TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Pierwsze naloty na Ploeszti z Włoch

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Europa Środkowo-Wschodnia
Data:
5 kwietnia 1944
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, Rumunia, RAF, Ion Antonescu

Po południu 5 kwietnia 1944 roku nad rumuńskim Ploeszti pojawiły się po raz pierwszy od ośmiu miesięcy amerykańskie bombowce. Tym razem nie przyleciały z Libii, lecz z lotnisk wokół Foggii w południowych Włoszech, i nie atakowały z wysokości kilkudziesięciu metrów, jak podczas operacji „Tidal Wave” w sierpniu 1943 roku, lecz z wysokości około 6–7 kilometrów, w zwartych formacjach, przy osłonie myśliwców na części trasy. Około 230 ciężkich bombowców Boeing B-17 Flying Fortress i Consolidated B-24 Liberator z amerykańskiej 15 Armii Lotniczej otrzymało jako oficjalny cel stację rozrządową i węzeł kolejowy miasta. Wiele bomb spadło jednak na sąsiednie rafinerie i zbiorniki ropy, wywołując pożary widoczne z daleka.

Nalot otworzył trwającą do sierpnia 1944 roku kampanię przeciwko rumuńskiej ropie naftowej – największemu naturalnemu źródłu paliwa, jakim dysponowała Rzesza. W kwietniu Amerykanie wracali nad Ploeszti jeszcze 15 i 24 kwietnia, za każdym razem formalnie przeciwko celom kolejowym, a od nocy z 8 na 9 kwietnia brytyjskie bombowce z bazy we Włoszech zaczęły zrzucać miny do Dunaju, którym rumuńska ropa płynęła na barkach do Niemiec. Kroniki wojny często opisują ten pierwszy kwietniowy atak jako nalot na pola naftowe okupiony ciężkimi stratami. Oba określenia wymagają zastrzeżeń: celem był węzeł kolejowy, a straty, choć bolesne, nie przypominały katastrofy z sierpnia 1943 roku.

Ropa dla Rzeszy

Rumunia była jedynym liczącym się producentem ropy naftowej w sojuszniczej z Niemcami części Europy, a niemal cały jej przemysł naftowy skupiał się w dolinie Prahovy, wokół Ploeszti i Câmpiny, około 60 kilometrów na północ od Bukaresztu. Od niemiecko-rumuńskiego układu gospodarczego z marca 1939 roku, a zwłaszcza od przejścia rządu marszałka Iona Antonescu do obozu Osi w 1940 roku, rumuńska ropa była podstawą zaopatrzenia Wehrmachtu w paliwa obok benzyny syntetycznej produkowanej w Niemczech z węgla. Jej udział szacuje się różnie, zależnie od tego, czy liczy się ropę surową, wszystkie produkty naftowe czy tylko paliwa dla wojska. W literaturze amerykańskiej powtarza się, że rafinerie Ploeszti dawały Niemcom „może jedną trzecią” ich ropy; inne opracowania podają niższe odsetki, ale nikt nie kwestionuje, że dla walczącej na wschodzie armii niemieckiej i dla jej sojuszników był to surowiec bez zamiennika.

Atak niskopułapowy z 1 sierpnia 1943 roku kosztował Amerykanów 53 bombowce, a jego skutki naprawiono w ciągu kilku tygodni. Niemcy i Rumuni wyciągnęli z niego własne wnioski. Obroną przeciwlotniczą okręgu kierował niemiecki attaché lotniczy w Bukareszcie, gen. Alfred Gerstenberg, który po sierpniowym nalocie jeszcze ją rozbudował. Według amerykańskich opracowań na początku kampanii 1944 roku Ploeszti broniło około 140 ciężkich i średnich dział przeciwlotniczych, a z czasem ich liczba się podwoiła; wokół rafinerii rozstawiono balony zaporowe i, przede wszystkim, sieć generatorów sztucznej mgły, których doliczono się w końcu około 1900. Na lotniskach Wołoszczyzny stacjonowało według tych samych szacunków około 200 myśliwców niemieckich i rumuńskich, w tym rumuńskie IAR-80 i IAR-81 oraz niemieckie dywizjony nocne i ciężkie myśliwce, używane za dnia przeciwko bombowcom.

Druga zmiana zaszła po stronie aliantów. Zajęcie Apulii po lądowaniu Brytyjczyków w Tarencie i Bari we wrześniu 1943 roku dało aliantom lotniska w odległości około 900 kilometrów od Ploeszti. 1 listopada 1943 roku powstała tam amerykańska 15 Armia Lotnicza, od stycznia 1944 roku dowodzona przez gen. Nathana Twininga. W lutym jej bombowce uczestniczyły w „Wielkim Tygodniu” – zmasowanej ofensywie przeciwko niemieckiemu przemysłowi lotniczemu – a w marcu zaatakowały Wiedeń. Wiosną 1944 roku zmieniło się też położenie samej Rumunii: pod koniec marca Armia Czerwona stanęła u granic Rumunii: rumuńskie koleje i drogi wodne stały się głównymi liniami zaopatrzenia południowego skrzydła frontu wschodniego.

Dlaczego „węzeł kolejowy”

Na początku kwietnia 1944 roku ropa nie była jeszcze oficjalnym priorytetem alianckiego lotnictwa strategicznego. Dowódca amerykańskich strategicznych sił powietrznych w Europie gen. Carl Spaatz od tygodni przekonywał, że uderzenie w niemieckie rafinerie i zakłady benzyny syntetycznej sparaliżuje Wehrmacht szybciej niż cokolwiek innego. Jego przeciwnicy, z doradcą naukowym Solly Zuckermanem i dowódcą sił lotniczych inwazji głównym marszałkiem lotnictwa Trafford Leigh-Mallorym na czele, domagali się skupienia bombowców na kolejach Francji i Belgii przed lądowaniem w Normandii. Spór rozstrzygał Dwight Eisenhower, który pod koniec marca opowiedział się za tak zwanym planem transportowym, a na ataki na ropę zgodził się dopiero w kwietniu, z początku jako na uzupełnienie.

W tej sytuacji uderzenie na Ploeszti ubrano w szaty planu transportowego. Według amerykańskich historyków lotnictwa, w tym biografa Spaatza Richarda Davisa, 15 Armia Lotnicza dostała rozkaz bombardowania stacji rozrządowych Ploeszti i Bukaresztu jako węzłów zaopatrzenia niemieckich wojsk walczących z Armią Czerwoną. Uzasadnienie nie było fikcją, bo przez te stacje rzeczywiście płynęło zaopatrzenie frontu w Mołdawii, ale w sztabach nie ukrywano nadziei, że bomby zrzucone na tory leżące tuż obok rafinerii trafią także w instalacje naftowe. W kwietniu atakowano więc oficjalnie koleje, a w praktyce także ropę. Nalot na Ploeszti był przy tym częścią szerszej serii uderzeń na rumuńską i węgierską sieć kolejową: dwa dni wcześniej, 3 kwietnia, bombowce z Foggii zaatakowały Budapeszt, a 4 kwietnia – Bukareszt, gdzie zginęły tysiące cywilów (naloty na Budapeszt i Bukareszt).

5 kwietnia

Rankiem 5 kwietnia z lotnisk Apulii wystartowały bombowce z trzech skrzydeł bombowych – dziewięć grup Liberatorów i cztery grupy Fortec. Pogoda nad Bałkanami była zmienna i jedno ze skrzydeł zawróciło, więc nad cel dotarły dwa. Trasa liczyła w jedną stronę ponad 900 kilometrów, przez Adriatyk, Jugosławię i dolinę Dunaju, a dalekiego zasięgu myśliwce Lockheed P-38 Lightning mogły osłaniać formację tylko na części drogi. Przed celem około 230 bombowców napotkało myśliwce niemieckie i rumuńskie. Według raportów załóg rumuńskie IAR-81 atakowały od czoła, a dwusilnikowe Messerschmitty Bf 110 i Junkersy Ju 88 strzelały do formacji pociskami rakietowymi z boku, poza zasięgiem karabinów maszynowych bombowców.

Bomby spadły około 14.30 z wysokości 6–7 kilometrów. Raport jednej z uczestniczących jednostek, 450 Grupy Bombowej, mówi o 28 Liberatorach, które zrzuciły 84 tony bomb burzących, o bezpośrednich trafieniach w instalacje destylacyjne, w cztery wielkie zbiorniki i w budynki uznane za stację napełniania cystern kolejowych, a także o licznych trafieniach na samej stacji rozrządowej. Ta sama grupa straciła pięć maszyn zestrzelonych przez myśliwce; jej strzelcy zgłosili zniszczenie kilkudziesięciu samolotów przeciwnika, co – jak zwykle w takich meldunkach – było liczbą wielokrotnie zawyżoną. Na drodze powrotnej, nad Krajową, bombowce spotkały wysłane im naprzeciw P-38.

Łączne straty 15 Armii Lotniczej tego dnia amerykańska chronologia działań USAAF szacuje na 13 bombowców, czyli około sześciu procent maszyn, które dotarły nad cel. Dla załóg była to dotkliwa strata – z zestrzelonych maszyn nie wróciło ponad stu lotników, zabitych lub wziętych do niewoli – ale w porównaniu z sierpniem 1943 roku, kiedy z 177 Liberatorów nie wróciło 53, a dalsze wylądowały w Turcji i zostały internowane, nalot był dla Amerykanów stosunkowo tani. Większym zaskoczeniem dla obu stron okazały się skutki: kilka rafinerii zostało poważnie uszkodzonych, a słupy dymu z płonących zbiorników utwierdziły dowództwo alianckie w przekonaniu, że Ploeszti da się skutecznie atakować z dużej wysokości.

Wielka Sobota i 24 kwietnia

Drugi kwietniowy atak przyszedł 15 kwietnia. Tego dnia 15 Armia Lotnicza wysłała nad Rumunię kilkaset bombowców: część z nich uderzyła na Ploeszti, a Liberatory 449 i 450 Grupy Bombowej – na stacje rozrządowe Bukaresztu. Nad celami zalegała gruba warstwa chmur i część grup bombardowała na ślepo, według wskazań radaru samolotów prowadzących; jedna z nich zapisała w raporcie, że zdjęcia pokazały tylko „litą warstwę chmur” i wyników nie dało się ocenić. Dla Rumunów data miała szczególny wymiar: 15 kwietnia 1944 roku przypadała prawosławna Wielka Sobota, w przeddzień Wielkanocy obchodzonej w tym roku przez prawosławnych 16 kwietnia, tydzień po katolikach i protestantach.

W wielu kronikach 15 kwietnia opisuje się jako dzień ciężkich nalotów na pola naftowe Ploeszti, przeprowadzonych wspólnie przez RAF i lotnictwo amerykańskie. Dostępne zestawienia nie potwierdzają tego w całości. Za dnia nad Ploeszti latali wyłącznie Amerykanie, a ich oficjalnym celem znów była kolej. Brytyjska 205 Grupa Bombowa RAF, stacjonująca również w Apulii i wyposażona głównie w Vickersy Wellington oraz w Halifaxy i Liberatory, prowadziła wtedy inną operację: od nocy z 8 na 9 kwietnia jej Wellingtony, lecąc nocą kilkadziesiąt metrów nad wodą, zrzucały na Dunaj miny morskie. Nocne naloty RAF na Ploeszti, Bukareszt i Turnu Severin – według zestawień brytyjskich do sierpnia było ich ponad dwadzieścia – należały w większości do następnych miesięcy kampanii, a wkład RAF w ogólną liczbę lotów nad Ploeszti szacuje się na kilka procent. Kampania była więc wspólna, ale podział ról był wyraźny: Amerykanie bombardowali za dnia, Brytyjczycy minowali rzekę i atakowali nocą.

24 kwietnia bombowce wróciły nad Ploeszti po raz trzeci, a równocześnie inne grupy zaatakowały Bukareszt. Tym razem pogoda była dobra. Według raportu 450 Grupy Bombowej jej Liberatory zrzuciły 84 tony bomb na stację rozrządową, a na wschodniej części rafinerii „Vega” wybuchł ogromny pożar. Myśliwców było mniej niż 5 kwietnia, za to ogień artylerii przeciwlotniczej okazał się „intensywny i celny” – w samej tej grupie podziurawił odłamkami dwadzieścia maszyn. Fortece z 2 Grupy Bombowej wróciły – według historii tej jednostki – z 28 na 36 maszyn uszkodzonymi.

Miasto i rzeka

Rafinerie Ploeszti leżały w pierścieniu wokół miasta, a stacja rozrządowa – w jego obrębie, więc bombardowania „kolejowe” uderzały także w dzielnice mieszkalne. Liczby ofiar cywilnych poszczególnych nalotów kwietniowych w dostępnych źródłach się różnią i nie dają się wiarygodnie zsumować. Wiadomo natomiast, że miasto szybko się wyludniło: według opracowań lokalnych po serii kwietniowych nalotów opuściło je nawet 85 procent mieszkańców, a w Ploeszti pozostały głównie urzędy i obsługa rafinerii. Rozbudowana po sierpniu 1943 roku służba usuwania szkód przy rafineriach przeszła na tryb nieustannej pracy. Każdy kolejny nalot wymagał od niej naprawiania zniszczeń w czasie, jaki pozostawał do następnego.

Drugą arterią rumuńskiej ropy był Dunaj. Barki płynęły nim z portu w Giurgiu w górę rzeki, przez Żelazną Bramę, na Węgry, do Austrii i Niemiec; tą drogą szła według szacunków mniej więcej jedna trzecia rumuńskiego eksportu naftowego. Minowanie rzeki przez Wellingtony 205 Grupy okazało się jedną z najtańszych i najskuteczniejszych operacji całej kampanii. Niemcy skierowali na rzekę jednostki trałowe, ale nie zdołali zapobiec spadkowi przewozów na Dunaju, według różnych ocen do około jednej trzeciej dawnego poziomu. Straty samolotów przy minowaniu były niewielkie – od kwietnia do października 1944 roku kilkanaście maszyn.

Miejsce w wojnie

Kwietniowe naloty na Ploeszti były wstępem do jednej z najdłuższych i najkosztowniejszych kampanii lotniczych wojny. 5 maja 1944 roku nad Ploeszti poleciało 485 bombowców 15 Armii Lotniczej, a 12 maja amerykańska 8 Armia Lotnicza z Anglii uderzyła na niemieckie zakłady benzyny syntetycznej, m.in. w Leunie. Odtąd ropa przestała być celem „przy okazji” i stała się celem samym w sobie, a jesienią 1944 roku – najwyższym priorytetem lotnictwa strategicznego. W czerwcu próbowano nawet ataku na rafinerie przez myśliwce P-38 nurkujące z bombami, który zakończył się dużymi stratami. Niemcy odpowiadali coraz gęstszymi zasłonami sztucznej mgły, które latem 1944 roku często całkowicie zakrywały rafinerie; Amerykanie musieli wówczas bombardować na ślepo, według radaru.

Według amerykańskich zestawień do sierpnia 1944 roku nad Ploeszti wykonano około 5,7 tysiąca lotów bojowych bombowców i zrzucono blisko 14 tysięcy ton bomb; 15 Armia Lotnicza straciła w tej kampanii około 280 samolotów, RAF – kilkadziesiąt. Produkcja rafinerii spadła latem 1944 roku do ułamka dawnego poziomu, a autorzy amerykańscy szacują, że do Wehrmachtu docierało o 90 procent mniej rumuńskiej ropy niż przed kampanią; oceny te bywają kwestionowane jako zawyżone, ale kierunek zmian nie budzi wątpliwości. Ostatni duży nalot nastąpił 19 sierpnia. 23 sierpnia 1944 roku król Michał I kazał aresztować Antonescu, a Rumunia zerwała sojusz z Niemcami i przeszła na stronę aliantów; pod koniec miesiąca pola naftowe zajęła Armia Czerwona. Niemcy utracili wówczas swoje główne źródło ropy naturalnej, a w połączeniu z bombardowaniami zakładów syntetycznych oznaczało to, że w ostatnich miesiącach wojny Luftwaffe i dywizjom pancernym coraz częściej brakowało paliwa.

W tym samym czasie

(03)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.