Japonia
Tadamichi Kuribayashi
Szef sztabu 23 Armii (1941–1943), dowódca 109 Dywizji i Zgrupowania Ogasawara (1944–1945), generał porucznik, w marcu 1945 awansowany na generała

- Urodzony:
- 7 lipca 1891, Nishijō koło Matsushiro, prefektura Nagano (Japonia)
- Zmarł:
- 26 marca 1945, Iwo Jima
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Tadamichi Kuribayashi, Japonia, Stany Zjednoczone
- Fotografia:
- autor nieznany, domena publiczna, Wikimedia Commons
Tadamichi Kuribayashi był jednym z nielicznych japońskich generałów, którzy znali Stany Zjednoczone z własnego doświadczenia. Pod koniec lat 20. spędził w Ameryce ponad dwa lata jako oficer kawalerii przydzielony do ambasady, jeździł po kraju własnym samochodem, oglądał fabryki Detroit i – jak sam później wspominał – zrozumiał, jak ogromny jest przemysłowy potencjał tego państwa. Gdy Japonia szła ku wojnie z Ameryką, miał powtarzać rodzinie, że to ostatni kraj na świecie, z którym powinna walczyć. Los sprawił, że właśnie on poprowadził jedną z najbardziej zaciętych obron w dziejach wojny na Pacyfiku. Na Iwo Jimie zbudował podziemną fortecę, zrezygnował z obrony plaż i zakazał samobójczych szarż. Wyspę, którą Amerykanie zamierzali zdobyć w kilka dni, jego żołnierze bronili ponad pięć tygodni. Amerykanie ponieśli tam większe straty łączne niż obrońcy, co na Pacyfiku zdarzyło się tylko ten jeden raz. Kuribayashi zginął w ostatnich dniach bitwy, w okolicznościach do dziś niepewnych. Jego listy do żony i dzieci sprawiły, że po latach stał się jednym z najlepiej znanych japońskich dowódców tej wojny.
Młodość i początki kariery
Tadamichi Kuribayashi urodził się 7 lipca 1891 roku we wsi Nishijō w prefekturze Nagano, na terenie dzisiejszej dzielnicy Matsushiro miasta Nagano. Pochodził z rodu samurajskiego, który od wieków służył panom Matsushiro, ale po restauracji Meiji podupadł; ojciec pracował w handlu drewnem i przy robotach budowlanych, matka prowadziła gospodarstwo. W szkole średniej w Nagano Kuribayashi wyróżniał się z angielskiego i literatury. Marzył o pracy korespondenta zagranicznego. Zdał egzaminy do japońskiej uczelni w Szanghaju, ale wybrał Akademię Wojskową Cesarskiej Armii.
Akademię ukończył w maju 1914 roku (26. rocznik), w kawalerii, i w grudniu tego roku został podporucznikiem. Służył w 15 Pułku Kawalerii i przeszedł kurs w szkole kawalerii. W 1920 roku rozpoczął studia w Akademii Sztabu Generalnego (Rikugun Daigakkō), którą ukończył w listopadzie 1923 roku jako drugi na roku. Za tak dobry wynik otrzymał od cesarza honorowy miecz. Dawało to także prawo do wyjazdu na studia za granicę. Większość wyróżnionych oficerów wybierała Niemcy albo Francję, Kuribayashi wybrał Stany Zjednoczone. W grudniu 1923 roku ożenił się z Yoshii, młodszą o kilkanaście lat; mieli syna Tarō i dwie córki, Yōko i Takako.
Ameryka i Kanada
Do Stanów Zjednoczonych Kuribayashi wyjechał w 1928 roku jako kapitan kawalerii, przydzielony do ambasady japońskiej jako pomocnik attaché wojskowego. Najpierw mieszkał u amerykańskiej rodziny w Buffalo, uczył się języka i słuchał wykładów z historii i polityki amerykańskiej, między innymi na Uniwersytecie Harvarda. Odbył też szkolenie w amerykańskich jednostkach kawalerii w Teksasie i Kansas. Kupił chevroleta, nauczył się prowadzić i zjeździł kraj od Waszyngtonu i Bostonu po San Francisco i Los Angeles. Najmocniej zapamiętał przemysł. „Widziałem okręg fabryczny Detroitu. Jedno naciśnięcie guzika i cały przemysł przestawi się na produkcję wojenną” – mówił po latach, według relacji przytaczanych w amerykańskich opracowaniach.
Z tego okresu pochodzą jego pierwsze słynne listy. Do kilkuletniego syna Tarō pisał prostymi znakami, żeby chłopiec mógł je przeczytać sam, i ozdabiał je rysunkami: oto ojciec leży na trawniku Harvardu i patrzy na wieżę z zegarem, spaceruje po Buffalo albo bawi się z amerykańskimi dziećmi. Te „listy z obrazkami” (etegami) wydano w Japonii po wojnie i stały się ważnym źródłem do jego biografii. Wyłania się z nich człowiek ciekawy świata i życzliwy Amerykanom.
W marcu 1930 roku, już po powrocie do Tokio, Kuribayashi awansował na majora i trafił do biura spraw wojskowych ministerstwa armii. W sierpniu 1931 roku znów wyjechał do Ameryki Północnej, tym razem jako attaché wojskowy przy poselstwie japońskim w Ottawie. Do Japonii wrócił w 1933 roku. W wojsku, w którym przeważały sympatie proniemieckie, uchodził odtąd za jednego z nielicznych „znawców Ameryki”. Nie przysporzyło mu to popularności.
Kawalerzysta i sztabowiec
W sierpniu 1933 roku Kuribayashi został podpułkownikiem. Przez kilka następnych lat zajmował się sprawami, które w armii wciąż opartej w dużej mierze na koniu miały duże znaczenie: pracował w wydziale hodowli i zaopatrzenia w konie ministerstwa armii, w 1936 roku objął dowództwo 7 Pułku Kawalerii, a w sierpniu 1937 roku, już jako pułkownik, stanął na czele tego wydziału. Był to czas, gdy po incydencie na moście Marco Polo Japonia wchodziła w wielką wojnę z Chinami. W marcu 1940 roku awansował na generała majora i dowodził kolejno 2 i 1 Brygadą Kawalerii.
We wrześniu 1941 roku został szefem sztabu 23 Armii gen. por. Takashiego Sakaiego, stacjonującej w Kantonie. Armia ta miała w razie wojny z Wielką Brytanią zdobyć Hongkong. Natarcie ruszyło 8 grudnia 1941 roku czasu miejscowego, równolegle z atakiem na Pearl Harbor, a po osiemnastu dniach walk kolonia skapitulowała. W samej bitwie o Hongkong Kuribayashi odgrywał według biografów rolę drugoplanową: kierowanie operacją spoczywało w rękach Sakaiego i dowódców dywizji. Żołnierze 23 Armii popełnili w Hongkongu liczne zbrodnie na jeńcach, rannych, pielęgniarkach i ludności cywilnej. Sakai został za zbrodnie wojenne w Chinach skazany przez sąd w Nankinie i rozstrzelany w 1946 roku. Kuribayashiego nie oskarżano, ale jako szef sztabu był częścią dowództwa tej armii.
W czerwcu 1943 roku Kuribayashi awansował na generała porucznika i objął dowództwo zapasowej 2 Dywizji Gwardii w Tokio, jednostki w praktyce szkoleniowej. W kwietniu 1944 roku został z niej odwołany i przeniesiony do dyspozycji dowództwa Armii Wschodniej. Według części japońskich autorów była to kara za pożar w kuchni dowództwa; historyk Ikuhiko Hata uważał raczej, że chodziło o przygotowanie nowego przydziału.
Iwo Jima: przygotowania
Dnia 27 maja 1944 roku Kuribayashi został dowódcą nowo tworzonej 109 Dywizji, przeznaczonej do obrony wysp Ogasawara – łańcucha leżącego między Marianami a Japonią właściwą. Przed wyjazdem przyjął go na audiencji cesarz Hirohito. W liście do rodziny nie wspomniał jednak o tym ani słowem; pisał za to, że żałuje, iż nie zdążył uszczelnić okna w kuchni, i dołączył rysunek, według którego Tarō miał dokończyć naprawę. Żonie miał powiedzieć, że z Iwo Jimy chyba nawet jego prochy nie wrócą. Japońska dziennikarka Kumiko Kakehashi wysunęła przypuszczenie, że wysłano go tam celowo, bo w kręgach rządu Hideki Tōjō uchodził za defetystę, który uważał wojnę z Ameryką za niemożliwą do wygrania. To tylko hipoteza, ale dobrze oddaje opinię, jaką Kuribayashi miał w armii.
Na Iwo Jimę przybył w czerwcu 1944 roku (według japońskich źródeł 8 czerwca, według części amerykańskich 19 czerwca) i nie opuścił jej już do śmierci. Od 1 lipca dowodził też Zgrupowaniem Ogasawara, podporządkowanym bezpośrednio cesarskiej kwaterze głównej; podlegały mu wszystkie siły lądowe i morskie w rejonie wysp. Część sztabowców radziła, by dowództwo umieścić na lepiej urządzonej Chichi-jimie. Kuribayashi odmówił, bo miał w pamięci los dowódcy 31 Armii, który podczas bitwy o Saipan przebywał na Palau i nie zdołał już wrócić do swoich wojsk.
Dotychczasowe bitwy o wyspy pokazywały, że obrona plaż i nocne szarże kończą się szybkim wyniszczeniem garnizonu pod ogniem amerykańskich okrętów. Kuribayashi wyciągnął z tego wnioski. Postanowił przepuścić desant na brzeg i bronić się w głębi wyspy, z ukrytych stanowisk połączonych podziemnymi korytarzami. Musiał przeforsować ten plan wbrew części oficerów armii, przywiązanych do doktryny „rozbicia nieprzyjaciela na linii wody”, i wbrew marynarce, która chciała bronić lotniska i zbudowała na plażach własne bunkry. Kilku opornych dowódców odwołano. Do lutego 1945 roku żołnierze wydrążyli w wulkanicznej skale około 18 kilometrów tuneli i setki schronów, bunkrów i stanowisk ogniowych. Podobną taktykę, z równie kosztownym dla Amerykanów skutkiem, zastosowano kilka miesięcy wcześniej w bitwie o Peleliu.
Kuribayashi sam objeżdżał wyspę, sprawdzał maskowanie stanowisk i rozstawienie karabinów maszynowych. Zakazał oficerom jadać lepiej niż żołnierze i sam dzielił z nimi głodowe racje i brak wody. Pisał do żony o muchach i komarach, o deszczówce zamiast wody źródlanej i o „żywym piekle”. We wrześniu 1944 roku prosił ją, by przyjęła jego śmierć jako przeznaczenie rodziny. Żołnierzom rozdał „Przysięgi mężnej walki”: każdy miał bronić się do końca, zakazano wycofywania się, szarż banzai i samobójstw, a przed śmiercią każdy miał zabić dziesięciu nieprzyjaciół. Na Iwo Jimę spadały w tym czasie amerykańskie bomby – od nalotów grudniowych po ostrzał ze stycznia 1945 roku – ale podziemna obrona pozostała w dużej mierze nietknięta.
Bitwa i śmierć
Rankiem 19 lutego 1945 roku 4 i 5 Dywizja Piechoty Morskiej wylądowały na Iwo Jimie. Obrońcy pozwolili, by plaże zapełniły się ludźmi i sprzętem, i dopiero wtedy otworzyli ogień z głębi wyspy. Gen. Holland Smith miał tego wieczoru powiedzieć dziennikarzom, że nie wie, kim jest japoński dowódca, ale to „cholernie sprytny drań”. Dnia 23 lutego marines zatknęli flagę na Suribachi. Główna pozycja Kuribayashiego na północy wyspy broniła się jednak jeszcze przez kilka tygodni. Kuribayashi dowodził z podziemnego stanowiska, przy świecach i w upale.
Zorganizowany opór Amerykanie uznali za złamany 16 marca. Dnia 17 marca Kuribayashi wysłał do cesarskiej kwatery głównej depeszę pożegnalną: zameldował, że amunicja i woda się skończyły, przeprosił, że musi oddać wyspę, i zapowiedział ostatni atak. Dołączył trzy wiersze waka. Pierwszy kończył się słowami „żal mi odchodzić”. Prasa japońska, publikując go, zmieniła je na bardziej żołnierskie „z goryczą odchodzę”. Kakehashi uznała ten wiersz za cichy protest przeciw dowództwu, które lekką ręką posyłało ludzi na śmierć. W nocy z 25 na 26 marca około 300 Japończyków bez okrzyków i w ciszy zaatakowało obóz amerykańskich lotników i saperów w rejonie lotniska nr 2. Zginęło ponad 50 Amerykanów, w większości lotników. Według amerykańskiej historii oficjalnej nie była to szarża banzai, lecz dobrze zaplanowany atak.
Okoliczności śmierci Kuribayashiego nie są pewne. Według części relacji ocalałych poprowadził ten ostatni atak, zdjąwszy wcześniej oznaki stopnia, i zginął w nim, trafiony pociskiem artyleryjskim lub moździerzowym. Syn Tarō po rozmowach z ocalałymi przyjął, że ojciec zginął od ostrzału i został pochowany przez towarzyszących mu żołnierzy. Według innej wersji, spisanej w japońskiej historii oficjalnej, Kuribayashi, ranny w nogę, popełnił seppuku w pobliskiej jaskini. Pojawiła się też teza, że zginął z rąk własnych oficerów, gdy chciał się poddać. Kakehashi wykazała jednak, że opierała się ona na relacji z drugiej ręki, a historycy japońscy ją odrzucają. Jego ciała nigdy nie zidentyfikowano. W bitwie o Iwo Jimę zginęło według różnych szacunków od około 18 do ponad 20 tysięcy obrońców, a podczas bitwy do niewoli trafiło 216. Amerykanie stracili 6821 zabitych i około 19 tysięcy rannych. W marcu 1945 roku Kuribayashi otrzymał awans na generała (taishō), w większości źródeł opisywany jako pośmiertny.
Pamięć
Przeciwnicy oceniali go wysoko. Holland Smith napisał we wspomnieniach, że ze wszystkich nieprzyjaciół na Pacyfiku Kuribayashi był najgroźniejszy. W Japonii przez dziesięciolecia pamiętano go słabiej niż admirała Isoroku Yamamoto. W 1967 roku pośmiertnie otrzymał Wielką Wstęgę Orderu Wschodzącego Słońca. Jego grób w Matsushiro jest pusty. Wdowa Yoshii (1904–2003) po wojnie z trudem utrzymywała rodzinę. W 1985 i 1995 roku brała udział w spotkaniach weteranów obu stron na Iwo Jimie.
Szerzej znany stał się dopiero w XXI wieku. W 2005 roku Kakehashi wydała jego biografię, opartą na listach i relacjach rodziny. W 2006 roku Clint Eastwood nakręcił film „Listy z Iwo Jimy”, w którym Kuribayashiego zagrał Ken Watanabe, jako dopełnienie amerykańskiego „Sztandaru chwały”. Obraz ciepłego ojca rodziny i oficera, który rozumiał Amerykę i w wojnę z nią nie wierzył, ma oparcie w źródłach. Część historyków przypomina jednak, że był także dowódcą armii, która toczyła wojnę napastniczą, i że jego bitwa o Iwo Jimę przyniosła śmierć dziesiątkom tysięcy ludzi po obu stronach. Prowadząc obronę Iwo Jimy, Kuribayashi chciał zadać Amerykanom takie straty, by zawahali się przed inwazją na Japonię. Opóźnił ich o kilka tygodni, ale wojny nie zmienił.
Źródła
Dowodził w bitwach
(01)W opisach bitew
(02)Najczęściej obok
Postacie, które pojawiają się w tych samych wydarzeniach.