TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Bitwa koło Samar

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
25 października 1944
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa w zatoce Leyte
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, US Navy, Takeo Kurita

Krótko przed siódmą rano 25 października 1944 roku pilot samolotu przeciwpodwodnego z lotniskowca eskortowego „St. Lo”, patrolujący wody na wschód od wyspy Samar, zameldował o zespole okrętów, który brał za część floty admirała Williama Halseya. Po chwili rozpoznał na masztach japońskie bandery. Kilkanaście minut później na sześć małych lotniskowców eskortowych kontradmirała Cliftona Sprague’a spadły pierwsze pociski z dział największego pancernika świata. Zespół wiceadmirała Takeo Kurity, uznany dzień wcześniej za rozbity i wycofujący się, przeszedł nocą niezauważony przez Cieśninę San Bernardino i stał na drodze do zatoki Leyte, gdzie od pięciu dni wyładowywano amerykańskie wojska.

Dzień 25 października był kulminacją bitwy w zatoce Leyte, która zaczęła się dwa dni wcześniej. Często powtarzany opis tego dnia – że doszło do trzech odrębnych starć powietrznych, w których samoloty z amerykańskich lotniskowców zniszczyły wiele japońskich okrętów – wymaga uściślenia. Rzeczywiście stoczono trzy oddzielne bitwy, oddalone od siebie o setki kilometrów, ale tylko jedna z nich, koło przylądka Engaño, była czysto lotnicza. Nocne starcie w Cieśninie Surigao rozstrzygnęły torpedy niszczycieli i działa pancerników, a koło Samar kluczową rolę odegrały – obok samolotów z lotniskowców eskortowych – amerykańskie niszczyciele. Ten sam dzień przyniósł też pierwsze zorganizowane ataki samobójcze japońskich lotników.

Cieśnina Surigao

Pierwsze starcie rozegrało się w nocy z 24 na 25 października. Zespół wiceadmirała Shōjiego Nishimury – dwa stare pancerniki, „Yamashiro” i „Fusō”, ciężki krążownik „Mogami” i cztery niszczyciele – wszedł od południa w Cieśninę Surigao, by o świcie wtargnąć do zatoki Leyte. Dowódca 7 Floty, wiceadmirał Thomas Kinkaid, wiedział o nim od poprzedniego dnia i postawił przeciw niemu niemal wszystkie siły wsparcia ogniowego desantu pod dowództwem kontradmirała Jessego Oldendorfa: sześć starych pancerników, osiem krążowników – w tym australijski HMAS „Shropshire” – i blisko trzydzieści niszczycieli, a przed nimi kilkadziesiąt kutrów torpedowych.

Kutry atakowały Japończyków przez kilka godzin, bez większych sukcesów, ale meldowały o ich położeniu. Około trzeciej nad ranem z obu brzegów cieśniny uderzyły niszczyciele. Torpedy trafiły „Fusō”, który wypadł z szyku i zatonął, oraz trzy japońskie niszczyciele. Nishimura płynął dalej z „Yamashiro”, „Mogami” i jednym niszczycielem – prosto ku linii amerykańskich pancerników, ustawionej w poprzek cieśniny. Około 3.50 otworzył ogień „West Virginia”, a za nim pozostałe pancerniki i krążowniki. Pięć z sześciu pancerników Oldendorfa było ofiarami ataku na Pearl Harbor – zatopionymi lub uszkodzonymi w grudniu 1941 roku i przywróconymi do służby.

Po kilkunastu minutach „Yamashiro”, trafiony wieloma pociskami i torpedami, przewrócił się i zatonął; zginęła niemal cała załoga wraz z Nishimurą. Płonący „Mogami” zawrócił. Z całego zespołu ocalał tylko niszczyciel „Shigure”. Wiceadmirał Kiyohide Shima, który wszedł w cieśninę za Nishimurą, wystrzelił torpedy w kierunku domniemanych celów, a jego flagowy krążownik „Nachi” zderzył się z uchodzącym „Mogami”; Shima uznał dalszy atak za beznadziejny i wycofał się. „Mogami”, dobity rano przez samoloty, został zatopiony przez własny niszczyciel. Po stronie amerykańskiej poważnie ucierpiał tylko niszczyciel „Albert W. Grant”, trafiony także przez własne krążowniki.

Bitwa w Cieśninie Surigao była ostatnim w historii starciem, w którym pancerniki walczyły z pancernikami. Odbyła się niespełna dwa lata po pojedynku pancerników pod Guadalcanalem i zamknęła epokę, w której o panowaniu na morzu rozstrzygały działa okrętów liniowych.

Koło Samar

Kilka godzin później, o 6.45, Kurita natknął się na zespół Task Unit 77.4.3, znany pod kryptonimem łączności „Taffy 3”: sześć lotniskowców eskortowych – małych, wolnych okrętów zbudowanych na kadłubach statków handlowych, przeznaczonych do wspierania wojsk na lądzie i zwalczania okrętów podwodnych – osłanianych przez trzy niszczyciele i cztery niszczyciele eskortowe. Przeciw nim szły cztery pancerniki, w tym „Yamato”, sześć ciężkich krążowników, dwa lekkie i kilkanaście niszczycieli. Po raz pierwszy w historii „Yamato” użył swoich dział kalibru 460 mm przeciw okrętom nawodnym.

Starcie zaskoczyło obie strony. Amerykanie byli przekonani, że drogi przez Cieśninę San Bernardino strzeże zespół szybkich pancerników Halseya, Task Force 34, który w rzeczywistości nigdy nie został wydzielony i płynął z lotniskowcami na północ. Kurita z kolei wziął lotniskowce eskortowe za szybkie lotniskowce floty i zamiast uporządkowanego natarcia wydał rozkaz ogólnego pościgu, w którym jego okręty rozproszyły się i działały bez koordynacji.

Sprague postawił zasłonę dymną, schował się w strefie szkwałów i poderwał wszystkie samoloty, wzywając na pomoc dwa pozostałe zespoły lotniskowców eskortowych. Samoloty, często bez bomb przeciwpancernych i torped, atakowały japońskie okręty bombami odłamkowymi, ogniem broni pokładowej, a gdy wyczerpała się amunicja – pozorowanymi nalotami. Niszczyciel USS „Johnston” komandora porucznika Ernesta E. Evansa sam, bez rozkazu, ruszył na japońskie krążowniki i trafił torpedą ciężki krążownik „Kumano”; za nim do ataku poszły „Hoel”, „Heermann” i niszczyciel eskortowy „Samuel B. Roberts”. Ich torpedy zmusiły „Yamato” do zwrotu, który na kilkanaście minut wyprowadził go z walki.

Cena była wysoka. „Hoel”, „Johnston” i „Samuel B. Roberts” zostały zatopione ogniem artylerii, a Evans zginął i pośmiertnie otrzymał Medal Honoru. Japońskie krążowniki dosięgły lotniskowca eskortowego „Gambier Bay”, który zatonął około 9.10 – był to jedyny amerykański lotniskowiec zatopiony w czasie wojny ogniem okrętów nawodnych. Japończycy stracili jednak trzy ciężkie krążowniki: „Chikuma”, „Chōkai” i „Suzuya”, zatopione lub śmiertelnie uszkodzone głównie przez lotnictwo.

Około 9.20, gdy wydawało się, że lotniskowce eskortowe są już w zasięgu dział, Kurita wydał rozkaz zebrania okrętów na północy. Przez kilka godzin krążył, po czym ostatecznie zrezygnował z wejścia do zatoki Leyte i wieczorem wycofał się przez Cieśninę San Bernardino. Przyczyny tej decyzji są od dziesięcioleci przedmiotem sporu. Sam Kurita w nielicznych powojennych wypowiedziach wskazywał, że był przekonany, iż walczy z lotniskowcami Halseya, wiedział o zagładzie zespołu Nishimury, obawiał się dalszych nalotów i braku paliwa, a otrzymał też – jak się później okazało, nieprawdziwy – meldunek o amerykańskich lotniskowcach na północy, z którymi postanowił się zmierzyć. Część historyków dodaje do tego skrajne zmęczenie po trzech dniach walk i zatonięciu jego okrętu flagowego; inni uważają, że nawet wejście do zatoki niewiele by zmieniło, bo większość transportowców była już rozładowana. Faktem jest, że Kurita miał w zasięgu cel całej operacji Shō-Gō i od niego odszedł.

Admirał Chester Nimitz napisał później, że ocalenie zespołu Sprague’a było szczególnym zrządzeniem Opatrzności. Straty Taffy 3 i lotnictwa lotniskowców eskortowych tego dnia były jednak, jak na tak niewielki zespół, ogromne – według amerykańskich zestawień w całym starciu koło Samar, wraz z ofiarami ataków samobójczych, zginęło lub zaginęło ponad tysiąc marynarzy i lotników (niektóre źródła podają ponad 1500). Wielu rozbitków z zatopionych okrętów dryfowało w wodzie przez dwie doby, zanim ich odnaleziono, bo meldunek o ich położeniu podawał błędne współrzędne.

Przylądek Engaño i „gdzie jest Task Force 34”

W tym samym czasie, kilkaset kilometrów na północ, koło przylądka Engaño na północno-wschodnim krańcu Luzonu, Halsey zebrał owoce swojej decyzji z poprzedniego wieczoru. Od ósmej rano samoloty z lotniskowców Task Force 38 wiceadmirała Marca Mitschera atakowały zespół wiceadmirała Jisaburō Ozawy, który niemal nie miał już własnych samolotów. W sześciu falach, liczących łącznie ponad 500 lotów bojowych, zatopiły lotniskowce „Zuikaku” – ostatni z tych, które w 1941 roku atakowały Pearl Harbor – „Zuihō” i „Chitose” oraz niszczyciel „Akizuki”. Ciężko uszkodzony „Chiyoda” został po południu dobity przez amerykańskie krążowniki, które wieczorem zatopiły jeszcze niszczyciel „Hatsuzuki”, a w nocy okręt podwodny „Jallao” storpedował lekki krążownik „Tama”. Ozawa przeniósł flagę na lekki krążownik „Ōyodo” i wyprowadził resztę zespołu, w tym pancerniki-lotniskowce „Ise” i „Hyūga”. Swoje zadanie przynęty wykonał – za cenę wszystkich lotniskowców.

Od wczesnego ranka Kinkaid wzywał Halseya na pomoc, w końcu otwartym tekstem. Około dziesiątej dotarła na pokład pancernika „New Jersey” depesza od Nimitza z Pearl Harbor: „Gdzie jest, powtarzam, gdzie jest Task Force 34”. Zgodnie z ówczesną praktyką szyfranci dodali do niej na końcu przypadkowe słowa, mające utrudnić odczytanie szyfru – tym razem brzmiały one „the world wonders” („świat się zastanawia”). Nie usunięto ich przy odbiorze i Halsey odczytał je jako drwinę. O 11.15 zawrócił pancerniki Lee na południe, ale było już za późno: gdy w nocy dotarły do Cieśniny San Bernardino, Kurita przeszedł przez nią kilka godzin wcześniej, a jedyną zdobyczą był maruder, niszczyciel „Nowaki”. Halsey do końca życia bronił decyzji o pościgu za lotniskowcami Ozawy; w swoich wspomnieniach za największy błąd uznał raczej zawrócenie pancerników na południe, gdy były już blisko japońskiego zespołu.

Pierwsze ataki kamikaze

25 października był także dniem, w którym Japończycy po raz pierwszy przeprowadzili zorganizowane ataki samobójcze. Kilka dni wcześniej wiceadmirał Takijirō Ōnishi, nowy dowódca 1 Floty Powietrznej na Filipinach, dysponujący zaledwie kilkudziesięcioma sprawnymi samolotami, zaproponował oficerom lotnictwa w Mabalacat na Luzonie utworzenie Specjalnego Korpusu Uderzeniowego. Piloci myśliwców Mitsubishi A6M, uzbrojonych w bomby 250-kilogramowe, mieli rozbijać się o pokłady amerykańskich lotniskowców. Pierwszą grupę, nazwaną Shikishima, poprowadził porucznik Yukio Seki. Przez kilka dni nie odnajdywali celu.

Rankiem 25 października samoloty z innych grup uderzyły na lotniskowce eskortowe zespołu „Taffy 1” na południe od Samar, uszkadzając „Santee” i „Suwannee”. Około 10.50 grupa Sekiego zaatakowała lotniskowce Taffy 3, ledwie wycofujące się z walki z Kuritą. Kilka samolotów trafiło „Kalinin Bay”, „Kitkun Bay” i „White Plains”, a jeden – według większości relacji samolot Sekiego – przebił pokład „St. Lo”. Wybuchy bomb i torped w hangarze rozerwały okręt, który zatonął po niespełna pół godzinie; zginęło ponad sto osób. Był to pierwszy duży okręt zatopiony w ataku kamikaze. Japońska propaganda natychmiast uczyniła z poległych pilotów bohaterów narodowych. Tak zaczęła się taktyka, która w kolejnych miesiącach kosztowała życie kilku tysięcy japońskich lotników, często bardzo młodych i ledwie wyszkolonych, a amerykańskiej flocie, zwłaszcza wiosną 1945 roku pod Okinawą, przyniosła najcięższe straty w ludziach w całej wojnie.

Pościg 26 października

Następnego dnia samoloty z lotniskowców Halseya i Kinkaida, a także bombowce lotnictwa armii z Morotai i Nowej Gwinei, atakowały wycofujące się zespoły japońskie. Zatopiły lekki krążownik „Noshiro” z zespołu Kurity, uszkodzony wcześniej w Cieśninie Surigao lekki krążownik „Abukuma” z zespołu Shimy, a także lekki krążownik „Kinu” i niszczyciele przewożące posiłki na Leyte. Ataki samobójcze trwały – 26 października ponownie trafiony został „Suwannee”. Na tym skończyła się bitwa w zatoce Leyte.

Miejsce w wojnie

Japońska flota straciła w ciągu czterech dni cztery lotniskowce, trzy pancerniki, około dziesięciu krążowników i kilkanaście niszczycieli, a według najczęściej podawanych szacunków około 10 tysięcy ludzi. Nigdy więcej nie wyszła na morze w sile zdolnej do stoczenia bitwy; jej ostatni wielki wypad, rejs „Yamato” ku Okinawie w kwietniu 1945 roku, był od początku misją bez powrotu. Amerykanie mogli odtąd prowadzić desanty na Filipinach – w grudniu na Mindoro, w styczniu 1945 roku w zatoce Lingayen na Luzonie – bez obawy przed japońskimi okrętami, a łączność Japonii z Indiami Wschodnimi i ich ropą została praktycznie przerwana.

Dzień 25 października pozostawił też dwa trwałe dziedzictwa. Pierwszym był spór o dowodzenie: rozdzielenie floty między dwóch dowódców, podlegających MacArthurowi i Nimitzowi, oraz niejasna depesza Halseya o Task Force 34 sprawiły, że najsilniejszy zespół japoński doszedł niemal do celu. Drugim była taktyka kamikaze. Japońskie dowództwo, widząc, że kilka samolotów samobójczych zrobiło więcej niż całe lotnictwo pokładowe w poprzednich bitwach, uczyniło z niej podstawową metodę walki na morzu do końca wojny – na Filipinach, pod Iwo Jimą i pod Okinawą.

Zwycięstwo koło Samar stało się w Stanach Zjednoczonych legendą: Taffy 3 otrzymał prezydenckie wyróżnienie jednostki, a historyk marynarki Samuel Eliot Morison opisał walkę niszczycieli Sprague’a jako jeden z najbardziej heroicznych epizodów w dziejach amerykańskiej floty. W Japonii przez długie lata dominowało przekonanie, że „zawrócenie Kurity” przekreśliło jedyną szansę, jaką dawał plan Shō-Gō. Sam Kurita aż do śmierci w 1977 roku rzadko i niechętnie o tym mówił.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.