TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Pierwszy nalot B-17 na Rouen

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
17 sierpnia 1942
Autor:
Łukasz
Tagi:
Stany Zjednoczone, RAF, Francja, Henry H. Arnold

17 sierpnia 1942 roku amerykańskie ciężkie bombowce po raz pierwszy samodzielnie zaatakowały cel w okupowanej Europie. Dwanaście Boeingów B-17E Flying Fortress z 97 Grupy Bombowej 8 Armii Lotniczej zbombardowało za dnia stację rozrządową i warsztaty kolejowe w Sotteville-lès-Rouen, na przedmieściach Rouen w Normandii. Osłaniały je brytyjskie Spitfire’y. Wszystkie maszyny wróciły do Anglii. Szkody były ograniczone, ale wyprawa miała znaczenie, które wykraczało daleko poza zniszczone tory: była pierwszą próbą amerykańskiej doktryny dziennego, precyzyjnego bombardowania nad Europą.

Długie przygotowania

Amerykańskie dowództwo bombowe w Wielkiej Brytanii powstawało od lutego 1942 roku, gdy do Anglii przyleciał gen. bryg. Ira Eaker z kilkoma oficerami. W czerwcu kwaterę główną 8 Armii Lotniczej otworzył gen. dyw. Carl Spaatz. Przez całą wiosnę i lato budowano lotniska, magazyny i łączność, ale samolotów brakowało. 4 lipca Amerykanie polecieli po raz pierwszy nad okupowaną Europę, na pożyczonych brytyjskich lekkich bombowcach, i stracili dwie załogi z sześciu.

97 Grupa Bombowa była pierwszą jednostką ciężkich bombowców, która dotarła na Wyspy. Jej samoloty przeleciały w czerwcu i lipcu przez Labrador, Grenlandię i Islandię, a grupa rozlokowała się na dwóch lotniskach w hrabstwie Northamptonshire: w Polebrook i w Grafton Underwood. Załogi były jednak niedoszkolone, a strzelcy pokładowi w części nigdy nie strzelali do celu w powietrzu. Eaker uznał, że grupa nie nadaje się do walki pod obecnym dowództwem, i 31 lipca postawił na jej czele płk. Franka A. Armstronga, jednego ze swoich najbliższych współpracowników. Przez dwa tygodnie Armstrong prowadził intensywne szkolenie.

Pośpiech miał też przyczyny polityczne. Szef lotnictwa armii gen. Henry H. Arnold potrzebował dowodu, że ciężkie bombowce w Anglii będą skuteczne, bo marynarka wojenna i dowódcy z Pacyfiku domagali się samolotów dla siebie. Od początku sierpnia część sił 8 Armii Lotniczej przeznaczano już na desant w Afryce Północnej, planowany właśnie w Londynie, a premier Winston Churchill tłumaczył w Moskwie Józefowi Stalinowi, dlaczego drugi front w 1942 roku nie powstanie. Nalot miał pokazać, że Amerykanie nad Europą jednak walczą.

Nalot na Sotteville

Cel wybrano starannie. Sotteville była jednym z największych węzłów kolejowych północnej Francji, przez który szło zaopatrzenie dla wojsk niemieckich na wybrzeżu kanału La Manche. Leżała w zasięgu brytyjskich myśliwców, a cele kolejowe na przedmieściach dawały nadzieję, że bomby nie spadną na gęstą zabudowę.

Według amerykańskiej historii oficjalnej bombowce wystartowały z Grafton Underwood o 15.39. Prowadził je Armstrong jako pilot samolotu „Butcher Shop”, z mjr. Paulem Tibbetsem na miejscu drugiego pilota. Eaker leciał osobiście w maszynie „Yankee Doodle”, prowadzącej drugi klucz, by na własne oczy zobaczyć, czy jego doktryna się sprawdzi. Spaatz, któremu nie pozwolono lecieć, czekał na lotnisku. Równocześnie sześć innych B-17 wykonało lot pozorny wzdłuż francuskiego wybrzeża, by odciągnąć uwagę niemieckiej obrony. Cztery dywizjony Spitfire’ów IX osłaniały bombowce nad celem, a pięć dywizjonów Spitfire’ów V czekało, by przejąć je w drodze powrotnej.

Dwanaście maszyn zrzuciło nad celem z wysokości około 23 000 stóp (około 7000 metrów) łącznie 36 900 funtów, czyli niespełna 17 ton bomb. Trzy samoloty miały bomby 1100-funtowe przeznaczone dla warsztatów lokomotyw, pozostałe mniejsze, 600-funtowe, na hale naprawcze. Artyleria przeciwlotnicza strzelała słabo i niecelnie, a według amerykańskich raportów na bombowce rzuciły się tylko trzy Messerschmitty Bf 109. Strzelcy pokładowi uznali jednego z nich za uszkodzonego. Około 19.00 wszystkie B-17 wylądowały w Anglii. Nikt nie zginął.

Według ocen amerykańskich, które przytacza historia oficjalna lotnictwa armii, mniej więcej połowa bomb spadła w rejonie celu. Trafiono dwie duże hale przeładunkowe i uszkodzono około dziesięciu z dwudziestu czterech torów bocznych. Część bomb spadła jednak poza stację, a węzeł szybko wznowił pracę. Wojskowo nalot był skromny i nawet jego entuzjaści przyznawali, że był przede wszystkim próbą.

Przyjęcie w Anglii

Wyprawa wywołała w Wielkiej Brytanii radość, choć nie zmieniła zdania sceptyków. Dowódca RAF Bomber Command marszałek lotnictwa Arthur Harris, od miesięcy przyjaciel i doradca Eakera, przesłał Amerykanom gratulacje z powodu „bardzo udanego” nalotu, a według amerykańskich opracowań dodał żartobliwie, że „Yankee Doodle” może wpiąć sobie kolejne zasłużone pióro do kapelusza. Prasa po obu stronach Atlantyku pisała o narodzinach amerykańskiej ofensywy powietrznej.

Brytyjczycy mieli jednak własne doświadczenia z Latającymi Fortecami. W 1941 roku RAF używał kilkunastu wcześniejszych B-17C, nazwanych Fortress I, do dziennych nalotów z wielkiej wysokości. Skończyło się to niepowodzeniem: samoloty zamarzały, bomby rzadko trafiały, a niemieckie myśliwce zestrzeliwały je mimo uzbrojenia. Dlatego RAF Bomber Command przeszło na nocne bombardowanie obszarowe miast i namawiało Amerykanów, by do niego dołączyli. Amerykanie odpowiadali, że nowe B-17E mają silniejsze uzbrojenie obronne, a lepszy celownik i ścisły szyk wielu samolotów pozwolą trafiać pojedyncze fabryki. Jeden nalot pod osłoną myśliwców, na cel tuż za kanałem i bez strat, niczego jeszcze w tym sporze nie dowodził. Prawdziwy sprawdzian miał przyjść dopiero nad Niemcami, poza zasięgiem Spitfire’ów.

Miejsce w wojnie

W kolejnych dniach 97 Grupa poleciała nad lotnisko w Abbeville, wspierając 19 sierpnia rajd na Dieppe, a potem nad węzeł kolejowy w Amiens i stocznie w Rotterdamie. Według amerykańskich opracowań 21 sierpnia niemieckie myśliwce po raz pierwszy zaatakowały B-17 z determinacją i zginął pierwszy członek załogi, a pierwszą Latającą Fortecę 8 Armia Lotnicza straciła 6 września. Jesienią przybyły nowe grupy, ale wiele jednostek, w tym 97 Grupę, przekazano w październiku i listopadzie lotnictwu operacji „Torch” w Afryce Północnej. Pierwszy amerykański nalot na cel w Niemczech, na Wilhelmshaven, poprowadził Armstrong 27 stycznia 1943 roku. Jego losy stały się potem kanwą powieści i filmu „Twelve O’Clock High”, a Tibbets 6 sierpnia 1945 roku pilotował Enola Gay nad Hiroszimą.

Na konferencji w Casablance w styczniu 1943 roku Eaker przekonał Churchilla, by pozwolił Amerykanom kontynuować dzienne naloty, które uzupełniały nocne wyprawy RAF. Tak powstała połączona ofensywa bombowa przeciw Rzeszy. Doktryna dziennego bombardowania bez osłony myśliwców załamała się latem i jesienią 1943 roku nad Ratyzboną i Schweinfurtem, gdy grupy traciły jednego dnia po kilkanaście procent samolotów. Dopiero dalekosiężne myśliwce eskortowe w 1944 roku odwróciły sytuację i pozwoliły 8 Armii Lotniczej zniszczyć niemiecki przemysł paliwowy oraz Luftwaffe. „Precyzja” pozostała przy tym często pojęciem względnym: także w Rouen kolejne amerykańskie i brytyjskie naloty, zwłaszcza wiosną 1944 roku, zabiły setki francuskich cywilów.

Źródła

  1. ibiblio.org · AAF I 18

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.