TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek bitwy o Anglię

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
10 lipca 1940
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa o Anglię
Tagi:
Wielka Brytania, III Rzesza, RAF, Luftwaffe

10 lipca 1940 roku, w deszczowe środowe popołudnie, nad konwojem małych statków węglowych płynących przez Cieśninę Kaletańską doszło do największej od czasu Dunkierki bitwy powietrznej nad kanałem La Manche. Około stu samolotów, niemieckie bombowce i myśliwce oraz brytyjskie Hurricane’y i Spitfire’y, walczyło przez kilkadziesiąt minut między Dover a przylądkiem Dungeness. Tego samego dnia niemieckie bombowce zaatakowały porty w Kornwalii i w Walii. Samo starcie nie przyniosło rozstrzygnięcia, ale Brytyjczycy uznali ten dzień za początek bitwy o Anglię, pierwszej w historii kampanii prowadzonej wyłącznie w powietrzu. Jej stawką było to, czy Niemcy zdobędą panowanie w powietrzu nad południową Anglią, bez którego nie mogli myśleć o desancie na wyspy.

Po upadku Francji

Po rozejmie w Compiègne Wielka Brytania została jedynym wielkim przeciwnikiem III Rzeszy, który jeszcze walczył. Hitler liczył, że rząd Winstona Churchilla po klęsce sojusznika zgodzi się na pokój, i przez kilka tygodni nie miał jasnego planu, co zrobić, jeśli tak się nie stanie. Churchill już 4 czerwca zapowiadał, że Brytyjczycy będą walczyć dalej, a 18 czerwca mówił w Izbie Gmin, że bitwa o Francję się skończyła i zaraz zacznie się bitwa o Anglię. Na początku lipca dał Niemcom jeszcze jeden dowód, że o kapitulacji nie myśli: 3 lipca brytyjska flota ostrzelała francuskie okręty w Mers-el-Kébir, by nie wpadły w ręce Niemców. Od czerwca Brytyjczycy walczyli też z Włochami, których lotnictwo bombardowało Maltę, a obrona wysp na Morzu Śródziemnym i w Egipcie także potrzebowała myśliwców.

Sztab niemiecki zaczął w tym czasie rozważać inwazję na Wielką Brytanię, ale wszyscy, od Hitlera po admirałów, zgadzali się, że desant przez kanał La Manche jest możliwy tylko wtedy, gdy Luftwaffe opanuje niebo nad miejscem lądowania i powstrzyma Royal Navy. 30 czerwca naczelny dowódca Luftwaffe Hermann Göring wydał wytyczne do walki z Anglią: najpierw zniszczyć brytyjskie lotnictwo i jego zaplecze, potem przeciąć dowóz zaopatrzenia na wyspy. Göring wierzył, że samo lotnictwo zmusi Brytyjczyków do ustępstw, i desant traktował jako ostateczność.

Luftwaffe nie była jednak gotowa do natychmiastowej ofensywy. W maju i czerwcu poniosła duże straty nad Holandią, Belgią, Francją i Dunkierką, a teraz musiała przenieść swoje pułki na zdobyte lotniska od Norwegii po Bretanię, naprawić je, doprowadzić do nich paliwo i łączność i uzupełnić sprzęt. Przeciwko Anglii ustawiono trzy floty powietrzne: 2 Flotę Powietrzną gen. Alberta Kesselringa ze sztabem w Brukseli, działającą z Belgii i północnej Francji, 3 Flotę Powietrzną gen. Hugona Sperrlego ze sztabem w Paryżu, działającą z zachodniej i północno-zachodniej Francji, oraz znacznie słabszą 5 Flotę Powietrzną gen. Hansa-Jürgena Stumpffa w Norwegii. Według zestawień niemieckiej kwatermistrzowskiej służby Luftwaffe, przytaczanych przez brytyjskiego historyka Stephena Bungaya, pod koniec czerwca całe niemieckie lotnictwo miało ponad 1100 myśliwców jednomiejscowych, około 360 dwusilnikowych myśliwców, około 1400 bombowców i ponad 400 bombowców nurkujących, choć nie wszystkie były sprawne i nie wszystkie przeznaczone do walki z Anglią.

Kanalkampf

Zanim główne siły były gotowe, niemieccy dowódcy znaleźli cel, który leżał w zasięgu ich samolotów i nie wymagał wielkich przygotowań. Przez kanał La Manche, wzdłuż południowego wybrzeża Anglii, przepływały co tydzień setki tysięcy ton żeglugi przybrzeżnej. Elektrownie, gazownie i fabryki Londynu oraz portów południowej Anglii potrzebowały węgla z Walii i północy kraju, a koleje nie były w stanie przewieźć go w całości. Konwoje małych, powolnych statków węglowych płynęły więc pod samymi niemieckimi lotniskami we Francji, a w najwęższym miejscu, między Dover a Calais, od brzegu nieprzyjaciela dzieliło je niewiele ponad trzydzieści kilometrów.

Ataki na żeglugę miały dla Niemców podwójną korzyść. Mogły zamknąć kanał dla statków, a jednocześnie zmuszały brytyjskie myśliwce do walki nad morzem, daleko od własnych baz i radarów, tam, gdzie zestrzelony pilot miał małe szanse na ratunek, bo RAF nie miał jeszcze zorganizowanej służby ratownictwa morskiego. Niemcy nazwali te walki „Kanalkampf”, czyli bitwą o kanał. Ataki na konwoje i porty prowadził przede wszystkim II Korpus Lotniczy gen. Bruno Loerzera, a dowodzenie nimi powierzono płk. Johannesowi Finkowi, dowódcy 2 Pułku Bombowego (KG 2) z bombowcami Dornier Do 17, któremu nadano tytuł „Kanalkampfführer”. Myśliwską osłonę dawał 51 Pułk Myśliwski płk. Theo Osterkampa, stacjonujący na wybrzeżu pod Calais. Na zachodzie kanału nad konwoje i porty wylatywały bombowce nurkujące Junkers Ju 87 VIII Korpusu Lotniczego gen. Wolframa von Richthofena.

Systematyczne ataki zaczęły się już na początku lipca. 4 lipca rano Stukasy zaatakowały port wojenny w Portland i zatopiły okręt przeciwlotniczy „Foylebank”, na którym zginęło 176 marynarzy, a po południu rozbiły konwój płynący na zachód od Portland. Churchill domagał się od Admiralicji i lotnictwa wyjaśnień, jak zamierzają bronić żeglugi. W następnych dniach walki nad kanałem toczyły się codziennie, a niemieckie myśliwce coraz częściej wyruszały na „wolne polowania”, by wciągać Brytyjczyków w walkę. Nikt w Londynie nie mówił jednak jeszcze o wielkiej bitwie.

Bitwa nad konwojem „Bread”

10 lipca od rana nad południowo-wschodnią Anglią padał deszcz, a niskie chmury utrudniały latanie. Na morzu było osiem konwojów. Jeden z nich, konwój CW 3, nazwany na potrzeby łączności radiowej „Bread” (Chleb), wyszedł z ujścia Tamizy i przed południem minął przylądek North Foreland, kierując się przez Cieśninę Kaletańską na zachód. Tworzyło go około dwudziestu pięciu małych statków przybrzeżnych płynących pod balastem, bez ładunku, pod eskortą okrętów Royal Navy. Wcześnie rano wypatrzył go niemiecki samolot rozpoznawczy Do 17 osłaniany przez Messerschmitty. Choć zaatakowały go Spitfire’y z 74 Dywizjonu, załoga zdążyła przekazać skład i kurs konwoju.

Fink przygotował uderzenie. Około wpół do drugiej po południu brytyjskie radary wykryły nad Calais zbierające się formacje. Nad konwojem patrolowało właśnie sześć Hurricane’ów z 32 Dywizjonu, a dowódca 11 Grupy Myśliwskiej wicemarsz. lotnictwa Keith Park poderwał kolejne dywizjony. Krótko przed drugą nad statkami pojawiło się około dwudziestu pięciu Do 17 z KG 2, osłanianych z bliska przez dwusilnikowe Messerschmitty Bf 110 z 26 Pułku Ciężkich Myśliwców, a wyżej przez Messerschmitty Bf 109 z 3 i 51 Pułku Myśliwskiego. Dowódca 32 Dywizjonu wziął Messerschmitty Bf 110 za bombowce, zameldował o sześćdziesięciu bombowcach i wezwał pomoc. Wkrótce nadleciały Hurricane’y z 56 i 111 Dywizjonu oraz Spitfire’y z 64 i 74 Dywizjonu.

W powietrzu krążyło około stu samolotów. Radio było przeładowane okrzykami pilotów, a Bf 109 skutecznie przeszkadzały Brytyjczykom w dotarciu do bombowców. Piloci 111 Dywizjonu zaatakowali Dorniery czołowo, w zwartym szyku, co stało się później jedną z ich charakterystycznych taktyk. Podczas tego ataku Hurricane por. Toma Higgsa, trafiony być może wcześniej przez niemiecki myśliwiec, zderzył się z bombowcem. Obie maszyny spadły do morza, a Higgs zginął. Bombowce zrzuciły około 150 bomb, ale atakowane przez myśliwce trafiały źle. Zatonął tylko jeden mały holenderski parowiec z konwoju, a jego załoga została uratowana.

Po południu Ju 88 z 3 Floty Powietrznej, lecące bez osłony myśliwskiej, zaatakowały Falmouth w Kornwalii i Swansea w Walii. W Falmouth zatonął zbiornikowiec, a kilka innych statków spłonęło lub zostało uszkodzonych; w Swansea bomby spadły na port i zakłady przemysłowe. Ani jednego, ani drugiego nalotu myśliwce nie przechwyciły.

Bilans dnia, ustalony po wojnie na podstawie dokumentów obu stron, różni się nieco w zależności od opracowania. Luftwaffe straciła tego dnia 13–14 samolotów. Fighter Command straciło w walce jeden myśliwiec, a drugi pilot zginął w wypadku w złej pogodzie; kilka innych maszyn wróciło uszkodzonych. Piloci obu stron, jak przez całą bitwę, zgłosili znacznie więcej zestrzeleń, niż ich było naprawdę.

Dlaczego 10 lipca

Ani Niemcy, ani Brytyjczycy nie uważali w lipcu 1940 roku, że tego dnia zaczęła się wielka bitwa. Datę ustalono później. Ministerstwo Lotnictwa w pierwszych opracowaniach liczyło bitwę od 8 sierpnia, dnia wielkich ataków na konwój u wybrzeży wyspy Wight. Dowódca Fighter Command, główny marszałek lotnictwa (Air Chief Marshal) Hugh Dowding, odpowiadał, że poszczególne etapy walk przechodziły jeden w drugi niemal niepostrzeżenie, i w swoim oficjalnym sprawozdaniu (tzw. depeszy), napisanym w 1941 i opublikowanym w 1946 roku, przyjął za początek 10 lipca, kiedy Niemcy po raz pierwszy rzucili do walki nad konwojem duże zgrupowanie bombowców i myśliwców. Ta data się utrwaliła. Gdy w 1945 roku ustanowiono okucie „Battle of Britain” do Gwiazdy za Wojnę 1939–1945, przyznawano je lotnikom, którzy między 10 lipca a 31 października 1940 roku wykonali co najmniej jeden lot bojowy w jednej z uprawnionych jednostek. Tak określeni „Nieliczni” (The Few) liczą nieco ponad 2900 osób.

Niemcy liczyli to inaczej. Kanalkampf był dla nich wstępem, a właściwa „Luftschlacht um England” zaczęła się 13 sierpnia, w „Dzień Orła” (Adlertag), gdy Luftwaffe uderzyła na lotniska RAF. Niemieccy historycy traktują przy tym wojnę powietrzną przeciw Anglii jako jedną kampanię, trwającą aż do maja 1941 roku i obejmującą nocne naloty na miasta, które Brytyjczycy nazywają osobno Blitzem.

System Dowdinga

Brytyjczycy weszli w tę bitwę z czymś, czego nie miało żadne inne państwo: zintegrowanym systemem obrony powietrznej. Jego twórcą był Dowding, który od 1936 roku dowodził utworzonym wtedy dowództwem lotnictwa myśliwskiego (RAF Fighter Command), a wcześniej w Radzie Lotnictwa odpowiadał za zaopatrzenie i badania. To on zatwierdził pieniądze na pierwsze doświadczenia Roberta Watsona-Watta z radiolokacją i zamówił nowoczesne jednopłatowe myśliwce.

Podstawą systemu był łańcuch stacji radarowych Chain Home wzdłuż wschodniego i południowego wybrzeża, uzupełniony stacjami Chain Home Low, które wykrywały samoloty lecące nisko. Radary widziały nadlatujące formacje na kilkadziesiąt, a nawet ponad sto kilometrów, często jeszcze w czasie ich formowania nad Francją, ale tylko nad morzem i z niezbyt dokładną oceną wysokości i liczebności. Nad lądem samoloty śledził Korpus Obserwatorów (Observer Corps), dziesiątki tysięcy ochotników na około tysiącu posterunków, którzy przez telefon meldowali o każdym przelatującym samolocie.

Wszystkie meldunki trafiały do kwatery głównej Fighter Command w Bentley Priory w Stanmore pod Londynem. W „sali filtrów” porównywano je i łączono w jeden obraz, który przekazywano dalej. Kraj podzielono na grupy myśliwskie: 11 Grupa Parka, ze sztabem w Uxbridge, broniła Londynu i południowo-wschodniej Anglii; 12 Grupa wicemarsz. Trafforda Leigh-Mallory’ego środkowej Anglii i Anglii Wschodniej; 13 Grupa północy i Szkocji, a tworzona latem 10 Grupa przejmowała południowy zachód. Grupy dzieliły się na sektory z lotniskami sektorowymi, takimi jak Biggin Hill, Kenley, Hornchurch, North Weald, Northolt czy Tangmere. Na stołach operacyjnych grup i sektorów kobiety z pomocniczej służby lotnictwa (WAAF) przesuwały znaczniki nadlatujących wypraw, a dowódcy decydowali, które dywizjony poderwać, kontrolerzy w sektorach zaś przez radio naprowadzali myśliwce na cel. Dzięki temu RAF nie musiał trzymać w powietrzu ciągłych patroli, które szybko wyczerpałyby ludzi i samoloty, i mógł posyłać myśliwce tam, gdzie były potrzebne.

System miał swoje słabości. Między wykryciem wyprawy nad Francją a jej przylotem nad Kent mijało zwykle około dwudziestu minut, a myśliwce potrzebowały prawie tyle samo, by wznieść się na odpowiednią wysokość. Nad kanałem, gdzie toczyły się walki lipcowe, Brytyjczycy walczyli więc często z niekorzystnej pozycji. Dowding to rozumiał. Uważał osłonę konwojów za marnotrawienie sił przed prawdziwą bitwą i chętnie widziałby, żeby statki przestały pływać przez Cieśninę Kaletańską. Pod naciskiem Admiralicji i premiera musiał jednak je osłaniać, a Park posyłał nad konwoje niewielkie zespoły, po kilka samolotów, i dopiero gdy nadlatywała większa wyprawa, podrywał całe dywizjony.

Samoloty i ludzie

Na początku lipca Fighter Command miało według zestawień przytaczanych przez Bungaya około 750 jednomiejscowych myśliwców i około 150 dwumiejscowych, w ponad pięćdziesięciu dywizjonach. Większość stanowiły Hurricane’y, mocne, łatwe w obsłudze i naprawie, które w bitwie zestrzeliły więcej samolotów niż wszystkie inne brytyjskie maszyny razem. Szybsze i zwrotniejsze Spitfire’y dorównywały głównemu przeciwnikowi, Messerschmittowi Bf 109. Oba brytyjskie myśliwce miały po osiem karabinów maszynowych kalibru 7,7 mm. Bf 109E, uzbrojony zwykle w dwa działka 20 mm i dwa karabiny maszynowe, był szybszy od Hurricane’a i lepiej wznosił się na dużych wysokościach, ale miał paliwa zaledwie na kilkanaście, najwyżej dwadzieścia kilka minut walki nad Anglią. Dwusilnikowy Bf 110, w który Göring wierzył jako w myśliwiec dalekiej eskorty, okazał się za mało zwrotny w walce z jednosilnikowymi myśliwcami. Bombowce nurkujące Ju 87, groźne nad Polską i Francją, nad kanałem okazały się bardzo podatne na ataki myśliwców. Główny ciężar ataków bombowych spoczywał na średnich bombowcach Do 17, Heinkel He 111 i Junkers Ju 88. Brytyjczycy mieli jeszcze dwumiejscowe Defianty z wieżyczką strzelecką, które już w lipcu poniosły druzgocące straty, i myśliwskie wersje Blenheimów.

Samolotów Brytyjczykom nie brakowało: od maja, gdy produkcję lotniczą przejął nowy minister lord Beaverbrook, fabryki dostarczały więcej myśliwców, niż Niemcy budowali Messerschmittów. Największym zmartwieniem Dowdinga byli piloci. Wyszkolenie pilota myśliwskiego trwało długo, a w maju i czerwcu RAF stracił we Francji i nad Dunkierką kilkuset doświadczonych lotników. Dlatego Dowding w maju tak zaciekle bronił się przed wysyłaniem kolejnych dywizjonów do Francji i dlatego w lipcu oszczędzał ludzi.

Polacy i Czechosłowacy

W Wielkiej Brytanii znajdowało się już wtedy kilka tysięcy polskich lotników, ewakuowanych z Francji po jej upadku. Wielu z nich miało za sobą walki we wrześniu 1939 roku i we Francji. Na mocy umowy podpisanej 11 czerwca 1940 roku przez rząd gen. Władysława Sikorskiego z rządem brytyjskim Polacy mieli służyć w RAF, początkowo jako członkowie jego rezerwy ochotniczej. Zebrano ich w ośrodkach w Eastchurch, a następnie w Blackpool, gdzie uczyli się angielskiego, brytyjskich przepisów i procedur łączności radiowej. Brytyjczycy, nie znając ich wartości, długo wahali się z wysłaniem ich do walki. Dowding obawiał się, że lotnicy nieznający angielskiego nie poradzą sobie w systemie opartym na meldunkach i rozkazach przez radio.

Właśnie 10 lipca Dowództwo Myśliwskie wydało rozkaz sformowania pierwszego polskiego dywizjonu myśliwskiego, 302 Dywizjonu „Poznańskiego”, który zaczął się organizować na lotnisku w Leconfield w Yorkshire. Tego samego dnia w Duxford sformowano pierwszy dywizjon obsadzony przez cudzoziemców, czechosłowacki 310 Dywizjon, z dwoma dowódcami, Brytyjczykiem mjr. Douglasem Blackwoodem i Czechosłowakiem Alexandrem Hessem. Oba miały latać na Hurricane’ach. Drugi polski dywizjon myśliwski, 303, powstał 2 sierpnia w Northolt, a pojedynczy polscy piloci w lipcu i sierpniu zaczęli trafiać do szkolnych jednostek operacyjnych i do brytyjskich dywizjonów.

Miejsce w wojnie

Walki nad kanałem trwały do początku sierpnia. Niemcy zatopili kilkadziesiąt statków i kilka niszczycieli, a pod koniec lipca Admiralicja wstrzymała na pewien czas za dnia żeglugę dużych statków przez Cieśninę Kaletańską. Zgodnie z niemieckimi zamierzeniami Kanalkampf wciągnął brytyjskie myśliwce do walki, ale Fighter Command wyszło z niego nierozbite, a Luftwaffe straciła więcej samolotów niż RAF. 16 lipca Hitler nakazał przygotować desant na Anglię (operacja „Lew Morski”), a 1 sierpnia polecił Luftwaffe pokonać RAF. 13 sierpnia, w „Dzień Orła”, zaczęły się wielkie ataki na lotniska i stacje radarowe. Pod koniec sierpnia i na początku września, gdy Niemcy uderzali na lotniska sektorowe 11 Grupy, Fighter Command przeżywało najcięższe chwile. 7 września Göring zwrócił jednak swoje bombowce przeciw Londynowi, a 15 września, po wielkiej bitwie nad stolicą, stało się jasne, że Luftwaffe nie zdobędzie panowania w powietrzu. 17 września Hitler odłożył inwazję. Według brytyjskiej rachuby bitwa trwała do 31 października, a nocne naloty na brytyjskie miasta ciągnęły się do maja 1941 roku.

Według powojennych zestawień od 10 lipca do końca października Luftwaffe straciła blisko 2 tysiące samolotów, Fighter Command około 1100, a wśród lotników RAF poległo około 1500 ludzi, w tym ponad 500 z lotnictwa myśliwskiego. Bitwa o Anglię była pierwszą poważną klęską Hitlera. Wielka Brytania przetrwała jako baza, z której w latach 1942–1944 Amerykanie i Brytyjczycy mogli uderzyć na okupowaną Europę. W bitwie wzięło udział 145 polskich i 88 czechosłowackich pilotów. Dywizjon 303, który wszedł do walki dopiero pod koniec sierpnia, zgłosił najwięcej zestrzeleń ze wszystkich dywizjonów RAF, a sam Dowding napisał, że bez polskich dywizjonów nie odważyłby się twierdzić, że wynik bitwy byłby taki sam. Wszystko to zaczęło się od niewielkiego konwoju statków węglowych, nad którym w deszczowe popołudnie 10 lipca 1940 roku starło się kilka brytyjskich dywizjonów i kilkadziesiąt niemieckich samolotów.

Źródła

  1. battleofbritain1940.com · wednesday 10 july 1940

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.