TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Adlertag

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
13 sierpnia 1940
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa o Anglię
Tagi:
Luftwaffe, RAF, Hermann Göring, Wielka Brytania

13 sierpnia 1940 roku był dla Luftwaffe „Dniem Orła” (Adlertag), pierwszym dniem operacji „Natarcie Orła” (Unternehmen Adlerangriff), która w ciągu kilku dni lub tygodni miała zniszczyć brytyjskie lotnictwo myśliwskie i otworzyć drogę inwazji na Wielką Brytanię. Niemieckie samoloty wykonały tego dnia blisko półtora tysiąca lotów i zbombardowały lotniska, porty i fabryki od Kentu po Dorset. Dzień zaczął się jednak od pomyłki: rano dowództwo odwołało natarcie z powodu pogody, ale nie wszystkie jednostki dostały rozkaz, a te, które poleciały, uderzały przeważnie w lotniska nienależące do Fighter Command. Wieczorem Niemcy ogłosili wielki sukces, choć brytyjskie lotnictwo myśliwskie straciło w powietrzu zaledwie kilkanaście maszyn. Brytyjczycy liczą bitwę o Anglię od 10 lipca, ale dla Niemców, i dla części niemieckich historyków, właśnie 13 sierpnia zaczęła się właściwa „bitwa powietrzna o Anglię” (Luftschlacht um England).

Rozkaz zniszczenia RAF

16 lipca Adolf Hitler nakazał przygotować desant na Wielką Brytanię, operację „Lew Morski”. Warunkiem przeprawy przez kanał La Manche było panowanie w powietrzu, bo bez niego barek z wojskiem nie dałoby się osłonić ani przed brytyjskimi samolotami, ani przed okrętami Royal Navy. 1 sierpnia Hitler w dyrektywie nr 17 polecił Luftwaffe „wszystkimi dostępnymi siłami jak najszybciej pokonać lotnictwo angielskie”, atakując przede wszystkim samoloty, ich lotniska, zaplecze i przemysł lotniczy. Wzmożoną wojnę powietrzną Luftwaffe mogła zacząć od 5 sierpnia, a jej początek zależał od pogody.

Naczelny dowódca Luftwaffe, marszałek Rzeszy Hermann Göring, był pewny zwycięstwa. Niemiecki wywiad lotniczy, kierowany przez płk. Josepha „Beppo” Schmida, ocenił w lipcu siły brytyjskiego lotnictwa myśliwskiego na około 900 samolotów, a jego zdolność do uzupełniania strat na znacznie mniej, niż brytyjskie fabryki naprawdę produkowały. Raport Schmida niemal pomijał radar i nie rozumiał, jak działa brytyjski system dowodzenia obroną. Według powojennych opracowań przyjęto, że myśliwce RAF w południowej Anglii da się rozbić w ciągu czterech dni, a resztę brytyjskiego lotnictwa w ciągu kilku tygodni. 6 sierpnia Göring omówił plan natarcia z dowódcami flot powietrznych w swojej rezydencji Carinhall. 2 Flota Powietrzna feldmarsz. Alberta Kesselringa miała działać z Belgii i północnej Francji przeciwko Kentowi, ujściu Tamizy i okolicom Londynu, 3 Flota Powietrzna feldmarsz. Hugona Sperrlego z Normandii i Bretanii przeciwko Hampshire, Dorset i zachodowi, a 5 Flota gen. Hansa-Jürgena Stumpffa w Norwegii i Danii miała być gotowa do uderzenia na północ Anglii.

Dzień Orła wyznaczono najpierw na 10 sierpnia, ale nad kanałem utrzymywała się zła pogoda i termin przesuwano. Walki nie ustawały: 8 sierpnia Luftwaffe rozbiła konwój CW 9 („Peewit”) u wybrzeży wyspy Wight, a 11 sierpnia przeprowadziła duży nalot na port wojenny w Portland. Dopiero prognoza na 13 sierpnia skłoniła Göringa do wydania rozkazu. W często przytaczanym rozkazie dziennym zapowiadał swoim lotnikom, że „w krótkim czasie zmiotą brytyjskie lotnictwo z nieba”.

12 sierpnia: uderzenie na radary

Dzień wcześniej Niemcy spróbowali oślepić brytyjską obronę. Rano 12 sierpnia specjalna jednostka doświadczalna Erprobungsgruppe 210 kpt. Waltera Rubensdörffera, latająca na Messerschmittach Bf 110 i Bf 109 przystosowanych do bombardowania, zaatakowała cztery stacje radarowe Chain Home na wybrzeżu Kentu i Sussexu: w Dover, w Rye, w Pevensey i w Dunkirk pod Canterbury. Bomby zniszczyły baraki, przecięły kable zasilające i na kilka godzin wyłączyły niektóre stacje, ale wysokich masztów antenowych nie przewróciły. Większość radarów pracowała ponownie jeszcze tego samego dnia lub następnego ranka. W południe kilkanaście bombowców Junkers Ju 88 z 51 Pułku Bombowego, lecących w składzie wielkiej wyprawy na Portsmouth, zbombardowało stację w Ventnor na wyspie Wight i uszkodziło ją poważnie. Źródła różnią się co do tego, jak długo była wyłączona, od trzech dni do ponad tygodnia. Brytyjczycy maskowali lukę sygnałem z zastępczego nadajnika, by Niemcy sądzili, że stacja działa.

Tego samego dnia Niemcy zbombardowali wysunięte lotniska na wybrzeżu Kentu: Manston, Lympne i Hawkinge. Pola wzlotów zostały pokryte lejami, hangary i budynki zniszczone, ale następnego dnia z Manston i Hawkinge znów startowały myśliwce. Lympne, które ucierpiało najbardziej, i tak służyło tylko jako lotnisko zapasowe. Luftwaffe straciła 12 sierpnia około trzydziestu samolotów, RAF około dwudziestu. Najważniejszy był jednak wniosek, który Niemcy wyciągnęli z tego dnia: skoro stacje radarowe tak szybko wróciły do pracy, uznano, że trudno je zniszczyć, i w następnych tygodniach atakowano je już tylko sporadycznie. Był to jeden z najpoważniejszych błędów Luftwaffe w całej bitwie.

Poranek: Fink leci sam

13 sierpnia rano nad kanałem wisiały niskie chmury i mgła. Göring odwołał poranne natarcie i przesunął jego początek na popołudnie. Rozkaz nie dotarł jednak do wszystkich. Około piątej rano wystartowało ponad siedemdziesiąt bombowców Dornier Do 17 z 2 Pułku Bombowego (KG 2), prowadzonych przez jego dowódcę płk. Johannesa Finka, tego samego, który w lipcu kierował atakami na konwoje jako „Kanalkampfführer”. Nad kanałem miały się do nich przyłączyć dwusilnikowe myśliwce Messerschmitt Bf 110 z 26 Pułku ppłk. Joachima-Friedricha Hutha. Ich jednostka odebrała rozkaz odwołania, a Huth, nie mogąc porozumieć się z bombowcami przez radio, bo obie jednostki pracowały na innych częstotliwościach, próbował zawrócić je, wykonując ewolucje przed czołem ich szyku. Fink nie zrozumiał sygnałów albo nie chciał ich zrozumieć i poleciał dalej bez osłony.

Brytyjczykom także nie wszystko się udało. Radary wykryły formacje, ale w chmurach obserwatorzy z ziemi źle ocenili ich kierunek i myśliwce nie przechwyciły Dornierów przed celem. Około siódmej bombowce zaatakowały lotnisko w Eastchurch na wyspie Sheppey u ujścia Tamizy. Zniszczyły hangary, kwatery i składy amunicji, a na ziemi kilka bombowców Bristol Blenheim i jednego Spitfire’a; zginęło kilkanaście osób, według różnych zestawień od 14 do 16. Eastchurch należało jednak do lotnictwa obrony wybrzeża (RAF Coastal Command), a nie do Fighter Command, i jeszcze tego samego dnia lotnisko znów działało. Niemieccy lotnicy zameldowali o zniszczeniu na ziemi kilkunastu Spitfire’ów i przez kolejne tygodnie wywiad Luftwaffe uważał Eastchurch za bazę myśliwską, na którą wysyłano następne wyprawy.

W drodze powrotnej Dorniery dopadły Hurricane’y i Spitfire’y z kilku dywizjonów, wśród nich 74 Dywizjon, prowadzony przez Adolpha „Sailora” Malana, jednego z najlepszych asów RAF. KG 2 straciła cztery lub pięć bombowców, kilka innych wróciło ciężko uszkodzonych. Wściekły Fink skarżył się przełożonym, że wysłano jego ludzi bez osłony. Tego ranka nie był to jedyny wypadek. Do sztabu 3 Floty Powietrznej rozkaz odwołania w ogóle nie dotarł na czas, a jej Ju 88 zaatakowały lotniska w głębi Hampshire. Przed południem ponad dwadzieścia Bf 110 z 1 Pułku Szkolnego (LG 1), które miały wymiatać myśliwce przed wyprawą bombową, poleciało nad Portland, choć bombowce odwołano. Spotkały się z Hurricane’ami i straciły kilka maszyn. Poranne natarcie było fiaskiem i pokazało słabość łączności radiowej między niemieckimi jednostkami.

Popołudnie: natarcie właściwe

O drugiej po południu Luftwaffe otrzymała zgodę na rozpoczęcie natarcia. Od wpół do czwartej nad Hampshire i Dorset nadlatywały kolejne wyprawy 3 Floty Powietrznej: dziesiątki Ju 88 z 1 Pułku Szkolnego i bombowce nurkujące Junkers Ju 87 z 1, 2 i 77 Pułku Bombowców Nurkujących pod osłoną Messerschmittów. Przed nimi przeleciała grupa myśliwców, która miała ściągnąć na siebie brytyjskie dywizjony, ale tylko wcześniej zaalarmowała obronę. 10 Grupa Myśliwska poderwała wszystkie dostępne myśliwce. Nad Lyme Bay i Dorset Spitfire’y 609 Dywizjonu dopadły eskadrę Ju 87 z 2 Pułku Bombowców Nurkujących i zestrzeliły sześć z dziewięciu samolotów. 77 Pułk nie znalazł w chmurach swojego celu, lotniska Warmwell, i zrzucił bomby gdzie popadło.

Ju 88 nie zdołały dotrzeć do lotnisk, które wyznaczono im za cel, i zbombardowały port w Southampton. Zniszczyły magazyny i chłodnię, a pożary ugaszono do zmroku. Kilka kilometrów dalej, na nabrzeżu w Woolston, stała fabryka Supermarine, główny producent Spitfire’ów, ale niemiecki wywiad nie uważał jej za ważny cel i ocalała aż do września. Bomby spadły też na lotnisko w Andover, które należało do lotnictwa bombowego i szkolnego, a kilka na Middle Wallop, jedną z baz sektorowych 10 Grupy.

Na wschodzie, nad Kentem, uderzały jednostki Kesselringa. Około kwadransa po piątej bombowce nurkujące Ju 87 z IV dywizjonu 1 Pułku Szkolnego, osłaniane przez Messerschmitty Bf 109, które ostrzeliwały lotnisko z broni pokładowej, zaatakowały Detling pod Maidstone. Był to najkrwawszy nalot tego dnia. Bomby trafiły w budynek operacyjny, stołówkę i hangary, na ziemi spłonęło według brytyjskich zestawień około dwudziestu samolotów, przede wszystkim Blenheimów 53 Dywizjonu. Zginął dowódca bazy płk (Group Captain) Edward Meggs-Davis. Liczba zabitych podawana jest różnie: zestawienia strat samego RAF mówią o 24 poległych lotnikach, a łączne dane, obejmujące żołnierzy i cywilów, o 67 ofiarach. Detling, tak jak Eastchurch, należało do Coastal Command i jego zniszczenie nie osłabiło lotnictwa myśliwskiego. Dorniery z 3 Pułku Bombowego ponownie zbombardowały Eastchurch, a bomby spadły też na Rochester, gdzie zakłady Short Brothers budowały ciężkie bombowce Stirling.

Po zmroku dziewięć Heinkli z 100 Grupy Bombowej, wyspecjalizowanej w nocnej nawigacji według wiązek radiowych, poleciało nad Castle Bromwich pod Birmingham, gdzie powstawała nowa wielka fabryka Spitfire’ów. Cel odnalazły tylko cztery załogi, a kilkanaście zrzuconych bomb uszkodziło głównie biura i narzędziownię. Inne niemieckie samoloty krążyły tej nocy nad różnymi częściami Wielkiej Brytanii, nie wyrządzając większych szkód.

Tego samego dnia swoją tragedię przeżyło brytyjskie lotnictwo bombowe (RAF Bomber Command). Dwanaście Blenheimów 82 Dywizjonu wysłano za dnia nad lotnisko w Aalborgu w okupowanej Danii. Jeden zawrócił, pozostałe jedenaście zestrzeliła niemiecka artyleria przeciwlotnicza i myśliwce.

Bilans i przechwałki

Luftwaffe wykonała 13 sierpnia około 1485 lotów, Fighter Command około 727. Dokładne straty różnią się w zależności od opracowania. Według powojennych zestawień Niemcy stracili od blisko czterdziestu do 47–48 samolotów, a kilkadziesiąt innych wróciło uszkodzonych. Fighter Command straciło w walce trzynaście lub kilkanaście myśliwców, a zginęło trzech lub czterech pilotów. Dodatkowo RAF stracił jedenaście bombowców nad Aalborgiem i kilkadziesiąt samolotów różnych typów zniszczonych na ziemi, przeważnie bombowców i maszyn szkolnych, tylko pojedyncze myśliwce.

Obie strony przeszacowały swoje sukcesy, jak przez całą bitwę, bo w zamęcie walki kilku pilotów strzelało do tego samego samolotu, a każdy dym z silnika brano za zestrzelenie. Ministerstwo Lotnictwa ogłosiło zniszczenie 78 niemieckich maszyn. Niemieccy lotnicy zgłosili zestrzelenie w powietrzu około 70 Hurricane’ów i Spitfire’ów oraz kilkunastu Blenheimów, a do tego dziesiątki samolotów zniszczonych na ziemi, czyli kilkakrotnie więcej, niż RAF naprawdę stracił. Na takich meldunkach opierały się oceny wywiadu Luftwaffe, który w następnych tygodniach przekonywał Göringa, że Fighter Command ma już tylko kilkaset, a potem zaledwie kilkadziesiąt myśliwców. Komunikaty niemieckiej propagandy, w tym codzienny raport Wehrmachtu, przedstawiały Dzień Orła jako druzgocący cios.

W rzeczywistości lotnictwo myśliwskie wyszło z tego dnia nietknięte. Ani jedno z lotnisk sektorowych 11 Grupy wicemarsz. lotnictwa Keitha Parka, z których kierowano obroną Londynu i południowo-wschodniej Anglii, nie zostało poważnie trafione. Spośród lotnisk, które Niemcy zaatakowali, większość należała do Coastal Command, Bomber Command lub lotnictwa szkolnego. Radar, uszkodzony dzień wcześniej, działał i dawał dowódcy Fighter Command, głównemu marszałkowi lotnictwa Hugh Dowdingowi, to, czego najbardziej potrzebował: czas na poderwanie myśliwców tylko tam, gdzie były potrzebne. Dowding tym bardziej oszczędzał pilotów i trzymał w odwodzie dywizjony z północy, wiedząc, że Niemcy będą atakować dalej.

Dlaczego natarcie się nie udało

Dzień Orła odsłonił słabości, które miały zaważyć na całej kampanii. Luftwaffe nie miała dobrego rozpoznania: nie wiedziała, które lotniska są bazami myśliwskimi, nie rozumiała roli radaru i sal operacyjnych w Bentley Priory i w sztabach grup, przeceniała własne zwycięstwa i nie doceniała brytyjskiej produkcji samolotów. Jej dowództwo nie umiało też skupić wysiłku na jednym celu, a ataki rozpraszały się na porty, fabryki i przypadkowe lotniska. Do tego dochodziły ograniczenia sprzętu: Messerschmitt Bf 109 miał paliwa najwyżej na kilkanaście minut walki nad Anglią, Bf 110 okazał się za mało zwrotny wobec jednosilnikowych myśliwców, a Ju 87, tak groźny w Polsce i Francji, ponosił ciężkie straty, gdy tylko dopadły go Spitfire’y i Hurricane’y. Brytyjczycy walczyli nad własnym terytorium, a zestrzelony brytyjski pilot, jeśli przeżył, często jeszcze tego samego dnia znów latał, podczas gdy niemiecki szedł do niewoli.

Miejsce w wojnie

Często pisze się, że 13 sierpnia Göring zaczął dwutygodniowe natarcie na lotniska. W rzeczywistości ataki na lotniska trwały, z kilkudniową przerwą spowodowaną pogodą w drugiej połowie sierpnia, ponad trzy tygodnie, do 6 września, i nie były zaplanowane na określony czas: miały trwać, aż RAF przestanie istnieć. Dwa dni po Dniu Orła, 15 sierpnia, Luftwaffe uderzyła wszystkimi trzema flotami jednocześnie, także z Norwegii, i poniosła największe straty w całej bitwie. 18 sierpnia zaatakowała stacje sektorowe Kenley i Biggin Hill, a od 24 sierpnia skupiła się na lotniskach 11 Grupy wokół Londynu i postawiła Fighter Command w najtrudniejszym położeniu. Polskie dywizjony myśliwskie 302 i 303, sformowane w lipcu i sierpniu, jeszcze się wtedy szkoliły; do walki weszły w drugiej połowie sierpnia.

7 września Göring zwrócił swoje bombowce przeciwko Londynowi, co dało lotniskom RAF wytchnienie. Po wielkiej bitwie nad stolicą 15 września stało się jasne, że Luftwaffe nie zdobędzie panowania w powietrzu, i 17 września Hitler odłożył inwazję. Dzień Orła, który miał być początkiem końca brytyjskiego lotnictwa, przeszedł więc do historii jako przykład tego, jak zły wywiad, chaos w dowodzeniu i wiara we własne przechwałki mogą zmarnować przewagę liczebną. Brytyjczycy pamiętają ten dzień jako jeden z wielu ciężkich dni bitwy o Anglię; w Niemczech przez długie lata uważano go za jej początek.

Źródła

  1. battleofbritain1940.com · tuesday 13 august 1940
  2. battleofbritain1940.com · monday 12 august 1940

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.