TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Ostatnia noc Blitzu

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
10 maja 1941
Autor:
Natalia
Bitwa:
Blitz
Tagi:
Wielka Brytania, Luftwaffe, Winston Churchill, Hermann Göring

W sobotę 10 maja 1941 roku, w pierwszą rocznicę niemieckiego ataku na Francję i Niderlandy, a zarazem w pierwszą rocznicę objęcia przez Winstona Churchilla urzędu premiera, Luftwaffe wysłała nad Londyn kilkaset bombowców. Nalot trwał od późnego wieczora do świtu w niedzielę 11 maja. Przy pełni księżyca i wyjątkowo niskim stanie wody w Tamizie w mieście wybuchło ponad dwa tysiące pożarów, a strażacy, którym bomby rozbiły wodociągi, nie mieli czym ich gasić. Zginęło, według najczęściej przytaczanych danych brytyjskich, 1436 osób – najwięcej w jednym nalocie na Wielką Brytanię w całej wojnie. Spłonęła sala posiedzeń Izby Gmin, ucierpiały Opactwo Westminsterskie, British Museum, wieża zegarowa Big Ben i niemal wszystkie dworce kolejowe stolicy.

Nikt w Londynie nie mógł wtedy wiedzieć, że był to koniec. Była to ostatnia z wielkich nocy Blitzu, niemieckiej ofensywy bombowej, która zaczęła się 7 września 1940 roku. W następnych tygodniach większość niemieckich jednostek bombowych odleciała na wschód, gdzie przygotowywano napaść na Związek Radziecki.

W popularnych kalendariach można przeczytać pod 10 maja, że brytyjska Izba Gmin została „uszkodzona” w nalocie Luftwaffe, a „inne cele” to Hull, Liverpool, Belfast i stocznie nad rzeką Clyde w Szkocji, a także, że był to już niemal koniec Blitzu, bo Niemcy przenosili uwagę na Związek Radziecki i wschód. Ostatnie z tych stwierdzeń jest trafne. Dwa pierwsze trzeba uściślić: salę posiedzeń Izby Gmin nie tyle uszkodzono, ile doszczętnie zniszczono, a Hull, Liverpool, Belfast i ujście Clyde nie były celami tej samej nocy – bombardowano je w poprzednich dniach maja: Liverpool od 1 do 7 maja, Belfast w nocy z 4 na 5 maja, Greenock nad Clyde w nocach z 5 na 6 i z 6 na 7 maja, a Hull z 7 na 8 i z 8 na 9 maja.

Maj 1941: ostatni wysiłek

Wiosną 1941 roku Luftwaffe Hermanna Göringa wciąż prowadziła nocną ofensywę przeciw Wielkiej Brytanii, ale jej dowódcy wiedzieli już, że dni tej kampanii są policzone. Od grudnia 1940 roku obowiązywała dyrektywa nr 21, w której Adolf Hitler nakazał przygotować napaść na Związek Radziecki. Część jednostek bombowych już w kwietniu przerzucono na Bałkany, a większość pozostałych miała w maju i czerwcu odlecieć na wschód. Do tego czasu bombowce 2 Floty Powietrznej feldmarsz. Alberta Kesselringa i 3 Floty Powietrznej feldmarsz. Hugona Sperrlego miały jak najmocniej uderzyć w brytyjskie porty i w stolicę. Niemieckie dowództwo liczyło, że zniszczenia, zwłaszcza w portach przyjmujących konwoje z Ameryki, osłabią Wielką Brytanię w bitwie o Atlantyk, a pozory nieprzerwanej ofensywy ukryją przed Brytyjczykami i Rosjanami prawdziwy kierunek następnego uderzenia.

Kwiecień przyniósł najcięższe naloty od jesieni: dwa wielkie ataki na Londyn w nocach z 16 na 17 i z 19 na 20 kwietnia, w których zginęło ponad dwa tysiące ludzi, pięć nocy bombardowania Plymouth i wielkanocny nalot na Belfast. Maj zaczął się od serii, którą mieszkańcy Merseyside nazwali potem „majowym Blitzem”.

Porty: Liverpool, Belfast, Greenock i Hull

Przez siedem nocy, od 1 do 7 maja, bombowce wracały nad Liverpool i Merseyside, najważniejszy port, do którego przychodziły konwoje z Ameryki Północnej. W nocy z 3 na 4 maja w doku Huskisson wyleciał w powietrze płonący statek z amunicją „Malakand”, a według brytyjskich zestawień na kilka dni wyłączono z użytku blisko połowę nabrzeży przeładunkowych. W tym tygodniu zginęło w regionie, zależnie od zestawienia, od około 1700 do blisko 1900 ludzi.

W nocy z 4 na 5 maja Luftwaffe po raz drugi uderzyła w siłach na Belfast, tym razem przede wszystkim na port i wyspę Queen’s Island ze stocznią Harland and Wolff i zakładami lotniczymi Short & Harland. W tym nalocie, w którym przeważały bomby zapalające, zginęło około 200 osób (część opracowań podaje nieco ponad 150), a następnej nocy przyszedł jeszcze czwarty, mniejszy atak na miasto.

Kolejne dwie noce należały do Greenock u ujścia Clyde, gdzie na redzie formowano konwoje atlantyckie, a stocznie budowały statki i okręty. Dwa miesiące po nalocie na Clydebank bombowce zaatakowały miasto w nocach z 5 na 6 i z 6 na 7 maja. Według lokalnych zestawień zginęło 271 osób, a tysiące zostały ranne; spośród domów w mieście i okolicy około 5 tysięcy zostało zniszczonych, a blisko 25 tysięcy uszkodzonych. Drugiej nocy płonąca gorzelnia przy Ingleston Street posłużyła kolejnym falom bombowców za drogowskaz. Jak w Clydebank, najwięcej bomb spadło na dzielnice mieszkaniowe, a stocznie ucierpiały mniej, niż zamierzali Niemcy. Część bombowców zmyliło pozorne „płonące miasto” – stanowisko ognisk na wrzosowiskach za jeziorem Loch Thom, zapalone przez Brytyjczyków, by ściągnąć na nie bomby.

W nocach z 7 na 8 i z 8 na 9 maja przyszła kolej na Hull nad estuarium Humber. Dwa ataki, każdy trwający pięć–sześć godzin, zniszczyły śródmieście z wielkimi domami towarowymi, nabrzeże Riverside Quay, młyny i składy drewna w porcie. Zginęło blisko 400 osób. Hull, łatwy do odnalezienia z powietrza dzięki estuarium, był po Londynie jednym z najciężej bombardowanych miast Wielkiej Brytanii, a w czasie całej wojny dach nad głową straciła blisko połowa jego mieszkańców. Brytyjska cenzura z reguły nie podawała jednak jego nazwy: komunikaty o majowych nalotach mówiły jedynie o „rejonie Humber” albo o „mieście na północno-wschodnim wybrzeżu”. W Hull do dziś mówi się o „zapomnianym Blitzu”.

Noc z 10 na 11 maja

Pogoda i przyroda sprzyjały napastnikom. Księżyc był w pełni, a niebo bezchmurne, więc załogi bez trudu odnajdywały srebrzystą wstęgę Tamizy prowadzącą do serca miasta. Według brytyjskich relacji pierwsze bombowce przekroczyły wybrzeże około 22.45, a pierwsze bomby spadły na Londyn tuż przed 23.00. Nalot trwał niemal siedem godzin; ostatnia bomba spadła o 5.37, a syreny odwołały alarm o 5.52.

Dane o sile ataku różnią się w zależności od źródła. Według zestawień przytaczanych w brytyjskiej literaturze nad Londyn poleciało 505 bombowców – Heinkli He 111, Junkersów Ju 88 i Dornierów Do 17 – które zrzuciły ponad 700 ton bomb burzących i około 86 tysięcy bomb zapalających. Według danych niemieckich obu flot powietrznych wykonano 571 lotów i zrzucono blisko 800 ton bomb. Bomby spadały na całym obszarze miasta, od Hammersmith na zachodzie po Romford na wschodzie, ale najgęściej na śródmieście, City, Westminster i dzielnice południowego brzegu wokół węzła Elephant and Castle, który według brytyjskich analiz znalazł się w samym środku niemieckiego obszaru celów.

Największym wrogiem okazał się ogień. Bomby burzące rozbiły wodociągi w wielu miejscach, a w Tamizie był wyjątkowo niski stan wody: przy odpływie węże strażackie i pompy nie sięgały nurtu, a łodzie pożarnicze nie mogły podejść do nabrzeży. Według brytyjskich danych wybuchło około 2200 pożarów; spłonął obszar szacowany na blisko 300 hektarów, a ogień w niektórych miejscach dogasał jeszcze przez kilka dni. Przy dworcu Waterloo, znów ciężko trafionym, pożary trwały cztery dni. Do rana zablokowane były wszystkie dworce kolejowe stolicy poza jednym, a według brytyjskich raportów jedna trzecia ulic Londynu była nieprzejezdna. Na niektórych liniach ruch wznowiono dopiero po kilku tygodniach.

Rano okazało się, że zginęło 1436 osób, a ponad 1700 zostało ciężko rannych. Według ówczesnych szacunków zniszczonych zostało około 11 tysięcy domów, a ponad 12 tysięcy ludzi straciło dach nad głową. Było to najwięcej ofiar jednej nocy w całej historii bombardowań Londynu, większe nawet niż w kwietniowych nalotach i niż w nocy 29 grudnia 1940 roku, gdy spłonęło City.

Izba Gmin i Westminster Hall

Pałac Westminsterski, siedziba brytyjskiego parlamentu, był trafiany już wcześniej – w czasie całej wojny bomby spadły na niego czternaście razy – ale ta noc była dla niego najgorsza. Pałac otrzymał co najmniej dwanaście trafień. Zginęły trzy osoby: dwaj policjanci i Edward Elliott, zarządca budynków Izby Lordów. Bomby zapalające podpaliły jednocześnie wiktoriańską salę posiedzeń Izby Gmin i wielki dębowy dach średniowiecznego Westminster Hall, najstarszej części pałacu, pamiętającej XI wiek. Strażacy nie mieli dość wody i ludzi, by ratować obie. Według relacji świadków zdecydowano, że trzeba ocalić Westminster Hall, a o wyborze przesądził poseł i były minister Walter Elliot, który tej nocy był w pałacu. Strażakom udało się uratować dach, a sala Izby Gmin spłonęła doszczętnie – zostały z niej osmalone mury i stosy gruzu. Uszkodzone zostały też sala Izby Lordów i wieża zegarowa: bomba (albo, według niektórych opracowań, pocisk brytyjskiej artylerii przeciwlotniczej) uszkodziła dach wieży i dwie tarcze zegara, ale zegar szedł dalej i Big Ben wybijał godziny przez całą wojnę.

Posłowie przenieśli się najpierw do pobliskiego Church House, który służył im za zapasową salę już od jesieni 1940 roku, a potem na resztę wojny do sali Izby Lordów; lordowie obradowali w tym czasie w sąsiedniej Robing Room. Nową salę Izby Gmin zbudowano po wojnie według projektu Gilesa Gilberta Scotta i otwarto w październiku 1950 roku. Churchill nalegał, by odtworzyć ją w dawnym kształcie: prostokątną, z ławami rządu i opozycji naprzeciw siebie i tak małą, by nie wszyscy posłowie mieli w niej miejsca siedzące. „Kształtujemy nasze budynki, a potem one kształtują nas” – mówił w Izbie w październiku 1943 roku, broniąc tego pomysłu. Łuk wejścia do sali z sąsiedniego holu pozostawiono nienaprawiony, z pękniętymi i osmalonymi kamieniami, jako pamiątkę tej nocy; nazywa się go dziś łukiem Churchilla.

Opactwo, muzeum i kościoły

Tej samej nocy bomby zapalające spadły na dach i zabudowania Opactwa Westminsterskiego. Ochotnicza straż opactwa i strażacy z pomocniczej straży pożarnej nie dopuścili, by ogień objął cały kościół, ale zawaliła się latarnia nad skrzyżowaniem naw, pozostawiając wnętrze otwarte ku niebu, a spłonęły dziekanat i trzy domy duchownych i pracowników opactwa. Nikt nie zginął, a nabożeństwa odprawiano dalej. Tron koronacyjny i archiwa wywieziono z Londynu już na początku wojny. W British Museum bomby zapalające podpaliły południowo-zachodnie skrzydło z magazynem książek; spłonęło lub zostało zniszczonych przez ogień i wodę, według różnych danych, od 150 do 240 tysięcy woluminów. Uszkodzone zostały też gmach sądów w Strandzie, Tower of London, mennica królewska i, według części relacji, siedziby policji metropolitalnej Scotland Yard.

Szczególnie ciężko ucierpiały kościoły. Spłonęły wnętrza Temple Church, średniowiecznej okrągłej świątyni templariuszy, oraz całej zabudowy korporacji prawniczej Inner Temple wokół niej – auli i biblioteki. Spłonął kościół St Clement Danes w Strandzie, dzieło Christophera Wrena, z którego ocalały tylko mury i wieża. W City pożar strawił wnętrze innego kościoła Wrena, St Mary-le-Bow, a ogień wciągnięty do wieży jak do komina zniszczył jej stropy i zrzucił na ziemię słynne „Bow Bells”, których nagranie BBC wykorzystywała jako sygnał w swoich audycjach zagranicznych. Według tradycji prawdziwym londyńczykiem, cockneyem, jest ten, kto urodził się w zasięgu ich głosu.

Zniszczona została także Queen’s Hall przy Langham Place, najważniejsza sala koncertowa Londynu i od 1895 roku siedziba promenadowych koncertów „Proms”. Po południu 10 maja Malcolm Sargent dyrygował w niej koncertem z utworami Edwarda Elgara: „Wariacjami Enigma” i oratorium „Sen Geroncjusza”. Kilka godzin później jedna bomba zapalająca wywołała pożar, który doszczętnie strawił widownię. Sali nigdy nie odbudowano, a „Proms” przeniosły się do Royal Albert Hall.

Obrona i ten sam wieczór

Nocna obrona Londynu była wiosną 1941 roku znacznie silniejsza niż jesienią. W powietrzu działało coraz więcej nocnych myśliwców Bristol Beaufighter z radarem pokładowym, naprowadzanych przez nowe naziemne stacje radarowe, a jasna noc ułatwiała pilotom wypatrzenie bombowców. Brytyjskie komunikaty podawały liczby zestrzeleń znacznie wyższe od rzeczywistych. Według niemieckich zestawień przytaczanych w literaturze Luftwaffe straciła tej nocy od dziesięciu do czternastu bombowców – więcej niż zwykle, ale wciąż zaledwie kilka procent użytych sił. W całym maju nocne myśliwce RAF zestrzeliły, według brytyjskich opracowań, 38 niemieckich bombowców. Dla Luftwaffe był to sygnał, że noce nad Wielką Brytanią przestają być bezpieczne, ale o końcu ofensywy przesądziły nie straty, lecz plany Hitlera.

Niemiecka propaganda przedstawiła nalot jako odwet za brytyjskie bombardowania niemieckich miast; w tych samych dniach bombowce RAF atakowały Hamburg, Bremę i Berlin. Tego samego sobotniego wieczoru, kiedy nad Londynem zaczynały spadać bomby, zastępca Hitlera w partii, Rudolf Heß, samotnie przeleciał w myśliwcu Messerschmitt Bf 110 nad Morzem Północnym i wyskoczył ze spadochronem nad Szkocją, chcąc, jak twierdził, zaproponować Brytyjczykom pokój. Churchill spędzał ten weekend w posiadłości Ditchley Park w Oxfordshire i dopiero następnego dnia dowiedział się, kim jest lotnik schwytany w Szkocji. Zbieg obu wydarzeń sprawił, że w następnych dniach prasa całego świata pisała przede wszystkim o Heßie, a nie o zniszczeniach w Londynie.

Koniec Blitzu

Następnej nocy, z 11 na 12 maja, bombowce wróciły nad Londyn w mniejszej sile. Kilka dni później, w nocy z 16 na 17 maja, przyszedł ostatni duży nalot tego okresu na Midlandy: celem były fabryki Birmingham, w tym zakłady samochodowe Wolseley i chemiczne ICI, ale z powodu błędu nawigacyjnego większość bomb spadła na pobliskie Nuneaton, gdzie według lokalnych danych zginęło 130 osób. Potem wielkie naloty ustały. Do końca maja dowództwo 2 Floty Powietrznej Kesselringa i jej jednostki bombowe przeniesiono na wschód, na ziemie okupowanej Polski. Na zachodzie została jedynie 3 Flota Powietrzna Sperrlego, zbyt słaba, by prowadzić wielką ofensywę. Brytyjczycy jeszcze przez kilka tygodni spodziewali się powrotu bombowców i dopiero 22 czerwca, gdy Niemcy napadli na Związek Radziecki, stało się jasne, dlaczego niebo nad ich miastami nagle ucichło.

Za koniec Blitzu przyjmuje się zwykle noc z 10 na 11 maja, choć niektóre opracowania przesuwają go na 16 maja, ostatni wielki nalot na Birmingham. Bilans ośmiu miesięcy był straszny. Według najczęściej podawanych danych brytyjskich zginęło od około 40 do 43 tysięcy cywilów, niemal połowa z nich w Londynie, a około dwóch milionów domów zostało zniszczonych lub uszkodzonych. W samej stolicy, według londyńskich zestawień, spadło około 20 tysięcy ton bomb i zginęło około 20 tysięcy ludzi.

Miejsce w wojnie

Noc z 10 na 11 maja 1941 roku zamknęła najdłuższą kampanię bombową, jaką do tej pory przeprowadzono przeciw jednemu państwu. Z niemieckiego punktu widzenia Blitz się nie powiódł. Nie złamał woli oporu Brytyjczyków, nie skłonił rządu Churchilla do pokoju i nie sparaliżował przemysłu ani portów: naloty opóźniały produkcję i wymusiły rozproszenie fabryk lotniczych, ale brytyjska produkcja zbrojeniowa przez cały ten czas rosła, a zbombardowane miasta wracały do pracy zwykle w ciągu dwóch tygodni. Luftwaffe straciła w ciągu ośmiu miesięcy kilkaset bombowców i wielu doświadczonych lotników, których wkrótce zabrakło na wschodzie. Wielka Brytania, nad którą przestały latać wielkie formacje bombowców, mogła w następnych latach stać się bazą wypadową dla lotnictwa i armii aliantów.

Dla mieszkańców Londynu i portów niebezpieczeństwo jednak nie minęło. Naloty powracały: w 1942 roku, w odwecie za brytyjski nalot na Lubekę, Luftwaffe zaatakowała historyczne miasta Anglii w tak zwanych nalotach Baedekera, na początku 1944 roku uderzyła na Londyn w operacji „Steinbock”, a latem 1944 roku na stolicę spadły pociski V-1, potem rakiety V-2. Doświadczenie Blitzu – bomby zapalające, płonące śródmieścia, brak wody do gaszenia – posłużyło tymczasem brytyjskiemu lotnictwu bombowemu za lekcję, którą od 1942 roku stosowało przeciw miastom niemieckim na skalę wielokrotnie większą.

Zniszczona sala Izby Gmin stała się jednym z najtrwalszych symboli tamtej wiosny. Parlament obradował dalej w sali lordów, a nową izbę otwarto dopiero w 1950 roku, gdy Churchill był już przywódcą opozycji. Ruiny St Clement Danes odbudowano jako kościół Królewskich Sił Powietrznych, a łuk Churchilla w Izbie Gmin, z osmalonymi kamieniami z nocy 10 maja, do dziś mijają posłowie wchodzący na salę posiedzeń.

Źródła

  1. ww2days.com · blitz culminates in london devastation

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.