TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Alianci u Linii Zygfryda

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
13 września 1944
Autor:
Łukasz
Tagi:
Stany Zjednoczone, III Rzesza, Wehrmacht, Omar Bradley

13 września 1944 roku o świcie czołgi amerykańskiej 3 Dywizji Pancernej ruszyły na umocnienia Linii Zygfryda na południe i południowy wschód od Akwizgranu. Pod Roetgen, przygranicznej niemieckiej wsi, w której Amerykanie zanocowali poprzedniego wieczoru, grupa bojowa ppłk. Williama Lovelady’ego musiała wysadzić w powietrze rzędy betonowych „zębów smoka”, bo ziemia wsypana do leja na szosie zamieniła się w błoto. Gdy przed południem czołgi przeszły przez zapory, załogi ośmiu bunkrów i schronów wzdłuż drogi uciekły. Pod wsią Rott amerykańską kolumnę zatrzymał na ponad godzinę jeden czołg Pantera z kilkoma działami przeciwpancernymi; Amerykanie stracili cztery czołgi, ale pierwsza linia umocnień w tym miejscu została przełamana. Kilka kilometrów dalej na północny zachód druga grupa bojowa dywizji przez pół dnia nie mogła sforsować zapór pod Oberforstbach, aż ktoś odkrył przejazd przez „zęby smoka”, usypany wcześniej przez okolicznych rolników.

Kalendaria wojny notują pod 13 września, że wojska amerykańskie dotarły do Linii Zygfryda – i jest to zgodne z faktami. Natomiast spotykana pod 10 września wzmianka, według której tego dnia pierwsze wojska alianckie weszły do Niemiec, wkraczając do Akwizgranu, wymaga sprostowania. Pierwszy amerykański patrol przekroczył granicę Rzeszy dopiero wieczorem 11 września, i to nie pod Akwizgranem, lecz kilkadziesiąt kilometrów na południe, z terenu Luksemburga. Akwizgran nie padł we wrześniu: do jego ulic Amerykanie wkroczyli dopiero w październiku, a niemiecki garnizon skapitulował 21 października 1944 roku po kilkutygodniowej bitwie o Akwizgran. Nie byli to też pierwsi alianccy żołnierze na niemieckiej ziemi w tej wojnie – we wrześniu 1939 roku Francuzi wkroczyli na kilka kilometrów w głąb Saary, ale wycofali się po kilku tygodniach.

Patrol sierżanta Holzingera

Według amerykańskiej historii oficjalnej, opracowanej przez Charlesa B. MacDonalda, 11 września 1944 roku o 18.05 pięciu żołnierzy z plutonu rozpoznawczego 85 Szwadronu Rozpoznania Kawalerii z 5 Dywizji Pancernej pod dowództwem st. sierż. Warnera W. Holzingera przeszło w bród rzekę Our koło wsi Stolzembourg, kilka kilometrów na północny wschód od Vianden. Most był wysadzony, ale woda okazała się płytka. Na drugim brzegu żołnierze wspięli się na wzgórze, na którym stało kilka zabudowań wsi Keppeshausen, i zobaczyli w pobliżu kilkanaście betonowych bunkrów; przy jednym z nich ktoś zbudował kurnik. Po krótkich oględzinach wrócili, a godzinę później meldunek o pierwszym przekroczeniu granicy szedł już w górę drogą służbową. Patrol ten wyszedł z Luksemburga, którego stolicę ta sama dywizja wyzwoliła dzień wcześniej.

Holzinger wyprzedził innych zaledwie o kilka godzin. Wczesnym wieczorem wzmocniona kompania 109 Pułku Piechoty z 28 Dywizji Piechoty przeszła przez most na Our między luksemburskim Weiswampach a niemiecką wsią Sevenig, a na południowy wschód od belgijskiego St. Vith przez rzekę przeprawił się patrol 22 Pułku Piechoty z 4 Dywizji Piechoty. Jego żołnierze porozmawiali z miejscowymi cywilami i jako dowód przynieśli niemiecką czapkę, trochę pieniędzy i garść ziemi. Wszystkie trzy oddziały należały do V Korpusu gen. Leonarda Gerowa z amerykańskiej 1 Armii gen. Courtneya Hodgesa.

Wał Zachodni

Linia Zygfryda – Niemcy nazywali ją Wałem Zachodnim (Westwall) – powstała w latach 1936–1940 wzdłuż zachodniej granicy Rzeszy, od okolic Kleve przy granicy holenderskiej po Lörrach koło Bazylei. Pierwsze umocnienia zaczęto wznosić w 1936 roku, po remilitaryzacji Nadrenii – najsilniejszy odcinek powstał nad Saarą, naprzeciw francuskiej Linii Maginota. Prace na wielką skalę ruszyły w maju 1938 roku, w czasie kryzysu czechosłowackiego. Kierował nimi Fritz Todt, budowniczy autostrad Rzeszy; jesienią 1938 roku pracowało przy nich ponad pół miliona ludzi, a na umocnienia szła mniej więcej jedna trzecia rocznej produkcji cementu w Niemczech. W odróżnieniu od Linii Maginota nie był to łańcuch wielkich fortów, lecz pas tysięcy niewielkich, wzajemnie się osłaniających bunkrów i schronów, uzupełnionych przeszkodami przeciwpancernymi – rzekami, wąwozami, lasami i rzędami betonowych piramid. Na odcinku akwizgrańskim umocnienia tworzyły dwa pasy oddalone od siebie o kilka kilometrów; miasto leżało między nimi.

Propaganda Adolfa Hitlera przedstawiała Wał Zachodni jako nie do zdobycia. Wrażenie to pomogło mu w 1938 roku w Monachium, a latem 1939 roku, gdy rosło napięcie wokół Gdańska, w niemieckich kinach wyświetlano film o umocnieniach, który miał przekonać społeczeństwo, że zachodnia granica jest bezpieczna. Gdy jednak w 1940 roku Francja upadła, linia straciła znaczenie. Budowę praktycznie wstrzymano, a wysiłek przeniesiono na wybrzeże Atlantyku i kanału La Manche. W 1944 roku w bunkrach nie było min, zasieków ani uzbrojenia fortecznego, a większość z nich mieściła najwyżej działo przeciwpancerne kalibru 37 mm, bezsilne wobec nowszych czołgów. Czteroletnie zaniedbanie dało za to umocnieniom doskonały kamuflaż: alianckie rozpoznanie lotnicze nie wykryło wielu stanowisk, a wywiad korzystał głównie z danych sprzed 1940 roku. Charles B. MacDonald pisał, że we wrześniu 1944 roku Wał Zachodni był „czymś w rodzaju wioski potiomkinowskiej”: groźny głównie dzięki dawnej, niezasłużonej reputacji.

Dopiero 20 sierpnia 1944 roku, gdy front w Normandii się rozpadał, Hitler wydał dekret o „ludowym” poborze do prac przy umocnieniach. Do kopania rowów przeciwczołgowych i okopów skierowano cywilów, w tym członków Hitlerjugend, ale prace prowadzono w pośpiechu i bez koordynacji. 5 września stanowisko głównodowodzącego na zachodzie ponownie objął feldmarsz. Gerd von Rundstedt, a dotychczasowy głównodowodzący feldmarsz. Walter Model zachował dowództwo Grupy Armii B. Jeszcze 10 września Rundstedt ostrzegał, że potrzebuje pięciu–sześciu tygodni, by przywrócić Wał do stanu używalności. Załogi bunkrów stanowiły w znacznej części bataliony forteczne, oddziały alarmowe zbierane z maruderów i żołnierzy na urlopach oraz resztki dywizji rozbitych we Francji.

Rozpoznanie walką pod Akwizgranem

Na północnym skrzydle 1 Armii, naprzeciw tzw. bramy akwizgrańskiej – najwygodniejszego przejścia ku Renowi i Zagłębiu Ruhry – stał VII Korpus gen. Josepha Lawtona Collinsa. Hodges, któremu brakowało paliwa i amunicji, zamierzał zatrzymać armię na co najmniej dwa dni; logistycy wyliczyli, że zapasy wystarczające na pięć dni ciężkich walk zgromadzi dopiero około 15 września. Collins uzyskał jednak zgodę na „rozpoznanie walką” 12 września. Liczył, że silnym uderzeniem przełamie umocnienia, zanim Niemcy zdążą je obsadzić. Do natarcia skierował dwie grupy bojowe 3 Dywizji Pancernej i dwa pułki 1 Dywizji Piechoty. Jeśli Wał ustąpi łatwo, piechota miała zająć Akwizgran, a czołgi – iść korytarzem przez Stolberg ku Düren nad Rurą.

12 września rozpoznanie nie przyniosło przełomu: pancerne kolumny utknęły na minach, zawałach i przed „zębami smoka”, a jedna z nich stanęła na noc w Roetgen. Collins uznał wtedy, że samo pojawienie się Amerykanów nie wystarczy i 13 września rozpoczął właściwe natarcie. Do wieczora 3 Dywizja Pancerna przebiła się w dwóch miejscach przez pierwszy, słabszy pas umocnień przed Akwizgranem (tzw. linię Scharnhorst), a w następnych dniach podeszła pod drugi pas i przedmieścia przemysłowego Stolbergu. 1 Dywizja Piechoty w ciągu kilku dni zatoczyła półkolem łuk wokół Akwizgranu od południa.

W samym mieście panował chaos. Na wieść o zbliżaniu się Amerykanów urzędnicy partyjni i państwowi, a nawet policja, uciekli, porzucając ewakuację ludności zarządzoną przez Hitlera dla strefy przygranicznej. Dowódca 116 Dywizji Pancernej gen. por. Gerhard von Schwerin, któremu powierzono obronę miasta, wstrzymał ewakuację i – jak relacjonuje MacDonald – przekazał jedynemu urzędnikowi, którego zastał na posterunku – pracownikowi łączności telefonicznej – list po angielsku do dowódcy wojsk amerykańskich, które zajmą Akwizgran, z prośbą o humanitarne traktowanie ludności. Amerykanie jednak do miasta nie weszli, list trafił w ręce niemieckie, a Hitler polecił aresztować Schwerina. Generał został odwołany, ale skończyło się na naganie i później dowodził korpusem we Włoszech.

Paliwo, Antwerpia i spór o strategię

Amerykanie stanęli u Wału Zachodniego zmęczeni pościgiem, który od końca sierpnia przeniósł ich znad Marny i Sekwany aż do granicy Rzeszy. Ich zaplecze nie nadążało za frontem. Zaopatrzenie wciąż wyładowywano głównie na plażach Normandii i w Cherbourgu, kolej była zniszczona, a paliwo i amunicję woziły setki kilometrów kolumny ciężarówek Red Ball Express. Kanadyjczycy i Brytyjczycy zdobyli porty nad kanałem La Manche albo je oblegali, a Antwerpia, zajęta na początku września z niemal nietkniętymi nabrzeżami, była bezużyteczna, dopóki Niemcy trzymali brzegi ujścia Skaldy.

Gen. Dwight Eisenhower, który 1 września objął bezpośrednie dowództwo wojsk lądowych, prowadził natarcie „szerokim frontem”: wszystkie trzy grupy armii miały posuwać się jednocześnie. Feldmarsz. Bernard Montgomery domagał się skupienia zaopatrzenia na jednym silnym uderzeniu na północy, ku Zagłębiu Ruhry, a gen. Omar Bradley i gen. George Patton chcieli, by tę rolę odegrały armie amerykańskie. 10 września Eisenhower zgodził się na plan Montgomery’ego, by desantem powietrznym zdobyć mosty w Holandii i obejść Wał Zachodni od północy. Na tę operację, rozpoczętą tydzień później, skierowano znaczną część zapasów, co dodatkowo spowolniło 1 Armię pod Akwizgranem. Sprawy wojny w Europie omawiali w tych dniach Roosevelt i Churchill na drugiej konferencji w Quebecu.

Na południowym skrzydle V Korpus Gerowa 14 września przełamał umocnienia w Eifel i pod Wallendorf, ale wysunięte zgrupowanie 5 Dywizji Pancernej musiało się wkrótce wycofać, a 3 Armia Pattona utknęła nad Mozelą pod Metzem. Niemcy, którzy dwa tygodnie wcześniej wydawali się rozbici, zdołali w połowie września zatkać lukę na zachodniej granicy. Sami Niemcy nazwali później to nieoczekiwane odrodzenie swojej obrony „cudem na zachodzie”.

Co dalej

Wrześniowy optymizm, w którym alianccy sztabowcy przewidywali koniec wojny przed Bożym Narodzeniem, prysł u Wału Zachodniego. Walki o pas przygraniczny przeciągnęły się na całą jesień i zimę. 2 października amerykański XIX Korpus zaatakował umocnienia na północ od Akwizgranu, a 16 października wspólnie z VII Korpusem zamknął okrążenie miasta; po ciężkich walkach ulicznych komendant Akwizgranu płk Gerhard Wilck skapitulował 21 października. Akwizgran, dawna stolica Karola Wielkiego, był pierwszym dużym miastem niemieckim zdobytym przez aliantów, ale został w znacznej części zrujnowany. Na południe od niego, w gęstych lasach między Roetgen a Düren, od września trwała bitwa o las Hürtgen, jedna z najkrwawszych i najmniej opłacalnych operacji armii amerykańskiej w Europie.

Na przygranicznych wzgórzach Eifel, gdzie we wrześniu przeszli pierwsi amerykańscy żołnierze, Niemcy zgromadzili w grudniu siły do ofensywy w Ardenach, a umocnienia Wału Zachodniego posłużyły im za osłonę. Dopiero w lutym i marcu 1945 roku alianci przełamali linię na całej długości, wyszli nad Ren i sforsowali go – najpierw pod Remagen, a potem na północy i na południu. Linia Zygfryda nie powstrzymała więc aliantów na dłużej niż kilka miesięcy, ale w połączeniu z kłopotami z zaopatrzeniem i odbudową niemieckich sił wystarczyła, by wojna na zachodzie, która we wrześniu 1944 roku wydawała się bliska końca, trwała jeszcze przez osiem miesięcy.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.