TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Koniec walk na Iwo Jimie

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Pacyfik
Data:
16 marca 1945
Autor:
Natalia
Bitwa:
Bitwa o Iwo Jimę
Tagi:
Stany Zjednoczone, Japonia, Tadamichi Kuribayashi, US Navy

16 marca 1945 roku o 18.00 generał major Harry Schmidt, dowódca V Korpusu Desantowego piechoty morskiej, ogłosił, że zorganizowany opór Japończyków na Iwo Jimie ustał. Od lądowania dwóch dywizji marines na czarnych, popiołowych plażach wyspy minęło 25 dni – pięć razy więcej, niż przewidywali planiści, którzy liczyli na zdobycie wyspy w niecały tydzień. Wieść szybko obiegła amerykańskie gazety: Iwo Jima, od czasu flagi na Suribachi najgłośniejsze pole bitwy wojny na Pacyfiku, miała być wreszcie zdobyta.

Komunikat z 16 marca był jednak w większym stopniu deklaracją niż opisem sytuacji. W wąwozach północno-zachodniego krańca wyspy 5 Dywizja Piechoty Morskiej walczyła jeszcze przez dziesięć dni z ostatnimi oddziałami generała porucznika Tadamichiego Kuribayashiego. Ostatni zorganizowany atak Japończyków odparto dopiero przed świtem 26 marca i dopiero tego dnia o 9.00 dowództwo uznało wyspę oficjalnie za zdobytą. Ale i to nie był koniec: w jaskiniach i tunelach ukrywały się jeszcze tysiące japońskich żołnierzy, wyłapywanych przez kolejne miesiące, a ostatni dwaj poddali się w 1949 roku.

Maszynka do mięsa

Gdy 23 lutego marines zatknęli flagę na szczycie Suribachi, główna część bitwy dopiero się zaczynała. Kuribayashi skupił najsilniejsze siły na skalistym płaskowyżu Motoyama w północnej części wyspy, gdzie jego żołnierze wykuli w miękkiej skale wulkanicznej sieć bunkrów, stanowisk ogniowych i tuneli. Trzy dywizje piechoty morskiej – 5 wzdłuż zachodniego wybrzeża, 3 w centrum i 4 na wschodzie – posuwały się tam naprzód o kilkadziesiąt, najwyżej kilkaset metrów dziennie.

Najcięższe walki toczyła 4 Dywizja w rejonie, który marines nazwali „maszynką do mięsa” (Meat Grinder): na wzgórzu 382, w niecce zwanej „Amfiteatrem”, na skalnym wierzchołku „Turkey Knob” i w ruinach wioski Minami. Każde stanowisko osłaniały ogniem inne, a czołgi, które wjeżdżały między wzgórza, ginęły od min i dział przeciwpancernych. Wzgórze 382 kilkakrotnie przechodziło z rąk do rąk, zanim marines utrzymali się na nim na początku marca. Walka toczyła się z bliska i w dużej mierze pod ziemią: bunkry i wyloty jaskiń zwalczano miotaczami ognia, także montowanymi na czołgach, i ładunkami wybuchowymi, a niektóre jaskinie wysadzano, grzebiąc obrońców żywcem. Japończycy wychodzili nocą na wypady i przenikali za linie amerykańskie.

Przełom przyniósł marzec. 7 marca 3 Dywizja generała Gravesa Erskine’a zaatakowała przed świtem, bez przygotowania artyleryjskiego, i zaskoczyła obrońców, przyzwyczajonych do tego, że natarcie poprzedza ostrzał. 9 marca jej patrol dotarł do północno-wschodniego wybrzeża, rozcinając japońską obronę na części. W nocy z 8 na 9 marca, wbrew zakazowi Kuribayashiego, komandor Samaji Inouye poprowadził około tysiąca marynarzy do jedynego dużego nocnego kontrataku w stylu banzai w tej bitwie; rano marines naliczyli przed swoimi liniami ponad 780 poległych Japończyków. W następnych dniach oczyszczono Turkey Knob i Amfiteatr, a resztki japońskich oddziałów we wschodniej części wyspy, z dowódcą 2 Mieszanej Brygady generałem Sadasue Sendą, zostały okrążone.

Ogłoszenie z 16 marca

Amerykańskie dowództwo spieszyło się z ogłoszeniem zwycięstwa. 14 marca przy stanowisku dowodzenia V Korpusu w pobliżu Suribachi odbyła się uroczystość podniesienia flagi, na której odczytano proklamację admirała Chestera Nimitza zawieszającą na wyspie władzę japońską i ustanawiającą zarząd wojskowy Stanów Zjednoczonych; flagę na szczycie góry tego dnia opuszczono. Marines walczący w tym czasie na północy przyjmowali takie gesty z goryczą. Dowódcy – wiceadmirał Richmond Turner i generał porucznik Holland Smith – na konferencjach prasowych podkreślali, że Japończycy tracą znacznie więcej ludzi niż Amerykanie. W kraju narastały jednak pytania o cenę bitwy, a część prasy otwarcie krytykowała taktykę piechoty morskiej. 16 marca Nimitz ogłosił liczby strat do 6 marca – ponad 4 tysiące zabitych, ponad 15 tysięcy rannych i kilkuset zaginionych – które i tak były niższe od rzeczywistych.

Tego samego dnia generał Schmidt ogłosił koniec zorganizowanego oporu, a Nimitz wydał oświadczenie, z którego pochodzi najsłynniejsze zdanie o tej bitwie: wśród Amerykanów walczących na Iwo Jimie „niezwykła odwaga była wspólną cnotą” („uncommon valor was a common virtue”). Według japońskich relacji 16 marca w rejonie wschodnim generał major Clifton Cates, dowódca 4 Dywizji, wstrzymał na dwie godziny ogień i chciał przez głośnik wezwać generała Sendę i jego żołnierzy do poddania się, chwaląc ich męstwo; apel się nie odbył, bo zawiódł generator. Senda zginął w następnych dniach, według niektórych świadectw – popełniając samobójstwo. 17 marca Holland Smith opuścił wyspę i odleciał do Pearl Harbor.

Ostatnie meldunki Kuribayashiego

Kuribayashi wiedział, że wyspa jest stracona. 14 marca dowódca 145 Pułku Piechoty, pułkownik Masuo Ikeda, spalił sztandar pułku, by nie wpadł w ręce wroga. Pod wieczór 16 lub 17 marca (źródła podają różnie; najczęściej przyjmuje się 17 marca) Kuribayashi wysłał do cesarskiej kwatery głównej pożegnalną depeszę. Meldował, że bitwa dobiega końca, że jego żołnierze walczyli tak, iż „nawet bogowie by zapłakali”, że skończyła się amunicja i woda, przepraszał, że musi oddać wyspę, i zapowiadał ostatnie natarcie. Dołączył trzy wiersze. Japońska prasa, publikując pierwszy z nich, złagodziła jego zakończenie – zamiast skargi, że żal mu odchodzić, wydrukowano bardziej żołnierskie słowa. Biografka generała, Kumiko Kakehashi, uznała te wiersze za cichy protest przeciw dowództwu, które tak lekko posyłało ludzi na śmierć. Tego samego dnia Kuribayashi otrzymał awans na generała (taishō) – według japońskich źródeł jako najmłodszy oficer tej rangi w armii; w większości opracowań awans ten przedstawia się jako pośmiertny.

Depesza z 17 marca nie była jednak ostatnim słowem. Kuribayashi z kilkuset żołnierzami armii i marynarki wycofał się do wąwozu w pobliżu przylądka Kitano na północno-zachodnim krańcu wyspy – rozpadliny długiej na około 640 metrów, którą marines nazwali „Krwawym Wąwozem” (Bloody Gorge). Radiostacja na sąsiedniej wyspie Chichi-jima odbierała stamtąd przerywane meldunki o walkach jeszcze przez kilka dni. 21 marca cesarska kwatera główna ogłosiła w Tokio „zaszczytną śmierć” (gyokusai) garnizonu Iwo Jimy: komunikat podawał, że w nocy z 17 marca obrońcy z dowódcą na czele ruszyli do ostatniego natarcia, a łączność się urwała, i wzywał naród, by brał z nich przykład. W rzeczywistości walki trwały. Wieczorem 23 marca, według relacji majora Yoshitaki Horiego z radiostacji na Chichi-jimie, nadeszła ostatnia wiadomość: „Wszyscy oficerowie i żołnierze z Chichi-jimy – żegnajcie, z Iwo”. Potem Iwo Jima zamilkła.

5 Dywizja Piechoty Morskiej, wykrwawiona w bojach od pierwszego dnia, oczyszczała wąwóz metr po metrze. 21 marca marines wysadzili stanowisko dowodzenia w wąwozie, używając czterech ton materiałów wybuchowych, a 24 marca zamknęli ostatnie jaskinie na północnym krańcu wyspy. W tym czasie zginął prawdopodobnie także pułkownik baron Takeichi Nishi, dowódca 26 Pułku Czołgów i mistrz olimpijski w jeździectwie z 1932 roku; okoliczności jego śmierci, jak wielu innych japońskich oficerów, pozostają niejasne. 4 i 3 Dywizja Piechoty Morskiej zaczęły już odpływać z wyspy.

Ostatni atak (26 marca)

Przed świtem 26 marca około 300 Japończyków – według niektórych japońskich relacji nawet 400 – wyszło z kryjówek na północy i zaatakowało obóz w rejonie lotniska nr 2. Nie była to tradycyjna szarża banzai z okrzykami, lecz cichy, dobrze przygotowany atak: napastnicy przecinali namioty, kłuli śpiących bagnetami i rzucali granaty. Obóz zajmowali piloci myśliwców 7 Armii Lotniczej, żołnierze z batalionów budowlanych marynarki (Seabees), marines z 5 Batalionu Pionierów i oddziały 28 Pułku. Walka trwała około półtorej godziny. Po stronie amerykańskiej zginęło 53 ludzi, a 120 zostało rannych; napastnicy zginęli prawie wszyscy. O 9.00 26 marca wyspę uznano oficjalnie za zdobytą, a odpowiedzialność za nią przejęła od marines armia.

Okoliczności śmierci Kuribayashiego nie zostały wyjaśnione, a jego ciała nigdy nie zidentyfikowano. Według części relacji ocalałych to on poprowadził atak z 26 marca, zdjąwszy wcześniej oznaki stopnia, i zginął w nim; byłby wtedy najwyższym rangą japońskim oficerem, który osobiście poprowadził natarcie w tej wojnie. Według innych relacji, przyjętych m.in. w japońskiej historii oficjalnej, ranny generał popełnił seppuku. W ostatnich dniach walk zginął też dowódca sił marynarki, kontradmirał Toshinosuke Ichimaru. W jaskini na północy wyspy marines znaleźli jego list do prezydenta Franklina Delano Roosevelta, w którym bronił racji Japonii i oskarżał Stany Zjednoczone o hipokryzję; amerykańska prasa opublikowała go latem 1945 roku.

Cena wyspy

Bitwa o Iwo Jimę trwała 36 dni, a nie, jak można by sądzić z komunikatu z 16 marca, niecały miesiąc. Według oficjalnych amerykańskich zestawień zginęło lub zmarło z ran 6821 Amerykanów, a rannych zostało około 19 tysięcy; wraz z przypadkami wyczerpania bojowego łączne straty przekroczyły 26 tysięcy ludzi, w większości z piechoty morskiej. Z japońskiego garnizonu, liczonego na 20–23 tysiące żołnierzy, zginęło według różnych szacunków od około 18 do ponad 20 tysięcy, a w czasie samej bitwy do niewoli trafiło tylko 216 ludzi, w dużej części rannych lub nieprzytomnych.

Z tych liczb wynika często powtarzane twierdzenie, że Iwo Jima była jedyną bitwą piechoty morskiej, w której straty amerykańskie przewyższyły japońskie. Wymaga ono wyjaśnienia. Prawdziwe jest w odniesieniu do strat łącznych – zabitych, rannych i zaginionych razem: Amerykanów ubyło około 26 tysięcy, Japończyków około 18–21 tysięcy. Zabitych było jednak po stronie japońskiej mniej więcej trzy razy więcej niż po amerykańskiej, bo prawie żaden japoński żołnierz nie przeżył bitwy, a większość rannych Amerykanów ewakuowano i uratowano. Samo określenie „jedyna” pochodzi z amerykańskich zestawień i opracowań historycznych, które mówią o jedynej takiej bitwie piechoty morskiej lub jedynej dużej bitwie desantowej na Pacyfiku; za czyny na Iwo Jimie przyznano 27 Medali Honoru, co stanowiło ponad jedną czwartą wszystkich Medali Honoru przyznanych marines w czasie II wojny światowej.

Walki z ukrywającymi się

Ogłoszenie zwycięstwa nie oznaczało, że strzelanina na wyspie ustała. Po 26 marca w jaskiniach i tunelach ukrywało się jeszcze około 3 tysięcy japońskich żołnierzy. Nocą wychodzili po żywność i wodę, napadali na obozy i magazyny. Przez kolejne miesiące wyłapywał ich 147 Pułk Piechoty armii amerykańskiej, złożony głównie z żołnierzy z Ohio; według danych pułku zabito ponad 1600 Japończyków, a ponad 860 wzięto do niewoli, przy stratach własnych kilkunastu zabitych i około 150 rannych. Wielu innych zginęło w zasypanych jaskiniach. Ostatni dwaj japońscy żołnierze z Iwo Jimy, marynarze Yamakage Kōfuku i Matsudo Rikio, poddali się dopiero 6 stycznia 1949 roku.

Lotnisko dla B-29

Wyspę zdobywano przede wszystkim dla lotnictwa. Już 4 marca, w czasie walk, na lotnisku nr 1 wylądował pierwszy uszkodzony B-29 – „Dinah Might”, wracający z nalotu na Tokio z kłopotami z paliwem – a 6 marca przybyły pierwsze myśliwce P-51. Gdy generał Curtis LeMay przestawił bombowce 21 Dowództwa Bombowego na nocne naloty zapalające – w nocy z 9 na 10 marca spalono znaczną część Tokio – Iwo Jima stała się awaryjnym lądowiskiem w połowie drogi między Marianami a Japonią. Do końca wojny odnotowano na niej według amerykańskich danych 2251 lądowań B-29. Po wojnie przedstawiano to jako główne uzasadnienie bitwy i liczono, że wyspa uratowała życie tysięcy lotników; historyk Robert Burrell wykazał jednak, że tylko część tych lądowań była rzeczywiście awaryjna, a argument o „ratowaniu lotników” zyskał na znaczeniu dopiero wtedy, gdy trzeba było uzasadnić straty.

Co dalej

Admirał Raymond Spruance, dowódca 5 Floty, przygotowywał już kolejną operację. 14 marca lotniskowce Zespołu Operacyjnego 58 wyszły z Ulithi, by uderzyć na lotniska i porty Japonii, a 26 marca – w dniu, w którym na Iwo Jimie odparto ostatni atak – amerykańska piechota wylądowała na wyspach Kerama u wybrzeży Okinawy. 1 kwietnia rozpoczęła się bitwa o Okinawę, w której Japończycy, podobnie jak Kuribayashi, bronili się z podziemnych umocnień w głębi wyspy.

Iwo Jima pokazała, jak wysoką cenę płacą Amerykanie za każdy kilometr japońskiego terytorium. Była pierwszą zdobytą przez nich częścią obszaru od dawna należącego do Japonii, a jej obrońcy walczyli prawie do ostatniego człowieka. Doświadczenia z wyspy i z Okinawy ważyły w szacunkach kosztów inwazji na Wyspy Japońskie, przywoływanych później w sporach o użycie bomby atomowej. Dla Japończyków Iwo Jima stała się symbolem bezwzględnej ofiary, a dla Amerykanów – zdjęciem flagi nad Suribachi i zdaniem Nimitza o niezwykłej odwadze.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.