TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Rozbicie kotła stalingradzkiego

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front wschodni
Data:
24 stycznia 1943
Autor:
Natalia
Bitwa:
Bitwa stalingradzka
Tagi:
Armia Czerwona, Wehrmacht, Friedrich Paulus, Adolf Hitler

W ostatnim tygodniu stycznia 1943 roku okrążona pod Stalingradem 6 Armia przestała istnieć jako zorganizowana siła zbrojna. Po dwóch tygodniach radzieckiej operacji „Pierścień” jej żołnierze stracili oba lotniska, większość artylerii i niemal cały teren w stepie na zachód od miasta. Zostały im ruiny Stalingradu wzdłuż Wołgi, piwnice pełne rannych i resztki amunicji. Generał Friedrich Paulus kilkakrotnie prosił w tych dniach o zgodę na kapitulację – i za każdym razem słyszał odmowę.

Prośby i odmowy

22 stycznia, gdy wojska radzieckie przełamały obronę pod Woroponowem, Paulus zameldował do Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych, że żywność się skończyła, amunicja jest na wyczerpaniu, a dalsza walka grozi rozpadem armii. Prośbę o swobodę decyzji Adolf Hitler odrzucił tego samego dnia: kapitulacja była wykluczona, armia miała walczyć „do ostatniego żołnierza i ostatniego naboju”, bo – jak tłumaczono – każdy dzień oporu pozwala odbudować front niemiecki na południu.

24 stycznia Paulus ponowił meldunek. Według zachowanego tekstu depeszy w kotle leżało 18 tysięcy rannych „bez najmniejszej pomocy w postaci bandaży i lekarstw”, oddziały były wyczerpane, a dalszy opór oznaczał bezsensowną śmierć. Zaproponował, by pozwolić mu zaprzestać walki tam, gdzie amunicja się skończyła. Odpowiedź znów była odmowna. Hitler zakazał kapitulacji i polecił, by armia broniła się na swoich pozycjach do końca. Ten dzień – 24 stycznia – bywa opisywany jako ostatnia faza rozpadu sił niemieckich w Stalingradzie; był to istotnie moment, w którym los 6 Armii został przypieczętowany nie tylko na polu walki, ale i w kwaterze Führera.

Z perspektywy Berlina armia miała jeszcze jedno zadanie – propagandowe. Kierownictwo III Rzeszy przygotowywało już opowieść o „bohaterskiej ofierze nad Wołgą”, a obraz armii walczącej do ostatniego tchu nie mógł zostać zepsuty przez kapitulację. Niemieckie komunikaty wojenne przez wiele tygodni ukrywały przed opinią publiczną skalę katastrofy.

Kocioł przecięty na pół

Pod koniec stycznia wojska radzieckie nacierały już od zachodu wprost na miasto. 25 stycznia 21 Armia generała Iwana Czistiakowa wdarła się na zachodnie przedmieścia Stalingradu. Naprzeciw niej, od strony Wołgi, atakowała 62 Armia generała Wasilija Czujkowa, która od września broniła wąskiego pasa ruin nad rzeką. 26 stycznia rano czołowe oddziały 21 Armii połączyły się z żołnierzami 13 Gwardyjskiej Dywizji Strzeleckiej generała Aleksandra Rodimcewa i 284 Dywizji Strzeleckiej pułkownika Nikołaja Batiuka w rejonie osiedla robotniczego „Czerwonego Października”, na północny zachód od Kurhanu Mamaja.

Spotkanie miało wymiar symboliczny. Żołnierze 62 Armii przez ponad cztery miesiące walczyli odcięci od reszty frontu, zaopatrywani wyłącznie przez Wołgę; teraz po raz pierwszy połączyli się lądem z wojskami nacierającymi od zachodu. Wspomnienia uczestników opisują łzy, uściski i wymianę czerwonych flag.

Militarnie oznaczało to rozcięcie kotła na dwie części. W południowej, obejmującej śródmieście, znalazł się Paulus ze sztabem, który przeniósł się do podziemi domu towarowego przy placu Poległych Bojowników. W północnej, wokół fabryki traktorów i zakładów „Barrikady”, broniły się XI Korpus Armijny generała Karla Streckera i resztki innych jednostek. Łączność między obiema częściami zapewniało już tylko radio. 28 stycznia wojska radzieckie rozcięły jeszcze południowe zgrupowanie, oddzielając śródmieście od dzielnic położonych dalej na południu.

Głód, mróz i tyfus

Warunki w kotle stały się w tych dniach katastrofalne. Od upadku mostu powietrznego – po utracie Pitomnika 16 stycznia i Gumraku w nocy z 21 na 22 stycznia – zaopatrzenie docierało tylko w zasobnikach zrzucanych na spadochronach, z których wiele spadało w ruiny poza zasięgiem Niemców albo na pozycje radzieckie. Racje żywnościowe, od grudnia głodowe, w praktyce przestały istnieć; jedzono resztki koni, psy i wszystko, co dało się znaleźć w gruzach. Lekarze wojskowi już w grudniu odnotowywali zgony żołnierzy, którzy nie byli ranni ani chorzy, a po prostu umierali z wycieńczenia; w styczniu stało się to zjawiskiem masowym.

Szacunki liczby rannych i chorych w ostatnich dniach bitwy różnią się znacznie. Sam Paulus 22 stycznia mówił o ponad 12 tysiącach rannych bez opieki, 24 stycznia o 18 tysiącach; historycy, uwzględniając chorych i odmrożonych, podają na koniec stycznia liczby rzędu 20–40 tysięcy, a niektórzy nawet do 50 tysięcy. Ranni leżeli stłoczeni w piwnicach, w nieogrzewanych bunkrach i ruinach, często bez opatrunków i środków przeciwbólowych. Szerzyły się czerwonka i tyfus plamisty roznoszony przez wszy, a temperatury spadające nocą do minus 20–30 stopni sprawiały, że odmrożenia zbierały żniwo równie wielkie jak rany. Osobny los spotkał rannych, których nie dało się zabrać przy odwrocie: zostawali na stanowiskach, a wielu z nich zamarzło.

Coraz więcej żołnierzy – zwłaszcza rumuńskich i spośród radzieckich pomocników Wehrmachtu, tzw. Hiwi, dla których niewola oznaczała szczególne niebezpieczeństwo – opuszczało stanowiska lub poddawało się wbrew rozkazom. Radzieckie dane mówią, że od 17 stycznia do 1 lutego do niewoli trafiło blisko 40 tysięcy żołnierzy niemieckich i rumuńskich.

Ostatnie samoloty i spory generałów

Ostatnie samoloty opuściły kocioł 23 stycznia z prowizorycznego pasa przy szkole lotniczej na skraju miasta. Na ich pokładach wywieziono ostatnich rannych, pocztę i część dokumentacji 6 Armii. Już wcześniej, 18 stycznia, na rozkaz Hitlera wyleciał z kotła generał Hans-Valentin Hube, dowódca XIV Korpusu Pancernego, by z zewnątrz pomagać w organizacji zaopatrzenia; wywożono także pojedynczych oficerów sztabowych i specjalistów. Dla tych, którzy zostawali, było to wyraźnym sygnałem, kogo dowództwo uznaje jeszcze za potrzebnego.

W samym dowództwie armii narastały spory. Generał Walther von Seydlitz-Kurzbach, dowódca LI Korpusu Armijnego, który już w listopadzie domagał się przebicia z okrążenia wbrew woli Hitlera, 25 stycznia uznał dalszą walkę za bezcelową i pozostawił dowódcom swoich dywizji decyzję o zaprzestaniu oporu. Paulus odebrał mu wówczas dywizje i podporządkował je generałowi Walterowi Heitzowi, dowódcy VIII Korpusu, który zapowiedział rozstrzeliwanie każdego, kto podejmie próbę poddania się. Szef sztabu armii generał Arthur Schmidt należał do najtwardszych zwolenników wykonywania rozkazów Hitlera do końca. Sam Paulus, wyczerpany i według świadków coraz bardziej apatyczny, nie zdobył się na sprzeciw wobec Führera.

Miejsce w wojnie

Rozcięcie kotła 26 stycznia rozstrzygnęło bitwę, choć walki trwały jeszcze tydzień. 30 stycznia, w dziesiątą rocznicę przejęcia władzy przez nazistów, Hitler awansował Paulusa na feldmarszałka – w historii Niemiec żaden feldmarszałek nie dostał się dotąd do niewoli, więc awans odczytywano jako sugestię samobójstwa. Następnego dnia, 31 stycznia, Paulus ze sztabem i zgrupowaniem południowym poddał się w podziemiach domu towarowego; Seydlitz i Schmidt poszli wraz z nim do niewoli. 2 lutego skapitulowało zgrupowanie północne Streckera. Do niewoli trafiło około 91 tysięcy żołnierzy, wycieńczonych, chorych i odmrożonych; większość zmarła w pierwszych miesiącach niewoli z głodu, chorób i wyczerpania, a do domów wróciło po wojnie tylko około 5–6 tysięcy.

Tydzień od 22 do 31 stycznia pokazał, że dla Hitlera 6 Armia przestała być wojskiem, które należy ratować, a stała się mitem, który należy stworzyć. Dla Armii Czerwonej był to koniec bitwy, która od okrążenia 6 Armii w listopadzie 1942 roku stała się punktem zwrotnym wojny na wschodzie.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.