TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Ucieczka Orła z Tallinna

Kategoria:
Działania zbrojne
Data:
18 września 1939
Autor:
Łukasz
Tagi:
Estonia, Polska, ZSRR, neutralność

W nocy z 17 na 18 września 1939 roku polski okręt podwodny ORP „Orzeł”, od trzech dni internowany w porcie wojennym w Tallinnie, obezwładnił dwóch estońskich wartowników, przeciął cumy i pod ogniem karabinów maszynowych i baterii nadbrzeżnych wymknął się na otwarte morze. Bez map, bez zamków do dział i z sześcioma torpedami, których Estończycy nie zdążyli wyładować, rozpoczął rejs, który miesiąc później zakończył się w Szkocji. Dla Polaków ucieczka stała się jedną z legend września 1939 roku. Dla Estonii miała gorzkie skutki: Związek Radziecki, który dzień wcześniej najechał Polskę, uznał ją za dowód, że małe państwo nie potrafi strzec swojej neutralności, i w ciągu kilku dni zrobił z niej pretekst do żądania baz wojskowych na estońskim terytorium.

Okręt z narodowej zbiórki

„Orzeł” był najnowocześniejszym okrętem polskiej floty podwodnej. Zbudowała go holenderska stocznia De Schelde we Vlissingen, a znaczną część pieniędzy zebrało społeczeństwo w zbiórkach Ligi Morskiej i Kolonialnej oraz Funduszu Obrony Morskiej. Do służby wszedł 2 lutego 1939 roku. Miał 84 metry długości, dwanaście wyrzutni torpedowych i jak na swoje czasy duży zasięg. Polska nie mogła walczyć z Kriegsmarine o panowanie na Bałtyku. Trzy niszczyciele odeszły jeszcze przed wojną do Wielkiej Brytanii, a „Wicher” i „Gryf” zostały zatopione 3 września na Helu. Pięć okrętów podwodnych miało bronić podejść do Helu i Gdyni w ramach planu „Worek”.

1 września „Orzeł”, dowodzony przez komandora podporucznika Henryka Kłoczkowskiego, wyszedł z Oksywia do swojego sektora w Zatoce Gdańskiej. W pierwszych dniach wojny był kilkakrotnie bombardowany z powietrza i obrzucany bombami głębinowymi. 4 września Kłoczkowski, nie informując dowództwa Floty, opuścił wyznaczony sektor i poprowadził okręt na północ, w rejon Gotlandii. Nowych rozkazów, które wyznaczały mu rejon działania pod Piławą, nie wykonał, a 12 września zrezygnował z ataku na napotkany niemiecki zbiornikowiec. Dowódca był chory: od początku wojny skarżył się na dolegliwości żołądkowe, przestał jeść i coraz rzadziej wychodził z kabiny. 10 września jego zastępca, kapitan marynarki Jan Grudziński, zameldował o tym dowództwu. Z Helu przyszedł rozkaz wysadzenia dowódcy w neutralnym porcie szwedzkim lub fińskim albo powrotu na Hel. Kłoczkowski wybrał jednak Tallinn, który znał z czasów służby w marynarce rosyjskiej i z międzywojennych wizyt, i tłumaczył, że tam będzie można także naprawić uszkodzoną sprężarkę. 13 września okręt obrał kurs na stolicę Estonii.

Internowanie

Niektóre zestawienia podają, że „Orzeł” wszedł do portu w Tallinnie 13 września. Polskie i estońskie źródła są tu zgodne: 13 września okręt dopiero wyruszył w stronę Estonii, a na redę Tallinna wpłynął 14 września około godziny 21.30, płynąc na powierzchni, z zapalonymi światłami i pod banderą. Po północy, już 15 września, na pokład weszli estońscy oficerowie marynarki i wywiadu. Polacy wyjaśnili, że muszą oddać do szpitala chorego dowódcę i naprawić sprężarkę. Kłoczkowski zszedł na ląd i trafił do szpitala, z którego już nie wrócił na okręt. Estończycy początkowo zgodzili się na postój dla naprawy, ale zastrzegli, że okręt nie może wyjść przed upływem 48 godzin, bo z portu miał wypłynąć niemiecki zbiornikowiec „Thalatta”. Prawo wojny morskiej wymagało, by między wyjściem z neutralnego portu okrętów lub statków dwóch walczących stron upłynęło co najmniej 24 godziny.

Rano 15 września estońska komisja zameldowała naczelnemu dowódcy sił zbrojnych, generałowi Johanowi Laidonerowi, że uszkodzenia „Orła” nie są poważne i nie zagrażają jego bezpieczeństwu. Według XIII konwencji haskiej z 1907 roku okręt strony wojującej mógł pozostać w neutralnym porcie tylko na czas niezbędny do usunięcia uszkodzeń, które nie pozwalały mu wyjść w morze. Choroba dowódcy i drobna awaria takim powodem nie były. Około południa 15 września estoński oficer zawiadomił Grudzińskiego, który przejął dowodzenie, że okręt i załoga zostają internowani. Grudziński zaprotestował i odmówił współpracy. Okręt odholowano do basenu portu wojennego. Estończycy zabrali broń osobistą, zamki działowe, mapy, pomoce nawigacyjne i dziennik okrętowy i zaczęli wyładowywać amunicję i torpedy. Polski poseł Wacław Przesmycki złożył protest, ale minister spraw zagranicznych Karl Selter odpowiedział, że decyzja jest ostateczna. Załoga spaliła szyfry i tajne dokumenty.

Sprawa budziła spory już wtedy i budzi je do dziś. Część polskich autorów uważała internowanie za bezprawne i wymuszone przez Niemcy, inni wskazywali, że Estonia zastosowała przepisy o neutralności tak, jak wymagało od niej prawo, a odpowiedzialność za utratę okrętu spoczywa na jego dowódcy. Polski Morski Sąd Wojenny w Londynie w 1942 roku skazał Kłoczkowskiego między innymi za samowolne opuszczenie sektora i doprowadzenie do internowania okrętu na degradację i cztery lata więzienia, których z powodu wojny nie wykonano.

Ucieczka

Estończycy nie zabrali od razu załogi z okrętu, bo potrzebowali pomocy polskich specjalistów przy rozbrajaniu. To przesądziło o wszystkim. Plan ucieczki, którego głównym autorem był porucznik marynarki Andrzej Piasecki, opracowano wieczorem 16 września. Marynarze opóźniali prace, jak mogli. W niedzielę 17 września przecięto linę dźwigu, którym wyciągano torpedy z rufowych wyrzutni, więc sześć torped zostało na okręcie. Bosman, udając, że łowi ryby z małej łódki, zmierzył głębokości na drodze z basenu na redę. Inni zapamiętali rozmieszczenie reflektorów i baterii, a cumy od strony burty nadpiłowano. Tego samego dnia do Tallinna dotarła wiadomość, że Armia Czerwona przekroczyła wschodnią granicę Polski. Okręt internowany w kraju, który mógł wkrótce znaleźć się pod władzą Moskwy, groził teraz przekazaniem w ręce drugiego najeźdźcy.

Około godziny 2 w nocy z 17 na 18 września, gdy z pokładu zszedł estoński oficer wizytujący okręt, marynarze obezwładnili bez rozlewu krwi obu estońskich wartowników i zabrali ich ze sobą. Jeden z marynarzy przeciął siekierą kabel zasilający okręt z sieci portowej, przez co zgasła część świateł w basenie. „Orzeł” zerwał nadpiłowane cumy i ruszył ku wyjściu z portu. Wtedy go dostrzeżono: oświetliły go reflektory, ostrzelano go z broni maszynowej, a przy wyjściu z basenu wszedł na ostrogę falochronu. Po kilkunastu minutach manewrowania zszedł z niej i wyszedł na redę, gdzie ogień otworzyły baterie nadbrzeżne. Estońska bateria wystrzeliła w jego stronę kilkanaście pocisków, ale bez skutku. Okręt zanurzył się i przeleżał cały dzień na dnie Zatoki Fińskiej, a estońskie okręty i samoloty szukały go bezskutecznie. Estońskie relacje wskazują, że część obsług otrzymała polecenia, by nie strzelać celnie albo przerwać ogień, i że Estończycy nie zrobili wszystkiego, co mogli, by zatrzymać uciekinierów. Estonia i Polska utrzymywały w okresie międzywojennym przyjazne stosunki, a sympatia estońskich marynarzy dla napadniętego sojusznika nie była tajemnicą.

Jeszcze 18 września prezydent Konstantin Päts na wniosek Laidonera zdymisjonował dowódcę estońskiej marynarki wojennej kmdr. Valeva Mere i jego szefa sztabu kmdr. Rudolfa Linnustego. Śledztwo nie wykazało, by ktokolwiek z Estończyków świadomie pomógł Polakom, ale stwierdziło, że straż przy okręcie, na którym pozostała załoga, była zupełnie niewystarczająca, a wbrew rozkazowi nie wypompowano paliwa i nie wyładowano wszystkich torped. Niemiecka propaganda i część prasy pisały, że Polacy zamordowali porwanych wartowników. W nocy z 20 na 21 września Grudziński wysadził ich w łodzi u brzegów Gotlandii, z żywnością, alkoholem i po 50 dolarów na podróż do domu. 24 września wrócili samolotem do Tallinna.

Pretekst dla Moskwy

Ucieczka zbiegła się w czasie z wydarzeniami, które zmieniły położenie całego regionu. Tej samej nocy polski prezydent, rząd i Naczelny Wódz przekroczyli granicę rumuńską, a Armia Czerwona zajmowała wschodnią Polskę. W tajnym protokole do paktu Ribbentrop-Mołotow Estonia znalazła się w radzieckiej strefie interesów, czego estoński rząd nie wiedział na pewno, choć się tego obawiał. Moskwa szukała tylko okazji.

18 września Selter przyjął niemieckiego posła, który dopytywał o ucieczkę. Według relacji Seltera dyplomata zapewnił go, że w Berlinie nikt nie traktuje sprawy poważnie, bo internowane okręty i żołnierze uciekali z neutralnych krajów już wcześniej, ale dodał, że obawia się reakcji Związku Radzieckiego. Wkrótce radziecka agencja TASS oskarżyła rząd estoński, że celowo pozwolił okrętowi uciec, i sugerowała, że inne polskie okręty podwodne ukrywają się w portach państw bałtyckich. Komunikat ten datuje się zwykle na 18 września. Następnego dnia, 19 września około południa, przewodniczący Rady Komisarzy Ludowych i ludowy komisarz spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow wezwał na Kreml estońskiego posła Augusta Reia i oświadczył mu, że skoro rząd estoński nie jest w stanie zagwarantować swojej neutralności, radziecka Flota Bałtycka będzie szukać polskiego okrętu na całym Bałtyku, także na estońskich wodach terytorialnych. Wieczorem radzieckie okręty pojawiły się w pobliżu wysp Aegna i Naissaar u wejścia do Zatoki Tallińskiej, a nad miastem przeleciały nisko radzieckie samoloty. Estonia, która nie była w wojnie z nikim, musiała się pogodzić z tym, że obca flota przejęła kontrolę nad jej wodami.

Argument był prawnie wątły. Związek Radziecki formalnie nie był w stanie wojny z Polską, bo agresję z 17 września Moskwa przedstawiała jako „obronę” ludności Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi, więc nie mógł powoływać się na prawa strony wojującej wobec państwa neutralnego. Nie przeszkodziło to Mołotowowi, by kilka dni później położyć sprawę „Orła” na stole w rozmowie z Selterem jako główny powód radzieckich żądań.

Do Szkocji

„Orzeł” przez trzy tygodnie krążył po Bałtyku. Na pokładzie znaleziono przeoczony przez Estończyków spis latarń morskich z ich współrzędnymi i na jego podstawie oficer nawigacyjny, podporucznik marynarki Marian Mokrski, narysował odręczną mapę Bałtyku. Okręt szukał niemieckich statków, unikał samolotów i ścigaczy, kilka razy wszedł na mieliznę. Kończyły się paliwo i słodka woda, a załoga była wyczerpana. 7 października Grudziński postanowił opuścić Bałtyk. W nocy z 8 na 9 października „Orzeł” sforsował najpłytszy odcinek cieśniny Sund na powierzchni, pod domowej roboty szwedzką banderą, z niemal całą załogą na pomoście, gotową opuścić i zatopić okręt w razie wykrycia. Przez Kattegat, Skagerrak i Morze Północne, przy sztormowej pogodzie i z uszkodzoną radiostacją, dotarł 14 października 1939 roku do wybrzeży Szkocji. Brytyjski niszczyciel HMS „Valorous” doprowadził go do Rosyth. Admiralicja od dawna uważała okręt za stracony.

Miejsce w wojnie

Ucieczka „Orła” była ważna przede wszystkim jako znak. W czasie, gdy padała Polska, a jej władze trafiały do internowania w Rumunii, załoga, która wcześniej stała się ofiarą błędów swojego dowódcy, sama wyrwała okręt z niewoli i przyprowadziła go do sojuszników. Na początku 1940 roku „Orzeł” wszedł w skład 2 Flotylli Okrętów Podwodnych Royal Navy. 8 kwietnia 1940 roku u wybrzeży Norwegii zatopił niemiecki transportowiec „Rio de Janeiro” z żołnierzami płynącymi do Bergen, co było jednym z pierwszych sygnałów rozpoczynającej się inwazji na Norwegię. 23 maja 1940 roku wyszedł na ostatni patrol na Morze Północne i zaginął z całą załogą, także z kapitanem Grudzińskim. Przyczyna jego zatonięcia do dziś nie jest pewna. W Polsce jego historia stała się legendą, utrwaloną w książkach i w filmie „Orzeł” z 1959 roku.

Dla Estonii skutki ucieczki były dramatyczne. Związek Radziecki traktował ją jako dowód, że kraj jest bezbronny, i już w następnych dniach jego okręty i samoloty demonstracyjnie wchodziły na estońskie wody i w przestrzeń powietrzną. 24 września Mołotow zażądał od Seltera paktu o wzajemnej pomocy z radzieckimi bazami, a 28 września Estonia, nie mając znikąd pomocy, podpisała go w Moskwie. Wkrótce podobne układy musiały przyjąć Łotwa i Litwa, a w czerwcu 1940 roku Armia Czerwona zajęła wszystkie trzy kraje. Gdy 14 października „Orzeł” wynurzył się u brzegów Szkocji, Moskwa nie miała już potrzeby wracać do sprawy, która przez kilka dni służyła jej za pretekst. Dziś w Tallinnie o ucieczce przypominają tablice pamiątkowe na baszcie Gruba Małgorzata i w porcie.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.