TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Lądowanie na Leyte

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
20 października 1944
Autor:
Łukasz
Bitwa:
Bitwa o Leyte
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, Filipiny, Douglas MacArthur
Gen. Douglas MacArthur brodzi do brzegu podczas lądowania na Leyte, 20 października 1944 roku.
Gen. Douglas MacArthur brodzi do brzegu podczas lądowania na Leyte, 20 października 1944 roku.Autor: U.S. Army Signal Corps officer Gaetano Faillace · Public domain · Wikimedia Commons

Rankiem 20 października 1944 roku, po czterech godzinach ostrzału artylerii okrętowej, o godzinie 10.00 pierwsze fale amerykańskiej piechoty dotarły do plaż na wschodnim wybrzeżu Leyte, jednej z wysp środkowych Filipin. Na północnym odcinku, między lotniskiem pod Tacloban a ujściem rzeki Palo, lądował X Korpus, kilkadziesiąt kilometrów dalej na południe, w rejonie miasteczka Dulag – XXIV Korpus. Obydwa podlegały 6 Armii generała porucznika Waltera Kruegera. Kilka godzin później, około 13.30–14.00, na plażę nazwaną Red Beach, w pobliżu miasteczka Palo, zszedł z barki desantowej, brodząc w wodzie po kolana, generał Douglas MacArthur. Dwa i pół roku po tym, jak na rozkaz prezydenta opuścił Filipiny i w Australii obiecał, że wróci, wygłosił przez radio przemówienie do Filipińczyków, które zaczynało się od słów: „Ludu Filipin, powróciłem”.

Popularne zestawienia podają, że tego dnia rozpoczęła się bitwa o Leyte, że amerykańskie wojska wylądowały na wyspie i że MacArthur zszedł na ląd, oznajmiając: „I have returned”. To się zgadza. Warto tylko dodać dwie rzeczy. Operacja na Leyte zaczęła się już trzy dni wcześniej, 17 października, od zajęcia przez rangersów wysepek u wejścia do zatoki Leyte – i to właśnie od tego dnia liczy się zwykle samą bitwę. A walczyli w niej nie tylko Amerykanie: od pierwszych godzin pomagali im filipińscy partyzanci, którzy od 1942 roku prowadzili na wyspie wojnę z okupantem.

Droga powrotna

Wiosną 1942 roku Filipiny padły. Na rozkaz prezydenta Franklina Delano Roosevelta MacArthur opuścił archipelag, a po przybyciu do Australii zapowiedział, że powróci. Na Filipinach pozostali jego żołnierze: obrońcy Bataanu skapitulowali w kwietniu, a 6 maja generał Jonathan Wainwright poddał generałowi Masaharu Hommie twierdzę Corregidor. Dla MacArthura powrót na Filipiny był odtąd sprawą zarówno strategii, jak i honoru – swojego i amerykańskiego. Powtarzał, że Stany Zjednoczone mają wobec Filipińczyków, którzy walczyli u ich boku, moralny obowiązek jak najszybszego wyzwolenia archipelagu.

Przez następne dwa lata jego wojska posuwały się wzdłuż Nowej Gwinei, a równolegle siły admirała Chestera Nimitza przebijały się przez wyspy środkowego Pacyfiku. Latem 1944 roku, po zdobyciu Marianów, w Waszyngtonie i na Pacyfiku wciąż spierano się o dalszą drogę do Japonii: część admirałów chciała ominąć Filipiny i uderzyć na Formozę, MacArthur domagał się wyzwolenia archipelagu. Kolegium Połączonych Szefów Sztabów polecało mu przygotować najpierw lądowanie na Mindanao, a następnie na Leyte, zaplanowane wtedy na 20 grudnia.

Plan zmienił się we wrześniu. Lotniskowce 3 Floty admirała Williama Halseya, uderzając na Filipiny, napotkały zaskakująco słaby opór japońskiego lotnictwa. 13 września Halsey zaproponował, by zrezygnować z pośrednich celów i od razu uderzyć na Leyte. MacArthur płynął wtedy na krążowniku do Morotai i zachowywał ciszę radiową, w jego imieniu zgodę przekazał więc szef sztabu, generał Richard Sutherland. Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, obradujące akurat w Quebecu, 15 września – według amerykańskiej oficjalnej historii w ciągu półtorej godziny od otrzymania odpowiedzi – przesunęło lądowanie na Leyte o dwa miesiące, na 20 października, i odwołało operacje na Mindanao i Yap. XXIV Korpus, przeznaczony dotąd na Yap, skierowano na Leyte, a lądowanie na Peleliu się odbyło, bo było już zbyt zaawansowane, by je odwołać.

Leyte wybrano z kilku powodów. Wyspa leży w środku archipelagu, między Luzonem a Mindanao, a od wschodu otwiera się na nią głęboka zatoka, w której mogła się zmieścić ogromna flota inwazyjna. Wzdłuż wschodniego wybrzeża ciągnęła się droga i płaska Dolina Leyte, na której Japończycy zbudowali już kilka lotnisk. Amerykanie zamierzali z nich zbudować bazę, z której lotnictwo lądowe osłaniałoby dalsze uderzenie na Luzon. Leyte miała też ponad 900 tysięcy mieszkańców, w większości rolników i rybaków, z których wielu wspierało partyzantkę.

Japończycy czekają na Luzonie

Filipiny były dla Japonii nie do zastąpienia. Przez archipelag i otaczające go morza biegły szlaki, którymi z Borneo, Sumatry i Malajów płynęły do metropolii ropa, kauczuk i inne surowce. Utrata Filipin oznaczała odcięcie Japonii od jej południowych zdobyczy. Cesarska kwatera główna przygotowała na tę okoliczność plany „decydującej bitwy” o kryptonimie Shō-Gō („Zwycięstwo”); wariant pierwszy dotyczył właśnie Filipin. Miały się w niej spotkać armia, lotnictwo lądowe i cała pozostała flota.

Na Filipinach dowodził feldmarszałek Hisaichi Terauchi, szef Grupy Armii Południe z kwaterą w Manili. Obronę samego archipelagu powierzono 14 Armii Obszarowej, której dowództwo na początku października objął generał Tomoyuki Yamashita, zdobywca Malajów i Singapuru, przez dwa lata trzymany przez Tōjō z dala od głównych frontów w Mandżurii. Yamashita uważał, że rozstrzygająca walka lądowa powinna się rozegrać na Luzonie, największej i najważniejszej wyspie, gdzie mógł skupić najwięcej wojsk. Wyspy środkowe i południowe, z Leyte włącznie, broniła podległa mu 35 Armia generała porucznika Sōsaku Suzukiego, z kwaterą na Cebu.

Na samej Leyte stała 16 Dywizja generała porucznika Shirō Makino – ta sama, która w grudniu 1941 roku lądowała na Luzonie i walczyła na Bataanie. Amerykański wywiad szacował siły japońskie na wyspie na około 20 tysięcy żołnierzy. Makino rozmieścił je w głębi lądu, na wzgórzach nad plażami i wokół lotnisk w Dolinie Leyte, licząc, że na wybrzeżu nie zdoła się przeciwstawić ostrzałowi okrętów.

W dniach poprzedzających lądowanie japońskie dowództwo działało w stanie złudzenia. Między 12 a 16 października samoloty z lotniskowców Halseya uderzały na Formozę, a japońskie lotnictwo, które straciło w tych starciach kilkaset maszyn, zameldowało o zatopieniu wielu amerykańskich lotniskowców i pancerników. W rzeczywistości uszkodzone zostały dwa krążowniki. Tokio świętowało zwycięstwo, a część sztabowców uwierzyła, że flota amerykańska jest osłabiona. To przekonanie zaważyło na decyzjach, które zapadły po lądowaniu na Leyte.

Rangersi i flota inwazyjna

Do zatoki Leyte zmierzały dwie wielkie floty. Siły desantowe przewoziła 7 Flota wiceadmirała Thomasa Kinkaida, podlegająca MacArthurowi, a z daleka osłaniała je 3 Flota Halseya, podlegająca Nimitzowi. W literaturze podaje się zwykle, że w operacji uczestniczyło ponad 700 okrętów i jednostek pomocniczych oraz około 200 tysięcy żołnierzy 6 Armii, z których w pierwszych dniach wylądowało ponad 100 tysięcy. Wśród okrętów osłony były też jednostki australijskie, a nad całością miało czuwać lotnictwo z lotniskowców eskortowych, dopóki na wyspie nie powstaną lotniska dla samolotów lądowych generała George’a Kenneya.

17 października, w trudnej pogodzie, do zatoki wszedł zespół trałowców, a za nim okręty z 6 Batalionem Rangersów podpułkownika Henry’ego Mucciego. Rangersi – żołnierze jednostek specjalnych US Army Rangers – wylądowali na wysepkach Suluan i Dinagat u wejścia do zatoki. Na Suluan rozproszyli niewielki japoński oddział i zniszczyli stację radiową, Dinagat okazała się niebroniona, a trzecią wysepkę, Homonhon, zajęli bez walki następnego dnia. Na wysepkach ustawili światła nawigacyjne dla transportowców, a płetwonurkowie zbadali podejścia do plaż. Meldunek ze stacji na Suluan, wysłany zanim ją zniszczono, był dla japońskiego dowództwa pierwszym sygnałem inwazji. 18 października admirał Soemu Toyoda, dowódca Połączonej Floty, wydał rozkaz rozpoczęcia operacji Shō-1.

Dzień A

Dzień lądowania nazwano dniem A. 20 października od świtu pancerniki, krążowniki i niszczyciele ostrzeliwały wybrzeże, a samoloty z lotniskowców eskortowych bombardowały japońskie stanowiska. O 10.00 na plaże wyszły cztery dywizje. Na północy X Korpus generała majora Franklina Siberta lądował na odcinku około sześciu kilometrów między lotniskiem pod Tacloban a rzeką Palo: z prawej 1 Dywizja Kawalerii, walcząca jako piechota, z lewej 24 Dywizja Piechoty. Około 24 kilometrów na południe XXIV Korpus generała majora Johna R. Hodge’a wysadził na brzeg 96 Dywizję Piechoty i 7 Dywizję Piechoty, w rejonie San José i Dulag. Osobno jeden pułk 24 Dywizji wylądował w cieśninie Panaon na południowym krańcu wyspy, aby zamknąć wejście do zatoki Sogod.

Opór na plażach był słabszy, niż się spodziewano. Żołnierze częściej zmagali się z bagnami za wąskim pasem piasku niż z ogniem nieprzyjaciela. W ciągu godziny w większości sektorów przyczółki były na tyle głębokie, że można było wyładowywać ciężki sprzęt. Najtrudniej było na odcinku 24 Dywizji, gdzie ogień z okolicznych wzgórz uszkodził kilka barek desantowych i zmusił do skierowania następnych fal w inne miejsce. Do wieczora 1 Dywizja Kawalerii opanowała lotnisko pod Tacloban, 24 Dywizja – panujące nad plażami wzgórze 522, 7 Dywizja – Dulag z tamtejszym lotniskiem, a 96 Dywizja podeszła pod wzgórze Catmon, z którego Japończycy ostrzeliwali barki. Generał Makino przeniósł tego dnia swoje stanowisko dowodzenia z Tacloban w głąb lądu, do Dagami. Według amerykańskiej oficjalnej historii straty 6 Armii w dniu A wyniosły 49 zabitych, 192 rannych i sześciu zaginionych. W nocy Japończycy bez powodzenia kontratakowali przyczółek 24 Dywizji.

„Powróciłem”

MacArthur obserwował lądowanie z pokładu lekkiego krążownika Nashville. Po południu, gdy odcinek 24 Dywizji był już w miarę bezpieczny, zszedł do barki desantowej. Towarzyszyli mu między innymi prezydent Filipin Sergio Osmeña, który objął urząd w sierpniu po śmierci Manuela Quezona, filipiński generał brygady i dziennikarz Carlos Romulo, generał Kenney i szef sztabu Sutherland. Barka utknęła na płyciźnie kilkadziesiąt metrów od brzegu, a kapitan plaży, zajęty rozładunkiem, nie chciał przyjąć jej do zatłoczonego nabrzeża. MacArthur kazał więc opuścić rampę i wraz z towarzyszami przeszedł ostatni odcinek, brodząc w wodzie. Zdjęcie tej chwili, wykonane przez fotografa wojskowego Gaetana Faillace’a, obiegło amerykańską prasę i stało się jednym z najbardziej znanych obrazów wojny na Pacyfiku. W relacjach przewija się podejrzenie, że scenę wyreżyserowano; większość biografów uważa jednak, że MacArthur po prostu nie czekał na pomost i dopiero później docenił propagandową siłę ujęcia.

Na plaży, w deszczu, przemówił przez mikrofon przenośnej radiostacji. Sygnał szedł przez polową radiostację na „Nashville”, który przekazywał go na kilku częstotliwościach krótkofalowych, słuchanych przez partyzantów w całym archipelagu. Audycję zapowiedziano słowami „Tu Głos Wolności” – tak nazywała się rozgłośnia obrońców Bataanu i Corregidoru w 1942 roku. Sztab MacArthura nagrał zresztą przemówienie zawczasu, pod koniec września w Brisbane, na wypadek awarii sprzętu na plaży. Zaczynało się słowami: „Ludu Filipin! Powróciłem. Z łaski Boga Wszechmogącego nasze wojska znów stoją na filipińskiej ziemi – ziemi uświęconej krwią naszych dwóch narodów”. MacArthur zapowiedział zniszczenie wszelkich śladów japońskiej władzy i przywrócenie Filipińczykom wolności, przedstawił stojącego obok Osmeñę jako prawowitego prezydenta i wezwał: „Przyłączcie się do mnie. Niech niezłomny duch Bataanu i Corregidoru prowadzi was naprzód”. Na koniec zwrócił się bezpośrednio do ludności: gdy nadejdą jego oddziały, miała uderzyć na okupanta „w imię waszych świętych zmarłych”.

Przemówienie było starannie przygotowanym aktem politycznym. Powrót obiecany w Australii nie był dla MacArthura tylko hasłem: na nim opierał swoją pozycję wobec Filipińczyków i amerykańskiej opinii publicznej, a obecność Osmeñy u jego boku miała pokazać, że na wyspy wraca prawowity rząd Wspólnoty Filipin, a nie obca administracja. Wtedy na wyspach wciąż istniała formalnie niepodległa, ustanowiona przez Japończyków w 1943 roku Druga Republika Filipin prezydenta José P. Laurela. Krytycy MacArthura, także amerykańscy, wytykali mu potem pierwszą osobę liczby pojedynczej w kluczowym zdaniu; dla wielu Filipińczyków, słuchających go potajemnie przy radioodbiornikach, słowa „powróciłem” były jednak przede wszystkim spełnieniem obietnicy złożonej w 1942 roku.

Partyzanci i ludność

Amerykanie nie przychodzili na Leyte na ślepo. Od 1942 roku na wyspie działała partyzantka, którą w 1943 roku zjednoczył pod swoim dowództwem pułkownik Ruperto Kangleon, były oficer armii filipińskiej, uznany przez kwaterę MacArthura za dowódcę okręgu. Jego oddziały, liczące kilka tysięcy ludzi, przekazywały przez radiostacje meldunki o rozmieszczeniu Japończyków, o lotniskach i umocnieniach. Po lądowaniu partyzanci służyli jako przewodnicy i zwiadowcy, atakowali japońskie posterunki i wycofujące się oddziały, a później przejęli część zadań porządkowych na tyłach.

Dla mieszkańców wyspy powrót Amerykanów oznaczał zarówno nadzieję, jak i nowe niebezpieczeństwo. Lata okupacji przyniosły rekwizycje żywności, pracę przymusową i represje za wspieranie partyzantki. Teraz wioski wzdłuż wybrzeża i w Dolinie Leyte znalazły się na linii ognia, a ostrzał artyleryjski i naloty nie omijały domów. Wielu mieszkańców uciekało w góry, inni witali żołnierzy na drogach. Gdy 21 października 1 Dywizja Kawalerii zajęła stolicę prowincji Tacloban, na ulice wyszły tłumy.

Odpowiedź Japonii

W Manili i Tokio lądowanie na Leyte uznano za okazję do rozstrzygnięcia, na które czekano od miesięcy. Złudzenie zwycięstwa nad Formozą sprawiało, że część sztabowców sądziła, iż Amerykanie wysadzili desant bez dostatecznej osłony. Według amerykańskiej oficjalnej historii i japońskich relacji powojennych Yamashita sprzeciwiał się przeniesieniu decydującej bitwy lądowej na Leyte, lecz 22 października feldmarszałek Terauchi, zgodnie z wolą cesarskiej kwatery głównej, rozkazał mu skierować tam posiłki. W ciągu następnych tygodni przez port Ormoc na zachodnim wybrzeżu wyspy przerzucono kolejne dywizje, choć wiele konwojów zatopiło po drodze amerykańskie lotnictwo.

Jednocześnie ruszyła flota. Z kotwicowiska Lingga u wybrzeży Sumatry, przez Brunei na Borneo, płynął główny zespół wiceadmirała Takeo Kurity z superpancernikami Yamato i Musashi, a z wód japońskich – lotniskowce wiceadmirała Jisaburō Ozawy, które miały posłużyć jako przynęta odciągająca 3 Flotę Halseya na północ. Celem była flota inwazyjna w zatoce Leyte. W tych samych dniach wiceadmirał Takijirō Ōnishi, który właśnie objął dowództwo lotnictwa morskiego na Filipinach, utworzył pierwsze jednostki pilotów samobójców, później znanych jako kamikaze. 21 października samolot japoński, prawdopodobnie celowo, uderzył w nadbudówkę australijskiego ciężkiego krążownika Australia w zatoce Leyte, zabijając m.in. jego dowódcę.

Miejsce w wojnie

Lądowanie na Leyte rozpoczęło wyzwalanie Filipin i największą kampanię lądową wojny na Pacyfiku. Pociągnęło za sobą dwie bitwy o zasięgu, jakiego nie przewidywał żaden z planistów. Na morzu, w dniach 23–26 października, rozegrała się bitwa w zatoce Leyte – największa bitwa morska drugiej wojny światowej, w której cesarska flota straciła zdolność do prowadzenia dużych operacji, a 25 października po raz pierwszy zorganizowane ataki kamikaze zatopiły amerykański okręt. Na lądzie, zamiast kilku tygodni walk, przyszły dwa miesiące zmagań w ulewnych deszczach monsunowych, na grzbietach górskich nad Doliną Ormoc i wokół lotnisk, które w błocie okazały się niemal bezużyteczne. Japończycy przerzucili na wyspę kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, a 7 grudnia Amerykanie wylądowali pod Ormoc.

MacArthur ogłosił koniec zorganizowanego oporu na Leyte 25 grudnia, a następnego dnia oczyszczanie wyspy przejęła od 6 Armii 8 Armia generała Roberta Eichelbergera; za oficjalny koniec bitwy przyjmuje się zwykle 31 grudnia, choć walki z rozproszonymi oddziałami trwały do wiosny 1945 roku. Według szacunków amerykańskich zginęło od około 49 do 60 tysięcy Japończyków, a straty amerykańskie wyniosły około 3,5 tysiąca zabitych. Liczby ofiar wśród ludności cywilnej nie da się podać dokładnie. Klęska na Leyte przekreśliła plan Yamashity obrony Luzonu z pełnymi siłami: najlepsze oddziały i większość lotnictwa straciła Japonia na wyspie, której sam nie chciał bronić. 15 grudnia Amerykanie wylądowali na Mindoro, 9 stycznia 1945 roku – w zatoce Lingayen na Luzonie, a w lutym rozpoczęła się bitwa o Manilę, w której zginęło około 100 tysięcy cywilów. Zdjęcie generała brodzącego w wodzie przy Red Beach i słowa „powróciłem” pozostały na Filipinach symbolem wyzwolenia; w miejscu lądowania pod Palo stoi dziś pomnik upamiętniający tę scenę.

Źródła

  1. ibiblio.org · USA P Return 5
  2. ibiblio.org · USA P Return 4
  3. Battle of Leyte · Wikipedia (en)

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.