TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Agresja ZSRR na Polskę

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Polska
Data:
17 września 1939
Autor:
Natalia
Bitwa:
Agresja ZSRR na Polskę
Tagi:
Polska, ZSRR, kampania wrześniowa, Armia Czerwona
Postęp wojsk niemieckich i radzieckich w Polsce we wrześniu 1939 roku.
Postęp wojsk niemieckich i radzieckich w Polsce we wrześniu 1939 roku.Autor: Domen von Wielkopolska · CC BY-SA 4.0 · Wikimedia Commons

17 września 1939 roku o świcie, w siedemnastym dniu wojny z Niemcami, wschodnią granicę Polski przekroczyły na całej długości, od Dźwiny po Dniestr, wojska dwóch frontów Armii Czerwonej. Kilka godzin wcześniej w Moskwie zastępca ludowego komisarza spraw zagranicznych Władimir Potiomkin próbował wręczyć ambasadorowi Rzeczypospolitej notę, według której państwo polskie „przestało istnieć”. Wojny nie wypowiedziano. Związek Radziecki wykonywał tajny protokół paktu Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia, który oddawał mu wschodnią część Polski, i robił to w chwili, gdy Wojsko Polskie, rozbite w bitwach z Wehrmachtem, próbowało jeszcze bronić Warszawy, Lwowa i przedmościa przy granicy rumuńskiej. Od tego dnia Polska walczyła z dwoma najeźdźcami naraz, a jej los w tej kampanii był przesądzony.

Trzy tygodnie czekania

Tajny protokół z 23 sierpnia nie mówił wprost o wojnie. Stanowił tylko, że w razie „przeobrażeń terytorialnych i politycznych” na ziemiach państwa polskiego granica stref interesów Niemiec i ZSRR przebiegnie mniej więcej wzdłuż Narwi, Wisły i Sanu. Gdy 1 września Niemcy napadły na Polskę, Berlin oczekiwał, że Moskwa zajmie swoją część jak najszybciej. Już 3 września wieczorem minister Joachim von Ribbentrop polecił ambasadorowi w Moskwie Friedrichowi-Wernerowi von der Schulenburgowi wybadać, kiedy Armia Czerwona ruszy. Józef Stalin nie spieszył się. 5 września Mołotow odpowiedział, że czas jeszcze nie nadszedł. 7 września Stalin tłumaczył szefowi Kominternu Georgiemu Dymitrowowi, że wojna toczy się między dwiema grupami państw kapitalistycznych, które dobrze będzie widzieć osłabione, a Polska jest państwem faszystowskim, którego zniszczenie oznaczałoby o jedno takie państwo mniej.

Tymczasem w zachodnich okręgach wojskowych ZSRR od początku września trwała ukryta mobilizacja, nazwana „wielkimi ćwiczeniami”. Ludowy komisarz obrony Klimient Woroszyłow i szef Sztabu Generalnego Boris Szaposznikow przygotowali dyrektywy dla dwóch frontów, a ludowy komisarz spraw wewnętrznych Ławrientij Beria 8 września wydał rozkaz o grupach operacyjnych NKWD, które miały wejść za wojskiem i przejmować administrację, archiwa i ludzi z przygotowanych list. 9 września Wiaczesław Mołotow zapowiedział Schulenburgowi, że akcja zacznie się „w najbliższych dniach”, ale dzień później musiał się wycofać: koncentracja wojsk się opóźniła.

Stalin czekał jeszcze na jedno. Na Dalekim Wschodzie trwała wojna nad Chałchin-Goł z Japonią. 15 września w Moskwie uzgodniono zawieszenie broni, które weszło w życie następnego dnia. Związek Radziecki miał teraz spokojne tyły. 14 września „Prawda” opublikowała artykuł o rzekomym ucisku Ukraińców i Białorusinów w Polsce, przygotowujący opinię publiczną. Warszawa była od 15 września okrążona, a wojska polskie wycofywały się w stronę Lubelszczyzny i przedmościa rumuńskiego. Pozostało ustalić pretekst. Mołotow chciał ogłosić, że ZSRR musi „ochronić” Ukraińców i Białorusinów przed Niemcami. Berlin zaprotestował, bo takie uzasadnienie stawiało go w roli zagrożenia. Ostatecznie postawiono na formułę, że państwo polskie rozpadło się samo.

16 września o godzinie 18 Mołotow uprzedził Schulenburga, że wystąpienie zbrojne nastąpi być może już następnego dnia. Około drugiej w nocy 17 września ambasadora wezwano na Kreml, gdzie w obecności Mołotowa i Woroszyłowa przyjął go Stalin. Oświadczył, że Armia Czerwona przekroczy granicę o szóstej rano czasu moskiewskiego na całej długości od Połocka do Kamieńca Podolskiego, i poprosił, by lotnictwo niemieckie nie zapuszczało się odtąd na wschód od linii Białystok–Brześć–Lwów.

Nota, której Grzybowski nie przyjął

Około trzeciej nad ranem czasu moskiewskiego Potiomkin wezwał ambasadora RP Wacława Grzybowskiego i odczytał mu notę rządu radzieckiego. Stwierdzała, że wojna polsko-niemiecka „ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego”, że Warszawa jako stolica już nie istnieje, rząd polski rozpadł się i nie daje oznak życia, a zatem państwo polskie i jego rząd „faktycznie przestały istnieć”. Wraz z nimi przestały obowiązywać umowy zawarte między ZSRR a Polską. Rząd radziecki nie może więc pozostać obojętny wobec losu „pobratymczych” Ukraińców i Białorusinów, pozostawionych na łasce losu, i poleca Armii Czerwonej „wziąć pod opiekę” ich życie i mienie. Zapowiadał też, że chce „wyzwolić naród polski z nieszczęsnej wojny”.

Grzybowski odmówił przyjęcia noty. Odpowiedział, że rząd polski działa na terytorium kraju, armia walczy, a żadne z przytoczonych twierdzeń nie upoważnia ZSRR do zerwania traktatów. Według jego relacji notę doręczono potem do ambasady, a on ją odesłał. Moskwa, uznając, że Polska nie istnieje, odmówiła polskim dyplomatom praw dyplomatycznych i próbowała zatrzymać personel ambasady. Wyjazd wymusił dopiero dziekan korpusu dyplomatycznego, ambasador niemiecki Schulenburg.

Nota była fałszywa w każdym zasadniczym punkcie. Prezydent, rząd i Naczelny Wódz przebywali na terytorium Polski, w okolicach Kołomyi i Kut przy granicy rumuńskiej, a Warszawa się broniła. Wkraczając do Polski, ZSRR złamał traktat ryski z 1921 roku, który wytyczył wspólną granicę, pakt o nieagresji z 1932 roku, przedłużony w 1934 roku do końca 1945 roku, londyńską konwencję o określeniu napaści z lipca 1933 roku i zobowiązania wynikające z członkostwa w Lidze Narodów. Tego samego dnia Mołotow powtórzył argumenty noty w przemówieniu radiowym do obywateli ZSRR.

Uderzenie dwóch frontów

Do Polski wkroczyły dwa fronty utworzone z Białoruskiego i Kijowskiego Specjalnego Okręgu Wojskowego. Front Białoruski komandarma 2 rangi Michaiła Kowalowa nacierał na Wilno, Grodno, Wołkowysk, Białystok i Brześć. Front Ukraiński komandarma 1 rangi Siemiona Timoszenki szedł na Równe, Łuck, Tarnopol, Lwów, Stanisławów i w stronę granicy rumuńskiej i węgierskiej. W pierwszym rzucie było według polskich obliczeń około 620 tysięcy żołnierzy, blisko 4,7 tysiąca czołgów i około 3,3 tysiąca samolotów. Rosyjscy historycy podają dla pierwszego dnia mniejsze liczby, rzędu 470 tysięcy ludzi, ale w następnych dniach siły na terenie Polski wciąż rosły. Szybkie zgrupowania pancerne i kawaleryjskie miały jak najprędzej dojść do granic z Litwą, Łotwą, Rumunią i Węgrami, by odciąć polskim oddziałom drogę ewakuacji.

Na wschodniej granicy nie było prawie wojska. Plan obrony zakładał, że w wojnie z Niemcami ZSRR pozostanie neutralny, więc większość dywizji ze wschodu skierowano na zachód. Granicy pilnował Korpus Ochrony Pogranicza, osłabiony oddaniem najlepszych batalionów do armii polowych: według różnych obliczeń kilkanaście do dwudziestu kilku tysięcy żołnierzy rozrzuconych w strażnicach i batalionach. Wiele strażnic broniło się do końca, niektóre jeszcze przed świtem, zaatakowane przez oddziały wojsk pogranicznych NKWD. Od 17 do 20 września pułk KOP „Sarny” bronił schronów Sarneńskiego Rejonu Umocnionego. Tarnopol i Równe padły jednak już pierwszego dnia. W wielu miejscowościach dowódcy nie wiedzieli, czy czerwonoarmiści przychodzą jako wrogowie, czy jako sojusznicy przeciw Niemcom. Sowieci wykorzystywali to zamieszanie: zdarzało się, że zapewniali o wspólnej walce z Niemcami, a potem otaczali i rozbrajali zdezorientowane oddziały.

Decyzja w Kutach: „z bolszewikami nie walczyć”

Wiadomość o przekroczeniu granicy dotarła do Naczelnego Wodza, marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, rano. Według relacji uczestników rozważał on wydanie rozkazu do walki, a także wypowiedzenie ZSRR wojny, ale odradzili mu to politycy, wśród nich premier Felicjan Sławoj Składkowski. Przekonywali, że wojna na dwa fronty z rozbitą armią doprowadzi tylko do jej zagłady, a formalny stan wojny z ZSRR mógłby skomplikować stosunki z Wielką Brytanią i Francją, które Moskwie wojny nie wypowiedzą. 17 września, najpewniej w Kutach, Rydz-Śmigły wydał tzw. dyrektywę ogólną, przekazaną drogą radiową wieczorem:

Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony albo próby rozbrojenia oddziałów. Zadanie Warszawy i miast, które miały się bronić przed Niemcami – bez zmian. Miasta, do których podejdą bolszewicy, powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub Rumunii.

Rozkaz nie dotarł do wielu oddziałów albo dotarł późno i w zniekształconej formie. Tam, gdzie go znano, wywoływał wahanie i przyczynił się do tego, że dziesiątki tysięcy żołnierzy dało się rozbroić bez walki. Tam, gdzie Sowieci próbowali rozbrajać polskie oddziały, ta sama dyrektywa nakazywała się bronić. Dyrektywę do dziś ocenia się różnie: jedni widzą w niej próbę ratowania wojska przed bezsensowną walką i zachowania go dla armii odtwarzanej we Francji, inni zarzucają jej, że rozbroiła żołnierzy moralnie i oddała ich w ręce NKWD.

Rząd polski nie wypowiedział Związkowi Radzieckiemu wojny. Premier Składkowski wystosował notę protestacyjną, a prezydent Ignacy Mościcki w orędziu wydanym w Kosowie mówił o najeździe na Polskę dwóch sąsiadów. Polskie placówki dyplomatyczne poinformowały rządy sojusznicze o agresji. Wieczorem i w nocy z 17 na 18 września radzieckie czołgi zbliżały się do Kut, a prezydent, rząd i Naczelny Wódz przekroczyli most na Czeremoszu i znaleźli się w Rumunii, gdzie zostali internowani.

Wilno, Grodno, Lwów

Miasta, które nie miały bronić się przed Niemcami, zostały same. Wilno miało kilka tysięcy uzbrojonych żołnierzy i ochotników. Gdy wieczorem 18 września pod miasto podeszły pierwsze czołgi, płk dypl. Jarosław Okulicz-Kozaryn nakazał wycofać się na Litwę, ale część oddziałów i ochotników walczyła do rana 19 września, kiedy Armia Czerwona zajęła miasto.

Najdłużej spośród dużych miast kresowych broniło się Grodno. Od 20 do 22 września kilka tysięcy żołnierzy z oddziałów zapasowych, policjantów, ochotników, harcerzy i uczniów walczyło z radzieckimi brygadami pancernymi, niszcząc butelkami z benzyną i nielicznymi działkami kilkanaście do kilkudziesięciu czołgów. Organizatorami obrony byli wiceprezydent miasta Roman Sawicki i mjr Benedykt Serafin, potem dowodził nią gen. bryg. Wacław Przeździecki. 22 września na drodze ku granicy litewskiej, pod Sopoćkiniami, czerwonoarmiści zatrzymali dowódcę Okręgu Korpusu nr III gen. bryg. Józefa Olszynę-Wilczyńskiego i jego adiutanta kpt. Mieczysława Strzemeskiego i rozstrzelali ich na oczach żony generała.

Pod Lwów, od 12 września oblegany przez Niemców, Sowieci podeszli 19 września. Wehrmacht na rozkaz z Berlina wycofał się spod miasta, bo Lwów leżał w strefie radzieckiej. 22 września w Winnikach gen. dyw. Władysław Langner podpisał protokół przekazania miasta Armii Czerwonej. Gwarantował on żołnierzom i policjantom swobodne wyjście z miasta, a oficerom wolność osobistą i możliwość wyjazdu za granicę. Sowieci złamali go natychmiast. Oficerów zatrzymano i wywieziono do obozu w Starobielsku, a wiosną 1940 roku zamordowano w Charkowie. Tego samego 22 września w Brześciu nad Bugiem wojska niemieckie przekazały miasto Armii Czerwonej.

Walczyły jeszcze oddziały, które nie zdążyły ujść za granicę. Zgrupowanie KOP gen. bryg. Wilhelma Orlika-Rückemanna, cofające się z Polesia na zachód, 28 i 29 września rozbiło w bitwie pod Szackiem oddziały radzieckiej 52 Dywizji Strzeleckiej. 1 października pod Wytycznem na Lubelszczyźnie zostało rozbite, a jego resztki dołączyły do Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” gen. bryg. Franciszka Kleeberga, która pod koniec września zwycięsko starła się z oddziałami radzieckimi pod Jabłonią i Milanowem, a 6 października skapitulowała przed Niemcami pod Kockiem.

Zbrodnie

Od pierwszych godzin agresji żołnierze Armii Czerwonej i funkcjonariusze NKWD zabijali jeńców, policjantów, urzędników i ziemian. Propaganda przedstawiała polskich oficerów jako „panów” i ciemiężycieli, a odezwy rozrzucane z samolotów wzywały żołnierzy do wydawania oficerów i ludność do rozprawienia się z nimi. W ulotce przypisywanej dowództwu Frontu Ukraińskiego wzywano: „Bronią, kosami, widłami i siekierami bijcie swoich odwiecznych wrogów – polskich panów”. Po zdobyciu Grodna Sowieci w odwecie za opór rozstrzelali według ustaleń polskich historyków około 300 obrońców i mieszkańców, wśród nich kilkunastoletnich chłopców. Część jeńców zabito na miejscu walk, a świadkowie relacjonowali, że w czasie bitwy przywiązywano jeńców i dzieci do pancerzy czołgów jako żywe tarcze. W Rohatynie w pierwszych dniach okupacji czerwonoarmiści zamordowali według relacji świadków wielu polskich żołnierzy i cywilów. Po walkach w Sarneńskim Rejonie Umocnionym rozstrzelano wziętych do niewoli żołnierzy KOP, po bitwie pod Szackiem we wsi Mielniki zabito osiemnastu oficerów i żołnierzy, a we Lwowie, wbrew umowie kapitulacyjnej, policjantów. 24 lub 25 września w Grabowcu na Lubelszczyźnie zginęło kilkudziesięciu jeńców, w tym ranni i personel szpitala wojskowego.

Dokładnej liczby ofiar nie da się ustalić. Według szacunków przytaczanych przez Instytut Pamięci Narodowej zbrodnie Armii Czerwonej i NKWD we wrześniu i październiku 1939 roku pochłonęły około 2,5 tysiąca żołnierzy i policjantów oraz kilkuset cywilów. Ostrożniejsze szacunki Czesława Grzelaka mówią o około 1,5 tysiąca zabitych. Na Kresach wkroczenie Sowietów wykorzystały też bojówki komunistyczne i część ukraińskich nacjonalistów. Napadały na wycofujących się żołnierzy, policjantów, osadników i ziemian. Według różnych szacunków zginęło od kilkuset do kilku tysięcy osób. Wielu Ukraińców, Białorusinów i Żydów, zwłaszcza ubogich, witało jednak Armię Czerwoną z ulgą albo nadzieją, które wkrótce zweryfikowała okupacja.

Którędy biegła nowa granica

Często podaje się, że ZSRR zajął ziemie „na wschód od linii Curzona oraz Białostocczyznę i Galicję Wschodnią”. To uproszczenie. Linia Curzona, proponowana w lipcu 1920 roku przez brytyjskiego ministra spraw zagranicznych jako linia rozejmowa w wojnie polsko-bolszewickiej, biegła mniej więcej wzdłuż Bugu przez Grodno i Brześć, a jej przebieg w Galicji Wschodniej był niejasny i sporny. Granica stref z tajnego protokołu z 23 sierpnia szła znacznie dalej na zachód, wzdłuż Narwi, Wisły i Sanu, i oddawała ZSRR także część Mazowsza z praską częścią Warszawy oraz Lubelszczyznę. Po 17 września Wehrmacht, który w wielu miejscach przekroczył tę linię, wycofywał się za nią, przekazując Armii Czerwonej Białystok, Brześć i okolice Lwowa z zagłębiem naftowym Borysławia i Drohobycza. Dopiero 28 września w Moskwie Niemcy i ZSRR zmieniły ustalenia: w zamian za Litwę Stalin oddał Niemcom Lubelszczyznę i wschodnie Mazowsze, a nowa linia podziału pobiegła wzdłuż Pisy, Narwi, Bugu i Sanu. Na północy obejmowała po stronie radzieckiej Białystok i Łomżę, leżące na zachód od linii Curzona, a na południu całą Galicję Wschodnią ze Lwowem. Na środkowym odcinku, wzdłuż Bugu, rzeczywiście pokrywała się z linią Curzona. Z tego właśnie podobieństwa Moskwa uczyniła później argument w sporach o polską granicę wschodnią.

Reakcje

18 września Niemcy i ZSRR ogłosiły wspólny komunikat, że ich wojska nie mają w Polsce celów sprzecznych z układem o nieagresji, a zamierzają „przywrócić ład i spokój” zniszczone „rozpadem państwa polskiego”. Wielka Brytania i Francja ograniczyły się do protestów. Ambasador Edward Raczyński przypomniał Foreign Office, że układ sojuszniczy z 25 sierpnia mówi o napaści „mocarstwa europejskiego”, ale usłyszał, że według tajnego protokołu zobowiązanie dotyczyło tylko Niemiec. Londyn i Paryż nie chciały wojny z drugim mocarstwem i liczyły, że sojusz Stalina z Hitlerem nie przetrwa. Neutralność wobec ZSRR zachowały także Rumunia, Węgry, Litwa i Łotwa, które przyjęły internowanych polskich żołnierzy.

Znaczenie

Agresja z 17 września rozstrzygnęła kampanię wrześniową. Plan obrony na przedmościu rumuńskim, przy granicy z sojuszniczą Rumunią, przez którą miało płynąć zaopatrzenie z Zachodu, stracił sens w chwili, gdy Armia Czerwona weszła na jego tyły. Polska armia została rozbita między dwoma najeźdźcami, a do radzieckiej niewoli trafiło około 230–250 tysięcy żołnierzy, w tym kilkanaście tysięcy oficerów i policjantów, których NKWD oddzieliło od reszty. Według różnych obliczeń w walkach z Armią Czerwoną poległo od 3 do 7 tysięcy polskich żołnierzy. Straty radzieckie Mołotow podał w październiku jako 737 zabitych i 1862 rannych, rosyjscy historycy szacują je na około 1,5 tysiąca zabitych i zaginionych.

Związek Radziecki zajął około 200 tysięcy kilometrów kwadratowych, ponad połowę terytorium Polski, zamieszkanych przez około 13 milionów ludzi. Po wymuszonych wyborach do „zgromadzeń ludowych” 22 października ziemie te zostały na początku listopada 1939 roku wcielone do Ukraińskiej i Białoruskiej SRR. Wilno z okolicą Stalin przekazał w październiku Litwie, co pół roku później posłużyło za wstęp do zajęcia samej Litwy. Na Kresach zaczęła się okupacja: aresztowania, sowietyzacja, a w latach 1940–1941 masowe deportacje setek tysięcy obywateli polskich w głąb ZSRR. Wiosną 1940 roku NKWD zamordowało blisko 22 tysiące jeńców i więźniów, w tym oficerów wziętych do niewoli we wrześniu, w zbrodni katyńskiej.

17 września Związek Radziecki faktycznie stanął w wojnie po stronie Niemiec, choć formalnie zachował neutralność wobec Wielkiej Brytanii i Francji. Współpraca obu dyktatur trwała do czerwca 1941 roku, gdy Hitler zaatakował ZSRR, a Stalin znalazł się po stronie aliantów. Polska musiała wtedy podpisać z Moskwą układ, który unieważniał porozumienia z 1939 roku, ale nie przesądzał granic. Spór o to, czy wschodnia granica ma biec wzdłuż linii ryskiej, czy linii Curzona, zakończyły w 1945 roku Jałta i Poczdam, po myśli Stalina. Przez całe dziesięciolecia Polski Ludowej o 17 września nie wolno było mówić jako o agresji. W polskiej pamięci ten dzień, „cios w plecy”, stał się jednym z symboli Września obok 1 września.

Miejsca·Lwów·Wilno·Grodno

Szukasz przodka?Poradnik: Od czego zacząć poszukiwania →

Źródła

  1. dzieje.pl · dyrektywa naczelnego wodza marszalka smiglego rydza

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.