Projekt ustawy Lend-Lease w Kongresie
W piątek 10 stycznia 1941 roku w obu izbach Kongresu Stanów Zjednoczonych złożono jednobrzmiący projekt ustawy zatytułowanej skromnie „Ustawa o dalszym wspieraniu obrony Stanów Zjednoczonych i w innych celach”. W Izbie Reprezentantów wniósł go przywódca demokratycznej większości John W. McCormack, w Senacie jego odpowiednik Alben Barkley. W izbie niższej projekt otrzymał numer H.R. 1776, nawiązujący do roku ogłoszenia Deklaracji Niepodległości. Za suchym tytułem kryła się najważniejsza decyzja polityczna Ameryki od wybuchu wojny w Europie: prezydent Franklin Delano Roosevelt prosił o prawo, by dostarczać broń państwom walczącym z Niemcami bez żądania zapłaty gotówką, czyli de facto na kredyt, którego nikt nie zamierzał ściągać w dolarach. Projekt, znany wkrótce jako ustawa Lend-Lease, czyli o „pożyczce i dzierżawie”, otworzył dwumiesięczną debatę, w której izolacjoniści stoczyli swoją ostatnią wielką bitwę. Jej najgłośniejszym epizodem było wystąpienie lotnika Charlesa Lindbergha przed komisją Izby Reprezentantów 23 stycznia.
Bankrutujący sojusznik
Od listopada 1939 roku Wielka Brytania mogła kupować w Stanach Zjednoczonych broń na zasadzie cash and carry: za gotówkę i z transportem na własnych statkach. Tak stanowiła nowelizacja ustawy o neutralności, a ustawa Johnsona z 1934 roku zabraniała dodatkowo udzielania pożyczek państwom, które nie spłaciły długów z pierwszej wojny światowej, w tym Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy płacili więc złotem i dolarami, wyprzedając amerykańskie akcje i obligacje. Po upadku Francji przejęli francuskie zamówienia i złożyli nowe, na tysiące samolotów, czołgi i statki, a ich rezerwy topniały szybciej, niż ktokolwiek przewidywał. Gdy 23 listopada 1940 roku ambasador Philip Kerr, markiz Lothian, oświadczył dziennikarzom w Nowym Jorku, że Wielka Brytania jest bankrutem i potrzebuje amerykańskich pieniędzy, mówił wprawdzie wbrew instrukcjom, ale nie mijał się z prawdą. Na przełomie 1940 i 1941 roku amerykański krążownik przywiózł do Nowego Jorku brytyjskie złoto z Afryki Południowej, by Londyn mógł opłacić bieżące zamówienia.
Po wyborach z 5 listopada Roosevelt, wolny już od kampanii, w której obiecywał w Bostonie, że synowie Amerykanów nie pójdą na obce wojny, szukał sposobu, by pomóc Brytyjczykom, nie prosząc Kongresu ani o pożyczki, ani o zniesienie zakazów, które nie miały szans na przyjęcie. Latem przekazał im pięćdziesiąt starych niszczycieli, zawierając umowę „niszczyciele za bazy” bez udziału Kongresu, ale w ten sam sposób nie mógł dać im pieniędzy ani broni na miliardy dolarów. W grudniu, w czasie rejsu po Karaibach na krążowniku USS Tuscaloosa, otrzymał długi list Winstona Churchilla, datowany na 8 grudnia. Premier opisywał w nim położenie Wielkiej Brytanii na rok 1941, straty tonażu na Atlantyku i ostrzegał, że zbliża się chwila, w której jego kraj nie będzie już mógł płacić gotówką za statki i inne dostawy. Prezydent wrócił do Waszyngtonu z gotowym pomysłem.
Wąż ogrodowy i arsenał demokracji
17 grudnia 1940 roku Roosevelt przedstawił go dziennikarzom na konferencji prasowej w Białym Domu, przy pomocy przypowieści, która przeszła do historii. Jeśli dom sąsiada się pali, mówił, a ja mam wąż ogrodowy, nie powiem mu: „Sąsiedzie, mój wąż kosztował 15 dolarów, musisz mi zapłacić 15 dolarów”. Nie chcę 15 dolarów, chcę dostać wąż z powrotem, kiedy pożar się skończy, a jeśli się zniszczy, sąsiad mi go odkupi. Chodziło, jak tłumaczył, o to, by „pozbyć się głupiego, starego znaku dolara”: Stany Zjednoczone same produkowałyby broń i przekazywały ją Brytyjczykom, a rozliczenie nastąpiłoby po wojnie, w naturze albo w inny sposób.
Dwanaście dni później, 29 grudnia, tej samej nocy, gdy niemieckie bomby wzniecały w Londynie drugi wielki pożar, prezydent w radiowej pogadance przy kominku przekonywał, że nie ma mowy o pokoju wynegocjowanym z Hitlerem, że upadek Wielkiej Brytanii wystawiłby obie Ameryki na bezpośrednie zagrożenie i że Stany Zjednoczone muszą stać się „wielkim arsenałem demokracji”. 6 stycznia 1941 roku, w orędziu o stanie państwa, poszedł dalej. Ogłosił, że świat, o który warto walczyć, opiera się na czterech wolnościach – słowa, wyznania, od niedostatku i od strachu – i zapowiedział, że poprosi Kongres o upoważnienie i środki na produkcję broni dla krajów, które walczą z agresorami. „Nie możemy i nie powiemy im, że muszą się poddać tylko dlatego, że teraz nie są w stanie zapłacić za broń, o której wiemy, że musi do nich trafić” – mówił.
Projekt ministerstwa skarbu
Tekst ustawy powstał nie w Departamencie Stanu, lecz w ministerstwie skarbu Henry’ego Morgenthaua, który od miesięcy zajmował się brytyjskimi zakupami i najlepiej znał stan brytyjskich finansów. Na początku stycznia prawnicy resortu, Edward Foley i Oscar Cox, przygotowali projekt w kilka dni. Cox, który szukał precedensów, przypominał, że już ustawa z 1892 roku pozwalała sekretarzowi wojny wydzierżawiać mienie armii, gdy uzna to za korzystne dla dobra publicznego. Nad brzmieniem czuwali także sekretarz stanu Cordell Hull, sekretarz wojny Henry Stimson i najbliższy doradca prezydenta Harry Hopkins, który 9 stycznia przyleciał do Wielkiej Brytanii, by na miejscu sprawdzić, czego Brytyjczycy naprawdę potrzebują. Numer 1776 nadano projektowi, według najczęściej powtarzanej relacji, z inicjatywy parlamentarnego doradcy Izby Reprezentantów, który chciał mu nadać patriotyczny wydźwięk.
Projekt był krótki i zarazem niezwykle szeroki. Pozwalał prezydentowi upoważniać sekretarza wojny, sekretarza marynarki lub szefa każdego innego resortu do produkowania lub nabywania „artykułów obronnych” dla rządu każdego państwa, którego obronę prezydent uzna za żywotną dla obrony Stanów Zjednoczonych, a następnie do ich sprzedania, przeniesienia własności, wymiany, wydzierżawienia, pożyczenia „lub innego rozporządzenia” nimi. Warunki zwrotu miał ustalać sam prezydent: mogła to być zapłata, zwrot w naturze, w innym mieniu lub „jakakolwiek inna bezpośrednia lub pośrednia korzyść”, którą uzna za zadowalającą. Projekt nie wymieniał z nazwy żadnego kraju, nie określał górnej granicy wartości pomocy i dawał prezydentowi prawo naprawiania w amerykańskich stoczniach okrętów obcych państw oraz przekazywania im informacji wojskowych. Pierwsze nagłówki, jak brooklyński „Eagle” z 10 stycznia, podkreślały właśnie, że amerykańskie stocznie otworzą się dla okrętów Royal Navy.
Debata
Przeciwnicy od razu uznali projekt za oddanie Kongresowi prawa do decydowania o wojnie i pokoju. Republikanie mówili o „ustawie o dyktaturze”, a senator Robert A. Taft drwił, że pożyczanie sprzętu wojennego przypomina pożyczanie gumy do żucia – nikt nie chce jej z powrotem. 11 stycznia przewodniczący America First Committee, emerytowany generał Robert E. Wood, zapowiedział, że komitet będzie zwalczał ustawę „z całą energią, na jaką go stać”. Najostrzejsze słowa padły jednak z ust demokraty. 12 stycznia senator z Montany Burton K. Wheeler, jeden z przywódców izolacjonistów w partii prezydenta, powiedział w audycji radiowej, że Lend-Lease to rolnicza polityka Nowego Ładu przeniesiona na sprawy zagraniczne: tak jak w 1933 roku zaorywano co trzeci rząd bawełny, by podnieść ceny, tak teraz „zaorze się co czwartego amerykańskiego chłopca”. Roosevelt odpowiedział 14 stycznia na konferencji prasowej, nazywając tę wypowiedź najbardziej nieprawdziwą, nikczemną i niepatriotyczną rzeczą, jaką powiedziano w życiu publicznym jego pokolenia.
15 stycznia komisja spraw zagranicznych Izby Reprezentantów, której przewodniczył demokrata Sol Bloom, rozpoczęła przesłuchania. Pierwszy zeznawał Hull, który przekonywał, że Niemcy dążą do panowania nad światem i że pomoc dla Wielkiej Brytanii jest najtańszym sposobem obrony Ameryki. Po nim mówili Morgenthau, przedstawiając zestawienie brytyjskich aktywów, które miało dowieść, że Londyn naprawdę nie ma już czym płacić, Stimson i sekretarz marynarki Frank Knox. Po stronie przeciwników wystąpili między innymi były ambasador w Londynie Joseph P. Kennedy, który mówił, że popiera pomoc dla Brytyjczyków, ale nie tak szerokie pełnomocnictwa dla prezydenta, i republikański kongresmen Hamilton Fish, najzagorzalszy przeciwnik ustawy w samej komisji. W tym czasie, 20 stycznia, Roosevelt po raz trzeci złożył przysięgę prezydencką, a 24 stycznia osobiście wypłynął jachtem na zatokę Chesapeake, by powitać nowego brytyjskiego ambasadora, lorda Halifaksa, który przypłynął na najnowszym pancerniku Royal Navy King George V w miejsce zmarłego w grudniu Lothiana.
Lindbergh przed komisją
Najbardziej oczekiwanym świadkiem był Charles Lindbergh, który w 1927 roku jako pierwszy przeleciał samotnie bez lądowania z Nowego Jorku do Paryża, a od września 1939 roku w kolejnych przemówieniach radiowych i artykułach wzywał, by Ameryka trzymała się z dala od europejskiej wojny. W latach 1936–1938 kilkakrotnie odwiedzał Niemcy, oglądał zakłady i jednostki Luftwaffe i był przekonany o ich przewadze. W październiku 1938 roku przyjął z rąk Hermanna Göringa niemieckie odznaczenie, czego przeciwnicy nie przestawali mu wypominać.
23 stycznia 1941 roku jego wystąpienie przyciągnęło tłum widzów i dziennikarzy. Lindbergh odczytał przygotowane oświadczenie, a potem przez około cztery i pół godziny odpowiadał na pytania posłów. Sprzeciwiał się ustawie, bo, jak tłumaczył, osłabi ona obronę samych Stanów Zjednoczonych, a nie przesądzi o wyniku wojny. Przekonywał, że Ameryki, jeśli będzie silnie uzbrojona, nie można skutecznie zaatakować przez ocean, ani z powietrza, ani z morza. Twierdził też, że nawet przystąpienie Stanów Zjednoczonych do wojny po stronie Wielkiej Brytanii nie wystarczy, by pokonać Niemcy, chyba że załamałyby się one od wewnątrz; tak zatytułował relację z przesłuchania brooklyński „Eagle”: Lindbergh twierdzi, że USA i Wielka Brytania nie mogą pokonać Hitlera. Amerykańska interwencja, mówił, tylko przedłużyłaby wojnę i pomnożyła cierpienia narodów, które już w niej walczą.
Najwięcej komentarzy wywołała wymiana zdań z demokratą z Teksasu Lutherem A. Johnsonem. Lindbergh powiedział, że współczuje ludziom po obu stronach, ale że dążenie do rozstrzygającego zwycięstwa byłoby niekorzystne dla samej Anglii. Zapytany wprost, której stronie życzy zwycięstwa, odpowiedział, że żadnej, a w interesie Stanów Zjednoczonych leży pokój wynegocjowany. W kalendariach wojny jego zeznania streszcza się często zdaniem, że zalecił zawarcie z Hitlerem paktu o neutralności. Prasowe relacje z przesłuchania mówią jednak o czymś nieco innym: Lindbergh nie przedstawił projektu żadnego traktatu z Niemcami, lecz opowiadał się za kompromisowym pokojem w Europie i za tym, by Ameryka nie wiązała swojego losu z wynikiem wojny. Jego krytycy zwracali uwagę, że taki pokój w praktyce zostawiłby Hitlerowi większość jego zdobyczy, a Stany Zjednoczone musiałyby ułożyć sobie stosunki z Europą pod niemieckim panowaniem – i w tym sensie skrót o „pakcie z Hitlerem” oddaje to, jak zrozumiała go znaczna część opinii publicznej.
Zeznania odbiły się szerokim echem. Dla przeciwników ustawy były dowodem, że jeden z najbardziej podziwianych Amerykanów, znawca lotnictwa, uważa pomoc dla Brytyjczyków za beznadziejną. Dla jej zwolenników – dowodem, że izolacjoniści są gotowi pogodzić się z niemiecką hegemonią na kontynencie. 6 lutego Lindbergh powtórzył swoje argumenty przed senacką komisją spraw zagranicznych.
Willkie po stronie prezydenta
Ważniejsze od Lindbergha okazało się jednak stanowisko człowieka, którego Roosevelt pokonał w listopadzie. Wendell Willkie już w połowie stycznia poparł projekt, z poprawkami, wbrew większości republikańskich kongresmenów. 22 stycznia poleciał do Wielkiej Brytanii jako nieoficjalny wysłannik i oglądał skutki niemieckich nalotów. Wiózł ze sobą odręczny list prezydenta do Churchilla z wersami Longfellowa „Płyń, okręcie państwa…”, które premier zacytował 9 lutego w przemówieniu radiowym, odpowiadając: „Dajcie nam narzędzia, a dokończymy dzieła”. 11 lutego Willkie stanął przed komisją Senatu i wezwał do przekazania Brytyjczykom pięciu do dziesięciu niszczycieli miesięcznie. Gdy senatorowie przypominali mu jego kampanijne zarzuty wobec Roosevelta, odpowiedział, że była to retoryka wyborcza. Jego poparcie sprawiło, że spór o ustawę nie przebiegał wyłącznie wzdłuż linii partyjnych, choć większość republikanów głosowała przeciw.
8 lutego Izba Reprezentantów przyjęła projekt stosunkiem głosów 260 do 165: demokraci w przytłaczającej większości byli za, republikanie w przytłaczającej większości przeciw. Senat po trzech tygodniach debaty uchwalił ustawę 8 marca, 60 głosami przeciw 31. Wprowadzone poprawki ograniczyły pełnomocnictwa prezydenta do 30 czerwca 1943 roku, pozwoliły Kongresowi je cofnąć wspólną uchwałą obu izb, ograniczyły wartość sprzętu, który można było przekazać z istniejących zapasów armii i marynarki, zobowiązały prezydenta do składania co 90 dni sprawozdań i wyraźnie stwierdzały, że ustawa nie upoważnia marynarki do eskortowania konwojów. 11 marca Izba Reprezentantów przyjęła wersję senacką 317 głosami przeciw 71 i jeszcze tego samego dnia Roosevelt ją podpisał.
Miejsce w wojnie
Podpisując ustawę 11 marca 1941 roku, Roosevelt od razu uznał obronę Wielkiej Brytanii i walczącej z Włochami Grecji za żywotną dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, a 27 marca Kongres przyznał na pierwszy program pomocy 7 miliardów dolarów – więcej, niż wynosił cały budżet obronny kraju sprzed roku. W maju pomoc rozszerzono na Chiny, później na rządy emigracyjne okupowanych państw, w tym Polski, a jesienią, po niemieckiej napaści, na Związek Radziecki. Do zakończenia programu we wrześniu 1945 roku Stany Zjednoczone przekazały w jego ramach dobra wartości około 50 miliardów dolarów, z czego ponad 31 miliardów przypadło Wielkiej Brytanii i jej imperium, a ponad 11 miliardów ZSRR: samoloty, czołgi, ciężarówki, lokomotywy, paliwo, żywność i surowce. Rozliczenie, zgodnie z obietnicą o wężu ogrodowym, nie nastąpiło w dolarach. Większość sprzętu zniszczono w walce, a w zamian Stany Zjednoczone wymogły na sojusznikach zobowiązania do współpracy w budowie powojennego, otwartego porządku gospodarczego.
Ustawa przesądziła o czymś więcej niż o dostawach. Kongres, który jeszcze w 1935 roku zakazywał sprzedaży broni wszystkim walczącym, napadniętym i napastnikom jednakowo, teraz pozwolił prezydentowi wybrać stronę i uzbrajać ją na koszt amerykańskiego podatnika. Stany Zjednoczone, formalnie neutralne, przestały nimi być w jakimkolwiek tradycyjnym sensie tego słowa, a w Berlinie dobrze to rozumiano. Logika ustawy prowadziła dalej: broń trzeba było przewieźć przez Atlantyk, na którym U-Booty topiły brytyjskie statki. We wrześniu 1941 roku amerykańska marynarka zaczęła eskortować konwoje na zachodnim Atlantyku i dostała rozkaz strzelania do niemieckich okrętów podwodnych, mimo że poprawka do ustawy wykluczała konwojowanie na jej podstawie. Do wojny Stany Zjednoczone weszły dopiero po japońskim ataku na Pearl Harbor i niemieckim wypowiedzeniu wojny w grudniu 1941 roku, ale od marca walczyły już jako „arsenał demokracji”.
Dla Lindbergha styczniowe zeznania były początkiem roku, który zniszczył jego reputację. W kwietniu 1941 roku wstąpił do kierownictwa America First i stał się jej najpopularniejszym mówcą. Gdy Roosevelt na konferencji prasowej porównał go do Clementa Vallandighama, przywódcy przeciwników wojny z czasów wojny secesyjnej, Lindbergh zrzekł się stopnia pułkownika rezerwy lotnictwa. 11 września 1941 roku w Des Moines oskarżył o pchanie Ameryki do wojny Brytyjczyków, administrację Roosevelta i Żydów, co nawet wielu izolacjonistów uznało za przejaw antysemityzmu. Po Pearl Harbor America First się rozwiązała, a Lindbergh, któremu odmówiono powrotu do wojska, służył sprawie wojennej jako cywilny konsultant przemysłu lotniczego i pilot. Debata o H.R. 1776 pozostała zaś w pamięci Amerykanów jako chwila, w której kraj, nie wypowiadając nikomu wojny, rozstrzygnął, po której stronie stoi.
W tym samym czasie
(04)Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.
- 10 stycznia 1941 · Morze ŚródziemneAtak na HMS Illustrious10 stycznia 1941 niemieckie Ju 87 z Sycylii trafiły koło Malty lotniskowiec „Illustrious”. Przez dwa tygodnie Luftwaffe próbowała go dobić w Wielkim Porcie.
- 10 stycznia 1941 · BałkanyGrecy zdobywają przełęcz Klisura10 stycznia 1941 grecki II Korpus zdobył w Albanii przełęcz Klisura nad Wjosą, otwierającą drogę na Berat. Rzucona na ratunek włoska dywizja rozsypała się.
- 11 stycznia 1941 · Front zachodniKatastrofa na stacji Bank11 stycznia 1941 bomba spadła przed Royal Exchange i wybuchła w hallu stacji metra Bank. Zginęło 56 osób, a lej miał około 37 na 30 metrów.
- 5 stycznia 1941 · Morze ŚródziemneZdobycie Bardii5 stycznia 1941 Australijczycy gen. Mackaya złamali ostatni opór w Bardii. Do niewoli trafiło 36–40 tysięcy Włochów, ale Bergonzoli zbiegł do Tobruku.
Powiązane wydarzenia
(04)Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.
- 11 marca 1941 · PolitykaRoosevelt podpisuje ustawę Lend-Lease11 marca 1941 Roosevelt podpisał ustawę Lend-Lease. Jeszcze tego dnia uznał obronę Wielkiej Brytanii i Grecji za żywotną dla USA i zatwierdził pierwsze dostawy.
- 2 września 1940 · DyplomacjaUmowa „niszczyciele za bazy”2 września 1940 Hull i Lothian wymienili noty. USA oddały Wielkiej Brytanii 50 starych niszczycieli, a w zamian i w darze dostały bazy na 99 lat.
- 16 sierpnia 1940 · DyplomacjaProjekt umowy „niszczyciele za bazy”16 sierpnia 1940 Roosevelt ogłosił, że USA rozmawiają z Brytyjczykami o bazach. Za kulisami ważyła się wymiana 50 starych niszczycieli na dzierżawę baz.
- 8 lutego 1941 · PolitykaIzba Reprezentantów uchwala Lend-Lease8 lutego 1941 Izba Reprezentantów przyjęła ustawę Lend-Lease 260 głosami przeciw 165. Nazajutrz Churchill apelował w radiu: „Dajcie nam narzędzia”.