TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Bitwa powietrzna nad Rudawami

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
11 września 1944
Autor:
Łukasz
Tagi:
Stany Zjednoczone, Luftwaffe, III Rzesza

W poniedziałek 11 września 1944 roku, około południa, nad grzbietem Rudaw – pasma górskiego na granicy Saksonii i Czech – doszło do jednej z najgwałtowniejszych bitew powietrznych jesieni 1944 roku. Niemieckie myśliwce zaatakowały formację amerykańskich ciężkich bombowców lecących na zakłady benzyny syntetycznej w Ruhland, zanim dołączyła do niej zaplanowana osłona myśliwska. W ciągu kilku minut spadło kilkanaście Latających Fortec. Gdy nadleciały amerykańskie Mustangi, role się odwróciły: młodzi, słabo wyszkoleni niemieccy piloci ponieśli ciężkie straty, a pozostałe bombowce dotarły do celu. Szczątki samolotów obu stron spadły na wsie i miasteczka po obu stronach gór, przede wszystkim w okolicach Schmiedebergu, dzisiejszej czeskiej gminy Kovářská. W Niemczech bitwę nazywa się czasem „czarnym poniedziałkiem nad Rudawami” (Schwarzer Montag über dem Erzgebirge).

Popularne kalendaria przedstawiają ją jako starcie, w którym po niemieckich atakach na formację bombowców „towarzyszące” jej Mustangi związały walką niemieckie myśliwce. Ogólny obraz jest trafny, trzeba go jednak uściślić: nad Rudawami amerykańska eskorta właśnie się spóźniła. Bombowce, które miały się spotkać z Mustangami nad grzbietem gór, leciały w tym momencie bez osłony i to dlatego pierwsze uderzenie było tak skuteczne. Główna walka toczyła się zaś nad czeską stroną pasma, wówczas włączoną do Rzeszy jako Okręg Rzeszy Kraj Sudetów.

Ofensywa paliwowa

Niemcy nie miały własnych dużych złóż ropy naftowej. Paliwo dla Wehrmachtu i Luftwaffe pochodziło z importu – przede wszystkim z rumuńskich pól naftowych wokół Ploeszti – oraz z kilkunastu wielkich zakładów, które wytwarzały benzynę syntetyczną z węgla metodą uwodornienia lub syntezy Fischera-Tropscha. Z tych zakładów pochodziła niemal cała niemiecka benzyna lotnicza. Leżały one głównie w środkowych Niemczech, na Łużycach, w Zagłębiu Ruhry, na Śląsku, w Policach i w zagłębiu węgla brunatnego w północnych Czechach.

12 maja 1944 roku, w ramach bombardowań poprzedzających inwazję, amerykańska 8 Armia Lotnicza po raz pierwszy uderzyła zmasowanymi siłami w zakłady benzyny syntetycznej. 8 czerwca, dwa dni po lądowaniu w Normandii, dowódca amerykańskich strategicznych sił powietrznych w Europie gen. Carl Spaatz wydał rozkaz, zgodnie z którym głównym strategicznym celem obu podległych mu armii lotniczych – 8 w Anglii i 15 we Włoszech – stało się odcięcie niemieckich sił zbrojnych od paliwa. Amerykanie z Włoch bombardowali Ploeszti, a po przewrocie w Rumunii 23 sierpnia Rzesza straciła rumuńską ropę całkowicie. Poza skromniejszymi złożami na Węgrzech i w Austrii ciężar dostaw spoczywał odtąd na zakładach syntetycznych, a te były bombardowane raz za razem, gdy tylko zwiad lotniczy wykazał, że wznowiły produkcję.

Według amerykańskiej historii oficjalnej sił powietrznych USSTAF szacował wydobycie i produkcję paliw w Niemczech we wrześniu 1944 roku na 32 procent poziomu sprzed ofensywy; późniejsze, dokładniejsze dane wskazały 23 procent, a w przypadku benzyny jeszcze mniej. Minister uzbrojenia Albert Speer w kolejnych memoriałach ostrzegał Hitlera, że Luftwaffe wkrótce zabraknie paliwa. Szkolenie pilotów myśliwskich skracano do kilku tygodni, bo nie było czym tankować samolotów szkolnych – i właśnie tacy piloci mieli 11 września bronić zakładów przed bombowcami.

Misja 623

Rano 11 września z lotnisk we wschodniej Anglii wystartowała największa tego dnia operacja lotnictwa strategicznego, w dokumentach 8 Armii Lotniczej oznaczona jako misja nr 623. Dowodzona przez gen. Jamesa Doolittle’a armia wysłała 1131 ciężkich bombowców oraz około 440 myśliwców eskorty – według amerykańskiej historii oficjalnej wszystkie swoje grupy myśliwskie. Celami były zakłady benzyny syntetycznej w Ruhland na Łużycach, w Böhlen koło Lipska, w Leunie koło Merseburga, w Lützkendorfie, Misburgu i Magdeburgu oraz w Záluží koło Mostu (niem. Brüx) w Kraju Sudetów, a także zakłady silników w Hanowerze i fabryka pojazdów wojskowych w Chemnitz. Uderzenie na Chemnitz należało zarazem do operacji Frantic: 75 Latających Fortec i 64 Mustangi po zrzuceniu bomb poleciały dalej na wschód, do baz na Ukrainie.

Zakłady koncernu BRABAG w Ruhland-Schwarzheide były celem nr 7. Przydzielono je 100 Grupie Bombowej, stacjonującej w Thorpe Abbotts w hrabstwie Norfolk – jednostce, która z powodu wcześniejszych ciężkich strat nosiła przydomek „Bloody Hundredth” („krwawa setka”). Grupa poderwała 36 bombowców Boeing B-17 Flying Fortress z czterech eskadr. Leciała od zachodu na dużej wysokości nad środkowymi Niemcami, początkowo bez bezpośredniej osłony; nad grzbietem Rudaw miały do niej dołączyć myśliwce North American P-51 Mustang z 55 i 339 Grupy Myśliwskiej.

Luftwaffe od tygodni oszczędzała siły. Po ciężkich stratach wiosną, w czasie Wielkiego Tygodnia i późniejszych bitew nad Rzeszą, oraz po wykrwawieniu jednostek myśliwskich nad Normandią, niemieckie myśliwce rzadko podejmowały walkę w dużej sile. 11 września było inaczej: według amerykańskiej historii oficjalnej po raz pierwszy od 28 maja Luftwaffe wystąpiła przeciw pełnemu nalotowi z wielką siłą, a załogi bombowców dostrzegły około 400 niemieckich myśliwców. Według amerykańskich szacunków pojawiło się też około 25 odrzutowców – broni, która w lipcu po raz pierwszy weszła do walki – łatwo uciekających Mustangom, ale tym razem unikających starcia.

Atak „Sturmgruppe”

Przeciw formacji lecącej na Ruhland Niemcy poderwali z lotnisk Alteno i Welzow na Łużycach około 60 myśliwców Focke-Wulf Fw 190 i Messerschmitt Bf 109 z II i III grupy 4 Pułku Myśliwskiego (Jagdgeschwader 4). II grupa była jedną z nielicznych w Luftwaffe tzw. Sturmgruppe – jednostek wyspecjalizowanych w niszczeniu ciężkich bombowców. Utworzono ją w lipcu 1944 roku w Salzwedel z dawnej grupy myśliwców ciężkich i części Sturmstaffel 1 mjr. Hansa-Güntera von Kornatzkiego, twórcy tej taktyki. Jej piloci latali na Fw 190A-8/R2, wzmocnionych dodatkowym opancerzeniem i uzbrojonych w ciężkie działka. Atakowali w zwartym szyku od tyłu, z bardzo bliskiej odległości, licząc na to, że pancerz ochroni ich przed ogniem strzelców pokładowych. Bf 109 z III grupy miały ich osłaniać przed amerykańskimi myśliwcami. Ciężkie, mało zwrotne „szturmowe” Focke-Wulfy były groźne dla bombowców, ale bezbronne wobec Mustangów.

Pierwsze starcie rozegrało się około 11.40 nad Turyngią, na południe od Oberhofu, gdzie część niemieckich i amerykańskich myśliwców wdała się w walkę. Zginęło w niej sześciu Niemców i dwóch Amerykanów; ciało jednego z nich, amerykańskiego lotnika Williama Lewisa, odnaleziono dopiero w 2002 roku po długich poszukiwaniach.

Główna bitwa rozegrała się następnie na wschód od Fichtelbergu, nad czeską stroną Rudaw. Okolice te dotąd prawie nie widziały wojny. Nad Schmiedebergiem Jagdgeschwader 4 uderzył na bombowce 100 Grupy, zanim nadleciały Mustangi, i zaskoczył je w środku długiego lotu. W ciągu bardzo krótkiego czasu zestrzelił kilkanaście B-17 i uszkodził kolejne; według różnych zestawień Amerykanie stracili w tym ataku 13 lub 14 bombowców, a pod ogień trafiła także sąsiednia 95 Grupa Bombowa. Cztery Fortece eksplodowały i spadły, płonąc, w Schmiedebergu i wokół niego. Jedna z nich, „Boss Lady”, rozpadła się w powietrzu, a jej ogon spadł na dach szkoły dla dziewcząt w czasie lekcji i utkwił w nim. Inne bombowce runęły w okolicach Crottendorfu, Neudorfu, Tellerhäuser i Gottesgab, dzisiejszego Božego Daru.

Wtedy nad góry dotarły Mustangi 55 i 339 Grupy Myśliwskiej. Zaatakowały niemieckie myśliwce agresywnie, rozbijając ich szyki i dając pozostałym bombowcom szansę ucieczki. Po stronie niemieckiej walczyli w większości młodzi, niedoświadczeni piloci, dla wielu z nich był to pierwszy lot bojowy. Według zestawień przytaczanych w literaturze niemieckiej i czeskiej Jagdgeschwader 4 stracił w całej bitwie 37 myśliwców, a amerykańska eskorta – cztery P-51. Wraki myśliwców rozsiane były jeszcze szerzej niż szczątki bombowców – po kilka w okolicach Schmiedebergu i Vejprt (niem. Weipert), a także pod Bärensteinem, Zschopau, Reitzenhain i w innych miejscowościach po obu stronach granicy. Ocalałe B-17 dotarły do Ruhland i zrzuciły na zakłady w Schwarzheide 53 tony bomb.

Straty i pamięć

Bilans samej bitwy nad Rudawami i Turyngią źródła podają zgodnie co do samolotów, różnią się zaś co do ludzi. Amerykanie stracili 19 maszyn – 15 bombowców B-17G i 4 myśliwce P-51D – Niemcy 37 myśliwców: 18 Fw 190A i 19 Bf 109G. Według niemieckiej i czeskiej literatury zginęło 50–53 Amerykanów, a 54 dostało się do niewoli. Liczbę zabitych pilotów niemieckich podaje się na 21–29, a ciężko rannych na 9–11.

Cała misja 623 była dla obu stron jedną z najkosztowniejszych tej jesieni. Według amerykańskiej historii oficjalnej około 125 niemieckich myśliwców przedarło się tego dnia przez osłonę i zestrzeliło 20 ciężkich bombowców, tracąc – według amerykańskich zgłoszeń – 97 samolotów. Zestawienia 8 Armii Lotniczej mówią łącznie o 40 utraconych bombowcach (także od ognia artylerii przeciwlotniczej) i 17 myśliwcach, przy ponad stu niemieckich samolotach zgłoszonych jako zestrzelone w powietrzu i kilkudziesięciu zniszczonych na ziemi. Zgłoszenia obu stron były, jak zwykle w wojnie powietrznej, zawyżone. Według tych samych źródeł zakłady syntetyczne w Ruhland, Böhlen, Brüx, Leunie, Lützkendorfie, Misburgu i Magdeburgu zostały poważnie uszkodzone. Następnego dnia, 12 września, 888 bombowców ponownie uderzyło w Ruhland, Brüx, Magdeburg, Böhlen i Misburg i znów napotkało silny opór.

Bitwa długo pozostawała lokalną pamięcią przygranicznych wsi. Od 1985 roku jej przebieg odtwarzała grupa miłośników historii lotnictwa z Kovářskiej pod kierunkiem Jana Zdiarskiego, która odnalazła wiele miejsc katastrof i nawiązała kontakt z weteranami. 13 września 1997 roku w Kovářskiej otwarto Muzeum Bitwy Powietrznej nad Rudawami (Muzeum letecké bitvy nad Krušnohořím), w obecności weteranów obu stron i rodzin poległych. Ulica, przy której stoi muzeum, nosi imię Alberta E. Trommera, pilota bombowca, którego ogon spadł na szkołę, a miejscowa szkoła podstawowa – imię sierżanta J.C. Kluttza, strzelca dolnej wieżyczki, który jako jedyny ze swojej załogi przeżył katastrofę. Od 50. rocznicy bitwy co roku odbywają się tam międzynarodowe uroczystości upamiętniające ofiary.

Miejsce w wojnie

Bitwa nad Rudawami dobrze pokazuje, jak wyglądała wojna powietrzna nad Rzeszą jesienią 1944 roku. Luftwaffe wciąż potrafiła zebrać kilkaset myśliwców i zadać bolesny cios, zwłaszcza gdy trafiła na formację pozbawioną osłony. Nie mogła jednak wygrać wojny na wyniszczenie: każdy taki dzień kosztował ją dziesiątki pilotów, których nie miała czym zastąpić, a amerykańskie straty w maszynach i ludziach były w ciągu kilku tygodni uzupełniane. Taktyka Sturmgruppen okazała się skuteczna wobec bombowców, ale bez własnej osłony myśliwskiej prowadziła do ciężkich strat wśród samych atakujących.

Ofensywa paliwowa trwała do wiosny 1945 roku. Zakłady syntetyczne odbudowywano z wielkim wysiłkiem, także rękami robotników przymusowych i więźniów, lecz kolejne naloty niszczyły je, zanim zdążyły wrócić do pełnej produkcji. Brak paliwa coraz silniej krępował zarówno Luftwaffe, jak i niemieckie wojska pancerne, co miało znaczenie podczas grudniowej ofensywy w Ardenach i w ostatnich miesiącach wojny.

Mniej więcej w tym samym czasie (9–11 września), jak odnotowała amerykańska historia oficjalna, władze radzieckie zgodziły się wreszcie na wahadłową misję w ramach operacji Frantic z pomocą dla walczącej Warszawy. 18 września ponad sto Latających Fortec zrzuciło nad miastem zasobniki z bronią i zaopatrzeniem; większość z nich spadła jednak na tereny zajęte przez Niemców.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.