigliano, Rapido i góry na północ od Cassino (17 stycznia – 11 lutego)
Plan Clarka przewidywał natarcie na froncie około 30 kilometrów. Na prawym skrzydle, w górach na północ od Cassino, już od 12 stycznia nacierał Francuski Korpus Ekspedycyjny generała Alphonse’a Juina, złożony z 2 Marokańskiej i 3 Algierskiej Dywizji Piechoty. Na lewym skrzydle, nad morzem, brytyjski X Korpus generała Richarda McCreery’ego miał sforsować dolną Garigliano. W centrum amerykański II Korpus generała Geoffreya Keyesa miał przejść przez Gari pod Sant’Angelo, poniżej Cassino, i wprowadzić w dolinę Liri czołgi 1 Dywizji Pancernej.
W nocy z 17 na 18 stycznia 1944 roku brytyjskie 5 i 56 Dywizja Piechoty przeprawiły się przez Garigliano w pobliżu Minturno i Castelforte. Natarcie zaskoczyło słabą niemiecką 94 Dywizję Piechoty; Brytyjczycy uchwycili przyczółek i w ciągu kilku dni zajęli wzgórza nad rzeką. Senger uznał sytuację za groźną, a Kesselring przerzucił mu z okolic Rzymu dwie dywizje odwodowe – 29 i 90 Dywizję Grenadierów Pancernych – które do 21 stycznia ustabilizowały front. W tym sensie plan zadziałał: niemieckie odwody odciągnięto spod Rzymu na kilka dni przed desantem pod Anzio. Natomiast 46 Dywizja, która w nocy z 19 na 20 stycznia miała przejść rzekę bliżej ujścia Liri i osłonić lewe skrzydło Amerykanów, nie zdołała utrzymać się na drugim brzegu. X Korpus stracił w pierwszej bitwie około 4 tysięcy ludzi.
Główne uderzenie wykonała 20 stycznia wieczorem amerykańska 36 Dywizja Piechoty generała Freda Walkera – teksańska jednostka Gwardii Narodowej, wciąż osłabiona po Salerno i walkach na linii Bernhardta. Jej żołnierze mieli w ciemności i we mgle przenieść łodzie przez zaminowane błota i przeprawić się przez wartką, lodowatą rzekę wprost na pozycje 15 Dywizji Grenadierów Pancernych. Przygotowania były pośpieszne, a sam Walker od początku uważał zadanie za beznadziejne. Na drugi brzeg dotarły tylko pojedyncze bataliony 141 i 143 Pułku; mostów nie zbudowano, czołgi nie przeszły, a odcięte grupy niszczył ogień artylerii, moździerzy i karabinów maszynowych. Ponowiona 21 stycznia próba skończyła się tak samo. W ciągu 48 godzin dywizja straciła według amerykańskiej historii oficjalnej 1681 zabitych, rannych i wziętych do niewoli (inne zestawienia podają około 2100); Niemcy w meldunkach odnotowali jedynie odparcie lokalnego ataku. Po wojnie weterani dywizji doprowadzili do przesłuchań w Kongresie Stanów Zjednoczonych w sprawie odpowiedzialności Clarka za tę przeprawę; komisja nie postawiła mu zarzutów.
Od 24 stycznia Keyes spróbował innej drogi. 34 Dywizja Piechoty generała Charlesa Rydera przeszła przez zalaną dolinę Rapido na północ od miasta, gdzie rzekę dało się przejść w bród, a czołgi poruszały się tylko po wyłożonych stalowymi matami ścieżkach. Po ośmiu dniach walk Amerykanie zdobyli wioskę Cairo i wdarli się w góry, a następnie skręcili na południe, grzbietami w stronę klasztoru. Jednocześnie Francuzi w zaciekłych walkach zajęli Colle Belvedere i Colle Abate, ale nie zdobyli Monte Cifalco, z którego Niemcy widzieli ich tyły. Juin był przekonany, że idąc dalej przez góry można obejść Cassino od północy, lecz jego prośbę o odwody odrzucono; do 31 stycznia natarcie francuskie utknęło, a obie dywizje straciły około 2500 ludzi.
Na początku lutego żołnierze 34 Dywizji doszli do wzgórza 445, niespełna 400 metrów od murów opactwa, a ich patrole podchodziły pod samą skarpę klasztoru. Nie zdołali jednak zdobyć wzgórza 593 (Monte Calvario), kluczowego punktu grzbietu, którego bronili spadochroniarze. Senger, zaniepokojony tempem strat, prosił wtedy o przerwanie bitwy i odwrót na nową linię, ale Kesselring odmówił i przysłał posiłki. Ostatni, trzydniowy szturm na wzgórze klasztorne i miasto załamał się 11 lutego. Bataliony piechoty 34 Dywizji straciły do 80 procent stanu; łącznie dywizja straciła około 2200 ludzi.
Pierwsza bitwa nie przyniosła przełamania, a desant pod Anzio z 22 stycznia, zamiast zmusić Niemców do odwrotu z linii Gustawa, sam utknął na przyczółku, otoczonym przez szybko utworzoną niemiecką 14 Armię generała Eberharda von Mackensena. Odtąd role się odwróciły: natarcia pod Cassino miały odciążyć zagrożony przyczółek. Wyczerpany II Korpus zastąpiono świeżym Korpusem Nowozelandzkim, utworzonym z dywizji ściągniętych z frontu adriatyckiego pod dowództwem generała Bernarda Freyberga.
Druga bitwa: zniszczenie opactwa (15–18 lutego)
Korpus Nowozelandzki składał się z 2 Dywizji Nowozelandzkiej, której dowództwo przejął generał Howard Kippenberger, i 4 Indyjskiej Dywizji Piechoty generała Francisa Tukera – weteranów walk w Afryce Północnej, w których obok batalionów hinduskich i muzułmańskich służyli Gurkhowie i brytyjski batalion Royal Sussex. Na przygotowanie miał tylko kilka dni, bo pod Anzio Niemcy szykowali wielkie kontrnatarcie. Freyberg chciał kontynuować plan Amerykanów: Hindusi mieli zdobyć grzbiety nad klasztorem i samo wzgórze klasztorne, a Nowozelandczycy – przejść Rapido wzdłuż nasypu kolejowego i opanować dworzec na południowym skraju miasta, otwierając drogę czołgom w dolinę Liri. Sam oceniał szanse powodzenia na mniej więcej pół na pół.
Zanim padł pierwszy strzał, wybuchł spór o opactwo. Tuker, chory i odesłany do szpitala, przekonywał, że niezależnie od tego, czy Niemcy są w klasztorze, potężny gmach o murach grubych na kilka metrów może w każdej chwili stać się dla nich fortecą i że jego żołnierze nie mogą szturmować wzgórza, nad którym stoi nienaruszona budowla; żądał zniszczenia jej najcięższymi bombami. Freyberg poparł ten wniosek. Clark i jego sztab byli przeciwni, a generał Keyes, który kilkakrotnie przelatywał nad klasztorem, twierdził, że nie widział w nim Niemców. Lotnicy – dowódca alianckich sił powietrznych na Morzu Śródziemnym generał Ira Eaker i zastępca Wilsona generał Jacob Devers – po przelocie nad wzgórzem twierdzili natomiast, że widzieli tam wojsko. Rozstrzygnął Alexander, który zgodził się na bombardowanie. Do dziś wiadomo, że Niemcy dotrzymali zobowiązania i nie zajmowali samego klasztoru, choć ich stanowiska znajdowały się tuż pod jego murami.
Rankiem 15 lutego 1944 roku nad Monte Cassino nadleciały 142 ciężkie bombowce B-17, a po nich kilkadziesiąt średnich B-25 i B-26. Zrzuciły – według najczęściej podawanych obliczeń – około 1150 ton bomb burzących i zapalających; między nalotami ostrzeliwała wzgórze artyleria. Opactwo zamieniło się w stertę gruzu, z której sterczały fragmenty murów. Żołnierze alianccy i korespondenci wojenni wiwatowali na widok wybuchów; Juin miał wówczas powiedzieć, że w ten sposób niczego się nie osiągnie. Zginęło około 230 włoskich cywilów, którzy schronili się w klasztorze; nie ma dowodów, by w opactwie zginął choć jeden niemiecki żołnierz, za to część bomb spadła na pozycje alianckie, a nawet na sztab 5 Armii w Presenzano. Nalot nie był też uzgodniony z wojskami lądowymi: Hindusi, którzy dopiero objęli stanowiska po Amerykanach, nie byli gotowi do natychmiastowego szturmu, a pozycje spadochroniarzy na wzgórzu 593 pozostały nietknięte. 17 lutego opat Diamare, kilku ocalałych mnichów i ostatni uciekinierzy zeszli z ruin; po zniszczeniu klasztoru Niemcy bez skrupułów urządzili w gruzach stanowiska obronne, a ruiny okazały się dla nich lepszą osłoną niż nienaruszony budynek.
W nocy po nalocie kompania 1 Batalionu Royal Sussex zaatakowała wzgórze 593 z odległości kilkudziesięciu metrów i straciła połowę stanu. Następnej nocy cały batalion powtórzył natarcie – ponownie bez skutku, a pociski własnej artylerii, przelatujące nisko nad grzbietem, spadły także na jego szeregi. W nocy z 17 na 18 lutego do głównego szturmu ruszyli Radźputowie z 4/6 Batalionu Rajputana Rifles na wzgórze 593 oraz dwa bataliony gurkhów – jeden na wzgórze 444, drugi wprost przez parowy na klasztor. Walka toczyła się wręcz, na nagich skałach, ale spadochroniarze utrzymali pozycje. W dolinie dwie kompanie 28 Batalionu Maorysów z Dywizji Nowozelandzkiej przeszły Rapido i zdobyły dworzec kolejowy, lecz saperom nie udało się w porę zbudować przejścia dla czołgów. Po południu 18 lutego niemiecki kontratak z udziałem czołgów zmusił Maorysów do wycofania się za rzekę. Freyberg przerwał natarcie. Po wojnie Senger przyznawał, że bardziej niż kolejnego czołowego ataku na Cassino obawiał się uderzenia francuskich dywizji marokańskich i algierskich przez góry.
Zniszczenie opactwa wywołało oburzenie Watykanu. Papież Pius XII publicznie milczał, ale kardynał sekretarz stanu Luigi Maglione nazwał nalot w rozmowie z amerykańskim dyplomatą kolosalnym błędem. Propaganda niemiecka wykorzystała zniszczenie jako dowód „barbarzyństwa” aliantów, a opat na prośbę Niemców podpisał oświadczenie, że w klasztorze nie było żołnierzy. Spór o to, czy bombardowanie było konieczne, trwa do dziś; większość historyków uważa je za błąd zarówno moralny, jak i wojskowy.
Trzecia bitwa: zburzenie miasta (15–23 marca)
Po fiasku lutowego natarcia Freyberg postanowił uderzyć na Cassino od północy, wzdłuż doliny Rapido: Nowozelandczycy mieli zdobyć samo miasteczko, a Hindusi – posuwać się zboczami wzgórza klasztornego. Po oczyszczeniu przesmyku między miastem a wzgórzem do doliny Liri miała wejść brytyjska 78 Dywizja Piechoty. Kluczem do sukcesu miał być bezprecedensowy nalot bombowy, który zmiażdży obronę miasta. Do przeprowadzenia operacji potrzebne były trzy dni bez deszczu, by czołgi mogły przejechać przez rozmokły teren, i przez trzy tygodnie żołnierze czekali w lodowatym błocie na poprawę pogody. W tym czasie na minie stracił obie stopy generał Kippenberger, co mocno przygnębiło Nowozelandczyków. Spadochroniarze Heidricha przejęli w tym czasie obronę Cassino i wzgórza klasztornego.
Trzecia bitwa zaczęła się 15 marca 1944 roku o 8.30. Przez trzy i pół godziny ciężkie i średnie bombowce zrzucały na miasto bomby o opóźnionym zapłonie – według różnych obliczeń od około 750 do ponad 1000 ton; nalot był niecelny i część ładunków spadła na pozycje alianckie, a nawet na odległą o kilkanaście kilometrów miejscowość Venafro, gdzie zginęli żołnierze i cywile. Potem na ruiny spadł ogień ponad 700 dział, a za wałem ogniowym ruszyła 6 Brygada nowozelandzka z czołgami. Z około 300 spadochroniarzy w mieście mniej więcej połowa zginęła, ale ocaleli szybko wyszli z piwnic i zaczęli strzelać. Gruz i leje po bombach zatarasowały ulice, czołgi nie mogły przejechać, a wieczorem, wbrew prognozom, lunął deszcz, który zalał leje i zamienił miasto w grzęzawisko. Niszcząc Cassino, alianci stworzyli obrońcom idealny teren do walki.
Mimo to Nowozelandczycy zdobyli Wzgórze Zamkowe (Castle Hill) z ruinami średniowiecznej twierdzy, a 1/9 Batalion Gurkhów wdarł się na Wzgórze Wisielca (Hangman’s Hill, wzgórze 435), zaledwie około 250 metrów od ruin klasztoru, i przez dziewięć dni utrzymywał się tam w okrążeniu, zaopatrywany ze zrzutów. 17 marca Nowozelandczycy z czołgami zdobyli dworzec kolejowy. 19 marca spadochroniarze kontratakowali z ruin klasztoru na Wzgórze Zamkowe i udaremnili szturm na opactwo; tego samego dnia czołgi, które saperzy w tajemnicy wprowadzili górską drogą („Cavendish Road”) aż pod farmę Albaneta za klasztorem, zostały bez wsparcia piechoty wybite.
23 marca Alexander naradził się z dowódcami. Dywizje Nowozelandzka i Indyjska były wyczerpane, a Freyberg uznał, że dalsze natarcie nie ma sensu. Bitwę przerwano; w ciągu następnych dni ewakuowano z Hangman’s Hill gurkhów i odciętych Nowozelandczyków. Korpus Nowozelandzki rozwiązano 26 marca, a odcinek przejęły jednostki brytyjskiego XIII Korpusu. Na froncie pod Cassino 4 Dywizja Indyjska straciła łącznie około 3 tysięcy, a 2 Dywizja Nowozelandzka około 1600 zabitych, rannych i zaginionych. Niemieccy spadochroniarze też zapłacili wysoką cenę – według dziennika bojowego XIV Korpusu bataliony na pierwszej linii liczyły 23 marca od 40 do 120 żołnierzy – ale utrzymali Cassino i klasztor. Ich obrona przeszła do legendy, a sami spadochroniarze zyskali przydomek „zielonych diabłów z Cassino”.
Czwarta bitwa: przygotowania do operacji „Diadem”
Po trzech nieudanych natarciach Alexander i jego szef sztabu, generał John Harding, uznali, że uderzenia pojedynczych dywizji na wąskim odcinku nie złamią linii Gustawa. Postanowili poczekać do wiosny, gdy ziemia obeschnie, i przegrupować wojska tak, by na froncie od morza do Cassino uderzyć jednocześnie siłami dwóch armii. 8 Armię Leese’a przerzucono potajemnie znad Adriatyku pod Cassino; jej XIII Korpus (generał Sidney Kirkman) miał sforsować Gari i wejść w dolinę Liri, a I Korpus Kanadyjski czekać w odwodzie, gotów do pościgu. 5 Armia Clarka skupiła się na wąskim pasie od dolnej Garigliano do morza: na lewym skrzydle amerykański II Korpus, na prawym – wzmocniony do czterech dywizji i grup tabor górskich korpus francuski Juina, który miał przejść przez dzikie, uważane przez Niemców za niemal nieprzebyte Monti Aurunci. Z przyczółka pod Anzio miał w odpowiednim momencie wyjść VI Korpus. Sztabowe pozoracje i fałszywe korespondencje radiowe miały przekonać Kesselringa, że alianci szykują nowy desant pod Civitavecchią na północ od Rzymu; Niemcy rzeczywiście trzymali tam część odwodów.
Zadanie najtrudniejsze – zdobycie masywu Monte Cassino, na którym załamały się wszystkie wcześniejsze natarcia – przypadło 2 Korpusowi Polskiemu. Korpus powstał z żołnierzy armii, którą Anders sformował w 1941 i 1942 roku w ZSRR z wypuszczonych z łagrów i więzień polskich obywateli i wyprowadził przez Iran na Bliski Wschód. W skład wchodziły 3 Dywizja Strzelców Karpackich generała Bolesława Ducha, w której służyli też weterani Tobruku z Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich, i 5 Kresowa Dywizja Piechoty generała Nikodema Sulika, a także 2 Brygada Pancerna, artyleria korpuśna i pułki rozpoznawcze. Korpus przybył do Włoch na przełomie 1943 i 1944 roku i od lutego bronił odcinka nad Sangro. Każda dywizja miała tylko dwie brygady, a strat nie było czym uzupełnić – w kraju nie było rekrutacji, a z ZSRR nikt już nie mógł dotrzeć.
24 marca Leese zaproponował Andersowi zdobycie Monte Cassino i Piedimonte. Anders, mając świadomość ryzyka, przyjął zadanie bez uzgodnienia z Naczelnym Wodzem, generałem Kazimierzem Sosnkowskim, który był przeciwny frontalnemu szturmowi i wykrwawianiu jedynego polskiego korpusu na froncie. Anders uważał, że po zerwaniu przez Moskwę stosunków z rządem polskim w kwietniu 1943 roku i wobec sowieckiej propagandy oskarżającej Polaków o unikanie walki z Niemcami zwycięstwo w bitwie, o której mówił cały świat, przyniesie sprawie polskiej więcej niż jakakolwiek nota dyplomatyczna. Pozycje niemieckie w masywie tworzyły dwa pierścienie wzgórz połączone w kształcie ósemki – wzgórze 593, Massa Albaneta, Colle Sant’Angelo, Widmo (Phantom Ridge) i wzgórze 569 wzajemnie się osłaniały, tak że każdy atakowany punkt był ostrzeliwany z kilku innych. Plan polski zakładał jednoczesne natarcie 3 DSK na wzgórze 593 i Albanetę, a 5 KDP – na Widmo i Sant’Angelo, a następnie zejście na tyły klasztoru i połączenie z Brytyjczykami w dolinie Liri przy drodze nr 6.
Naprzeciw Polaków stały znów jednostki 1 Dywizji Strzelców Spadochronowych, a cały odcinek od Cassino do morza bronił XIV Korpus Pancerny i LI Korpus Górski 10 Armii. Na początku maja Senger przebywał na urlopie w Niemczech, a wielu innych wyższych dowódców niemieckich nie było na stanowiskach – alianci zaskoczyli przeciwnika terminem natarcia.
Czwarta bitwa: przełamanie (11–18 maja)
11 maja 1944 roku o 23.00 około 1600 dział obu armii otworzyło ogień na całym froncie od Cassino do morza. Polacy ruszyli 12 maja o pierwszej w nocy. Szli w nieznany teren, bo dowództwo 8 Armii, chcąc ukryć przed Niemcami obecność korpusu, zabroniło wcześniejszego patrolowania przedpola. Bataliony 3 DSK zdobyły wzgórze 593 i odparły kilka kontrataków, ale ogień z Albanety i wzgórza 569 dziesiątkował je; na Widmo wdarli się żołnierze 5 KDP, lecz przed Sant’Angelo zatrzymał ich ogień z rozpadlin. Artyleria nie zniszczyła betonowych schronów. Po południu Anders wycofał oddziały na pozycje wyjściowe. Pierwsze natarcie kosztowało korpus kilkaset zabitych i rannych, ale związało znaczną część niemieckich odwodów w masywie, gdy w dolinie i w górach na południu rozstrzygały się losy bitwy.
Tam bowiem nastąpił przełom. Brytyjski XIII Korpus z trudem uchwycił przyczółki za Gari, a 13 maja indyjska 8 Dywizja zbudowała mosty dla czołgów. Jeszcze ważniejsze okazało się natarcie francuskie: 2 Marokańska Dywizja Piechoty zdobyła 13 maja Monte Maio, a marokańscy goumierzy i oddziały górskie przeszły przez Monti Aurunci tam, gdzie Niemcy nie spodziewali się żadnego ataku, i od 14 maja zachodziły na tyły linii Gustawa. Na wybrzeżu Amerykanie po ciężkich walkach zdobyli Santa Maria Infante i ruszyli na Formię. Linia Gustawa na południe od Liri przestała istnieć, a obrońcom Cassino zaczęło grozić odcięcie.
Drugie polskie natarcie ruszyło w nocy z 16 na 17 maja. Lwowski batalion 5 KDP zdobył i utrzymał Widmo, 17 maja Polacy opanowali wzgórze 593, a pod wieczór północną część Colle Sant’Angelo i Albanetę, odpierając kontrataki w walkach na granaty i bagnety. Tego samego dnia brytyjska 78 Dywizja przecięła drogę nr 6 w dolinie Liri. Kesselring, któremu groziło okrążenie dywizji w masywie, zgodził się na odwrót na linię Hitlera. W nocy z 17 na 18 maja spadochroniarze opuścili ruiny opactwa i miasto. Rankiem 18 maja patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich pod dowództwem ppor. Kazimierza Gurbiela wszedł do ruin klasztoru, wziął do niewoli kilkunastu rannych Niemców i ich sanitariuszy i zawiesił na murach proporzec pułku, a wkrótce potem polską flagę biało-czerwoną; obok niej na polecenie Andersa zawisła też flaga brytyjska. W południe plutonowy Emil Czech odegrał na ruinach hejnał mariacki. Tego samego dnia brytyjska 4 Dywizja ostatecznie oczyściła gruzy Cassino.
W nocy z 17 na 18 maja przebywający przy korpusie poeta i aktor Feliks Konarski napisał słowa pieśni „Czerwone maki na Monte Cassino”, którą z muzyką Alfreda Schütza wykonano po raz pierwszy już 18 maja. Polacy walczyli dalej: 19 maja oczyścili ostatnie wzgórza masywu, a do 25 maja zdobyli Piedimonte, przełamując na swoim odcinku linię Hitlera, oraz Monte Cairo. Tymczasem 23 maja Kanadyjczycy uderzyli w dolinie Liri na linię Hitlera, a VI Korpus wyszedł z przyczółka pod Anzio. Zamiast odciąć wycofującą się niemiecką 10 Armię, Clark skierował większość sił na Rzym, do którego 5 Armia weszła 4 czerwca 1944 roku. Niemcy wycofali się na północ, ku linii Gotów.
Straty
Dane o stratach różnią się w zależności od tego, czy obejmują tylko cztery bitwy pod Cassino, czy całą operację z Anzio i marszem na Rzym. Według amerykańskiego historyka Alana Axelroda alianci stracili w bitwach o Cassino około 55 tysięcy zabitych, rannych i zaginionych, a Niemcy około 20 tysięcy zabitych i rannych. Matthew Parker szacuje straty aliantów w czterech bitwach i walkach pod Anzio, aż do zdobycia Rzymu, na ponad 105 tysięcy, a państw Osi – na co najmniej 80 tysięcy. Według Jamesa Hollanda w samej operacji „Diadem” (11 maja – 6 czerwca) alianci stracili około 43,7 tysiąca, a Niemcy około 51,7 tysiąca ludzi. Straty 2 Korpusu Polskiego w walkach o Monte Cassino i Piedimonte wyniosły według polskich zestawień 923 zabitych, 2931 rannych i 345 zaginionych. Zabitych Polaków pochowano na zboczu między klasztorem a wzgórzem 593, na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino, otwartym 1 września 1945 roku; w 1970 roku spoczął tam także Anders.
Ofiarami walk byli również cywile: według danych włoskich zginęło około 2 tysięcy z 20 tysięcy przedwojennych mieszkańców Cassino, a do tego mieszkańcy okolicznych wsi, zabici w bombardowaniach i ostrzałach, przez miny i w czasie przymusowych ewakuacji, oraz uciekinierzy, którzy zginęli w opactwie. Po przełamaniu frontu w maju w okolicach Monti Aurunci i w Ciociarii doszło do masowych gwałtów i zabójstw, których dopuszczali się żołnierze francuskich oddziałów kolonialnych, głównie marokańskich; we Włoszech zbrodnie te nazwano „marocchinate”. Liczba ofiar jest sporna – szacunki wahają się od kilkuset do kilku tysięcy kobiet i mężczyzn – a francuskie dowództwo zareagowało na nie z opóźnieniem.
Znaczenie
Bitwa o Monte Cassino była najdłuższą i najkrwawszą bitwą zachodnich aliantów z Niemcami na froncie włoskim. Przez cztery miesiące kilka dywizji niemieckich, wykorzystując góry, rzeki, zimę i błędy przeciwnika, powstrzymywało znacznie silniejsze armie, wspierane przez lotnictwo, które panowało w powietrzu. Pierwsze trzy natarcia – prowadzone w pośpiechu, siłami pojedynczych dywizji i pod presją wydarzeń pod Anzio – pokazały granice taktyki frontalnych uderzeń w górach. Dopiero czwarte, starannie przygotowane natarcie dwóch armii na szerokim froncie, z zaskoczeniem co do terminu i miejsca, przełamało obronę. Kluczowe okazało się obejście przez Francuzów w Monti Aurunci, a szturm Polaków na masyw związał najlepsze niemieckie oddziały i zamknął ostatnią kartę bitwy.
Ocena strategiczna pozostaje sporna. Zwolennicy kampanii włoskiej podkreślają, że wiązała ona we Włoszech kilkanaście niemieckich dywizji, a zdobycie Rzymu 4 czerwca, w przededniu lądowania w Normandii, było ważnym sukcesem politycznym. Krytycy – od J.F.C. Fullera po Johna Ellisa – piszą o kampanii pozbawionej sensu strategicznego, a Clarkowi zarzucają, że dla zdobycia Rzymu zmarnował szansę okrążenia niemieckiej 10 Armii, która wycofała się na linię Gotów i broniła się we Włoszech do wiosny 1945 roku. Zniszczenie opactwa stało się przestrogą przed bombardowaniem zabytków; klasztor odbudowano po wojnie według dawnych planów, a w 1964 roku papież Paweł VI ponownie konsekrował bazylikę.
Dla Polaków Monte Cassino stało się symbolem. Zwycięstwo żołnierzy, którzy przeszli przez sowieckie więzienia i łagry, przyniosło polskiemu wojsku sławę w świecie, ale nie zmieniło losu kraju: kilka miesięcy później konferencja jałtańska oddała Polskę pod wpływy ZSRR, a większość żołnierzy 2 Korpusu pozostała po wojnie na emigracji. Władze Polski Ludowej przez lata pomniejszały znaczenie bitwy i ich dowódcy, a pamięć o niej podtrzymywały pieśń „Czerwone maki”, książki Melchiora Wańkowicza i środowiska emigracyjne. Na cmentarzu pod klasztorem napis głosi: „Przechodniu, powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie”.