- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Pacyfik
- Data:
- 19 lutego 1945
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Bitwa o Iwo Jimę
- Tagi:
- Stany Zjednoczone, Japonia, US Navy, Raymond Spruance
19 lutego 1945 roku, kilka minut przed godziną 9.00, pierwsze fale amerykańskiej piechoty morskiej wyszły na plaże Iwo Jimy – niewielkiej wulkanicznej wyspy w archipelagu Kazan, leżącej w połowie drogi między Marianami a Tokio. Na odcinku długości około trzech kilometrów na południowo-wschodnim wybrzeżu wysadzono obok siebie dwie dywizje: 4 Dywizję Piechoty Morskiej gen. mjr. Cliftona B. Catesa i 5 Dywizję Piechoty Morskiej gen. mjr. Kellera E. Rockeya. 3 Dywizja gen. mjr. Gravesa B. Erskine’a pozostała na okrętach jako odwód. Całym desantem kierował gen. mjr Harry Schmidt, dowódca V Korpusu Desantowego. Był to pierwszy dzień operacji Detachment i początek jednej z najkrwawszych bitew w historii Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych.
Pierwsze minuty zdawały się potwierdzać optymizm części planistów. Fale pojazdów gąsienicowych dotarły do brzegu niemal bez strat, a japońska obrona prawie milczała. Po około godzinie, gdy plaże zapełniły się ludźmi, sprzętem i unieruchomionymi pojazdami, na lądujących spadł ogień artylerii, moździerzy i karabinów maszynowych z góry Suribachi na południu i z płaskowyżu na północy. Do wieczora na wyspę zeszło około 30 tysięcy marines. Według amerykańskiej monografii pamiątkowej Korpusu Piechoty Morskiej (Joseph H. Alexander, Closing In) kosztowało to około 2400 zabitych i rannych. Wyspę udało się przeciąć w jej najwęższym miejscu i odizolować Suribachi, lecz główny cel dnia – całe pierwsze lotnisko – pozostał w dużej części w rękach Japończyków.
Wyspa w połowie drogi
Iwo Jima – po japońsku Iō-tō, „Siarkowa Wyspa” – ma około 21 kilometrów kwadratowych powierzchni. Na południowym krańcu wznosi się wygasły wulkan Suribachi, wysoki na około 170 metrów, a ku północy wyspa rozszerza się w skalisty płaskowyż, poprzecinany wąwozami. Między nimi leżały plaże z czarnego wulkanicznego piasku i pierwsze z japońskich lotnisk. Wyspa leży około 1200 kilometrów od Tokio.
Znaczenie Iwo Jimy wynikało z amerykańskiej ofensywy powietrznej. Od listopada 1944 roku bombowce Boeing B-29 Superfortress z Marianów atakowały Tokio i inne miasta japońskie, a ich trasa prowadziła nad Iwo Jimą. Stacja radarowa na wyspie ostrzegała Japonię przed nadlatującymi wyprawami, z jej lotnisk startowały myśliwce przechwytujące, a japońskie samoloty przelatujące przez wyspę atakowały bazy B-29 na Saipanie i Tinianie. Opanowanie Iwo Jimy miało dać Amerykanom lotnisko awaryjne dla uszkodzonych bombowców i bazę dla myśliwców eskortowych w zasięgu Japonii. Decyzję podjęło Kolegium Połączonych Szefów Sztabów 3 października 1944 roku, a zadanie powierzono admirałowi Chesterowi Nimitzowi.
Operacją dowodził admirał Raymond Spruance, dowódca 5 Floty, który 19 lutego przebywał na pokładzie swojego okrętu flagowego, krążownika Indianapolis. Siłami desantowymi kierował wiceadmirał Richmond Kelly Turner, wojskami ekspedycyjnymi gen. por. Holland Smith, a zespołem desantowym, który bezpośrednio wysadzał oddziały na brzeg, kontradmirał Harry W. Hill. Pod Iwo Jimą zgromadzono około 450 okrętów i jednostek pomocniczych. Do całej operacji przeznaczono około 70 tysięcy żołnierzy piechoty morskiej – według amerykańskich historyków największe zgrupowanie marines skierowane kiedykolwiek do jednej bitwy.
Obrona pod ziemią
Garnizonem wyspy dowodził gen. por. Tadamichi Kuribayashi, który objął komendę w czerwcu 1944 roku. Miał pod sobą około 21 tysięcy żołnierzy armii i marynarki; oddziałami marynarki dowodził kontradmirał Toshinosuke Ichimaru. Kuribayashi wyciągnął wnioski z wcześniejszych bitew. Na Tarawie w 1943 roku i w bitwie o Saipan latem 1944 roku japońskie garnizony próbowały zatrzymać desant na plażach, a potem wykrwawiały się w masowych nocnych kontratakach. Na Peleliu, gdzie płk Kunio Nakagawa oparł obronę na jaskiniach i umocnieniach w głębi wyspy, walki trwały ponad dwa miesiące i kosztowały Amerykanów ciężkie straty.
Na Iwo Jimie Kuribayashi zrezygnował z obrony plaż. Żołnierze wydrążyli w miękkiej skale wulkanicznej kilometry tuneli, łączących podziemne schrony, magazyny i stanowiska bojowe. Działa i moździerze ustawiono tak, by mogły ostrzeliwać całe wybrzeże, ale otwierać ogień dopiero wtedy, gdy plaże zapełnią się żołnierzami i sprzętem. Rejon Suribachi, którym dowodził płk Kanehiko Atsuchi, przygotowano do samodzielnej obrony, bo Kuribayashi spodziewał się, że Amerykanie szybko odetną go od reszty wyspy. Zabronił też bezcelowych ataków „banzai”: każdy żołnierz miał bronić swojego stanowiska jak najdłużej i zadać przeciwnikowi jak największe straty.
Taka obrona była w dużej mierze odporna na bomby i pociski. Od uderzenia 8 grudnia 1944 roku bombowce B-24 z Marianów atakowały wyspę dzień w dzień, a krążowniki kilkakrotnie ją ostrzeliwały. Jak podaje oficjalna monografia piechoty morskiej, zdjęcia lotnicze z początku 1945 roku pokazywały, że liczba umocnień mimo to rosła. Zimą trwał spór o przygotowanie artyleryjskie: gen. Schmidt żądał dziesięciu dni ostrzału z okrętów, kontradmirał William Blandy zgodził się na trzy, a Spruance utrzymał tę decyzję – między innymi dlatego, że jednocześnie lotniskowce wiceadmirała Marca Mitschera miały uderzyć na rejon Tokio i związać japońskie lotnictwo.
Trzy dni ostrzału
Przygotowanie artyleryjskie rozpoczęło się 16 lutego, lecz deszcz i niskie chmury utrudniały obserwację i pierwszy dzień przyniósł niepewne wyniki. 17 lutego przed plaże podpłynęły kanonierki desantowe, osłaniające płetwonurków z zespołów rozpoznania podwodnego, którzy sprawdzali podejścia do brzegu. Japońscy artylerzyści uznali, że zaczyna się desant, i – według amerykańskich opracowań wbrew zamysłowi Kuribayashiego – otworzyli ogień. Wszystkie dwanaście kanonierek zostało trafionych, a ciężki krążownik USS Pensacola otrzymał sześć trafień i stracił 17 zabitych. Przedwczesny ogień zdradził jednak Amerykanom położenie wielu baterii nad plażami, które 18 lutego pancerniki niszczyły ogniem z bliskiej odległości.
Ostatni dzień przygotowania znów utrudniała pogoda. Gen. Schmidt podsumował go później słowami, że z 34 godzin dziennego światła piechota morska otrzymała tylko około 13 godzin wsparcia ogniowego. W nocy z 18 na 19 lutego pod wyspę przypłynęły lotniskowce Mitschera, wracające znad Japonii, a wraz z nimi Spruance. Holland Smith był rozgoryczony, że ich samoloty zamiast osłabiać obronę Iwo Jimy bombardowały wyspy macierzyste.
Dzień D
19 lutego wstał pogodny, w przeciwieństwie do poprzednich dni. O świcie okręty rozpoczęły najsilniejszy ostrzał przed desantem, jaki do tej pory widziano na Pacyfiku. Nad wyspą przeleciały B-24 7 Armii Lotniczej z Marianów, potem samoloty z lotniskowców Mitschera, w tym myśliwce Corsair piechoty morskiej, które przemknęły nisko nad plażami. Kuribayashi w późniejszym meldunku do cesarskiej kwatery głównej przyznał, według monografii Alexandra, że „gwałtowność nieprzyjacielskich bombardowań przechodzi wszelkie opisy”.
Plaże podzielono na cztery odcinki, oznaczone od lewej kolorami: Green, Red, Yellow i Blue. 5 Dywizja wysadziła 28 Pułk Piechoty Morskiej na plażę Green, u stóp Suribachi, i 27 Pułk na plażę Red. 4 Dywizja wysadziła 23 Pułk na plażę Yellow i 25 Pułk na plażę Blue na prawym skrzydle, pod skalnym kamieniołomem, z którego Japończycy mogli razić całe wybrzeże. Na czele szło 68 opancerzonych transporterów gąsienicowych LVT(A)4 z armatami kalibru 75 mm, a za nimi około 380 amfibii gąsienicowych z piechotą. Okręty prowadziły przed nacierającymi „ogień wałowy” – zaporę, która przesuwała się w głąb wyspy, utrzymując się około 400 jardów przed żołnierzami. Pierwsza fala dotarła do brzegu w ciągu dwóch minut od godziny H, wyznaczonej na 9.00.
Pierwszą przeszkodą okazał się teren. Plaże opadały stromo w morze, a fala przyboju była krótka i gwałtowna. Za linią wody wznosiły się tarasy z miękkiego czarnego popiołu wulkanicznego, wysokie miejscami na kilka metrów. Grzęzły w nim samochody i wiele transporterów; łodzie desantowe, które nie zdążyły się rozładować, fale obracały bokiem i zalewały. Obciążeni sprzętem żołnierze z trudem posuwali się naprzód. „Piasek był tak miękki, że bieg po nim przypominał bieganie po sypkiej kawie” – wspominał kapral z 4 Dywizji, cytowany w monografii Alexandra. Okopów nie dało się w nim wykopać, bo osypywały się natychmiast. W ciągu kilku minut na brzegu znalazło się około sześciu tysięcy żołnierzy.
Japońska obrona przez pierwszą godzinę ograniczała się do pojedynczych strzałów. Amerykańscy obserwatorzy na okrętach mogli przez chwilę sądzić, że ostrzał ją zdławił. Krótko po godzinie 10.00, gdy plaże były już zatłoczone, japońska artyleria, moździerze i karabiny maszynowe otworzyły ogień jednocześnie. Pociski spadały na skupiska ludzi, pojazdów i zapasów, wybuchały miny. Działa ukryte na zboczach Suribachi strzelały zza stalowych drzwi, które obsługa zamykała zaraz po oddaniu strzału, przez co trudno je było zniszczyć. Bunkry, które marines oczyszczali miotaczami ognia i granatami, Japończycy zajmowali ponownie, przechodząc do nich tunelami. Korespondent tygodnika „Time” Robert Sherrod nazwał ten dzień „koszmarem w piekle”.
Plaże zamieniały się w cmentarzysko sprzętu. Spychacze batalionów budowlanych marynarki przebijały drogi przez tarasy, by czołgi M4 Sherman i ciężki sprzęt mogły wyjechać z plaży, lecz wiele pojazdów utknęło lub zostało trafionych. Tego dnia, po wyjściu z plaży Red w stronę pierwszego lotniska, zginął sierżant sztabowy (gunnery sergeant) John Basilone, odznaczony Medalem Honoru za walki na Guadalcanalu w 1942 roku – jeden z najbardziej znanych żołnierzy piechoty morskiej, który sam zabiegał o powrót na front.
Przecięcie wyspy i walka na skrzydłach
Na lewym skrzydle 28 Pułk Piechoty Morskiej płk. Harry’ego B. Liversedge’a wykonał najważniejsze zadanie dnia. Jego żołnierze ćwiczyli wcześniej na podobnym, wulkanicznym terenie na wyspie Hawaje. Mimo strat wśród dowódców kompanii pododdziały pułku na własną rękę ruszyły przez najwęższe miejsce wyspy, szerokie na około 700 jardów (mniej więcej 650 metrów). W ciągu około 90 minut od lądowania żołnierze 1 Batalionu dotarli do zachodniego brzegu. Suribachi i jego załoga zostały odcięte od reszty wyspy – „jak odcięcie wężowi głowy”, jak to ujął jeden z marines. Przecięcie wyspy kosztowało pułk tego dnia, według monografii Alexandra, blisko 400 zabitych i rannych.
W środku 27 Pułk dotarł przed południem do południowego i zachodniego skraju pierwszego lotniska, Motoyama nr 1, i odparł tam kontratak ponad stu Japończyków. 23 Pułk na plaży Yellow przyjął na siebie pierwsze uderzenie japońskiego ognia; za drugim tarasem natrafił na dwa wielkie betonowe schrony, które przetrwały ostrzał, i kilkaset metrów w stronę wschodniego skraju lotniska zdobywał przez wiele godzin. Czołgi, o które prosił dowódca pułku, nie mogły się przedostać przez zatłoczone plaże.
Najciężej było na prawym skrzydle. 25 Pułk miał zdobyć kamieniołom, który dowódca 4 Dywizji gen. Cates od początku uważał za najtrudniejszy cel dnia. Przed desantem miał powiedzieć, że gdyby znał nazwisko żołnierza na samym prawym skrzydle, przedstawiłby go do odznaczenia, zanim jeszcze wyjdzie na brzeg. 3 Batalion 25 Pułku ppłk. Justice’a Chambersa, który wylądował rano w sile około 900 ludzi, według przytaczanych w opracowaniach danych do wieczora miał w linii zaledwie około 150 zdolnych do walki. Mimo to marines zdobyli krawędź kamieniołomu i utrzymali ją, osłaniając całe przyczółki od północnego wschodu.
Noc na przyczółku
Wieczorem 19 lutego V Korpus Desantowy miał na brzegu około 30 tysięcy żołnierzy, a przyczółek – według monografii Alexandra – liczył ponad 4000 jardów szerokości i do 1000 jardów głębokości, czyli mniej więcej 3,7 na 0,9 kilometra. Amerykanie zajęli część pierwszego lotniska i odizolowali Suribachi, lecz byli daleko od celów wyznaczonych na pierwszy dzień. Straty wyniosły, według tego samego źródła, około 2400 zabitych i rannych, czyli około 8 procent sił, które wylądowały; ponad 500 z nich – według różnych opracowań – zginęło lub zmarło z ran. Dla porównania: pierwszego dnia lądowania na Saipanie w czerwcu 1944 roku straty dwóch dywizji piechoty morskiej przekroczyły 2 tysiące zabitych i rannych.
Na pokładzie okrętu dowodzenia Eldorado Holland Smith czytał meldunki o stratach i powolnych postępach. Według relacji korespondentów miał wówczas powiedzieć, że nie wie, kim jest japoński generał dowodzący obroną, ale jest to „cholernie sprytny drań”. Marines spodziewali się w nocy masowego kontrataku, takiego jak na Saipanie czy Guamie. Nie nastąpił. Zamiast tego japońska artyleria i moździerze ostrzeliwały plaże przez całą noc, a pojedyncze grupy przenikały między amerykańskie stanowiska. Taki miał być rytm całej bitwy: bez wielkich japońskich zrywów, za to z nieustannym ogniem z ukrycia i walką o każdy bunkier.
Miejsce w wojnie
Lądowanie 19 lutego otworzyło pięciotygodniową bitwę, najkosztowniejszą w historii amerykańskiej piechoty morskiej. 21 lutego japońscy kamikaze zatopili pod Iwo Jimą lotniskowiec eskortowy Bismarck Sea i ciężko uszkodzili lotniskowiec Saratoga. 23 lutego żołnierze 28 Pułku zatknęli amerykańską flagę na szczycie Suribachi, a zdjęcie Joego Rosenthala z drugiego podniesienia flagi stało się jednym z symboli wojny. Na północy wyspy, gdzie do walki weszła także 3 Dywizja, marines tygodniami zdobywali umocnienia Kuribayashiego – wzgórze 382, „Amfiteatr” i „Turkey Knob”, zwane razem „Maszynką do mięsa”. 4 marca na Iwo Jimie wylądował awaryjnie pierwszy bombowiec B-29. Zorganizowany opór uznano za złamany 16 marca, ostatni japoński atak nastąpił 26 marca, a Kuribayashi zginął w ostatnich dniach walk, w okolicznościach, które do dziś nie są pewne.
Według amerykańskich danych zginęło 6821 Amerykanów, a około 19 tysięcy zostało rannych; według amerykańskich historyków była to jedyna wielka bitwa na Pacyfiku, w której łączne straty amerykańskie przewyższyły japońskie. Z około 21 tysięcy obrońców zginęło, według różnych szacunków, od 18 do ponad 20 tysięcy, a do niewoli trafiło 216. Za walki na Iwo Jimie przyznano 27 Medali Honoru. Wartość zdobyczy pozostaje przedmiotem sporu historyków: według oficjalnej historii amerykańskiego lotnictwa do końca wojny odnotowano na wyspie 2251 lądowań B-29, a z jej lotnisk startowały myśliwce eskortowe, lecz część badaczy uważa, że wiele z tych lądowań nie było koniecznych dla ratowania załóg, a eskorta myśliwców odegrała mniejszą rolę, niż zakładano.
Pierwszy dzień bitwy pokazał, że koncepcja Kuribayashiego działa: obrona ukryta w skale przetrwała ostrzał i zadała desantowi straty niespotykane na środkowym Pacyfiku. To doświadczenie zaważyło na przygotowaniach do bitwy o Okinawę wiosną 1945 roku i na amerykańskich szacunkach kosztów inwazji na same wyspy japońskie.
Źródła
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 22 lutego 1945 · Front zachodniOperacja Clarion22–23 II 1945 lotnictwo amerykańskie i brytyjskie uderzyło na ok. 200 celów komunikacyjnych w całych Niemczech, także w małych, dotąd oszczędzanych miastach.
- 15 lutego 1945 · DyplomacjaAmeryka Łacińska wypowiada wojnę OsiW lutym 1945 Ekwador, Paragwaj, Peru, Wenezuela i Urugwaj ogłosiły stan wojny z państwami Osi, by zostać założycielami nowej organizacji w San Francisco.
- 23 lutego 1945 · DyplomacjaTurcja wypowiada wojnę Niemcom23 lutego 1945 tureckie Wielkie Zgromadzenie Narodowe jednogłośnie wypowiedziało wojnę Niemcom i Japonii, by zapewnić sobie miejsce wśród założycieli ONZ.
- 23 lutego 1945 · PolskaKoniec bitwy o Poznań23 lutego 1945 skapitulowała Cytadela, ostatni punkt oporu Festung Posen. Jej komendant Gonell odebrał sobie życie, a Mattern oddał resztki garnizonu.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 16 marca 1945 · PacyfikKoniec walk na Iwo Jimie16 marca 1945 Amerykanie ogłosili koniec zorganizowanego oporu na Iwo Jimie. Ostatni atak Japończyków odparto 26 marca, a obławy trwały miesiącami.
- 25 stycznia 1945 · PacyfikOstrzał Iwo Jimy24 I 1945 amerykańskie krążowniki i bombowce znów uderzyły na Iwo Jimę. Trwały przygotowania do operacji Detachment, wyznaczonej ostatecznie na 19 lutego.
- 1 kwietnia 1945 · PacyfikLądowanie na Okinawie1 kwietnia 1945 10 Armia gen. Bucknera wylądowała na Okinawie niemal bez oporu. Japończycy czekali w umocnieniach na południu wyspy.
- 4 stycznia 1945 · PacyfikStyczniowe naloty na Formozę3–4 stycznia 1945 lotniskowce Halseya uderzyły na Formozę i Riukiu, osłaniając inwazję na Luzon. Wróciły nad wyspę 9, 15 i 21 stycznia.