TheSecondWar.pl
en
← Oś czasu

Naloty RAF na Berlin i Hamburg

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
25 października 1940
Autor:
Natalia
Tagi:
RAF, III Rzesza, Wielka Brytania, Charles Portal

Pod datą 25 października 1940 roku często można przeczytać, że Berlin i Hamburg zostały „ciężko zbombardowane”. Brytyjskie bombowce rzeczywiście wracały w tych dniach nad oba miasta, ale słowo „ciężko” wymaga zastrzeżenia. Bomber Command, czyli brytyjskie lotnictwo bombowe, latało nad Niemcy wyłącznie nocą, więc data 25 października dotyczy działań nocnych, z 24 na 25 lub z 25 na 26 października. Dostępne zestawienia nie pozwalają podać dla tych nocy wiarygodnej liczby samolotów i ofiar, a pewne jest jedno: nie były to wielkie wyprawy. Każdej nocy RAF wysyłał w sumie kilkadziesiąt, rzadko ponad sto maszyn i dzielił je między wiele celów: porty i stocznie, rafinerie, węzły kolejowe, lotniska i porty kanału La Manche. Nad Berlin lub Hamburg docierało więc z każdej wyprawy najwyżej kilkadziesiąt bombowców, a z tych tylko część odnajdywała swój cel. Naloty z jesieni 1940 roku były dla Niemców uciążliwe, ale w porównaniu z tym, co działo się w tych samych tygodniach w Wielkiej Brytanii, lekkie. Luftwaffe, która po odłożeniu inwazji do wiosny przeniosła ciężar bombardowań na noc, atakowała Londyn prawie co noc. Według brytyjskich statystyk w październiku zginęło w całym kraju ponad 6 tysięcy cywilów, w większości londyńczyków, wielu w schronach takich jak stacja metra Balham.

Ważniejsze od samych bomb było to, co tego dnia działo się w Londynie. 25 października 1940 roku dotychczasowy dowódca Bomber Command, marszałek lotnictwa Charles Portal, objął stanowisko szefa sztabu lotnictwa, czyli najwyższego dowódcy RAF. Jeszcze tego samego dnia jego sztab przesłał nowemu dowódcy lotnictwa bombowego projekt dyrektywy, który otwarcie stawiał przed nalotami cel osłabienia morale niemieckiej ludności.

Berlin i Hamburg jako cele

Berlin był bombardowany od nocy z 25 na 26 sierpnia, kiedy premier Winston Churchill zażądał odwetu za bomby na londyńskie City. Po rozpoczęciu Blitzu 7 września politycy domagali się przede wszystkim uderzeń na stolicę Rzeszy. Sztab lotnictwa wolał cele bliższe i ważniejsze gospodarczo: od Londynu do Berlina brytyjskie bombowce miały pięć razy dalej niż niemieckie z Francji do Londynu. Skończyło się kompromisem. Dyrektywa z 21 września zaliczyła berlińskie elektrownie i gazownie do ważnych celów, ale przyznawała zarazem, że w stolicy nie ma obiektów kluczowych dla głównych planów strategicznych. Naloty miały w niej wywołać „możliwie największe zakłócenia i dezorganizację” zarówno w przemyśle, jak i wśród ludności cywilnej. Największa jak dotąd wyprawa, nalot z 23 na 24 września, w którym wystartowało 119 samolotów, była wyjątkiem. Brytyjska historia oficjalna zaznacza, że ataki na taką skalę nie stały się jeszcze regułą.

Hamburg, drugie co do wielkości miasto Rzeszy i jej największy port, był bombardowany od maja 1940 roku. Według zestawień hamburskich pierwsze bomby spadły na miasto 18 maja 1940 roku, a do kwietnia 1945 roku przeżyło ono 213 nalotów. Na Hamburg kierowano bombowce chętniej niż na Berlin z dwóch powodów. Leżał bliżej, a linia wybrzeża i ujście Łaby ułatwiały nocną nawigację, więc załogi łatwiej odnajdowały cel niż w zadymionym Zagłębiu Ruhry. Było tam też co atakować: stocznie Blohm + Voss i inne zakłady budujące okręty podwodne, nabrzeża portowe oraz rafinerie i zbiorniki paliwa w Harburgu. W październiku 1940 roku cele morskie miały szczególne znaczenie. Admiralicja naciskała na ataki na okręty i stocznie Kriegsmarine, zwłaszcza na pancerniki Scharnhorst i Gneisenau stojące w Kilonii, a niemieckie okręty podwodne zadawały w tych tygodniach Brytyjczykom bardzo ciężkie straty na Atlantyku, czego najdotkliwszym przykładem był pogrom konwojów SC 7 i HX 79. Według brytyjskiej historii oficjalnej ponad jedna trzecia lotów Bomber Command w październiku była skierowana przeciw celom morskim i nadbrzeżnym.

Noce nad Rzeszą

Bombowce, które jesienią 1940 roku latały nad Niemcy, to dwusilnikowe Handley Page Hampden, Vickers Wellington i Armstrong Whitworth Whitley. Każdy z nich zabierał najwyżej kilka ton bomb, a w drogę do Berlina znacznie mniej. Załogi startowały pojedynczo, każda do wyznaczonego punktu, i nawigowały bez pomocy radiowych: według kompasu, zegarka, prognozowanego wiatru i tego, co dało się dostrzec w świetle księżyca. Jesienna pogoda, oblodzenie i mgły nad zaciemnionymi Niemcami sprawiały, że wiele maszyn bombardowało cele zastępcze albo w ogóle nie odnajdywało miasta. Niemieckie lotnictwo nocne dopiero się organizowało i w 1940 roku zestrzeliło niewiele bombowców; znaczną część brytyjskich strat powodowały pogoda, wypadki i brak paliwa w drodze powrotnej nad Morzem Północnym.

Skalę problemu najlepiej oddaje ocena samego dowództwa. Nowy dowódca Bomber Command, marszałek lotnictwa Richard Peirse, w nieoficjalnym liście do sztabu lotnictwa pod koniec października szacował, że w dalekich wyprawach, takich jak berlińskie, cel odnajduje tylko jeden samolot na pięć, a w bliższych mniej więcej jeden na trzy. Brytyjska prasa i komunikaty Ministerstwa Lotnictwa opisywały tymczasem trafione elektrownie, stocznie i dworce. W Niemczech odbiór był odwrotny: propaganda Josepha Goebbelsa opisywała naloty jako ataki „piratów powietrznych” na domy mieszkalne, a zarazem pomniejszała ich skutki. Szkody materialne były niewielkie, ale noce spędzane w piwnicach, przerwy w komunikacji i spóźnienia do pracy dawały się mieszkańcom we znaki. Hitler już 10 października wydał rozkaz, na którego podstawie w Berlinie, Hamburgu i kilkudziesięciu innych miastach ruszył tak zwany natychmiastowy program budowy schronów (Führer-Sofortprogramm).

Portal na czele RAF

Zmiana na szczycie RAF była przygotowywana od kilku tygodni. Dotychczasowy szef sztabu lotnictwa Cyril Newall, który zbudował siły powietrzne przed wojną i poprowadził je przez bitwę o Anglię, był wyczerpany i stracił poparcie polityczne. Naciskał na jego odejście zwłaszcza minister produkcji lotniczej lord Beaverbrook, z którym Newall spierał się o kontrolę nad produkcją i naprawami samolotów. 4 października Newall otrzymał stopień marszałka RAF i przeszedł w stan spoczynku, a w 1941 roku został gubernatorem generalnym Nowej Zelandii. Portal oddał dowództwo Bomber Command na początku października; brytyjska historia oficjalna lotnictwa podaje, że Peirse przejął je 5 października. 25 października Portal formalnie objął urząd szefa sztabu lotnictwa w tymczasowym stopniu głównego marszałka lotnictwa. Miał wtedy 47 lat i był najmłodszym z brytyjskich szefów sztabów. Kierował RAF do końca wojny.

Portal przychodził do Ministerstwa Lotnictwa z wyrobionymi poglądami. Jako dowódca Bomber Command latem 1940 roku protestował przeciw używaniu bombowców do zadań obronnych, a 11 września zaproponował, by po każdym „bezładnym” niemieckim nalocie na brytyjskie miasto RAF w odwecie atakował bez wyboru jedno z dwudziestu wskazanych miast niemieckich. Uprzedzone przez radio miasto miało zostać zaatakowane przez 150–160 bombowców, które zrzuciłyby na nie ponad 130 ton bomb. Dowództwo Bomber Command uważało, że skoro nocą i tak nie da się trafić w pojedynczą fabrykę bez rażenia otaczających ją domów, to zniszczenia w mieście powinny przestać być skutkiem ubocznym, a stać się celem. Autorzy brytyjskiej historii oficjalnej ofensywy bombowej, Charles Webster i Noble Frankland, ujęli to tak: to, co dla sztabu lotnictwa było produktem ubocznym, Portal chciał uczynić produktem końcowym.

Dyrektywa z 30 października

Projekt dyrektywy, który zastępca szefa sztabu William Sholto Douglas wysłał Peirse’owi 25 października, stwierdzał, że skoro niebezpieczeństwo inwazji minęło, chwila jest „szczególnie odpowiednia”, by spróbować wpłynąć na morale Niemców, którzy nie mogą już liczyć na szybkie zwycięstwo i mają przed sobą zimę oraz długą wojnę. Proponował wybranie dwudziestu lub trzydziestu miast i atakowanie jednego z nich co kilka nocy siłami 50–100 bombowców. Peirse odpowiedział, że to więcej, niż jego siły zdołają wykonać. Zaproponował skrócenie listy do dwunastu miast: Berlina, Hamburga, Kolonii, Monachium, Lipska, Essen, Drezna, Wrocławia, Frankfurtu nad Menem i Düsseldorfu, z Hanowerem i Stuttgartem w rezerwie. Prosił, by nie uważano go za pesymistę: z dwa razy większymi siłami, pisał, „pocwałowałby” z tą dyrektywą.

Ostateczna dyrektywa, wydana 30 października, zmieniła niewiele. Pierwszym celem pozostawały zakłady paliw syntetycznych, atakowane w księżycowe noce, gdy dawało się je odnaleźć. Na pozostałe noce dyrektywa przewidywała „regularne skoncentrowane ataki na obiekty w dużych miastach i ośrodkach przemysłowych”, które miały pokazać nieprzyjacielowi siłę i dotkliwość bombardowań. Najpierw miał to być Berlin, za każdym razem, gdy pogoda dawała szansę dotarcia nad miasto. Pierwsze samoloty miały zrzucać głównie bomby zapalające i wzniecać pożary, a następne kierować bomby na ogień, by przeszkodzić straży pożarnej i pozwolić pożarom się rozprzestrzenić. Webster i Frankland ocenili, że w ten sposób oficjalnie porzucono fikcję, jakoby bombowce atakowały w miastach wyłącznie „obiekty wojskowe”. W końcu października do Londynu dotarł też optymistyczny raport brytyjskiego przedstawicielstwa w Belgradzie o spadku nastrojów w Berlinie, a gabinet wojenny wyraził nadzieję, że stolica Rzeszy będzie bombardowana jak najczęściej.

Miejsce w wojnie

Naloty z końca października 1940 roku nie wyrządziły Berlinowi ani Hamburgowi większych szkód. Ich znaczenie polegało na tym, że trwały: od jesieni 1940 roku wojna powietrzna nad Niemcami nie ustawała do wiosny 1945 roku. W połowie listopada RAF wysłał nad Hamburg w ciągu dwóch nocy ponad dwieście bombowców i uszkodził stocznię Blohm + Voss. Po niemieckim nalocie na Coventry w nocy z 14 na 15 listopada gabinet wojenny zgodził się na odwetowy atak na Mannheim, przeprowadzony w nocy z 16 na 17 grudnia. Był to pierwszy nalot Bomber Command wymierzony celowo w centrum miasta. Raport Butta z sierpnia 1941 roku potwierdził, że Peirse się nie mylił: tylko mniej więcej co trzecia załoga meldująca atak zrzucała bomby w promieniu ośmiu kilometrów od celu. Odpowiedzią Portala nie było odejście od nalotów na miasta, lecz ich rozszerzenie. W lutym 1942 roku dyrektywa o nalotach obszarowych wskazała jako cel morale ludności, a dowództwo Bomber Command objął Arthur Harris. Hamburg w lipcu 1943 roku przeżył w operacji Gomora burzę ogniową, w której zginęło według szacunków około 34 tysięcy ludzi, a Berlin był celem wielkiej ofensywy Bomber Command zimą 1943 i 1944 roku. Metoda opisana w dyrektywie z 30 października 1940 roku, pożary wzniecane przez pierwszą falę i podsycane przez następne, stała się podstawą brytyjskiej ofensywy bombowej.

W tym samym czasie

(04)

Gdzie indziej, w ciągu tygodnia.

Powiązane wydarzenia

(04)

Ta sama bitwa, ci sami ludzie lub temat.