TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Zatopienie Wichra i Gryfa

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Polska
Data:
3 września 1939
Autor:
Natalia
Bitwa:
Kampania wrześniowa
Tagi:
kampania wrześniowa, Polska, Luftwaffe, Kriegsmarine

3 września 1939 roku, w trzecim dniu wojny, niemieckie lotnictwo zatopiło w porcie wojennym na Helu niszczyciel ORP „Wicher” i stawiacz min ORP „Gryf”. Były to dwa największe okręty nawodne, jakie Marynarka Wojenna miała jeszcze na Bałtyku. Rano oba, unieruchomione w porcie jako pływające baterie, wspólnie z artylerią nadbrzeżną odparły atak dwóch niemieckich niszczycieli. Po południu i wieczorem bombowce nurkujące Junkers Ju 87 dokończyły dzieła. Z polskiej floty nawodnej, która miała bronić Zatoki Gdańskiej, zostały odtąd tylko trałowce, kanonierki i okręty pomocnicze.

W popularnej chronologii wojny „Wicher” i „Gryf” bywają przedstawiane jako pierwsze okręty wojenne zatopione w drugiej wojnie światowej. Nie jest to ścisłe. Już 1 września około godziny 14 niemieckie bombowce nurkujące zatopiły w porcie wojennym na Oksywiu stary torpedowiec ORP „Mazur”, używany jako szkolny okręt artyleryjski, a w kolejnych nalotach 1 i 2 września poszły na dno także mniejsze jednostki pomocnicze. Zatopienie „Wichra” i „Gryfa” było natomiast pierwszą stratą dużych okrętów bojowych w tej wojnie, a „Wicher” był najpewniej pierwszym niszczycielem, który w niej zatonął.

Okręty, które zostały

Polska flota była w 1939 roku niewielka: cztery niszczyciele, nowoczesny stawiacz min, pięć okrętów podwodnych, sześć trałowców, dwie kanonierki i kilkanaście jednostek pomocniczych. Wobec niemieckiej przewagi na Bałtyku polskie dowództwo nie łudziło się, że może walczyć o panowanie na morzu. Dlatego już wiosną postanowiono, że w razie wojny najcenniejsze niszczyciele odejdą do Wielkiej Brytanii. Zgodę wyraził w maju marszałek Edward Rydz-Śmigły i brytyjska Admiralicja, a od czasu układu sojuszniczego z 25 sierpnia okręty miały tam walczyć u boku Royal Navy. Dowódca Floty kontradmirał Józef Unrug wydał 26 sierpnia rozkaz specjalny w zalakowanych kopertach, a 30 sierpnia w południe nadano sygnał „Peking”. Kilka minut po godzinie 14 ORP „Burza”, „Błyskawica” i „Grom” pod komendą komandora porucznika Romana Stankiewicza wyszły z Gdyni. Mimo że po drodze wykrywały je niemieckie okręty i samoloty, przeszły przez cieśniny duńskie i 1 września po południu, już w czasie wojny, zakotwiczyły w zatoce Firth of Forth. Operacja przeszła do historii jako plan „Peking”. Część żołnierzy i opinii publicznej uznała ją wtedy za ucieczkę, ale pozwoliła ona polskiej marynarce walczyć bez przerwy przez całą wojnę.

Na miejscu zostały dwa największe okręty. „Wicher”, zbudowany we Francji i wcielony do służby w 1930 roku, był pierwszym nowoczesnym okrętem odrodzonej Polski i przez lata jej okrętem flagowym. To on w 1931 roku przywiózł z Madery Józefa Piłsudskiego, a w czerwcu 1932 roku zdecydowana postawa jego dowódcy w czasie wizyty w Gdańsku pomogła wymusić na władzach Wolnego Miasta przywrócenie polskiej flocie prawa do korzystania z tamtejszego portu. Wiosną 1939 roku wymagał gruntownego przeglądu mechanizmów, a plan „Peking” go nie obejmował: miał osłaniać stawianie min. Od 18 marca, gdy po zajęciu Kłajpedy obawiano się podobnego zamachu na Gdańsk, cały dywizjon niszczycieli trwał w podwyższonej gotowości. Jego dowódcą był komandor porucznik Stefan de Walden.

„Gryf”, zbudowany we Francji i przyjęty do służby w 1938 roku, był największym okrętem bojowym polskiej marynarki. Mógł zabrać około 300 min i miał sześć dział kalibru 120 mm. W planie operacji o kryptonimie „Rurka” miał zaraz po wybuchu wojny przegrodzić Zatokę Gdańską zagrodą minową od Helu w stronę Sopotu, w zasięgu dział helskiej baterii cyplowej, która miała chronić miny przed wytrałowaniem.

Klęska operacji „Rurka”

1 września rano, kilka godzin po ataku na Westerplatte, „Gryf” wyszedł z Oksywia i załadował miny z kryp w Zatoce Puckiej. Około godziny 16 otrzymał rozkaz wykonania operacji, którą zastrzegł sobie Naczelny Wódz. Przed godziną 18 zespół złożony z „Gryfa”, „Wichra”, trałowców i kanonierek został w drodze na Hel zaatakowany przez 32 lub 33 bombowce nurkujące Ju 87 z jednostki IV.(St)/LG 1. W trwającej około dwudziestu minut walce, pierwszej w tej wojnie bitwie okrętów z lotnictwem, Niemcy nie uzyskali bezpośrednich trafień, ale bomby wybuchające tuż przy burtach „Gryfa” uszkodziły jego urządzenie sterowe, a odłamki zabiły kilku marynarzy (źródła podają od trzech do pięciu poległych), w tym dowódcę, komandora podporucznika Stefana Kwiatkowskiego.

Dowodzenie objął jego zastępca, kapitan marynarki Wiktor Łomidze, gruziński oficer kontraktowy w polskiej służbie. Kazał wyrzucić za burtę miny uszkodzone wstrząsami, a po uzyskaniu zgody na wejście do portu na Helu także wszystkie pozostałe, nieuzbrojone. Według polskich raportów do morza poszło 278 min. Bał się, że jedno trafienie w nieopancerzone komory minowe wysadzi okręt w powietrze. Jego decyzję historycy oceniają do dziś różnie, ale większość uważa ją za błąd. Operacja „Rurka” upadła, a nikt nie powiadomił o tym „Wichra”, który popłynął w nocy na wyznaczoną pozycję pod Piławą. Dostrzegł tam niemieckie niszczyciele, ale związany rozkazem osłony minowania nie otworzył ognia i rano 2 września wrócił na Hel.

Dowództwo Floty uznało wtedy, że okręty nie mają szans na otwartym morzu, i postanowiło zamienić oba w pływające baterie broniące cypla od strony Zatoki Gdańskiej. Komandor de Walden proponował próbę przebicia się przez cieśniny duńskie, ale rozkaz był inny. Z „Wichra” zdjęto torpedy i bomby głębinowe, wygaszono jego kotły, a na „Gryfie” zostawiono tylko obsady dział, resztę załogi wysyłając do obrony lądowej. Nowym dowódcą stawiacza min został komandor porucznik Stanisław Hryniewiecki.

Pojedynek z niszczycielami

Przez noc z 2 na 3 września niemieckie wodnosamoloty nękały Hel nalotami. Około godziny 6.55 od strony Zatoki Gdańskiej podeszły niszczyciele „Leberecht Maass” i „Wolfgang Zenker”. Na pokładzie pierwszego znajdował się dowódca niemieckich sił torpedowych, kontradmirał Günther Lütjens. Otworzyły ogień z dużej odległości. Odpowiedziały im „Gryf” i „Wicher”, a wkrótce także cztery działa kalibru 152 mm baterii im. Heliodora Laskowskiego na cyplu. Polacy, najpewniej artylerzyści „Gryfa” albo baterii, trafili „Leberechta Maassa” w osłonę działa nr 2. Według źródeł niemieckich zginęło czterech marynarzy, a czterech zostało rannych. Niemcy postawili zasłonę dymną i odeszli. „Gryf” również dostał dwa lub trzy pociski; zginęło sześciu ludzi, w tym podporucznik Lech Dandelski, siódmy zmarł później z ran. Była to jedyna w kampanii wrześniowej walka okrętów nawodnych.

Naloty

Około godziny 9 nad port nadleciały Ju 87 z eskadry 4.(St)/Trägergruppe 186, sformowanej dla budowanego lotniskowca „Graf Zeppelin”. Silny ogień przeciwlotniczy zmusił je do zrzucania bomb z dużej wysokości. Celem był przede wszystkim „Gryf”. Bomba trafiła go w rufę, zginęło dwóch kolejnych marynarzy, wybuchł pożar, a komandor Hryniewiecki kazał zalać rufowe komory amunicyjne, by nie wyleciały w powietrze. „Wicher” wyszedł z tego nalotu i z następnego, dwie godziny później, bez trafień.

Decydujący atak przyszedł wczesnym popołudniem. Najpierw nad cyplem pojawiły się wodnosamoloty, które ściągnęły na siebie ogień obrony, a wkrótce po godzinie 15 uderzyły bombowce nurkujące prowadzone przez kapitana Ericha Blattnera. W krótkim czasie „Wicher” dostał cztery bomby: w pokład dziobowy, w burtę i w śródokręcie. Przewrócił się na prawą burtę i zatonął przy nabrzeżu na płytkiej wodzie basenu portowego. Zginął jeden marynarz, Edward Kwiatkowski, a około dwudziestu zostało rannych (relacje podają od 17 do 22). Według niektórych świadków samoloty ostrzeliwały z broni pokładowej ratujących się marynarzy. W tym samym nalocie kolejna bomba trafiła wciąż płonącego „Gryfa”. Około godziny 18 dobiły go wodnosamoloty: wybuch rozdarł ścianę pobliskiego doku pływającego, która przebiła burtę stawiacza min, a wyciekające paliwo zapaliła następna bomba. Pomp nie dało się już uruchomić, a wybuchająca amunicja przeciwlotnicza nie pozwalała zbliżyć się ratownikom. Załogę ewakuowano, a okręt osiadł na dnie i płonął jeszcze przez dwa dni.

Działa na lądzie

Większość marynarzy z obu okrętów, zdolnych do dalszej walki, weszła do lądowej obrony Półwyspu Helskiego. Gdy pożar na „Gryfie” wygasł, z inicjatywy porucznika Edmunda Pappelbauma zdjęto z wystającego nad wodę wraku trzy rufowe działa kalibru 120 mm i ustawiono je na lądzie jako baterię nr 34. Tak samo postąpiono wcześniej z działami zatopionego „Mazura”. Bateria była gotowa dopiero pod koniec obrony; według części opracowań zdążyła oddać zaledwie kilka strzałów, a przed kapitulacją działa zostały zniszczone przez własne obsady.

Miejsce w wojnie

Dzień 3 września pokazał, jak rozstrzygające jest panowanie w powietrzu. Okręty, które w otwartej walce z niszczycielami nie dały się pokonać, unieruchomione w porcie bez osłony myśliwskiej były wobec bombowców nurkujących bezbronne. Polski plan wojny morskiej opierał się na minach i okrętach podwodnych; po upadku operacji „Rurka” i utracie „Gryfa” Zatoka Gdańska została otwarta dla niemieckiej żeglugi, a dalsza walka na morzu spadła na okręty podwodne i kilka trałowców. Los „Wichra” i „Gryfa” rozstrzygnął też spór o plan „Peking”: zostawione na Bałtyku duże okręty zginęły w trzecim dniu wojny, a te, które odeszły do Wielkiej Brytanii, walczyły dalej.

Hel, dowodzony przez komandora Włodzimierza Steyera, w którym od 31 sierpnia mieściło się też dowództwo kontradmirała Unruga, bronił się jeszcze przez cztery tygodnie, odcięty od lądu od połowy września i ostrzeliwany przez stare pancerniki „Schleswig-Holstein” i „Schlesien”. 1 października podpisano w Sopocie akt kapitulacji, a 2 października Niemcy weszli na cypel. Była to ostatnia broniąca się placówka na polskim wybrzeżu. Niemcy podnieśli później oba wraki. Wrak „Gryfa” posłużył im jako znak nawigacyjny i cel do strzelań, a wrak „Wichra” zatopiono na płyciźnie za falochronem helskiego portu, gdzie jego szczątki leżą do dziś. „Burza” i „Błyskawica” przetrwały wojnę u boku Royal Navy i wróciły do Polski, „Grom” zatonął w maju 1940 roku pod Narwikiem.

Miejsca·Hel

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.