TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Egzekucja rodzeństwa Scholl

Kategoria:
Zbrodnie i represje
Data:
22 lutego 1943
Autor:
Łukasz
Tagi:
Hans Scholl, Sophie Scholl, ruch oporu, III Rzesza

22 lutego 1943 roku w monachijskim Pałacu Sprawiedliwości zebrał się Trybunał Ludowy, sprowadzony specjalnie z Berlina. Na ławie oskarżonych zasiedli dwudziestoczteroletni student medycyny Hans Scholl, jego młodsza o niespełna trzy lata siostra Sophie Scholl, studentka biologii i filozofii, oraz dwudziestotrzyletni student medycyny Christoph Probst. Proces trwał kilka godzin. Przewodniczący trybunału Roland Freisler skazał całą trójkę na śmierć, a około godziny 17 tego samego dnia kat Johann Reichhart ściął ich na gilotynie w więzieniu Stadelheim. Od zatrzymania rodzeństwa na uniwersytecie do egzekucji minęły zaledwie cztery dni. Tak zakończyła się działalność najsłynniejszej niemieckiej grupy studenckiego oporu przeciw nazizmowi — Białej Róży (niem. Weiße Rose).

Pod datą 18 lutego często podaje się, że naziści aresztowali tego dnia członków ruchu Biała Róża. Ściślej: 18 lutego zatrzymano Hansa i Sophie Scholl, a wieczorem także Willa Grafa z siostrą; Probsta aresztowano dwa lub trzy dni później, Alexandra Schmorella i profesora Kurta Hubera dopiero pod koniec lutego. Rozbicie grupy było więc procesem rozłożonym na kilka tygodni, a nie jedną obławą.

Krąg przyjaciół z Monachium

Rdzeń Białej Róży stanowiło pięcioro studentów Uniwersytetu Ludwika i Maksymiliana w Monachium i jeden profesor. Hans Scholl, syn byłego burmistrza Forchtenbergu z Wirtembergii, wychowany w liberalnym, protestanckim domu, jako nastolatek z zapałem działał w Hitlerjugend, ale już w drugiej połowie lat trzydziestych odwrócił się od reżimu; pod koniec 1937 roku trafił do aresztu za udział w zakazanej „związkowej” organizacji młodzieżowej. W Monachium, gdzie studiował medycynę, zaprzyjaźnił się z Alexandrem Schmorellem, synem niemieckiego lekarza i Rosjanki, urodzonym w Orenburgu i wychowanym w kulturze rosyjskiej. Przez Schmorella poznał Christopha Probsta, a w 1942 roku do grona dołączyli Willi Graf, katolik z zakazanych katolickich związków młodzieży, oraz Sophie, która w maju 1942 roku przyjechała do Monachium na studia.

Najstarszym członkiem grupy był Kurt Huber, czterdziestodziewięcioletni profesor filozofii i muzykologii, konserwatywny patriota, którego wykłady o Leibnizu przyciągały studentów krytycznych wobec reżimu. Wokół rdzenia działało kilkudziesięciu przyjaciół, pomocników i powierników — w Monachium, Ulm, Stuttgarcie, Berlinie i Hamburgu, gdzie powstała osobna grupa studentów rozpowszechniających ulotki.

Łączyło ich wykształcenie humanistyczne, chrześcijańska wiara (protestancka, katolicka, u Schmorella prawosławna) i doświadczenie młodzieżowego ruchu „bündisch”. Zbuntowali się nie z pobudek partyjnych, lecz moralnych: odrzucali dyktaturę, przymus myślenia i zbrodnie, o których coraz więcej wiedzieli. Ważnym impulsem były kazania biskupa Münsteru Clemensa Augusta von Galena z lata 1941 roku przeciw mordowaniu chorych, krążące w odpisach po Niemczech.

Sześć ulotek

W czerwcu 1942 roku Hans Scholl i Alexander Schmorell uznali, że rozmowy i lektury już nie wystarczą. Na pożyczonej przenośnej maszynie do pisania Remington napisali od końca czerwca do połowy lipca cztery ulotki zatytułowane „Biała Róża”, odbite w nakładzie po około stu egzemplarzy i rozesłane anonimowo pocztą do profesorów, lekarzy, księgarzy i studentów w okolicach Monachium. Teksty pełne były cytatów z Biblii, Arystotelesa, Novalisa, Goethego i Schillera — autorzy zwracali się do wykształconych mieszczan, przekonani, że ich także poruszą argumenty moralne. Wzywali do biernego oporu i sabotażu, a druga ulotka mówiła wprost o zbrodniach w okupowanej Polsce: o wymordowaniu od podboju tego kraju trzystu tysięcy Żydów i o wywożeniu synów polskich rodzin szlacheckich do obozów koncentracyjnych. Rzadko który niemiecki dokument z 1942 roku nazywał to tak jasno.

Od 23 lipca do 30 października 1942 roku Hans Scholl, Schmorell i Graf służyli jako sanitariusze studenckiej kompanii medycznej na froncie wschodnim. To, co zobaczyli — nędzę ludności, maltretowanie Żydów, opowieści o masowych egzekucjach — utwierdziło ich w decyzji. Po powrocie grupa poszerzyła się o Sophie, która jesienią odkryła, kto pisze ulotki, i nalegała, by przyjęto ją do konspiracji, o Willa Grafa oraz, pod koniec 1942 roku, o profesora Hubera.

Piąta ulotka, „Wezwanie do wszystkich Niemców!”, powstała w styczniu 1943 roku na ręcznym powielaczu w nakładzie od 6 do 9 tysięcy egzemplarzy (szacunki się różnią). Członkowie i pomocnicy grupy rozwieźli ją w dniach 27–29 stycznia do innych miast — egzemplarze pojawiły się m.in. w Stuttgarcie, Kolonii, Saarbrücken, Fryburgu, Chemnitz, Wiedniu, Innsbrucku, Hamburgu i Berlinie — i stamtąd rozesłali pocztą, by zmylić śledczych. Podpisana już jako „Ruch Oporu w Niemczech”, pisana była prościej i ostrzej: „Hitler nie może wygrać wojny, może ją tylko przedłużyć”. Wzywała do odcięcia się od narodowego socjalizmu i zapowiadała powojenną, federalną Europę opartą na wolności słowa, wolności wyznania i ochronie obywatela przed państwem przestępczym.

Ostatni impuls dały dwa wydarzenia stycznia 1943 roku. 13 stycznia na uroczystości jubileuszowej uniwersytetu gauleiter Paul Giesler obraził studentów, nazywając mężczyzn nieposłanych na front migającymi się od służby, a studentkom proponując, by „podarowały Führerowi syna” zamiast studiować; na sali doszło do rzadkiego w III Rzeszy protestu. Dwa tygodnie później skończyła się bitwa stalingradzka i reżim musiał przyznać się do klęski. Profesor Huber napisał wtedy szóstą ulotkę, „Koleżanki! Koledzy!” (Kommilitoninnen! Kommilitonen!), poprawioną przez Scholla i Schmorella: „Wstrząśnięty stoi nasz naród wobec zagłady mężczyzn spod Stalingradu. Trzysta trzydzieści tysięcy niemieckich mężczyzn bezsensownie i nieodpowiedzialnie pognała na śmierć i zgubę genialna strategia gefrajtra z wojny światowej”. Ulotka, w tonie bardziej patriotycznym od poprzednich, wzywała studentów do rozliczenia się z „najnędzniejszym tyranem”, jakiego zniósł niemiecki naród, i kończyła się słowami: „Zmarli Stalingradu zaklinają nas!”.

W nocy z 3 na 4, z 8 na 9 i z 15 na 16 lutego Hans Scholl, Schmorell i Graf wymalowali smołową farbą przez szablon na murach uniwersytetu i w śródmieściu napisy „Wolność”, „Precz z Hitlerem” i „Hitler masowy morderca” oraz przekreślone swastyki. Gestapo, które pod kierunkiem funkcjonariusza Roberta Mohra od końca stycznia prowadziło specjalne śledztwo, wyznaczyło za ujęcie sprawców nagrodę; ekspertyza z połowy lutego wskazywała na autora akademickiego.

Czwartek 18 lutego

Szóstą ulotkę odbito w kilku tysiącach egzemplarzy; większość rozesłano pocztą, a w nocy z 15 na 16 lutego grupa rozrzuciła w Monachium jeszcze 800–1200 sztuk. Zostało ich sporo. Rankiem w czwartek 18 lutego, około 10.45, Hans i Sophie weszli głównym wejściem do gmachu uniwersytetu z walizką i teczką pełnymi ulotek. Zanim skończyły się wykłady, rozkładali je stosami pod zamkniętymi salami i na korytarzach. Byli już przy tylnym wyjściu, gdy zawrócili, by pozbyć się reszty: z drugiego piętra Sophie zrzuciła ostatnie kartki przez balustradę na dziedziniec krytego atrium (Lichthof).

Zobaczył to woźny Jakob Schmid, członek SA. Zatrzymał rodzeństwo i zaprowadził je do rektora, profesora i oficera SS Walthera Wüsta, który wezwał gestapo. Funkcjonariusze przewieźli Schollów do siedziby gestapo w Pałacu Wittelsbachów. Hans miał przy sobie odręczny projekt kolejnej ulotki, napisany przez Christopha Probsta; próbował go podrzeć i połknąć, ale śledczy złożyli strzępy i porównali pismo. Jeszcze tego samego dnia aresztowano Willa Grafa i jego siostrę Anneliese.

Tego samego 18 lutego wieczorem minister propagandy Joseph Goebbels wygłosił w berlińskim Sportpalast przemówienie o wojnie totalnej, nagradzane okrzykami starannie dobranej publiczności. Zbieg dat jest wymowny: Biała Róża liczyła, że klęska pod Stalingradem otworzy Niemcom oczy, a reżim wykorzystał ją, by zmobilizować społeczeństwo do jeszcze większego wysiłku.

Śledztwo

Przesłuchania prowadził Robert Mohr. Sophie z początku przekonująco grała studentkę, która przypadkiem znalazła się przy ulotkach, i Mohr był podobno skłonny ją zwolnić. Gdy jednak przeszukanie mieszkania i dowody rzeczowe przesądziły sprawę, a Hans przyznał się do autorstwa, oboje wzięli na siebie całą winę, starając się chronić przyjaciół. Christopha Probsta, ojca trojga małych dzieci (najmłodsze urodziło się kilka tygodni wcześniej), który pełnił służbę w kompanii studenckiej Luftwaffe w Innsbrucku, aresztowano 20 lutego (część opracowań podaje 21 lutego). Alexander Schmorell próbował uciec do Szwajcarii; po kilku dniach wrócił do Monachium, gdzie 24 lutego rozpoznano go w schronie przeciwlotniczym i wydano. Profesora Hubera zatrzymano 27 lutego.

Władze chciały sprawy szybkiej i odstraszającej. Akt oskarżenia przygotowano w ciągu jednego dnia, a obrońców z urzędu oskarżeni poznali tuż przed rozprawą.

Proces i egzekucja

Proces odbył się w poniedziałek 22 lutego w Pałacu Sprawiedliwości. Przewodniczył mu Roland Freisler, od sierpnia 1942 roku prezes Trybunału Ludowego — sądu specjalnego, utworzonego w 1934 roku do spraw o zdradę stanu, od którego wyroków nie było odwołania. Freisler zastąpił na tym stanowisku Ottona Thieracka, mianowanego ministrem sprawiedliwości, gdy Hitler, upoważniony przez Reichstag do usuwania każdego sędziego bez postępowania, zażądał od wymiaru sprawiedliwości twardszych wyroków. Freisler przyjechał z Berlina specjalnie na tę sprawę. Zarzuty brzmiały: zdrada stanu, sprzyjanie nieprzyjacielowi i podkopywanie siły obronnej (Wehrkraftzersetzung).

Rozprawa była widowiskiem, a nie procesem. Freisler krzyczał na oskarżonych i przerywał im; obrońcy milczeli. Według relacji świadków Sophie Scholl odpowiedziała sędziemu, że to, co oni napisali i powiedzieli, myśli wielu ludzi, tylko nie odważą się tego powiedzieć. Probst prosił o łaskę ze względu na żonę i dzieci — bez skutku. Po kilku godzinach zapadł wyrok śmierci dla całej trójki. Rodzice Schollów, którzy dowiedzieli się o procesie i przyjechali z Ulm, próbowali dostać się na salę; ojca wyprowadzono, gdy zaczął protestować. Prośbę o ułaskawienie odrzucił minister Thierack, który akurat przebywał w Monachium.

Po południu skazanych przewieziono do Stadelheim. Strażnicy, łamiąc przepisy, pozwolili całej trójce spotkać się na kilka minut przed egzekucją; Hans i Sophie mogli też pożegnać się z rodzicami — Probst nie zobaczył już nikogo z rodziny i krótko przed śmiercią przyjął chrzest w Kościele katolickim. Około 17.00 pierwsza pod gilotynę poszła Sophie, po niej Hans i Christoph. Według świadków Hans zawołał przed śmiercią: „Niech żyje wolność!”. Kat Reichhart mówił później, że nikt nie umierał tak odważnie jak Sophie Scholl. Pochowano ich na sąsiednim cmentarzu Perlacher Forst.

Po egzekucji

Wieczorem 22 lutego, gdy ogłoszono wykonanie wyroku, władze uczelni i nazistowski związek studentów zwołały w auli zgromadzenie, na którym liczni studenci potępili „zdrajców z własnych szeregów” i owacyjnie powitali woźnego Schmida. 23 lutego „Völkischer Beobachter” i monachijska prasa podały krótko, że stracono kilku „zwyrodniałych samotników”. Represje dopiero się zaczynały. 19 kwietnia 1943 roku w drugim procesie przed Freislerem skazano na śmierć Kurta Hubera, Alexandra Schmorella i Willa Grafa, a jedenaście osób z kręgu przyjaciół na kary więzienia; Huber i Schmorell zginęli na gilotynie w Stadelheim 13 lipca, Graf, którego gestapo przez miesiące bezskutecznie męczyło o kolejne nazwiska, 12 października 1943 roku. W kolejnych procesach sądzono członków grupy hamburskiej i ludzi, którzy zbierali pieniądze dla rodziny Hubera; student chemii Hans Leipelt, którego matka była Żydówką, został stracony w styczniu 1945 roku.

Wiadomość o Białej Róży szybko przekroczyła granice Rzeszy. Tekst szóstej ulotki przewiózł przez Skandynawię do Wielkiej Brytanii Helmuth James von Moltke z opozycyjnego Kręgu z Krzyżowej. Latem 1943 roku samoloty RAF zrzuciły go nad Berlinem, Kolonią, Düsseldorfem, Dortmundem, Münsterem i Weimarem jako „Ulotkę niemiecką” z podtytułem „Manifest monachijskich studentów” — według tekstu samej ulotki w milionach egzemplarzy. W czerwcu 1943 roku Thomas Mann w audycji BBC dla niemieckich słuchaczy oddał hołd odwadze monachijskich studentów, a o egzekucjach pisała prasa amerykańska.

Miejsce w dziejach wojny

Militarnie Biała Róża nie znaczyła nic: kilka tysięcy ulotek i napisy na murach nie mogły zachwiać państwem, które właśnie przestawiało się na wojnę totalną — reżim Adolfa Hitlera zareagował na nie tak, jak na każdy przejaw sprzeciwu: śledztwem, sądem doraźnym i gilotyną. Nadzieja studentów, że klęska stalingradzka poruszy Niemców, nie spełniła się; meldunki SD odnotowywały wprawdzie „znaczny niepokój” wywołany pogłoskami o ulotkach, ale do otwartego oporu nie doszło. Ludzie wojska i dawnych elit, którzy ponad rok później spróbowali zabić Hitlera, działali osobno i innymi metodami.

Znaczenie Białej Róży jest moralne. Grupa młodych chrześcijan i humanistów, bez zaplecza politycznego i bez broni, nazwała po imieniu zbrodnie popełniane w imieniu ich narodu, w tym mord na Żydach w Polsce, i zapłaciła za to życiem. Po wojnie jej członkowie stali się w Niemczech symbolem „innych Niemiec” i obywatelskiej odwagi: ich imiona noszą setki szkół i ulic, plac przed monachijskim uniwersytetem nazwano Geschwister-Scholl-Platz, a w 1998 roku Bundestag formalnie unieważnił wszystkie wyroki wydane na członków grupy. Sophie Scholl, która zginęła w wieku 21 lat, stała się jedną z najbardziej znanych postaci niemieckiego ruchu oporu.

Źródła

  1. deutschlandmuseum.de · 1943 02 22 execution of the scholl siblings
  2. lmu.de · law changes the conscience doesnt c60f7293
  3. White Rose · Wikipedia (en)

W tym samym czasie

(02)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.