Masakra na Palawanie
- Kategoria:
- Zbrodnie i represje
- Front:
- Pacyfik
- Data:
- 14 grudnia 1944
- Autor:
- Łukasz
- Tagi:
- Filipiny, Japonia, Stany Zjednoczone, jeńcy wojenni
14 grudnia 1944 roku w obozie jenieckim pod Puerto Princesa na filipińskiej wyspie Palawan japońscy żołnierze zamordowali 139 amerykańskich jeńców wojennych. Pod pretekstem alarmu przeciwlotniczego zapędzono ich do wąskich schronów ziemnych, które następnie oblano benzyną i podpalono. Tych, którzy wydostali się z płomieni, zabijano z karabinów, karabinu maszynowego i bagnetami – w obozie, na plaży u podnóża klifu i w wodach zatoki. Przeżyło jedenastu. Zbrodnia, której sprawcy próbowali upozorować skutki amerykańskiego nalotu, stała się jednym z najlepiej udokumentowanych mordów na jeńcach w wojnie na Pacyfiku – przede wszystkim dzięki relacjom ocalałych.
W wielu chronologiach wojny pod tą datą pojawia się zdanie, że „japońscy obrońcy Palawanu zabili ponad stu amerykańskich jeńców”. Jest ono w istocie zgodne z faktami. Warto jedynie doprecyzować, że sprawcami nie była cała załoga wyspy, lecz przede wszystkim żołnierze 131. batalionu lotniskowego, podległego 2. Dywizji Lotniczej japońskich wojsk lądowych, wraz z personelem obozu. Według opracowań, na których opiera się m.in. polska Wikipedia, zginęło 139 ludzi; w starszej literaturze podawano niekiedy liczbę 145.
Obóz 10-A w Puerto Princesa
Jeńcy z Palawanu byli żołnierzami wziętymi do niewoli wiosną 1942 roku – po kapitulacji Corregidoru i upadku półwyspu Bataan. Byli wśród nich żołnierze armii i lotnictwa armii, marynarze oraz żołnierze piechoty morskiej, m.in. z 4. pułku piechoty morskiej, który bronił Corregidoru. Wielu z nich przeszło wcześniej marsz śmierci na Bataanie i obozy na Luzonie.
Latem 1942 roku Japończycy wybrali z obozu w Cabanatuan około 300 amerykańskich jeńców (wraz z dołączonymi w Manili – 346) i przewieźli ich statkiem „Sanko Maru” na Palawan. Według polskiej Wikipedii wyokrętowano ich w Puerto Princesa 1 sierpnia 1942 roku, według angielskiej – 12 sierpnia. Zakwaterowano ich w zrujnowanych barakach przedwojennej policji filipińskiej, nazywanych Camp 10-A lub Palawan Barracks. Obóz leżał na skraju klifu wysokiego na kilkanaście metrów, pod którym ciągnęła się koralowa plaża i wody zatoki Puerto Princesa.
Jeńcy mieli zbudować dla Japończyków lotnisko wojskowe. Pracowali bez ciężkiego sprzętu – kilofami, łopatami, młotami i taczkami – przy wyrąbywaniu dżungli i kruszeniu koralowca. Racje ograniczały się zwykle do ryżu i zupy z batatów; szerzyły się malaria, pelagra i beri-beri, a obozowi lekarze praktycznie nie dostawali lekarstw. Strażnicy bili jeńców za najdrobniejsze przewinienia. Kilka razy próbowano ucieczek – części się udało, schwytanych uciekinierów zabijano. Według dostępnych szacunków w ciągu ponad dwóch lat budowy zmarło około 50 jeńców; ubytki Japończycy uzupełniali, przywożąc nowych ludzi z Luzonu.
Los jeńców z Palawanu był podobny do losu tysięcy innych Amerykanów i Filipińczyków w japońskich obozach na archipelagu. Amerykańska opinia publiczna poznała warunki panujące w tych obozach w styczniu 1944 roku, gdy ogłoszono relacje uczestników ucieczki z kolonii karnej Davao z kwietnia 1943 roku.
Naloty i schrony
W sierpniu 1944 roku lotnisko było w zasadzie gotowe. 8 września komendanta obozu, kpt. Hitoshiego Kinoshitę, zastąpił por. Yoshikazu Sato, a wraz z nim przybyła nowa, według relacji jeńców jeszcze brutalniejsza obsada. Pod koniec września około 150 jeńców odesłano do Manili; na Palawanie pozostało 150 Amerykanów – czterech oficerów oraz 146 podoficerów i szeregowców. Według polskiej Wikipedii zwierzchnik obozów jenieckich na Filipinach polecił wówczas ewakuować również ich, ale z niewyjaśnionych przyczyn rozkazu nie wykonano.
19 października, w przeddzień lądowania na Leyte, amerykańskie samoloty po raz pierwszy zbombardowały lotnisko w Puerto Princesa. Naloty powtarzały się odtąd często, a jeńców zmuszano do zasypywania lejów po bombach. Na dachach baraków zgodzono się umieścić napis informujący, że to obóz jeniecki, i lotnicy oszczędzali zabudowania obozowe. W listopadzie Japończycy kazali jeńcom wykopać w obrębie obozu schrony przeciwlotnicze: trzy długie rowy (oznaczone literami A, B i C) o głębokości około półtora metra, przykryte pniami palm kokosowych, deskami i ziemią, oraz kilka mniejszych dołów. Wejścia były tak wąskie, że do środka trzeba było się wczołgać, a w środku siedziało się skulonym. Jeńcy budujący schron C potajemnie wykopali w nim drugie wyjście – wąski tunel prowadzący poza ogrodzenie z drutu kolczastego, w stronę klifu. Ten tunel ocalił później kilku z nich.
Rozkaz
Według relacji jednego z ocalałych, Douglasa Bogue’a, strażnik zapowiadał jeńcom, że zostaną zabici, jeśli Amerykanie wylądują na Palawanie. Większość mu nie uwierzyła. Tymczasem walki o Filipiny weszły w nową fazę: bitwa o Leyte dobiegała końca, a w połowie grudnia z zatoki Leyte wyszedł konwój inwazyjny zmierzający przez Morze Sulu na wyspę Mindoro. Japońskie rozpoznanie wypatrzyło go w drodze, a gdy okręty skierowały się na zachód, japońskie dowództwo uznało, że celem może być Palawan, i ostrzegło tamtejszy garnizon.
Przebieg wydarzeń w łańcuchu dowodzenia zrekonstruowano po wojnie na podstawie dokumentów i zeznań; poniżej podano go w wersji przyjętej w polskiej i angielskiej Wikipedii. Dowódca 131. batalionu kpt. Nagayoshi Kojima zapytał 12 grudnia radiowo dowódcę 2. Dywizji Lotniczej gen. Seiichiego Teradę o postępowanie z jeńcami na wypadek desantu. Terada, po konsultacji z dowódcą 4. Armii Lotniczej gen. Kyōjim Tominagą, odpowiedział, że w chwili lądowania nieprzyjaciela jeńcy – „o ile żywią wrogie nastawienie” – mają zostać w dogodnym momencie „zlikwidowani”. Kojima otrzymał depeszę wieczorem 13 grudnia i jeszcze tej nocy wraz z oficerami przygotował plan zabicia jeńców. Japońskie władze wojskowe wydały ponadto w 1944 roku ogólne wytyczne, by nie dopuścić do odbicia jeńców przez nacierających aliantów – w powojennych procesach traktowano je jako tło takich zbrodni, choć ich dokładna treść i zasięg pozostają przedmiotem dyskusji historyków.
W rzeczywistości żadnego desantu nie było. Amerykańskie wojska wylądowały 15 grudnia na Mindoro, kilkaset kilometrów dalej na północ, a na Palawan dotarły dopiero pod koniec lutego 1945 roku.
14 grudnia
Około drugiej w nocy 14 grudnia jeńców obudzono i wyprowadzono do pracy na lotnisku. Zauważyli, że strażników jest więcej niż zwykle i że są wyraźnie zdenerwowani. Około jedenastej por. Sato – według relacji ocalałych – oznajmił im, że ich praca się skończyła, i kazał wracać do obozu. Część jeńców uznała to za znak, że lada chwila nadejdzie amerykański desant i wyzwolenie.
Około południa nad obozem przeleciały dwa amerykańskie myśliwce P-38 Lightning. Ogłoszono alarm i jeńcom kazano zejść do schronów. Gdy samoloty odleciały, nie pozwolono im się oddalić – rzekomo nadlatywała duża wyprawa bombowa. Około czternastej alarm ogłoszono ponownie i strażnicy pospiesznie zagnali ludzi z powrotem do ciasnych rowów. Wkrótce potem, około 14.30, na teren obozu wbiegło – według zeznań świadków – 50–60 japońskich żołnierzy z wiadrami i kanistrami benzyny oraz pochodniami. Oblewali wejścia do schronów i podpalali je, wrzucali do środka granaty. Najpierw zaatakowano schron A, następnie B i C. Karabin maszynowy ustawiony na werandzie głównego budynku obozowego strzelał do tych, którzy wydostawali się z płonących rowów; innych zabijano z karabinów, bagnetami i kolbami.
Ocaleni opisywali w zeznaniach pojedyncze sceny, które później weszły do literatury o tej zbrodni. Obozowy lekarz dr Carl Mango, sam w płonącym ubraniu, wyszedł ze schronu w stronę Japończyków, wzywając ich do opamiętania, i został zastrzelony. Niektórzy jeńcy rzucili się na strażników gołymi rękami; według części opracowań w szamotaninie mogło zginąć kilku Japończyków.
Z ostatniego zaatakowanego schronu C część jeńców wydostała się tajnym tunelem, inni przedarli się przez druty kolczaste. Około 30–40 ludzi zbiegło lub stoczyło się po klifie na plażę. Część próbowała przepłynąć zatokę, ale do pływających strzelano z barki krążącej przy brzegu i z krawędzi klifu. Następnie Japończycy zeszli na plażę i przez kilka godzin przeszukiwali skały i zarośla. Według relacji ocalałych, m.in. Glenna McDole’a i Eugene’a Nielsena, schwytanych rannych dobijano bagnetami, oblewano benzyną i podpalano. Zabijanie trwało do zmroku.
Wieczorem zwłoki zebrano i wrzucono do rowów, które ponownie podpalono i wysadzono granatami i dynamitem. Celem było – jak przyjmują historycy – upozorowanie, że jeńcy zginęli w amerykańskim nalocie. W dzienniku nieznanego z nazwiska japońskiego żołnierza, odnalezionym po wyzwoleniu wyspy, pod datą 15 grudnia zapisano, że z powodu „nagłej zmiany sytuacji” 150 jeńców zostało straconych, a zbiegów, których rano odnaleziono, zastrzelono.
Ocaleni
Kilkunastu jeńców przeżyło pierwsze godziny, ukrywając się w odpływie, w niewielkiej jaskini pod klifem, pod stosem śmieci i w nadbrzeżnych zaroślach. Po odejściu Japończyków lżej ranni pojedynczo lub małymi grupami przepływali nocą zatokę Puerto Princesa; ostatni, Glenn McDole, dokonał tego w nocy z 17 na 18 grudnia. Po drugiej stronie trafiali do kolonii karnej Iwahig, której filipińscy strażnicy współpracowali z ruchem oporu, i do partyzantów. Jeden z ocalałych zbiegł w głąb dżungli, gdzie odnaleźli go Filipińczycy. Ogółem przeżyło jedenastu jeńców – tylu podają zgodnie polska i angielska Wikipedia oraz literatura przedmiotu.
Filipińscy partyzanci przeprowadzili ocalałych do Brooke’s Point na południu wyspy. Stamtąd, po nawiązaniu łączności radiowej, ewakuowała ich amerykańska łódź latająca PBY Catalina: według polskiej Wikipedii sześciu 6 stycznia 1945 roku i trzech kolejnych 21 stycznia. Dzięki ich zeznaniom dowództwo Douglasa MacArthura już na początku stycznia 1945 roku znało prawdę o tym, co stało się na Palawanie.
Cabanatuan i Los Baños
Masakra na Palawanie zmieniła ocenę ryzyka w amerykańskim dowództwie. Skoro Japończycy byli gotowi wymordować jeńców na samą wieść o zbliżającym się desancie, podobny los mógł spotkać tysiące ludzi w obozach na Luzonie, gdzie lądowanie było już przesądzone. Wiadomość o zbrodni dotarła też – pocztą pantoflową – do obozu w Cabanatuan, budząc wśród tamtejszych jeńców strach o własne życie.
30 stycznia 1945 roku 6. batalion rangersów, wsparty przez zwiadowców Alamo Scouts i filipińskich partyzantów, przeprowadził rajd na Cabanatuan i uwolnił ponad 500 jeńców, w większości ocalałych z Bataanu i Corregidoru. 23 lutego 1945 roku desant spadochronowy i amfibijny w ramach rajdu na Los Baños uwolnił ponad dwa tysiące internowanych cywilów. W obu przypadkach – jak podkreślają historycy – pośpiech wynikał w znacznej mierze z obawy przed powtórzeniem tego, co wydarzyło się na Palawanie. Masakrę ukazano w początkowych scenach amerykańskiego filmu „VI Batalion” (2005) o rajdzie na Cabanatuan; film błędnie przypisuje ją Kempeitai, a nie regularnym oddziałom.
Ekshumacja, protest i procesy
28 lutego 1945 roku amerykańska 8 Armia wylądowała na Palawanie. Wielu sprawców masakry zginęło w walkach o wyspę lub zbiegło w głąb lądu. W marcu żołnierze amerykańskiej kompanii kwatermistrzowskiej przeprowadzili ekshumację na terenie obozu i odnaleźli szczątki 79 ofiar; ułożenie niektórych ciał w schronach wskazywało, że ludzie ci próbowali gołymi rękami wykopać wyjście. Według polskiej Wikipedii rząd Stanów Zjednoczonych złożył za pośrednictwem Szwajcarii protest do rządu Japonii, który do kapitulacji nie udzielił odpowiedzi.
Po wojnie ocaleni, m.in. McDole i Bogue, pomagali identyfikować strażników i oficerów. Kpt. Nagayoshiego Kojimy i kilku innych bezpośrednich sprawców nie odnaleziono. Zatrzymano 33 Japończyków, z których szesnastu stanęło od 2 sierpnia 1948 roku przed amerykańskim trybunałem wojskowym w Jokohamie. Sześciu uniewinniono, dziesięciu skazano. Gen. Seiichi Terada otrzymał dożywocie, gen. Kizo Mikama – 12 lat, ppłk Mamoru Fushimi – 10 lat. Na śmierć skazano sierż. Taichiego Deguchiego z miejscowej placówki Kempeitai, lecz MacArthur zamienił mu karę na 30 lat więzienia. Szeregowi wykonawcy dostawali wyroki kilkuletnie, w części skrócone o czas aresztu. Zbrodnię wymieniono również w wyroku Międzynarodowego Trybunału Wojskowego dla Dalekiego Wschodu z listopada 1948 roku. Pod koniec 1958 roku wszyscy Japończycy odbywający kary za zbrodnie wojenne na Pacyfiku wyszli na wolność.
Szczątki 123 ofiar pochowano 14 lutego 1952 roku we wspólnej mogile na cmentarzu narodowym Jefferson Barracks w stanie Missouri; ciał szesnastu pozostałych nie odnaleziono. W Puerto Princesa, na miejscu dawnego obozu, stoi dziś park Plaza Cuartel z pomnikiem ofiar odsłoniętym w 2009 roku.
Miejsce w historii wojny
Masakra na Palawanie była jedną z wielu zbrodni na jeńcach popełnionych przez japońskie wojsko w czasie wojny na Pacyfiku – po masakrze na wyspie Wake w 1943 roku i przed mordami w Sandakanie na Borneo w 1945 roku. Wyróżnia ją bezpośredni związek z sytuacją wojskową: jeńców zabito w przekonaniu, że wyzwolenie jest blisko, tak by nie wpadli w ręce nacierających Amerykanów. Dla Amerykanów stała się dowodem, że posuwające się wojska muszą jak najszybciej docierać do obozów jenieckich, co wpłynęło na przebieg walk o Luzon w 1945 roku. Wraz z marszem śmierci na Bataanie należy do wydarzeń, które w pamięci amerykańskiej najmocniej utrwaliły obraz japońskiego traktowania jeńców.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 15 grudnia 1944 · SpołeczeństwoZaginięcie Glenna Millera15 XII 1944 nad La Manche zaginął samolot z mjr. Glennem Millerem, lecący z Anglii do Paryża. Wraku nie odnaleziono, a przyczyny katastrofy pozostają sporne.
- 15 grudnia 1944 · Front wschodniUtrata Ruhnu15 grudnia 1944 Niemcy opuścili Ruhnu w Zatoce Ryskiej, ostatni skrawek Estonii w ich rękach. Wojska radzieckie zajęły wyspę 19 grudnia.
- 16 grudnia 1944 · Front zachodniPoczątek ofensywy w Ardenach16 grudnia 1944 trzy armie niemieckie uderzyły w Ardenach na słabą linię amerykańską. Celem Hitlera było odbicie Antwerpii i rozbicie aliantów.
- 17 grudnia 1944 · Front zachodniMasakra pod Malmedy17 grudnia 1944 na skrzyżowaniu Baugnez pod Malmedy żołnierze z Kampfgruppe Peiper rozstrzelali kilkudziesięciu jeńców amerykańskich – zginęło ich 84.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 23 lutego 1945 · PacyfikRajd na Los Baños23 II 1945 spadochroniarze 11 Dywizji Powietrznodesantowej, amfibie i filipińscy partyzanci uwolnili 2147 internowanych z japońskiego obozu w Los Baños.
- 28 lutego 1945 · PacyfikLądowanie na Palawanie28 lutego 1945 amerykański 186 pułk piechoty bez walki wylądował w Puerto Princesa na Palawanie. Żołnierze trafili na ślady masakry jeńców z grudnia 1944.
- 9 stycznia 1945 · PacyfikAmerykanie w zatoce Lingayen9 stycznia 1945 6 Armia gen. Kruegera wylądowała niemal bez oporu w zatoce Lingayen na Luzonie. Kamikaze nadal atakowali okręty floty inwazyjnej.
- 31 stycznia 1945 · PacyfikLądowania w Zambales i Nasugbu29 I 1945 XI Korpus wylądował bez oporu w Zambales, by odciąć Bataan, a 31 I 11 Dywizja Powietrznodesantowa zeszła na brzeg pod Nasugbu, na południe od Manili.